No jeszcze, żeby była na smyczy...
Po prostu brama na oścież, no a przecież wiadomo że psina żadna nie usiedzi na podwórku.
Mieszkam na wsi koło Buska, a tam się kręcą różne psiurzyska, więc jak miała cieczkę, no to się stało.
Zostawili ją w kartonie przed schroniskiem z trzema maluszkami.
Cała rodzinka znalazła domki.[B] Kochające[/B] domki.
***
Pamiętam, że jak była szczeniaczką, tzn. takim podrostkiem ze 4 miesiące miała może, to do mojego domu wpadła ( lato-drzwi otwarte były) i na łóżko wskoczyła. ;D
Teraz to ma do dwóch lat nie więcej.
Brodawkę też czułam jak ją głaskałam, ale zniknie na pewno.