Jump to content
Dogomania

Peggy_Lee

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Peggy_Lee

  1. Witajcie! Pyś robi wspaniałe postępy. Droga Pinesko, odpisuję dopiero teraz, bo chciałam dać nam tydzień na zastosowanie metody ,,trzymaj":) Naprawdę jest coraz lepiej. Zabawka doskonale odwraca uwagę Pyśka i jeszcze ani razu nie zawiodła. Jeśli jednak znów nie będę sobie radziła ze zwierzolcem, czego nie mogę wykluczyć, to chętnie się z Tobą, Pinesko, spotkam (jestem z Malborka). Będę alarmować Cię na forum!:) Bardzo dziękuję, że wyszłaś z taką inicjatywą:) To bardzo miłe. W ostatnich dniach Pyś zaczęła stosować się do komendy ,,zostań" NA DWORZE!!!! To chyba jakiś cud! Sama w to nie wierzę. Oczywiście sprawa się komplikuje, kiedy sunia zwęszy swojego pobratymca... Jednak potrafi siadać na komendę, kiedy widzi innego psa, więc jesteśmy na dobrej drodze. Sunia również już nie ciągnie na smyczy jak to było na początku (tzn. teraz też ciągnie, ale często reaguje na imię i na pochwały, wtedy też bardziej zwraca uwagę na przewodnika i nie rwie tak do przodu). Na razie największym problemem jest... pogoda! Pyśka musi odbyć kąpiel po każdym spacerze!:) Krótkimi łapkami zagarnia pod siebie mokrą ziemię. Kiedy już wrócimy do domu jest pod spodem cała czarna!:) W tym tygodniu zaczęło się też linienie. Stara sierść niczym nie różni się od waty!:) Oczywiście jej włosy, mimo wyczesywania, są wszędzie. Dosłownie:) Ciekawe jest to, że na dniach przybyło jej też więcej kropek! Oj, śmieszny ten zwierzak jest:))
  2. Tak też robię. Lata z luźną smyczką po domu i wtedy się bawimy. Staram się uzbroić w cierpliwość. Naprawdę, na dworze staje się innym psem i kiedy robi się (bardzo) niedobra muszę stosować metody tradycyjne:( Bardzo tego nie chcę i nie lubię, ale jestem po prostu bezsilna. Przecież nie mogę pozwolić na te szaleństwa, zalatujące agresją, a wychodzić trzeba!
  3. Dwa zdjęcia dodałam do mojego albumu. Nie są zbyt rewelacyjne (bez lampy, żeby nie przestraszyć Pyśka), a sunia na nich półsmutna taka.
  4. Próbuję załadować fotki, ale wyskakuje mi jakiś błąd:( Wydaje się, że chyba nie pokonam tej trudności:( Pyś, bo tak się nazywa sunia, w domu jest zwierzakiem na medal. Zna już kilka komend. Jest sprytna i dość karna. Na dworze zaś w ogóle sobie nie radzimy. Pyś ma awersję do smyczy. Ze złości skacze na każdego, kto ją prowadzi, i gryzie... Jest to naprawdę nie do wytrzymania. Poza domem nie toleruje ani szelek ani kantarka (tzn. mając na sobie w mieszkaniu ten ,,sprzęt" wykonuje komendy, bawi się, odpoczywa) do tego stopnia, że potrafi tarzać się całą drogę!!! Zastosowanie pozytywnych metod jest praktycznie niemożliwe. Sunia do tego stopnia ekscytuje się wszystkim dookoła, że nawet nie reaguje na imię! Najchętniej by uciekła. Szarpie się i piszczy, no a potem gryzie. Na razie jest uczona w domu komendy ,,trzymaj". Chcę to wykorzystać na spacerach, żeby skupić na tym zadaniu jej uwagę. Zobaczymy, co z tego wyniknie... Myślę, że nie obędzie się bez fachowej pomocy:(
  5. Sunia jest najwspanialszym pieskiem, jakiego w życiu spotkałam! Jest bardzo grzeczna i cierpliwa. Nie ma problemu z myciem, nie załatwia się w domu, jest chętna do zabawy i kocha wszystkich na świecie! Nadal nie mogę się nadziwić, jak ktoś mógł porzucić taki skarb... Zapomniałam dodać, że piesek jest już ze mną prawie od tygodnia. Wkrótce będzie miała chip, żeby ta straszna historia już się nigdy nie powtórzyła...
  6. Pewnie! Obiecuję, że w najbliższych dniach podeśle zdjęcie mojego buldożera!:D
  7. Sunia jest już w nowym domku. U mnie!!!:) Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że nie otrzymała opieki weterynaryjnej w kojcu ZGKiM, co należy przecież do obowiązków osób odpowiedzialnych za dobro malborskich, bezpańskich piesków! Trafiła do mnie chora i bardzo wychudzona. Trzeba też wspomnieć, że straż miejska nie zabrała suni do schroniska w Tczewie, bo ,,i tak zdechnie"!!!!!!!!!! Mój aniołek żyje i wraca do zdrowia. Nie zostawię tak tej sprawy. Wkrótce wybieram się do Urzędu Miasta. Trzeba zrobić z tym porządek! Niekompetencja i nieczułość osób, które decydują o przewiezieniu do Tczewa i tym samym o życiu i śmierci zwierząt, przeraża mnie!!!! Całe szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale pojawia się pytanie, ile innych psów nie miało takiego szczęścia jak mój niskopodłogowiec???????? Trzeba to zmienić!!!
×
×
  • Create New...