Jump to content
Dogomania

conceited

Members
  • Posts

    3397
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by conceited

  1. Nasza Ola zalatwiła wizytę trenera w przytulisku. Pani ze szkoły Dog Master's przyjedzie do nas w środę o 12:00. Moze w końcu Brutek i Czarek wyjdą na spacer? Wielkie dzięki dla Oli, która zafunduje naszym psom tą wizytę (choć Pani trener i tak nie chce za wizytę, tylko za dojazd :) ). Juz sie nie moge doczekac. A tymczasem - see you w sobote :)
  2. W zasadzie Brutus jest spokojniejszy. Czarka rozsadza. Ola właśnie pracuje nad trenerem na przyszły tydzień :) Chyba przyjedzie w środę za tydzień. edit: Nasza Ola zalatwiła wizytę trenera w przytulisku. Pani ze szkoły Dog Master's przyjedzie do nas w środę o 12:00. Moze w końcu Brutek i Czarek wyjdą na spacer? Wielkie dzięki dla Oli, która zafunduje naszym psom tą wizytę (choć Pani trener i tak nie chce za wizytę, tylko za dojazd :smile: ). Juz sie nie moge doczekac.
  3. Ty już daj tym biednym rodzicom i biednymu Winstonkowi trochę wytchnienia ;) Ale Mamę oczywiście zapraszamy !!!
  4. [quote name='DONnka']Cioteczki, mówiąc w skrócie - i Brutus i Czarek to psy dominujące i żywiołowe, wyłącznie dla osób doświadczonych, tak ??? :[/QUOTE] Moim zdaniem tak. Dominujące, żywiołowe i nieokrzesane. Brutus całe życie spędził w kojcu (5-6 lat), a Czarka historii nie znamy, ale jest dzikusem nie znającym żadnej komendy. Do domu z dziecmi to one sie na pewno nie nadają. Czy są agresywne? Hmm... zalezy od definicji agresji. Raz mielismy ON o imieniu Furiat bo jak widział człowieka to rzucał się na kraty z zębami. Chciano go uśpić. Przyszła Pani trener i powiedziała, że on nie jest agresywny, tylko odważny. Szukamy jakiegoś trenera, żeby przyjechał do dopiewa i ocenił nasze mixy ONków.
  5. [quote name='BERKANO']dzięki DONka:loveu::loveu::loveu: A ja proszę o sprawdzenie Dziadka- bo jest szansa dla Niego na Spokojną Jesień[/QUOTE] Ja niestety nie wiem jak mam to zrobic? Mam mu wpuscic do boksu jakiegos psa? Mysle, ze wtedy bedzie bronil :( Juz raz sciana miedzy Dziadziem i Brutusem padla, nie wytrzymala ich skokow i skonczylo sie na tym, ze Dziadzio warczal i trzymal Brutusa na dystans. Przez kraty do innych psow jest ok, ale on za chiny nie chce wyjsc z boksu.
  6. Bardzo bysmy były dżwięczne :) choćby za Brutka i Czarka. Tak jak pisałam, my się niestety ich boimy, dlatego psy nie wychodzą wogóle z boksów. O tyle o ile Brutek trochę akceptuje stan rzeczy (tylko się roztył ostatnio), tak Czarek szaleje w boksie. Ciągle skacze na ściany boksu, boje się, że ściana w końcu nie wytrzyma, a za ścianą jest wyżlica z szóstką małych :(
  7. Witajcie, Ponieważ trochę zaniedbałam pierwszą strone tego wątku (wiedząc, że Katebono i tak wszystko skrzętnie zapisuje w poście numer 648:)) pozwalam sobie odświeżyc wątek i zrobic porządek z finansami. Ostatnich zmian na pierwszej stronie dokonywałam 15go pazdziernika, zmieniając tytuł wątku, ale przestałam zapisywać wydatki Dyzia w lipcu. Pierwszą stronę zostawiam więc nienaruszoną, żebyscie mogły zobaczyć, że faktycznie jest tak, jak napisałam powyżej :) Teraz nadrabiam to poniżej: wpłaty na Dyzia na lipiec: 305 zł (wszystkie deklaracje) wpłaty na Dyzia za sierpień: 255zł (swojej deklaracji nie zapłaciła Gonia P) Wydaje mi się, że był jeszcze ostatnio jakiś bazarek Beaty (na różne psy, w tym Dyzia), ale nie ma go w poscie Kasi więc się nie wychylam bo nie pamiętam. a teraz wydatki: Na stronie pierwszej wydatki, które zapisywałam opiewają na kwote 1.369,70zł, dodać koszt dt przez wszystkie miesiące (czyli 2.750zl) wychodzi 4.119,7zl. Katebono w swoim poscie sumuje wydatki (z wyszczegolnieniem na co) na kwotę 4.562zl. To znaczy, że nie zapisałam wydatków na kwotę 442,3 zł. A teraz Dyziowa skarpeta: Pieniędzy w Dyziowej skarpecie na pierwszej stronie jest 309,30zł. Nadmiar z wplat z lipca i sierpnia to 60zl. Reasumując, Dyzio miał: 369,30 zl. Skoro jednak wydatków od tamtej pory było 442,30zl to w tej chwili w Dyzia skarpetce jest - 73zl. Błagam, Kasiu i Beato, sprawdźcie czy się nie pomyliłam, czy dobrze policzyłam i czy nie ominęłam jakichś bazarków.
  8. Dziękujemy za pamięć, ale u nas bud nie przyjmują. Dziś znów spotkałyśmy się w Dopiewie (Aga, Zosia, Ola i ja) i o 13:30 miałyśmy wspaniałego gościa, Panią Sonię z narzeczonym (z ogloszen Domi), którzy przywieźli kolejne puszki dla Dziadzia ON. Ale zaskoczenie... nie ma Tonga. Wyprowadziłyśmy psy (matka szczeniaków, wyżlica - po prostu cudoowny pies, zakochałam się, łagodna, cicha, wpatrzona w człowieka, spookjny aniołek; Nuka z dzieciakiem, Rudik), ale Aga cały czas była zdenerwowana, bo Tong to był jej ulubieniec. Poszłam więc sprawdzić adres i po wszystkim pojechałyśmy. Facet (nota bene starszy dziad, mieszkający w okolicy Pana Mańczaka od Azy) powiedzial, ze i owszem adoptowal tego cholernego psa wczoraj, ale w miedzy czasie spierdo.ił mu 3 razy i ma go dosyć. Aga i Zosia bez gadania wpakowaly Tonga do samochodu i zabrały Dziadowi, więc Tong znów jest w Dopiewie, w swoim boksie nr 7. Wrrrrrrrrrrrrrrrr !!!!!!!!!!!!!
  9. Zosiu, możesz zmienić, ale musisz najpierw kliknac "edycja", a potem "zaawansowana edycja" :) Berkano, wiem jak jest u Czarodziejki, byłoby cudownie, natomiast tak jak Ci pisałam, nie wiem jak to sprawdzić, zwlaszcza, że ludzi kąsa przy próbie dotyku, bo gdyby go nie dotykać, to jest najukochanszy :)
  10. wow! byłoby cudownie ! matko, żeby przetrzymał.
  11. [quote name='snuszkak']to Ci spryciula :) słodko wygląda[/QUOTE] Haha, świetne, ale mnie nie dziwi bo moja kotka, Mania, też często tak wchodzi pod koc/kołdrę, że jego stuktura nie jest naruszona, tylko lekko wybrzuszona :)
  12. [quote name='furciaczek']Tak, 4 opakowania. Odgrzebie paragon w czelusciach samochodu i wrzuce. U Bigusia dzisiaj dobrze, ostatnie 2 dni takie sredniawe. Musialam mu pomagac z chodzeniem bo oslabiony jakis taki byl lekko. Kociaty mi w masazach pomagal raz...ja tam Bigusiowe tylne lapy cwicze, kot przyszedl i zaczal bigusiowy brzusio ugniatac...dozio sprawial wrazenie zadowolonego:loveu: W ogole to on lubi koty, chyba skojazyl je z dostawa jedzenia:lol:[/QUOTE] Jejku, on potrzebuje wyjątkowego domu. Mam nadzieję, że kiedyś taki znajdziemy...
  13. Oj, smutna informacja. Miał niebywałe szczęście, że trafił na Was. Podziwiam.
  14. [quote name='bela51']Jestem, dziadzio potrzebuje pomocy. Finansowo u mnie kiszka straszna, ale moze cos wymyslimy. W jakim regionie Polski te biedaki przebywają ?[/QUOTE] Witaj, dziękujemy, że jesteś. Psiaki są w Dopiewie pod Poznaniem. Tu nawet nie chodzi o kasę, bardziej o pomysł. Co zrobić z psem, który się wszystkiego boi, jest totalnie nieucywilozowany, ze strachu kłapie zębami? Ktos go zaadoptuje? Jego się nawet wyciągnąć z boksu nie da, do weta musielismy go wyciągać chwytakiem. p.s. Zosiu, tak jest ok :) tylko w tytule zmień Nero na Czarek :)
  15. [quote name='dronka']A który to był towarzysz huskego? Ten rudy? Przynajmniej chłopaki się razem trzymają :-)[/QUOTE] Tak, ten burztynowy :) Chłopaki razem biegali w Skórzewie, ale nie sądziliśmy, że są z tego samego domu :)
  16. Właściciele husky i jego towarzysza oprzytomnieli i znalezli psy w przytulisku. Ponoc czesto im uciekaja. No to dobrze, dwa mniej :)
  17. Zamykając sprawę Dziadzia, z ogłoszeń w internecie [U]znalazło się kilka osób o WIELGACHNYM sercu[/U] i przysłali Dziadziowi puszeczki, a wyżej wspomnianą wizytę u weta, również sfinansowali ludzie dobrej woli. Dziadziowi brakuje jednak własnego ogrodu i ludzi, którzy zadbają o niego na przykład w Sylwestra. Aż się boję myśleć, co to będzie gdy nastanie czas petard i fajerwerków przy jego lęku przed burzą :(
  18. przed kliniką [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/3/20111126152551.jpg/"][IMG]http://img3.imageshack.us/img3/9207/20111126152551.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us/"]ImageShack.us[/URL] w klinice [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/221/20111126154442qj.jpg/"][IMG]http://img221.imageshack.us/img221/1963/20111126154442qj.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us/"]ImageShack.us[/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/717/20111126153918.jpg/"][IMG]http://img717.imageshack.us/img717/2820/20111126153918.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us/"]ImageShack.us[/URL]
  19. Ok, to sugeruję Owczarek Czarek ;) Dzięki Zosiu za założenie wątku naszym prawie rasowym owczarkom :) Dodaj tylko proszę gdzieś info, że są w Dopiewie. Dodam kilka informacji od siebie o naszych psiakach. [U]Mamy z nimi nie lada zagwostkę, bo tak na prawdę, wszystkich trzech się w pewien sposób boimy i ZADEN z nich nie wychodzi na spacery[/U]. Kazdy przypadek omówię poniżej. [B]BRUTUS[/B] bardzo fajny, ale dominujacy pies. Nie nadaje się do dzieci, do słabych kobietek, do ludzi bojaźliwych. To zdrowy, bardzo silny, wielki, o[U]dważny[/U] pies. Wszystko jest fajnie dopóki jest tak jak on chce, ale jak juz się chce go do czegos zmusić... Kiedyś, w transporcie, z naszej głupoty (nie założyłyśmy kagańca), mocno ugryzł koleżankę, nie było żartów, cud, że tak się skończyło. Niestety, od tej pory boimy się Brutusa i niestety, nigdy go nie wyprowadzamy. Raz poprosiłam tresera psów by przyjechał do Brutusa. Dał sobie z nim radę, wyprowadził go na spacer bez zadnego problemu, ale odradził mi robienia tego samego. Nie poradziłabym sobie, gdyby coś poszło nie tak, bo boję się i on to czuje. Tak czy siak, na codzień Brutus jest radosny, cieszy się na nasz widok i bardzo mi żal, że przez nasz brak pewności gnije w tym boksie. Całe swoje życie spędził w małym boksie (bo stamtąd go zabrałyśmy) i niewiele się zmienilo. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/705/img2595o.jpg/"][IMG]http://img705.imageshack.us/img705/3518/img2595o.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/641/img2597p.jpg/"][IMG]http://img641.imageshack.us/img641/2135/img2597p.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [B]NERO alias CZAREK[/B] Pies jest nowy, niewątpliwie piękny. Niestety, przez przypadek Brutusa, boimy się i jego. Pies też należy do odważnych, ale jest taki... cichy. Patrzy w oczy i niewiadomo o co mu chodzi, tak się zastyga na chwilę. Niewątpliwie jest fajnym psem, ale tak jak mówiłam, my jesteśmy cykory. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/845/img2579bf.jpg/"][IMG]http://img845.imageshack.us/img845/915/img2579bf.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [B]DZIADZIO[/B] Chyba najbiedniejszy z całego towarzystwa. Pełen lęków, panikarz. Najbardziej na świecie boi się burzy :( Robi wtedy straszne rzeczy, działa autodestrukcyjnie, próbuje przegryzać kraty, wciska łeb między pręty (są powyginane), wali głową w budę, w ściany, skacze po ścianach boksu, raniąc się jednocześnie w łapy, w łeb. Ostatnio rozwalił sobie poduszkę pod łapą. Niestety, chłopak nigdy nie miał nic wspólnego z cywilizacją, boi się wszystkiego, obroży, smyczy, podróży samochodem, weta. Niestety, reaguje wtedy gryzieniem. Tak jak pisała Zosia, zaciagniecie go do weta to był niezły wyczyn, dokładnie opisany poniżej (skopiowałam swój wpis z wątku przytuliska). "No to w końcu opowiem jak to było z Dziadziem ON w sobotę, a działo się dużo. Dziadek to mega panikarz, strasznie się boi smyczy, obroży. Dłuższy czas próbowałyśmy go łapać na smycz, ale bezskutecznie, Pan Mirek musiał go złapać na pętle, założyłyśmy mu kaganiec bo kąsał ze strachu :( Włożony do samochodu dostał ataku paniki i całą drogę walił łbem o szyby auta, szamotał się, wierzgał, wył i próbował się przecisnąć przez kraty do nas do przodu, sam się podduszał. W koncu sciagnal kaganiec. W taką samą panikę wpada podczas burzy...boję się co będzie w tydzień przed i po Syllwestrze :( Pod kliniką nie było wyjścia, wetka musiała wyjść i wstrzyknąć mu usypiacz. Badania nie pokazały nic nowego, źle z nim nie jest, wyniki krwi dobre. Jego chudosc to drobne problemy z trzustką i starość. Załączam zdjęcia juz "uspionego" psa. Ta krew to krew z lapy, którą sobie rozwalił. Niestety, trafiłyśmy na okropną wetkę, Paulę, która otwarcie powiedziała, że "żal kasy na takiego starego i agresywnego psa" i zebysmy lepiej wydali to na jakiegos milego psa po wypadku. Byla mega niepomocna, na szczescie nie miala dla nas duzo czasu i zajmowala sie nami swietna technik wet. Poki co, pies przez 10 dni ma dostawac do normalnej karmu puszkę gastro intestinala i 3 tabletki Amylanu dziennie. Potem, ma po prostu być na dobrej karmie. Biedny Dziadzio, jak po całym dniu badań i wożenia go samochodem zobaczył swój boks, to ze szczęscia wbiegł do niego szybciutko i nie sprawiał żadnych problemów przy zdejmowaniu obroży. Myślę, że on się czuje tu jak u siebie w domu. dziadzio w aucie [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/408/20111126151849.jpg/"][IMG]http://img408.imageshack.us/img408/5878/20111126151849.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us/"]ImageShack.us[/URL] juz po uspakajajacym zastrzyku [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/403/20111126152103.jpg/"][IMG]http://img403.imageshack.us/img403/1971/20111126152103.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us/"]ImageShack.us[/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/708/img2604o.jpg/"][IMG]http://img708.imageshack.us/img708/6/img2604o.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  20. [quote name='zoosia21']Zajmuje się ktoś tym? ja jbc mogę zrobić ;)[/QUOTE] Załóż mu wątek Zosiu, pliz :) A może wątek owczarków niemieckich w Dopiewie? Mamy tylko trzy, a Dziadzio będzie jego gwiazdą, ok ?
  21. [quote name='dronka']Aga może podczas koncertu jakieś info o tym wypadkowym psie co? Plakacik choćby a3 czy coś?[/QUOTE] Aniu, jeśli ktoś wogole przyjdzie na ten koncert, oprócz Gosi znajomych. U mnie wszystkie rodzaje wymówek: -jakieś 10 osób idzie w tym czasie na Dziadka do Orzechów -jakieś 30 nienawidzi opery -4 osoby mają rodzinne niedzielne uroczystosci -reszta: praca/studia Masakra. [B]Kilka godzin temu zadzwonił do mnie inny wet z tej samej kliniki i powiedział, że pies musi zostać minimum tydzień, jeśli nie mam dla niego dt.[/B]
  22. Ja wiem, że mało kto wie o tym przytulisku, ale do jasnej cholery, jak by mi pies zginął, to bym się zaczęła orientować w temacie. Wystarczy kilka kliknięć w internecie,żeby znaleźć namiar na przytulisko. Niestety, nasz pies powypadkowy jest w ogólnym szoku, na początku był ponoć agresywny, teraz jest już kochany i spokojny. Spędza czas na zapleczu kliniki z dwoma innymi psami i żyją w zgodzie. Zaczyna wstawać, ale ogólnie jest obolały, pewnie ma krwiaki i siniaki. Wetka, z którą dziś rozmawiałam odmówiła wydania go do schroniska, powiedziała, że ma mu znaleźć dt ... well... póki co zostaje więc w klinice, bo stwierdziła, że on musi być w cieple i ktoś musi go pilnować, obserwować, nie można go wrzucić do boksu. Mówi, że może to kwestia kilku dni, może tygodnia. Ciekawe na ile mi kasy starczy z ZUKowego przydziału :/
  23. Nie mam. Zakładam, że zaraz się ktoś po niego zgłosi. Oba psy (ten husky i ten rudy) znalazły się przy Chacie Polskiej w Skórzewie, dobrze wyglądają, są odżywione, miłe, nie chcą jeść w schronie.
  24. Leb jakby ten sam, ale nasz ma krótkie nogi i jest dość zaokrąglony. Na pewno ma dom, tylko dlaczego ten cholerny dom od 4 dni go nie namierzył w przytulisku ? wrrrrrrr !!!
×
×
  • Create New...