Witam wszystkich w imieniu naszego "Sprokietowego" stada. Po pierwsze - relacja z podróży do prawdziwego domu. Piesek przejechał z nami prawie 1100km i zachowywał się IDEALNIE. Leżał na tylnym siedzeniu, spał lub zaczepiał nas łapką gdy ktoś odwracał się do niego. Baliśmy się nieco pieskowej biegunki, którą miał od pierwszych chwil. Do tego nie jadł i malutko pił... Podaliśmy węgiel a w drodze jeszcze trochę Smecty. Załatwiliśmy na jednym przystanków gotowaną marchewkę, do której wrzuciłam parę bobków suchej karmy ... i jakoś ruszyło z jedzeniem. Potem i picie. A wieczorem, po powrocie, już zjadł normalną kolację. Pancio zeznał, że na dziś na porannym spacerku była już "foremna" kupka - więc mamy nadzieję, że jak emocje miną i piesek zauważy, że już zostje z nami na zawsze, wszystko wróci do normy.
Po drodze mieliśmy burzę mózgów i wymyślaliśmy pieskowe nowe imię na cześć rozpoczęcia nowego etapu życia. Wygrał [B]Bobik[/B] vel Bobiczek vel Bobisław vel Panicz- Bobicz (wtedy, gdy siedzi i macha łapeczką, żeby go głaskać)
Bobik był kąpany po przyjeździe z fundacji, odwiedził weterynarza, gdzie implantowali mu chip. Ma też książeczkę zdrowia i psi paszport. Potem pojechaliśmy do sklepu zoologicznego, gdzie można wchodzić ze swoim pupilkiem. Sam wybrał sobie legowisko. Potem dobraliśmy mu czerwone szeleczki, rozwijaną smycz i materiałowy poskramiacz na wszelki wypadek, jakbyśmy się wybierali w publiczne miejsce. Jeszcze tylko wór karmy, miski, kostki czyszczące zęby i już wyprawka dla pieska gotowa. W sklepie tak się spodobał paniom z obsługi, że jeszcze obdarowały nas pięknymi prezentami: kolejną smyczą, poduszeczką, piłeczką i płachtą na siedzenie do samochodu - za co wszystko serdecznie dziękujemy!
Zaczynamy nowe życie w naszym stadzie. Teraz wszystko będzie ok :p