Wróciłam właśnie od weterynarza u którego byłam z Żabką na zastrzyku.
W tym samym czasie przyjechał tam opiekun ze schroniska z suczką rottwailera. Tego co zobaczyłam nie da się opisać słowami.
Suczka trafiła do schroniska około miesiąca temu. Była zadbaną sunią ze śliczną lśniącą sierścią, dobrze odżywioną.
Na oko może mieć rok może dwa. Nie znam się na tyle na psach by określić jej wiek a nie pomyślałam i nie spytałam weta:(
Po miesiącu z psa została skóra i kości, nie je, nie ma woli przeżycia. Smutne zapłakane i zaropiałe oczy w które żal patrzeć...
Serce się ściska i do oczu napływają łzy:(((
Na dodatek spuchnięta prawa łapa i zaropiałe spuchnięte poduszki...ból musi być okropny.
Suczka przebywa w gliwickim schronisku i jeśli natychmiast nie znajdzie się dla niej choćby dom tymczasowy zniknie...
Tydzień-dwa...psa już może nie być. Ona nie ma w sobie woli walki, ona strasznie tęskni.
Tęsknota wypływa z jej oczu...ze spojrzenia.
Nie reaguje na nic, wodzi smutnymi oczyma za człowiekiem...z nadzieją.
Z nadzieją, że wyrwie się stamtąd, ze ktoś ją przygarnie..zaopiekuje się nią...
Może Ty dasz jej nadzieję, może Ty uratujesz ją od śmierci głodowej...potrafisz przywrócić wolę walki i chęć do życia.
Dostała kroplówkę i antybiotyk na spuchnętą łapę.
-"Oby nie przyplątało się zapalenie płuc..."powiedział weterynarz..."bo będzie po psie"
Te słowa brzmią mi w uszach do tej pory.
Myślę jak pomóc...myślę jak ja stamtąd wyrwać...
Zdjęcia nie oddają stanu suni i nie miałam aparatu. Są byle jakiej jakości...
I nie pokazała oczu tych smutnych zapłakanych oczu.... cierpienia.
Nie reagowała na mój głos:((
[IMG]http://student.wszia.edu.pl/%7Emm2/DSC00300.JPG[/IMG] [IMG]http://student.wszia.edu.pl/%7Emm2/DSC00301.JPG[/IMG] [IMG]http://student.wszia.edu.pl/%7Emm2/DSC00302.JPG[/IMG] [IMG]http://student.wszia.edu.pl/%7Emm2/DSC00303.JPG[/IMG]