Byłam z Plasteliną, fajni ludzie otwarci dla zwierząt( Pan dokarmia koty, złożył nawet do miasta podanie na talony sterylizacyjne, znajdują się one na działce gdzie psiak po zapoznaniu z nimi będzie mógł jeździć) Widać,że bardzo kochali swoje psy, dopatrzyłam się łezki w oku Pani w czasie opowieści o nich( np. o tym że słyszała kroki psiny jeszcze 2 miesiące po jego śmierci), Karmili poprzednie psy sucha karmą i gotowanym, mają zaprzyjaźnioną panią weterynarz, która zawsze pomoże. Państwo mają jakieś stare długie smyczki, powiedziałam im,że psa nie wolno będzie puszczać luzem jeszcze długi czas, a może się tak zdarzyć,że i nigdy. Rozmawiałyśmy o kastracji, wiedzą,że będzie taki zapis w umowie. Nie są obojętni na los obcych zwierząt, opowiadali nam jak interweniowali w sprawie zaniedbywanych zwierząt.