Jump to content
Dogomania

łobuziątko

Members
  • Posts

    30
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by łobuziątko

  1. [quote name='ewa gonzales']pamieci Twojej Mantruniu Dziekuje serdecznie za pamiec:)
  2. AŻ nadto????!!! ja nie jestem bezczelna!! wybacz w klinice miałam być w piątek a wciąż dostawałam wieści ze z psem jest wszystko ok!!! Gdy telefonowałam do kliniki bo nie miałam jak jechać to tez mówiono jest ok. Gdy w czwatek był kryzys a dzwoniłam do Mai to nie odebrała telefonu TY AMIKAT TEŻ MIAŁAŚ MNIE GDZIES NIE ODPISYWAŁAŚ ANI NIE ODBIERAŁAS!! Pozatym nie pisz mi GLUTOFIA ze otrzymałam od was AZ NADTO bo o ile wiem to przy adopcji pies ma być zdrowy ,zaszczepiony!!!!!!!!TAK JEST W WSZYCH PRZEPISACH PRZEDADOPCYJNYCH!!!!!! nie ja przepisy układałam a psa dostałam nie zaszczepionego i co gorsza chorego!!NA dodatek do dziś nie mam papierów adopcyjnych!!!nie dostarczono mi ich!! wiec co może miałam sama sie nim zająć!!!! jesteście niestety Wy teraz bezczelne Wy chcecie psu znaleźć właściciela ok a kto pomyśli o tym właścicielu który pokocha i straci!!! Ja za duzo już osób w swoim życiu straciłam a teraz na dodatek psa który miał pomóc mi dojśc do siebie po to chciałam przyjaciela!! Wiec moze troche spałzujcie co????Nie jestem smarkaczem żebyście po mnie jeździły! Może nastepnym razem pomyślicie zanim komuś oddacie zwierzaka w takim stanie.Ja tez nie mało pieniedzy w nią włożyłąm jeśli o to wam chodzi! i nie wypominam ze wszystko co jej kupiłam oddałam wam dla innych zwierzaków! Dla mnie kasa nie ma znaczenia o wiele wiecej liczy sie włozone serce i czas! A akurat do Maji jak zdązyłyście zauważyć nie mam pretensji o ile pamietam nie raz jej dziekowałam!! Może tak bardzo zabolało ze nie dziękowałam wam???Jakbyście były inteligentniejsze to wyczytałybyście to miedzy wierszami.
  3. Jestem załamana:( nie mogłam się z Małą nawet pożegnać!! Chciałam być przy NIEJ ale nie było tyle odwagi aby mnie poinformować o jej stanie :( ....powiecie że to dla mojego dobra...że sama szłam do szpitala...ale myślę że te parę godzin mogłam jej poświęcić...mam uczucie jakbym zawiodła najlepszą przyjaciółkę która mnie w ostatniej chwili potrzebowała... Maja mówiła że nie wiedziała jak mi to powiedzieć...że widząc ile przeszłam zostawiając ją kilka razy na kroplówkach..i 8marca w szpitalu nie chciała abym tak przeżywała gdy sama jestem w nie najlepszej kondycji...ale ja myślę że czułabym się o wiele spokojniejsza będąc z Manti móc się z nią pożegnać ,móc ją uspokoić w ostatniej chwili.... Pewnie przemawia przezemnie ból,żal i..tęsknota ale nikt nigdy tak nie wstrząsnoł moim sercem i życiem:( Dziękuję Maji że była ze mną i z Małą cały ten miesiąc a zwłaszcza ostatnie 2 tygodnie! Dziękuję że przynajmniej ona była z Mantunią w ostatniej chwili...wiem że nie mniej odemnie cierpi! "Niesamowite jak w jednej chwili Bóg daje Ci wszystko i wtedy jesteś szczęśliwa. Przerażające jak w następnej wszystko odbiera, a Ty czujesz, że umierasz!!! "(*)
  4. [quote name='__Lara']łobuziątko, to podaj chociaż swój nr telefonu, maila, żeby się dowiedzieć jak się czujesz :) czarnula35@gmail.com tel.511029453 stacj.(32)4585324
  5. [quote name='__Lara']Łobuziątko, jesteśmy z Tobą!!! czy potrzebujesz jakiegoś wsparcia, pomocy??? odwiedzin??? Miło mi że jest tylu ludzi którzy proponują pomoc,nie odrzucam ale macie naprawdę tyle na głowach że nie chciałabym być kolejnym "problemem" Już i tak jestem wdzięczna za szybką pomoc Mantusi :) Mój syn i koleżanki już raz to ze mną przechodziły i znów są chętne mi pomóc w tym czasie więc psychiczne nastawienie będę mieć zapewnione :) a wiedza o tym ze nie tylko oni trzymają kciuki ale i tyle osób z tąd dodatkowo podnosi mnie na duchu:) Kochani nie wiem kiedy sie tu pokaze(mam nadzieje że szybko) Dziękuję jeszcze raz za pomoc Mantrze ze znalazła swój kąt choć narazie tymczasowy, chce podziękować pani która się nią zajmie od jutra:) Trzymajcie się pa :*
  6. Dziękuję iwona213 numer spisałam...może się przydać :(wiem już jak to niestety jest bo przechodziłam to półtora roku temu,teraz mam przerzuty juz chciałam się poddac ale parę osób"kopneło mnie w tyłek" wlało oleju do głowy no i jakoś tak...wiem ze bedzie bardzo ciezko ale lekaż pociesza że nie bedzie tak długo jak przedtem ze moze tylko 3,4 dawki...no zobaczymy.Ja sie mało co liczę Mantra jest wazniejsza dlatego ciesze sie że spokojnie mogę iść na leczenie bo bedzie pod opieką.Dzięki wszystkim za pomoc dla niej i za życzenia dla mnie :*
  7. Rybko_39 ja już powysyłałam gdzie tylko można linki i numery kont, to co mi posłałaś poszło nawet za granice do 3 państw mam nadzieje ze to pomoże, moje koleżanki już też wpłacają jak dziś dostaną wypłaty-obiecały:) Mam pytanie bo widze że tu są jakieś bazarki z kim sie skontaktować żeby oddać jakieś rzeczy na sprzedaż troche by sie u mnie tego znalazło a ja nie wiem jak sie "w tym świecie"poruszać,mam osobisty kontakt tylko z Mają. No i co można oddawać bo nie wiem z tego co widziałam ksiązki,ubrania ale mam tez wiele innych zbednych mi rzeczy...dajcie na kogoś kompetentnego namiary komu mozna to przekazać...
  8. Bardzo sie cieszę że jednak sie znalazł ktoś kto może tak bardzo pomóc:):) Mantra całą podstawę o której mowa ma ja wszystko jej dałam :obroża smycz,jedzenie 15 kilo wiec na ok 2miesiące,jej zabawki,wszystko Maja wzieła ze sobą nawet koc gruby na którym mała śpi w szpitaliku:) miski sa jeszcze u mnie ale nie ma problemu jakby Maja dziś lub jutro podjechała bo w piątek juz niestety będe w szpitalu:( Bardzo byłam zestresowana jej sytuacją ale teraz spokojnie mogę iść do szpitala.DZIEKUJĘ!!
  9. Mantra ma 8 miesiecy ,dzis znów musiała zostac w szpitaliku bo wciaz słabnie wczoraj było ok dzis znów temperatura i nie przybieranie na wadze,lekarz powiedział ze dobrze rokuje byleby zaczeła nabierac sił bo jest okropnie słaba!! :shake:wiec przytrzyma ja kilka dni aby ja wzmocnic znów kroplówkami i jakas dobrze przyswajalna karma. Oddalismy kał po kolejnym odrobaczaniu i zobaczymy co wyjdzie pewnie te glisdy jeszcze buszuja skoro nie umie przybrac na wadze:angryy: Ja juz sie z nia pożegnałam bo pewnie zapadnie decyzja ze dla jej dobra nie powinnam sie z nia widywac gdy ma isc do innego domu aby psychicznie nie cierpiała:( rozumie to ale ciezko mi co potwierdza fakt ze o tej porze jeszcze tu siedze i pisze:-( Mam nadzieje ze przynajmniej znajdzie sie dlaniej spokojny dom z kochającymi ludzmi:roll: bo warta jest miłosci której ona sama daje wiele. Ludzie tylko nie schron!!!!bo tam zginie nie po to o nia walczyliśmy!!!!:angryy: przez schron tak cierpi teraz....to tak jakby katu oddac uciekiniera:angryy:zlitujcie sie!!
  10. no mam aktualne z wczoraj od lekarza ale smutno na nim wyglada tyle ze ja nie umiem tu zdjecia wsadzić musiałabym posłac na email jesli mozesz podac lub wysłac mi sms-em bedzie szybciej mój nr 511029453 No poza tym te fotki na forum ze str 6,7 tez sa aktualne tyle ze troche schudła:(
  11. Ja już pytam po znajomych...ale każdy z tych bliskich i tych którym na małej zależy mają już pieski,ale i dużo obowiązków,praca,dzieci...a mała musi mieć opiekę można ją zostawić góra na parę godzin 4-5 :( pozatym jest nieproblematyczna, nic nie gryzie , bawi sie swoimi zabawkami, załatwia potrzeby na zewnątrz, nie śpi na łóżku i szybko sie uczy;) choć teraz wiadomo ze uczenie odpada ale słucha jak jej czegoś nie wolno,nie patrzy jak ktoś je nie stoi przy stole, pod tym względem to wspaniała psina i kilka osób u mnie bardzo przezywa to wszystko ale nie sa w stanie wziąc jej do siebie.Moi synowie niestety tez bo jeden-znieczulica(wstyd sie przyznac) a drugi niestety od 7 -21 w pracy :( Juz nie wiem co wymyślić...mam opis na gg i na nk ale wątpie czy to coś da. Ja już w środe musze być w Gliwicach na 10 i pewnie wieczorem dopiero wróce mam być przygotowywana na piątek.Już się boję bo w międzyczasie mała musi dostać lek no i jedzenie ok 14 a mnie nie będzie :(:( Jestem załamana ja juz nie mysle o sobie tylko o niej...juz myslałam zeby sie nie leczyc...ale co to dda?? jej pomoge na krótko bo ja strace....
  12. Mówiłam Maji że przechodziłam już raz i że ogólnie mam problemy ze zdrowiem i że robie badania. Później nawet miałam małe załamanie po 2 dniach i dzwoniłam do Mai że mam stracha co bedzie gdzy ja nie daj bóg sie rozchoruje znowu(pesymistyczne nastawienie czy wyczucie?) powiedziała ze mam sie teraz tym nie przejmować,ze wszystko będzie ok. Gdyby mi na małej nie zalezało to w momencie gy dowiedziałam sie że jest chora to bym z niej zrezygnowała a jednak walczyliśmy o nia! NIE POSĄDZAJCIE MNIE O ZNIECZULICE :(
  13. [quote name='Jasza']????????????????????????????? Nic juz nie rozumiem......zostaje u Was????????????[/QUOTE] Jasza...edytowałam wpis postanowiłam napisać choć cieżko mi o tym mówić nie może zostać u mnie bo już raz przechodziłam chemie to jest......okropne nawet jak sie upre aby po kroplówkachh wracac do domu jak ostatnio to niestety nie bede miec siły aby z Mantunią wychodzić na podwórko to jest na długi czas wyrok- łóżko ,wymioty,zmiany nastrojów depresja- obawiam sie ze mała nie bedzie szczęśliwa gdy nie bedzie wiedziec co sie dzieje.A ostatnio gdy synowie jeszcze byli w domu to nawet oni nie wytrzymywali mojego zachowania.Pozatym niewiem czy niestety nie bede musiiała tym razem zostawać w szpitalu bo to już są przerzuty.....Ja już nie mam siły i mam ochote sie poddać ale wszyscy wokół mnie ochrzaniają że mam zmienić myślenie itp. Chciałabym jej pomagać jak do tej pory bo już z nia sie mocno zżyłam o czym Maja może poświadczyć ale .......nie moge w tej sytuacji
  14. Kochani Mantra juz w domu od wczoraj :) drgawki stonowane, ogólnie jest duzo lepiej, słabe ma te nózki ale mysle ze dojdzie do siebie gdy troszke nabierze masy :) jeszcze dziś i jutro czeka nas podróz na zastrzyki i później no tylko tabletka w razie wiekszych drgawek- na tyle lekarz. Mała jest wesoła, nawet mnie atakuje na spacerku :):) Jestesmy dobrej mysli....jest silna psychicznie i chce żyć to widac! Jestem szczęsliwa że już jest tak dobrze:lol: iestety ja dziś dostałam bardzo niedobrą dla mnie wiadomość, mam nawroty nowotwora i musze przejść kolejną serię chemioterapi - nie mam pojęcia co robić!!! Nie chce zeby mała znów trafiła na tymczas bo w końcu psychichnie sie maleństwo załamie:-( Czy my musimy miec takie zycie przechlapane?:angryy: poradźcie coś :-(
  15. Najświeższe wieści ze szpitala, stan się nie pogorszył jest taki jak był ,zeszła gorączka,ale powracają drgawki,Wspaniale że nie ma pogorszenia!!! Anetko ,Maja prosiła zebym na forum napisała że jest potrzebna poduszka elektryczna ,bo ona w domu jak pale w piecu to chce wręcz do pieca wejść tak szuka ciepła,no ja niestety swoją wyrzuciłam bo była zniszczona.To kwestia pozyczki dopuki sie Manti nie podleczy.Jeśli do jutra stan będzie taki sam to zabiorę ją do domu.
  16. No widzę że wszystko już napisane więc poproszę tylko o (moze to głupio zabrzmi) modlitwe aby z tego moje kochanie wyszło obronna łapą :-(chciałysmy kontynuowac leczenie w domu po kroplówce ale drgawki sie zwiekszyły i jednak odwieźliśmy ją do kliniki do szpitala bo tam ma pomoc na miejscu:-( Dziękuję wszystkim za wsparcie-jestem załamana!!:-( Ale też dziękuję Ci Anetko za decyze o przeniesieniu do p. doktor z Mikołowa nie mogę pominąć też kochanej Maji która cały dzień z nami jeździła:loveu: Kochani na prawde trzymajcie mocno kciuki!!!!!!
  17. Ja nie przyszłam z gotową diagnozą tylko powiedziałam ze gdy mówiłam koledze co się z nią dzieje to podrzucił pomysł ze może to być od glisty a nie wyszło to wcześniej bo ma rozwój w płucach(a nie że on WIE) gdy rozmawiałam z Mają to powiedziała żeby podrzucić pomysł lekarzowi wieć tak zrobiłam(jak sie okazało miał racje choć nie ma pewności -i z tym sie zgadzam-że to jest przyczyną),a o punkcji- pani która ze mna była też dostała taką wiadomość i obie tak zrozumiałyśmy Maję.Ja nie mam zastrzeżeń do lekarzy!! to nie tak ale myśle ze nie powinni sie obrażać jeśli ktoś chce podrzucić sensowny pomysł.Fakt jestem zdesperowana stanem jej zdrowia bo zdobyła moje serce co nie znaczy ze podważam zdanie lekarza:-(
  18. :shake: no i mamy glisty!!! nie dobrze bo to cholerstwo:mad: sa tam jeszcze inne robaczki ale ta glista może (ale nie musi) odpowiadać za ten stan.Wczoraj był rtg i tu jest oki ,zmieniono nam leki dostała 3zastrzyki, teraz znów odrobaczanie i mierzenie temperatury(wciaz nie spada)no i dziś znów na Brynów do szefa -może coś wymyśli:loveu: Dobra wieśc to taka ze dziś co prawda nie ma polepszenia ale pogorszenia też nie:roll: NO I SPADA WCIĄZ Z WAGI:angryy:
  19. No z rana była jakby poprawa w chodzeniu-niestety teraz na nowo jest to samo na dodatek od 5-tej rana wciąż piszczy bardziej niz wczoraj i jest bardziej gorąca jakby jej gorączka podskoczyła:-( ale uszy i nos ma zimne,rozmawiałam juz z Mają, no niestety trzeba czekać do 17-tej wtedy pojedziemy do weterynarza. Podałam jej nospe to jedyne co moge no i czekamy:roll:
  20. No staram się, na podwórko wychodzimy tylko tyle zeby sie załatwić a tak przewaznie śpi lub siedzi przy mnie przy łóżku żeby ja głaskać,ale jak leży to co jakis czas sama wstaje przechodzi po pokoju tak jakby chciała rozchodzić miesnie i wraca na fotel. Nawet nie chce sie bawić przynosi zabawki ale gryzie je na fotelu nie chce aby jej rzucać.Myslę że ona sama wie że ma sie nie przemęczać :) to bardzo inteligentna bestyjka,o tym juz sie przekonałam:) a ja przezywam to chyba bardziej niz ona :(
  21. Ja tez tak pomyślałam i na to by wskazywało dlatego te sterydy bo jeśli to nerwy odkregosłupowe to powinno przejśc no narazie po paru godzinach jest naprawde minimalna poprawa troszke jej się humor poprawił;)bo mie na podwórku atakowała;) ale zobaczymy no mamy jeszcze 2 dawki przed sobą jeśli jutro bedzie poprawa to bedzie fajnie jesli ni...to beda szukać dalej :-(
  22. No kochani,niestety znów dziś wylądowaliśmy z Mantrunią w klinice nie wiadomo co jest ale siadły jej tylne lapki,ma drgania mięśni nad którymi nie może zapanować , u lekarza i w samochodzie popuszczała, wciąż popiskuje no i nie może się utrzymać na nogach(leci jej tyłek) przebadaliśmy krew i mocz no i w moczu wyszło białko i odczyt neutralny zamiast kwaśnego dostała sterydy i wit b1 i tak do środy jeśli to nerwy (bo podobno nie mieśnie bo krew pod tym kontem wporządku) to powinno jej to przejść po tych sterydach jeśli nie to w środe bedzie pani doktor myśleć co dalej Coś nam kochany kangurek nie bardzo chce zdrowieć
  23. dwa miesiące po cieczce mamy mieć sterylkę i cięcie oczka za jednym zamachem tak zaleciła lekarka :)
  24. No i po badanku dostaliśmy tableteczki na pęcherzyk(moczu nie dało sie pobrać do badania) być może że tak siusia bo lada chwila dostaniemy pierwszej cieczki już sie boję!! nigdy nie miałam suczki!! jak ja to przeżyję uszka i chrostki na ciele smarujemy płynem a oczka zielem świetlika, no i dostaliśmy antybiotyk na wszelki wypadek Kangurek był grzeczniutki zadowolony w życiu nie widziałam aby psiak tak przywitał lekarza weterynarza jak ona dziś panią doktor Paczkowską normalnie byłam hihih zazdrosna hahahaha. No to zaczynamy leczenie i przygotowujemy się do.....cieczki brrrr ratunku
  25. O 12.00 mamy dziś wizytę :) Ale mam też wesołe wieści!! właśnie do Sosnowca w dobre rączki mojej koleżanki idzie kolejny psiaczek z fundacji :) Chciała Jasia i Małgosię (z Bytomia) ale Jaś już znalazł domek więc Małgosia idzie do...Małgosi :) :)
×
×
  • Create New...