Witaj Ulaa, tutaj asia rozmawiałyśmy dwa dni temu na temat Daisy przez telefon. Bardzo się cieszę, że znalazłam ten wątek przez przypadek zupełny, bo Daisy bardzo mi się podba i wydaje się być super kompanem. Oczywiście obawiam sie o jej wychowanie, ale teraz po przeczytaniu wątku jakby mniej:), od zawsze miałam wprawdzie jamniki,które tez nie sa łatwe, no ale to większy pies wiec jakaś nowość i niepewność. wszystkie psy coś tam niszczą i będzie ok dopóki nie zacznie "czytać" książek mojego chłopaka.
Nie mam domku z ogródkiem i przez najbliższy czas, czyli jakieś 70 lat nie spodziewam się mieć :), ale widzę kilka plusów: przede wszystkim nienormowany tryb pracy (prowadze 2,3 zajęcia w tygodniu na uni a resztę pracy wykonuje w domu), poza tym przez najblizsze 3 miesiące będę mieszkac jeszcze ze wspołlokatorami psmimi maniakami, zatem będzie miałą towarzystwo, może w tym czasie uda się ją przyzwyczaić stopniowo do samotności, na razie w pobliżu jest park momo ze to centrum krakowa, a potem zamierzamy się przeproadzić, gdzies na obrzeża, wiec tez mam nadzieje, ze nie byłoby zle.
Wczasy pod gruszą w towarzystwie jamniczej suczki ( w posiadaniu moich rodziców, ale pilnowanej przeze mnie latem), która raczej będzie jej unikac niż się z nią zaprzyjażni, ale nie powinno być problemu .
Próbuje przekonać do Daisy mojego Michała, on ma na oku jeszcze jedną suczkę w Krakowa, choć na razie nie wiemy nawet czy nie została już zaadoptowana, bo nie dostaliśmy odp na maila. Zadzwonię jeszcze, na razie wyjezdzam na swieta na drugi koniec Polski, wiec to nie jest najlepszy moment, żeby wziąć pas, bo musi się przyzwyczaic do domu nowego, ale zadzwonię jeszcze raz ok 5/6 kwietnia i jeśli Daisy nadal będzie "tymczasem" jakoś się umówimy moze na spotkanie?
Jeśli przyjadę i uznasz, że jestem dobrą kandydatką, to ją wezmę na 100 proc, bo czuję, że jak ja zobacze to bede zrobiona
Tymczasem i pozdrawiam