-
Posts
46 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by rosacanina
-
Tak ma być? Lucky? :) Łaaadnie, Farcik też ładne, więc Omar wybierz Ty. Z imieniem będzie zawsze łatwiej... A Argusiowa póki co jeszcze mi nie odpisała nic.
-
Emigrantko, nie wiem, czy zauważyłaś, ale minutkę przed Tobą napisałam do obydwu ciotek z 39 str i uzupełniłam od razu stronę główną. Domyślam się, że możesz trochę we mnie wątpić, ale podjęłam się i będę starać się utrzymać ten wątek. :) Naprawdę z niecierpliwością czekam na dalsze wiadomości o naszym Bidulku.
-
Napisałam do obydwu, czekam na odpowiedź.
-
Już uzupełniłam stronę główną, naprawde serce rośnie jak się widzi, że ludzie trak garną się do pomocy :) :)
-
Jeżeli tylko będzie cokolwiek wiadomo na temat stanu zdrowia Bruna, proszę pisz Majqa. Naprawdę jestem szczęśliwa, że Piesio uzyskał tyle pomocy, teraz już będzie lepiej...
-
7 Luty 13:30 - pies zlapany, w transporcie w drodze do kliniki Deklaracje Jednorazowe: Emigrantka - 50 zł Talcott - 50zł ---------------------------------------------------------------- Razem jednorazowych: 100zl + "cos o Taygi z bazarku" [SIZE=2] Deklaracje stałe: Aska25 - 10zł zula131 - 10zł Emigrantka - 30zł (od marca) Marysia55 - 20zł Plicha - 10zł Monika, córka Emigrantki - 20zł (od marca) Agata51 - 20zl Zofija - 5zł malibo57 - 50zł rosacanina - 20zł --------------------------------------------------------- Razem stałych 195zl Bazarek http://www.dogomania.pl/threads/179480-BiA-uteria-zabawki-ciepA-e-szale-i-czapki-na-poturbowanego-psa-i-kociaki-do-14-02
-
Taaak, właśnie wróciliśmy z całej akcji, Psiak chyba czekał po prostu na gwardię całą, heh. Najważniejsze, że już jest w drodze do kliniki... Teraz trzeba tylko zbierać kasę na DT i czekać co powie wet oczywiście.
-
Czekamy na Ludzi teraz, udało nam się ukraść samochód służbowy i będzie pewnie trochę łatwiej, chociaż samochodem na pewno nie wejdziemy w te wszystkie zakamarki... Ech. Ale grunt to być dobrej myśli, że Piesio gdzieś tam na nas czeka!
-
Łaziliśmy długo, przeszliśmy wzdłuż i wszerz wszelkie możliwe zakamarki, chodziliśmy po śladach i Bruno dosłownie wsiąknął :( Ale zaraz jak tylko odmarzniemy choć trochę idziemy dalej go szukać, może w końcu się pojawi... Dobrym znakiem jest to, że jedzenie, które mu wczoraj zostawiliśmy zniknęło...
-
wpadłam tylko na chwilę i doskłownie w podskokach lecę po Psa.... byłam też tam w nocy, bo miałam nadzieję, że może wrócił, jednak bezskutecznie :( jak tylko dorwę Biedaka, będę dzwonić.
-
Oczywiście, że zadzwonię od razu jak go znajdę. Teraz tylko trzymajmy kciuki.
-
Wybaczcie Dziewczyny, niestety Psinka pewnie schroniła się w jakieś sobie tylko znane, w miarę bezpieczne miejsce... Oczywiście, że chcę się podjąć prowadzenia wątku, dziś po prostu miałam szalony dzień z wielu powodów... Jutro jak tylko wstanę wybiorę się na miejsce, gdzie Bruno bywa zawsze. Jeśli uda mi się go złapać, natychmiast się skontaktuje. Godzinę czy ileś dam radę z nim gdzieś wysiedzieć, co prawda nie mogę Go nawet w żadne ciepłe miejsce zabrać, bo mieszkam w hotelu, ale najważniejsze, żeby był po prostu... Dziękuję Wam za wszystko, naprawdę to, co robicie, jest cudowne. Teraz [oczywiście jeśli jutro Bruno się ujawni] już powinno być lepiej. Cajus Bruno jak już pisałam jest nieufny, Gwizdać próbowałam, wołać też, lecz na to nie reagował nawet wtedy, gdy był w zasięgu wzroku, wcześniej. Co do poszukiwań, oprócz miejsca, które sfotografowałam, szukaliśmy także wzdłuż zamarzniętego kanaliku, bo tam też były ślady, trafiliśmy potem na następny rów, w którym go nie było... Szukaliśmy też na osiedlu i wzdłuż głównej ulicy po której chodził...
-
dziś już nie dam rady, ale jutro postaram się zadzwonić w dwa miejsca... oczywiście, najbardziej liczę po prostu na czyjąś życzliwość, bo Pies zdecydowanie bardziej od hotelu potrzebuje domku, gdzie oswoi się i dojdzie do siebie po traumatycznych przeżyciach.... niestety jak widać nie można na wiele liczyć, trzeba spróbować cokolwiek.
-
Oczywiście. No i trzeba to zrobić jak najszybciej. Napisałam jeszcze do zuzu, w sprawie ludzi z Rawy jeśli chodzi o ewentualny transport, ale nie dostałam odpowiedzi jak na razie.... Zresztą póki nie ma DT nie ruszymy z miejsca...
-
No cóż, Temida orientuje się tylko i wyłącznie w hotelach.... A na hotel raczej nie zbierzemy szybko funduszy, więc mam nadzieję, że coś działacie... Byłam znowu na mieście, Piesek chodził tym razem, podszedł tylko na moment na parkingu, a potem zrezygnował i schował się na cudzym podwórku wśród choinek... Szkoda mi było go gonić, bo widziałam jak ciężko chodzi, więc póki co wolę mu oszczędzić dodatkowego stresu. Błagam, pomóżcie! :(
-
Napisałam i do polubka i do Temidy... zobaczymy, może to coś da...
-
Rozmawiałam z Panią Jolą z fundacji i powiedziała mi wyraźnie, że może zagwarantować nam leczenie tylko i wyłącznie wtedy, gdy pewne będzie, że Psiak będzie miał DT i ktoś go z tej lecznicy odbierze. To musi być pewne, jak oczywiście też transport no... Więc szukamy pilnie DT.
-
Już rozmawiałyśmy z Majqua i będziemy coś razem działać, chyba najważniejszą sprawą byłby w tej chwili tylko transport z Rawy Mazowieckiej do Łodzi... Jeśli jest ktoś, kto w jakiś sposób jeszcze mógłby pomóc mój numer: 516657899
-
''Miejsce zamieszkania'' Pieska: No i nasza Bida: Niestety jakość dość kiepska, ale zawsze lepszy rydz niż nic... Jak widać, Piesio jest w stanie choć trochę stanąć na tylnych łapach, szczególnie, gdy bardziej się boi, jednak widzę wyraźnie, jaką mu to trudność sprawia, szczególnie, gdy próbuje iść. I tak jestem pełna podziwu dla niego, gdyż musiał włożyć sporo wysiłku w to, żeby wejść tam gdzie jest, a wiem też, że stamtąd wychodził nie raz... Od znajomego stąd usłyszałam o Pani z Boguszyc... Może ma ktoś kontakt? A i Majqa, oczywiście dałam mu trochę jedzenia, jednak jedyne co zjadł, to jogurt naturalny i kefir, chociaż możliwe, że nie jadł przy mnie ze względu na stres. Dotykać się owszem dawał, jednak ze strachem, nie warczał, więc to raczej taka pierdółka, lecz nie wiem jakby zachował się np. w przypadku gdybym próbowała go podnieść, bo zapewne odczułby spory dyskomfort i ból, nie mówiąc o przerażeniu...
-
Jest lepiej!!! To znaczy poszłam na rekonesans i znam miejsce pobytu Biedulka. Zrobiłam kilka zdjęć i jak tylko znajdę jakiś sposób na ich przegranie to zaraz wstawię [zapomniałam kabla...] Ogólnie Psina mieszka w rowie pod ''mostem'' właśnie zaraz przy rogu Wyzwolenia i Tomaszowskiej. Piesek jest w trochę, ale tylko trochę lepszym stanie, podejrzewam, że zahartowały go ciężkie warunki w jakich żyje na codzień, jest w stanie chodzić, ale naprawdę wygląda to żałośnie, ze względu na stan jego tylnich części. Cudem też, dzięki pomocy mojego chłopaka pies się do mnie zbliżył [podejrzewam, że przeraźliwie boi się mężczyzn, bo gdy tylko on poszedł na drugą stronę rowu, Pies zaraz przyturlał się do mnie]. Więc, Majqa, sądzę, że dałoby radę bez radykalnych środków się nim zająć, chociaż nigdy nie można być pewnym do końca... Będę starała się za chwilę wynaleźć sposób na wyduszenie zdjęć z aparatu.
-
dokładniejszy rejon w którym go widziałam to róg Tomaszowskiej i Wyzwolenia, a także niedalekie okolice. Za chwilkę postaram się wyruszyć na poszukiwania, potem udzielę więcej informacji.