Jump to content
Dogomania

radekxx

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by radekxx

  1. Ok, dzięki za info! :) Mam jeszcze pytanie, może macie pomysł jak nauczyć psiaki, żeby nie dawały się KAŻDEMU głaskać gdy czekają chociażby pod sklepem? Ludzie są różni, dzisiaj na przykład pewna "bardzo mądra" pani gdy wyszliśmy po psiaki była już w trakcie odwiązywania smyczy od słupka, przy którym był przywiązany pies narzeczonej... fakt... on tylko siedział i raczej nie zamierzał się ruszyć do niej... ale to tylko taki przykład... ludzie są tak jak mówię różni i nie chciałbym żeby malce się dawały głaskać każdemu. WIEM, ŻE NA TO POTRZEBA CZASU. Tylko proszę o porady jak się zabrać do nauki czegoś takiego:):) Z góry dzięki.
  2. Witam:) Mam pewien problem i naprawdę nie wiem jak sobie z nim poradzić. Mój szczeniak ma około 3 miesięcy, narzeczona ma szczeniaka w podobnym wieku, prawdopodobnie jest troszkę młodszy, zatem są razem w mieszkanku. Wzięliśmy je ze schroniska, wychowały się w jednym boksie. Z pieskiem narzeczonej praktycznie nie ma problemów, bynajmniej w tym aspekcie, o którym chcę napisać. Problem polega na tym, że gdy tylko wychodzimy na spacer i w zasięgu wzroku pojawia się ktoś obcy, a dzieje się to często, mój szczeniak lgnie do każdego. Oczekuje zabawy i cieszy się bardziej niż nawet na mój widok. Kiedy pieski zostają spuszczone ze smyczy i udajemy się na spacer, szczeniak narzeczonej wraca na zawołanie( nie zawsze od razu, ale zawsze wraca) i przede wszystkim reaguje jak traci ją z pola widzenia. Z moim jest dużo gorzej, nie przychodzi do mnie, nie wraca, wręcz przeciwnie, kiedy do niego podchodzę albo tego nie zauważa, albo ucieka w przeciwną stronę. Dzisiejsza sytuacja po raz kolejny pokazała jego zachowanie. Pieski były puszczone wolno, wracaliśmy już do domu, jednak mój szczeniak pobiegł w małą alejkę w pobliżu. Piesek narzeczonej za nim, po chwili jednak ten wrócił po moim jednak nei było śladu. Wołając go przyszedł, ale niestety jedynie do psa, który znalazł się w pobliżu z grupką dzieci (w wieku szkolnym:)) piesek narzeczonej wrócił po chwili, gdy tylko obwąchał pieska, niestety mój udał się na spacer... z dziećmi, poszedł za nimi całkiem zapominając o naszym istnieniu. Kiedy znalazł się w stanowczo zbyt dużej odległości zawołaliśmy go, ale i wtedy zawahał się co zrobić, po dłuższej chwili do nas powrócił. Tutaj właśnie moje pytanie. Skąd może brać się taka obojętność. Nie chce wychowywać psa na siłę. Wcześniej miałem pieska i cieszył się na samo to, że jestem, szczeniak narzeczonej podobnie. Trudno mi jest zrozumieć, że należy budować więź z psiakiem, ponieważ wszystkie te psy są traktowane tak samo, dlatego też proszę o odpowiedź, co może być przyczyną takiego zachowania. Nie chcę na siłę wmuszać psu tego by chciał i był zainteresowany mną a nie obcymi....
  3. [quote name='karjo2']A poczytaj troche, z linkiem zalaczonym w artykule wlacznie: [URL]http://pies.onet.pl/13,38510,42,gdy_szczeniak_nie_chce_chodzic_na_smyczy,ekspert_artykul.html[/URL] I moze sie przyda ogolny poradnik opieki nad szczenieciem: [URL]http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp[/URL][/QUOTE] Pomogło, dziękuję. Działa nauka siadania i chwalenie za to podczas spaceru. Co kilka lub kilkadziesiąt metrów zatrzymuję się i wydaję komendę siad, chwaląc pieska za jej wykonanie. Już pierwsza droga do sklepu była niemal idealna. Byłem z niego dumny :p Na początku zaczął się zapierać, ale przy użyciu pochwał i smakołyków udało się go zachęcić do spaceru przy nodze. Jeszcze raz wszystkim dziękuję. Pozdrawiam.
  4. Ok, mogę go nieść, ale on zapiera się już po 2-3 metrach... Czyli koniec ze spacerami tylko teraz nauka... Ale jest jeszcze ten problem z uciekaniem, tzn on ma mnie gdzieś. Odwraca się i idzie sobie, a ostatnio zanim zniknąłem mu z oczu to pobiegł sobie za kimś obcym i się do niego jeszcze łasił, w stosunku do mnie się tak nie zachowuje. Możliwe, że mnie nie lubi? Dziś założyłem mu smycz zwijaną, pięciometrową i dopóki szedł na zablokowanej przy mnie to się zapierał, ale gdy tylko puszczałem ją żeby mogła się rozwijać to szedł ładnie jakieś trzy metry za mną...
  5. Witam, mam problem ze szczeniakiem. Jest to mieszaniec, prawdopodobnie owczarka z rottweilerem. Piesek pochodzi ze schroniska, w domu jest od tygodnia. Razem z nim z jednego boksu narzeczona wzięła drugiego pieska. Obydwa pieski przebywają razem w domu. Mój niby rottweiler ładnie chodził na smyczy, aż nagle trzy dni temu niemal na każdym spacerze zapiera się nogami o ziemię i nie ma sposobu aby go zachęcić do dalszej drogi. Próbowałem już próśb, pociągania za smycz czy zachęcania. Dodam, że nie chce iść nawet jeśli drugi piesek jest przed nim. Kiedy wychodzimy we czwórkę to idzie dopiero wtedy kiedy zostawię smycz na ziemi i sobie pójdę wołając go. Ale jeśli już biorę smycz z powrotem w rękę cała zabawa zaczyna się od nowa. Kiedy wychodzę z nim sam to jest identycznie z tym, że kiedy zostawiam smycz i sobie idę dalej, wołając go jednocześnie to piesek, kiedy odejdę na kilkadziesiąt metrów, zawraca i idzie sobie spokojnie do domu. Przykład: dzisiejszy spacer do sklepu. Wychodzimy z domu, jest ok przez kilkadziesiąt metrów, następnie zaczyna się zapieranie, ale nie chcąc mu ustępować idę dalej, zdecydowanie pociągając za smycz. Oczywiście pies się zapiera i niemal przebiera łapami do tyłu. W połowie drogi postanowiłem dać spokój i zatrzymałem się, a piesek sobie stanął i patrzy na mnie. Kiedy go zawołałem, podszedł i pobawił się ze mną. Ale niestety próba pójścia dalej zakończyła się zaparciem łapami. Uznałem, że zobaczę czy będzie za mną szedł jeśli dam mu swobodę. Niestety jak tylko się oddaliłem Edward odwrócił się i skierował swoje kroki do domu. Poszedłem za nim i wróciliśmy na trasę do sklepu, ale niestety cała droga wyglądała tak jak poprzednio. Oczywiście powrót do domu to już inna bajka, pies idzie ładnie przy nodze, nie ciągnie się. Ale na przykład ostatnio także nie chciał iść w kierunku domu. Drogę zna doskonale i nie miał nagle czego zacząć się bać. Nie wiem już co z nim robić, jak poradzić sobie z tą sytuacją. Proszę o jakieś porady, ponieważ zachęcanie nie działa w żaden sposób, a nie mam już siły go ciągnąć przez całą drogę, a z dnia na dzień jest coraz gorzej... Pozdrawiam Radek
×
×
  • Create New...