Witam:)
Mam pewien problem i naprawdę nie wiem jak sobie z nim poradzić. Mój szczeniak ma około 3 miesięcy, narzeczona ma szczeniaka w podobnym wieku, prawdopodobnie jest troszkę młodszy, zatem są razem w mieszkanku. Wzięliśmy je ze schroniska, wychowały się w jednym boksie. Z pieskiem narzeczonej praktycznie nie ma problemów, bynajmniej w tym aspekcie, o którym chcę napisać. Problem polega na tym, że gdy tylko wychodzimy na spacer i w zasięgu wzroku pojawia się ktoś obcy, a dzieje się to często, mój szczeniak lgnie do każdego. Oczekuje zabawy i cieszy się bardziej niż nawet na mój widok. Kiedy pieski zostają spuszczone ze smyczy i udajemy się na spacer, szczeniak narzeczonej wraca na zawołanie( nie zawsze od razu, ale zawsze wraca) i przede wszystkim reaguje jak traci ją z pola widzenia. Z moim jest dużo gorzej, nie przychodzi do mnie, nie wraca, wręcz przeciwnie, kiedy do niego podchodzę albo tego nie zauważa, albo ucieka w przeciwną stronę. Dzisiejsza sytuacja po raz kolejny pokazała jego zachowanie. Pieski były puszczone wolno, wracaliśmy już do domu, jednak mój szczeniak pobiegł w małą alejkę w pobliżu. Piesek narzeczonej za nim, po chwili jednak ten wrócił po moim jednak nei było śladu. Wołając go przyszedł, ale niestety jedynie do psa, który znalazł się w pobliżu z grupką dzieci (w wieku szkolnym:)) piesek narzeczonej wrócił po chwili, gdy tylko obwąchał pieska, niestety mój udał się na spacer... z dziećmi, poszedł za nimi całkiem zapominając o naszym istnieniu. Kiedy znalazł się w stanowczo zbyt dużej odległości zawołaliśmy go, ale i wtedy zawahał się co zrobić, po dłuższej chwili do nas powrócił. Tutaj właśnie moje pytanie. Skąd może brać się taka obojętność. Nie chce wychowywać psa na siłę. Wcześniej miałem pieska i cieszył się na samo to, że jestem, szczeniak narzeczonej podobnie. Trudno mi jest zrozumieć, że należy budować więź z psiakiem, ponieważ wszystkie te psy są traktowane tak samo, dlatego też proszę o odpowiedź, co może być przyczyną takiego zachowania. Nie chcę na siłę wmuszać psu tego by chciał i był zainteresowany mną a nie obcymi....