-
Posts
40 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dżastin_a
-
nie przypuszczałam że będzie aż tak ciężko... :( a najgorsze jest że mi się śni... noc w noc... jak biega... gdzieś ciągle ucieka, a potem kupa innych psów. czy ze mną jest coś nie tak czy co?? strasznie mi jej brakuje, mimo że była z nami tylko parę dni, mam wrażenie że gdzieś kawałek mnie zaginął :(
-
dziś rano miała u siebie zajęcia z wirusologii i z tego całego żalu zapytałam mojego prof co on o tym sądzi, dowiedziałam się że miała małe szanse ze względu na to że była malutka, no i że nie należy szczepić jeśli szczeniak znalazł się w otoczeniu gdzie było parwo tylko podawać surowicę, szczepienie obniża odporność i pogarsza szanse na wyleczenie... nie wiem czy tak jest, zapytam jeszcze naszej dr.
-
czyli u nany już po podaniu leku nie wystąpiła krwawa biegunka?? czy jeszcze czasem się zdarzało?? Bo mała ciągle ma krwawą. Wetka mówiła że zrobili wszystko co się da i teraz wszystko zależy od organizmu małej. Jutro jedziemy do kliniki bo będzie miała dyżur dr prowadząca i mam wielką nadzieję że malutka poradzi sobie z tymi paskudnymi wirusami, bo upatruję szansę w tym że jej stan się poprawił. więc czekamy choć od środka nas roznosi...
-
mała przestałą wymiotować, ale biegunka nadal jet, nie tak częsta jak wcześniej bo tylko 2razy dziś w nocy (czyli wychodzi na to że od transfuzji kupa była 3 razy) no i temperatura, rano 39.8, dostała leki na zbicie, przytomna cały czas... Powiedzcie co o tym wszystkim sądzicie, ja nigdy nie miałam kontaktu bezpośredniego z parwo i nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, czy to że jest przytomna i wymioty ustały i że kupę ma rzadziej brać jako dobrą wiadomość, czy się nie cieszyć i nie robić sobie nadziei bo przecież poprawa następuje bardzo powoli... A czy może to nie jest parwo skoro mała jest tak oporna na leki?? lekarze niby są pewni że to parwo, a jak nie parwo???? Tak bardzo jestem zmęczona tą niepewnością :(
-
nowe wiadomości, malutka nie wymiotowała, tzn wymiotowała raz, ale dostała leki na to żeby zwymiotować (nie wiem po co) i wymioty nastąpiły po nich, od rana, czyli od godziny 10 kupa była tylko raz, około 17 a tak to jest spokojnie, stan stabilny, przytomna cały czas i nawadniana, temperaturę ciągle ma podwyższoną ale już nie tak jak ostatniej nocy, tak około 39. Oczywiście nikt nie mówi nic o rokowaniach bo teraz nic się nie da powiedzieć, bo sytuacja może się zmienić albo w jedną albo w drugą stronę, a przełom może być w każdej chwili. jutro z rana kolejny telefon a dziś kolejna niecierpliwa noc, strasznie się o nią boję bo tak bardzo bym chciała żeby było już po wszystkim a tu każą się uzbroić w cierpliwość... ech... trzymajcie kciuki za naszego malucha...
-
nowe wiadomości, malutka nie wymiotowała, tzn wymiotowała raz, ale dostała leki na to żeby zwymiotować (nie wiem po co) i wymioty nastąpiły po nich, od rana, czyli od godziny 10 kupa była tylko raz, około 17 a tak to jest spokojnie, stan stabilny, przytomna cały czas i nawadniana, temperaturę ciągle ma podwyższoną ale już nie tak jak ostatniej nocy, tak około 39. Oczywiście nikt nie mówi nic o rokowaniach bo teraz nic się nie da powiedzieć, bo sytuacja może się zmienić albo w jedną albo w drugą stronę, a przełom może być w każdej chwili. jutro z rana kolejny telefon a dziś kolejna niecierpliwa noc, strasznie się o nią boję bo tak bardzo bym chciała żeby było już po wszystkim a tu każą się uzbroić w cierpliwość... ech... trzymajcie kciuki za naszego malucha...
-
Stan małej po transfuzji się niestety nie zmienił, dalej jest biegunka, wymiotów jak na razie nie było, ale dr chce jeszcze poczekać żeby było wiadomo że ustąpiły na stałe Jak na razie nie chce powiedzieć nic o rokowaniach w w tej chwili może się zmienić wszystko w ciągu paru godzin. Ale jeśli transfuzja zadziała to dzisiejszy dzień będzie wszystko wiadomo, jeśli nie to ja już nie wiem. Jak na razie nie planują kolejnej transfuzji, bo tak jak powiedziała pani dr "pierwsza transfuzja jest dla zwierzaka bezpieczna, druga już jest bardzo obciąża organizm". A pieskiem który ratował małego Stworka był piesek samej pani dr. dziękuję wszystkim za każdą pomoc... :* jesteście wielkie dziewczyny.
-
Właśnie wróciliśmy z kliniki, nie mam pojęcia jak mam interpretować to czego się dowiedzieliśmy, strasznie się martwię ale chyba nabrałam więcej nadziei. Na szczęście mała jest ciągle przytomna, reaguje na to jak ktoś wchodzi, siada i chodzi po klatce, wczoraj skończyła wymiotować, tylko że zaczęła się biegunka z krwią i glistami. Wczoraj za radą ladyS zadzwoniliśmy i poinformowaliśmy lekarza o Nanie, podaliśmy leki jakie brała, Mała dostaje w tej chwili to samo plus jakieś dodatkowe przeciwkrwotoczne i kupę innych których nie pamiętam. Z racji że sytuacja zmienia się z godziny na godzinę będziemy dzwonić dziś wieczorem i pytać o jej stan no i jutro z rana żeby dowiedzieć się czy będzie szansa zabrać ją do domu. Bardzo tęsknimy za tym małym słodkim Potworkiem, nawet pozwolę jej gryźć to co lubi najbardziej, czyli moją stopę, ale niech już wyzdrowieje...
-
Witam:) Razem z moim TŻ daliśmy Małej dom. Właśnie wróciłam z kliniki i chciałam Was poinformować co i jak. Mianowicie, Słonik musiał zostać w szpitalu, ponieważ leki działały tylko doraźnie, gdy przestały działać objawy wracały i mała dziś od 2:30 w nocy miała biegunkę a potem zaczęły się wymioty, nawet po wypiciu małej ilości wody. Wczoraj według zaleceń staraliśmy jej dać troszkę kleiku, ale niestety nie chciała jeść, także już trzeci dzień ma głodówkę. Pani dr doszła do wniosku że lepiej będzie ją zostawić i podawać dożylnie leki 3razy na dobę, dzięki temu nie będą musiały się wchłaniać i będą działały od razu. Jesteśmy na jutro rano umówieni, żeby dowiedzieć się czy będzie można już zabrać ją do domu czy jeszcze nie. Mamy wielką nadzieję że jednak wszystko będzie dobrze. Co do kosztów, trochę wydaliśmy i sporo wydamy, ale to akurat nie ma dla nasz większego znaczenia, najważniejsze jest żeby maluch wyzdrowiał. Ale jeżeli potrzeba mogę podać co ile kosztowało.