-
Posts
72 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Lajla
-
sama nie wiem kazdy ma mnie za wariatke jesli chodzi o tą herbate, ale postanowiłam przeznaczyc kubek dla niej, żeby nie dobierała sie do mojego. Czesto siadam na podłodze z laptopem i jak sie zapomne, wychodzac do kuchni czy łazienki, to po powrocie zastaje pusty kubek. Za pierwszym razem sie zastanawialam czy to ja wypiłam, czy znikneło, czy co? Aż podpatrzyłam paskude jak wypija herbate i w pośpiechu kładzie sie spowrotem na łóżko :eviltong: A że kiedyś, kiedys dostałam kubek z jej zdjęciem, pomyślałam, że poświęcę go do tej psiej herbaty ;) Ten niejadek nie lubi drobiu w ogole, najczesciej gotuje mu szponderki albo ogony, bo to zjada. Co prawda najpierw przeczyści podłogę popychając te mięso nosem po kuchni, ale ważne że ostatecznie zdecyduje się zjeść
-
okej, w takim razie jutro dostanie ryż i mięso nie wiem co z warzywami, bo gotowanych nigdy nie tknęła, je surową marchewkę, kapuste i ziemniaki - dobrze czy źle? Może być surowa marchewka zamiast gotowanej? do tego codziennie pije herbatę. Wstyd mi o tym mówić ale tak się nauczyła, że pije herbate... ma nawet własny kubek ze swoim zdjęciem... :oops:
-
zrobie jej morfologie i sprawdzenie skóry, czytalam tu na forum o jedzeniu, nie jest moze az tak tragicznie jak opisalam, czasem ja zmuszam do zjedzenia wolowiny, albo jakiegoś innego mięsa, nie jest tym zachwycona, metoda też nie jest zbyt przyjemna, ale przynajmniej staram sie zmienic jej jedzenie i to nie od wczoraj, ale nie jest łatwo. Tak naprawde boje sie isc do weterynarza. Boje sie ze mi powie ze jest bardzo zle i ze sie nic nie da zrobic a to by było najgorsze i dlatego udaje ze jest ok, wole chyba nie wiedziec i zyc w nieswiadomosci. Mój wet wie jak bardzo jestem z nią związana i może dlatego nie proponuje mi żadnych kroków, bo może wie, że niewiele zdzialamy i ze nie potrzebnie bedziemy meczyc i stresowac psa. Nie wiem co robić naprawde. Gdy na nią patrze, wydaje mi się że jest dobrze, zawsze merda ogonem, na dwór chetnie idzie, biega za patykami, albo kamieniami, jest bardzo żywa jak na swój wiek. Jedyny problem to właśnie to wszystko co sie zebrało i tak jakoś za mną chodzi, że a może jednak zbadać, a może jednak coś nie tak. Może szukam dziury w całym? Może te wypadanie sierści to faktycznie taki urok, podobnie jak te narośla? Tylko martwi mnie to, ze ciagle coś z nich wycieka, a ja już nie chce jej usypiac żeby jej to wycinać, bo weterynarz mi po tamtej operacji powiedział, że on jej wiecej nie uśpi, bo już wtedy były obawy, ze może sie nie obudzić (jest starsza i ma arytmie). Dlatego mi mówi, ze póki sie bawi, zachowuje normalnie, biega po dworze, to żeby nic nie robić. Nie wiem naprawde co robić. Niektórzy mówią żeby zostawic ja w spokoju, inni żeby przebadać. Czego moge sie spodziewac po 13 letnim psie z guzkami na sutkach i galaretą pod jednym z nich i dwudziestu naroślach na skórze, niewidomym na jedno oko, z problemem paralizu prawej strony pyska, po ropomaciczu i krostkach na pochwie? Wyniki nie bedą zachwycające tylko czy jest sens potencjalnego leczenia? Czy to nie obróci się przeciwko niej, czy to jest warte zachodu? Koleżanka miała psa też z guzkami, zoperowała mu je i po kilku miesiacach psine trzeba było uśpić. A moja to wszytsko ma już od roku, narośla nawet dłużej. Wiec może sprawdza się przysłowie, że "rak nie lubi noża"? Przepraszam, ze faktycznie odbiegam od tematu sierści, po prostu nie wiem jaką powinnam podjąć decyzję. Mam wyrzuty sumienia, że ją zaniedbałam, wiem że nie wsadziłąm jej guzków pod sutki, ale może źle się nią zajmowałam? Może to przez to że źle ją odżywiam? Bo to jakby nie było moja wina, że nie nauczyłam ją jeść tego co powinna, tylko ulegałam jej i karmiłam tym, czego jej się zamaniło. Weterynarz mi powiedział, że odkąd ją zna, to widać było po niej że jest z nia coś nie tak, bo jej pochwa byla... duża. po prostu. taka... no duża zwisała jej i merdała jak Tina biegła i że po tym można było już od szczeniaka poznać, że ma jakieś zaburzenia. po tej operacji, pochwa się ciut zmneijszyła, nadal jest spora,ale juz nie taka nadmuchana jak była kiedyś. Źle mi jest z tym, że nie jest tak dobrze jak dawniej i że to na pewno moja wina, choć zdaje sobie sprawe że ma 13 lat i że z wiekiem każdego psiaka dopadają różne schorzenia. Nie chcę olać tematu, ale nie wiem czy warto - po prostu, bo jak zaczne ją leczyc i jej stan sie pogorszy to bede sobie pluła w brode, ze moglam nie ruszac. Oto chodzi :(
-
wierzyć mi sie nie chce jak czytam że Wasze psiaki jedzą ryż i gotowaną marchewkę. Mojej trzeba by było siłą do pyszczka wpychac a i tak by wypluła. Co zrobić, żeby skusiła się na jedzenie ryżu z z marchewką albo czegokolwiek innego oprócz miski suchego chapi? Już próbowałam jej nie dawac nic tylko podstawialam miske z miesem to nie jadła 4 dni. Piszczała ciagle i stała przy szafce gdzie zwykle trzymane było jedzenie dla niej i w końcu jej nasypałam. Jak słysze od innych ze ich psy jedza zupy to aż mi dech zapiera bo ona od miski zupy ucieka w obawie ze jeszcze bedzie musiała to zjeść.
-
Chciałabym, abyście Państwo napisali dlaczego Wasz pies jest wyjątkowy. Nie chodzi mi o to, że jest wyjątkowy bo ma piekne sterczące uszka i wyjatkowo ładny nosek, bo to oczywiste. Chcialabym abyśmy się podzielili opisem sytuacji, w których psiak Wam pomógł z czymś, zapobiegł czemuś. Ciekawi mnie to, ponieważ 2 tygodnie temu, mój psiak dokonał czynu bohaterskiego: wróciłam do domu z zakupów - pobiegłam od razu do kuchni rozpakować siatki. Moja 13 sunia (zwykle zachwycona siatkami i niemogąca się doczekać roozpakowania ich)od samego wejscia piszczala i uderzała nosem w moje nogi (to znaczy że chce gdzieś iść, żeby za nią iść). Pomyslałam, że pewnie wywąchała w siatce przysmaki dla niej, otworzyłam opakowania i podałam psu. Ale to nie to! Uderzała nosem piszczała i biegła do pokoju. Poszłam za nią. Stanelam w drzwiach i usłyszałam dziwne szumienie, nieokreślony dźwięk. Tina podbiegła do stolika i zaczeła szczekac na pufę i podbiegać do niej i cofać się kładąc się, kłądła się przed nią. Podeszłam, odsunełam pufki, a tam... przepaliła mi sie listwa!! wszystko brzęczało, śmierdziało stopionym kablem, po chwili błysneła iskra i wysadziło korki. Tina szczekala jak opętana, ale dzieki temu uratowała mój pokój!! Gdybym wróciła później, a Tina nie zauwazyłaby problemu i nie pokazała mi go, mogłaby się zapalić firanka! Byłam tak zaskoczona jej zachowaniem, że całusom nie było końca. Spisała się na medal, zawsze wiedzialam że jest wspaniala, nie raz mi to udowodniła ale tym razem naprawde zapobiegła czemuś poważniejszemu! A oto moja bohaterka: [IMG]http://www14.speedyshare.com/files/27578140/download/TINA.jpg[/IMG]
-
ten weterynarz do którego chodzimy od kilku lat i który operował Tine nie mówi nic o żandych badaniach, ze nic nie trzeba, mocz tylko miała badany chyba ze dwa razy i tyle a jak pytam o morfologie czy cos to mowi ze nie ma takiej potrzeby, ze sie siersci bo taki jej urok. Nie wiem czy iść do innego lekarza czy uwierzyć, że jest dobrze i to tylko ja histeryzuje, bo pojsc do weterynarza ktorego nie znam to tez nie wiem czy mi dobrze doradzi czy tylko bedzie chcial zarobic. Bo jesli chodzi o pieniazki, to na Tine nie ma żadnego limitu, cel = zdrowa Tina a to jest bezcenne dla mnie.
-
W takim razie umówię ją na wizytę u weterynarza i na morfologie. Już nawet moge pgodzić się z sierścią, która mnie zasypuje, byleby tylko przy mnie była. Mam nadzieje, ze nie ma zadnych chorob skóry, czesto kupuje jej preparat na pchły i kleszcze, naprawde staram sie o nią dbać, ale boje sie ze kiedys przegram, a narazie nie dopuszczam do siebie takiej myśli. Ostatnio zrobiły sie jej krostki na pochwie, niektóre pękły i popłyneła krew. Już kiedyś miała coś podobnego i lekarz badał dał zastrzyki i przeszło. potem znowu wystąpiło i po kilku dniach samo zeszło. Wiec teraz też zobacze jeszcze ze dwa dni czy zejdzie. Nie wiem co się z nią dzieje, wszystko zaczeło się dziać źle w ciągu ostatniego roku. Tak bardzo się nią przejmuje, że nie chcę się z nią w ogole rozstawać, w zasadzie w ogole sie nie rozstajemy, od ponad czterech lat nie opuszczamy się na krok (wcześniej mieszkałyśmy razem z innymi domownikami, teraz jesteśmy w zasadzie we dwie). Tina chodzi za mną do lazienki, do ubikacji, czeka przy nogach aż zjem i nie wyjdzie z pokoju dopóki ja nie wyjde, a na dwór - tylko ze mna, ktoś inny musi ją na rękach znosić, postawić na trawie, a ona i tak biegiem do klatki za mną. To wszystko sprawia, że mam świadomość tego, jak bardzo ona jest do mnie przywiązana (ja do niej zresztą też). Nie chcę jej zawieźć, wiem, że liczy na moją pomoc, a ja na Waszą ;)
-
Straszne to wszystko jest, szkoda ludzi ale szkoda i zwierzat,ten filmik na ktorym psiak ucieka przerazony jest szokujacy dla mnie. Zawsze przeżywam takie informacje, zawsze mnie boli krzywda psów, zwłaszcza pozostawionych samym sobie.
-
Boże to jest nienormalne!!!!!!!!!! czemu tacy żyją?? Czytając takie informacje, zaczynam bać się ludzi. To co się dzieje na świecie to jakaś skrajna patologia, bo nie wierze w to, że normalny człowiek idzie i gwałci psa albo jakiekolwiek inne zwierze, a nawet dziecko. To potwory!!Może jestem za głupia żeby to zrozumiec ale w głowie mi sie to nie miesci po prostu. przeraża mnie to i tyle
-
Drodzy Dogomaniacy, prosze doradzcie mi co zrobić z wypadajaca sierscia mojej suni. Czytałam juz mnóstwo porad, ale wszystkie zawodzą. Tina jest mieszańcem (po mamie beaglu). Ma 13 lat. Zawsze się sierściła, ale to co się dzieje od pół roku, przechodzi wszelkie wyobrażenia. Sierść wypada jej z każdej części ciała, nawet z ucha. Gdy ją czeszę, zbiera się tyle włosów, że mogłabym robić poduszki. Nie wiem co się dzieje podejrzewam dwa główne czynniki: 1. Tina jest niejadkiem. Karmienie jej, to naprawdę wyczyn, bo nie chce nic jeść . Toleruje warzywa - ziemniaki, marchewkę i karmy Chapi i Frolic. Dodatkowo dają jej Szmakosy lub Rodeo, bo gdyby nie to, mogłaby nie jeść nic. Próbowałam jej dawać ryż z warzywami, o którym czytałam, ale nawet nie powąchała. Nie wiem czym ją karmić, gdy ją dostałam byłam dużo młodsza i karmił ją kto inny. Boje sie, ze nie zmienie nawyków zywieniowych 13 letniego psa. 2. Druga pryczyna jaka podejrzewam, to problemy zdrowotne. W maju ubiegłego roku, Tina przeszła operację ropomacicza. W bardzo krótkim czasie po operacji pojawily sie guzki wokół sutków. Twarde kuleczki, dodatkowo przy jednym galaretowata substancja jakby pod skórą. Weterynarz to widział, powiedział ze jak nie bedzie sie nic z tym działo, to żeby nie ruszac. I na szczescie nie powieksza sie ani nic. Martwie sie jednak, bo oprócz tego, kilka lat temu zaczeły pojawiac sie na jej skórze brodawki. Dziwne narosla, jak bąbelki, które pękają i wypływa z nik biala, gęsta wydzielina, czasami krew. Kilka lat temu 2 bardzo rozdrapała i miala wyciete. Ale teraz ma ich ze 20 na całym ciele. Nie wiem czemu tak jest, byc moze to jest powód wypadania siersci. Czy powinnam jej zrobic morfologie badz jakies inne badania? Strasznie sie o nia martwie, kazdy mi mówi, zeby nic nie ruszac ani guzów, ani narosli, ani nic. Nie ruszam wiec, ale boje sie ze dzieje sie coś złego. Sama mam 23 lata, Tine mam 13 lat, wiec nie wyorbazam sobie jakby jej nie było. Nie wiem co robić, ale zrobie wszystko aby jej pomóc, a czuje, że dzieje sie coś złego. Proszę, pomóżcie. Lajla P.S. Zapomniałąm dodać, że gdy Tina była szczeniakiem, wpadla pod samochód (zerwała sie ze smyczy, a dokładniej wysuneła głowe z obrozy i pobiegla za innym psem). Nie miała nic złamanego, jedyny uraz, to uderzenie w głowe, miala guza nad uchem. po leczeniu guz się wchłonął i wszystko było dobrze. Czasem piszczała jak dotykało sie jej ucha ale lekarz wielokrotnie sprawdzał jej uszy i nic nie zauwazył. W wakacje pewnego dnia obudziałam sie i zobaczyłam Tinę, której zwisa prawa strona pyska. Weeterynarz stwierdził paraliz jednej strony. Po serii leków i zastrzyków udało się uratowac czucie w faflach, ale nie odzyskala wzroku w prawym oku. Wiem, ze to moze nie ma nic wspólnego z wypadajaca sierscia, ale moze ktos z Panstwa mial podobna sytuacje i ma jakies rady dla mnie. Ogolny stan zdrowia Tiny jest dobry - chetnie sie bawi i biega po dworze, jakby była duzo młodsza. Jednak to wszystko mnie bardzo martwi i przytłaczają mnie mysli ze jest z nią coś nie tak.
-
piekne fotki, Iskierka jest cudowna, mam nadzieje ze coraz lepiej z nią. Przepraszam, że rzadko zaglądam ale ostatnio nie mam czasu na nic jestem strasznie zabiegana jakby co podaje maila : [email]anna-natalia@wp.pl[/email] w razie jakichś potrzeb i pomysłów pisac, to na pewno szybciej odpowiem niz na forum przez najlblizszy tydzien. Buziaki dla Psiaków :*:*:*
-
Czego się nie robi z miłości? ;) Iskierka jest cudowna i wiecie co, zazdrosze Ci Evelka że ją masz, oczywiscie nie zazdroszcze tego co bidulka przechodzi i Ty razem z nią, ale nie moge się na nią napatrzec jest po prostu wspaniała a na tym filmiku rzucila mnie na kolana po prostu mała kulka wpadła do pokoju, widac po niej radosc i chec do zabawy. Jest cudowna i tyle !!!!!
-
Hej, chcialabym sie Was poradzić co powinnam robić w przypadku mojej Tiny (avatarek). Tina jest prawdopodobnie mieszańcem beagla i spaniela. Kilka lat temu wpadła pod samochód. Na szczęście nic poważnego jej się nie stało, bo przeturlała się między kołami (długa historia i wypadek podczas mojej nieobecności :( ). Miała guzy wokół uszu i na główce. Od razu trafiła do weterynarza itp. Guzy zniknęły, słyszy bez zarzutów, w zasadzie wszystko się wchłonęło i przyschło "jak na psie" ale nie do końca... Bo od tamtej pory mała piszczy gdy ktoś ją dotyka przy nasadzie ucha. O dziwo gdy ja ja dotykam nie piszczy wiec ciezko mi konkretnie stwierdzić w którym miejscu. Zauważyłam, że ból się nasila po myciu uszu, zwykle przez 3-4 dni po pielęgnacji uszu, Tina piszczy gdy dotknie się nawet delikatnie ucho, później wszystko wraca do normy. Mam Tinę 12 lat i od 12 lat jej myję uszy i nigdy tak nie było, problem zaczął występować po wypadku. Wypadek był ok. 3 lata temu, więc zastanawiam się czy to przejdzie czy nie. Byłam u kilku weterynarzy i wszyscy mówili, że ucho było uderzone i po myciu moze trochę boleć (to tak jakby ktoś wyginał połąmaną niegdyś nogę). Chciałabym się Was poradzić co Wy na ten temat sądzicie. W skrócie: uszy ogólnie nie bolą, bolą gdy się je "pociagnie" przy nasadzie lub zaraz po myciu. Z góry dziękuję za odpowiedzi, pzdr. Lajla
-
Suka w typie LEONBERGERA przejechana traktorem -FUNDACJA EMIR
Lajla replied to MARCHEWA's topic in Już w nowym domu
[quote name='furciaczek'] Rozumiem ze wplaty nalezy kierowac na konto fundacji Emir, prosze o informacje z jakim dopiskiem bo mi umknelo w calym tym zamieszaniu.[/QUOTE] strona nr 1: [B][COLOR=#ff0000]JOANNA GONCIARZ[/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]UL.LANCA 2/21[/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]12-100 SZCZYTNO[/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]BANK PKO BP[/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]37 1020 3639 0000 8302 0092 9133[/COLOR][/B] [B][COLOR=navy]w tytule koniecznie:nick z dogo-dla kaukazki[/COLOR][/B] -
Suka w typie LEONBERGERA przejechana traktorem -FUNDACJA EMIR
Lajla replied to MARCHEWA's topic in Już w nowym domu
A apropo "kłótni" to jest strasznie infantylna, moze zastanówmy się co robic jak pomoc a nie nad tym kto i co zrobił. Wazne ze ktoś po nia pojechał, ważne że jest ratowana i nic innego sie nie liczy. A kwiczeć nad rozlanym mlekiem nie ma sensu, zamiast tego trzeba myslec co jeszcze mozna dla niej zrobic? Szkoda ze nie moge byc przy niej fizycznie ze nawet nie moge jej zobaczyc ani ona mnie. -
Suka w typie LEONBERGERA przejechana traktorem -FUNDACJA EMIR
Lajla replied to MARCHEWA's topic in Już w nowym domu
A ja tak trochę z innej beczki ale jedno Wam powiem: musimy coś zrobić aby ci ludzi którzy dopuszczają się takich zbrodni ponosili za to konsekwencje bo oni czują się bezkarni. Umawiać się oficjalnie na egzekucje psa, no ludzie czy my żyjemy w jakiejś dżungli??????? Musimy napisać jakieś podanie zebrać podpisy, nie wiem cokolwiek aby zaostrzyć kare za znecanie sie nad zwierzetami za złe traktowanie, moim marzeniem jest policja dla zwierząt walcząca o zwierzaki, bo ratować bedziemy do końca życia co z tego jak takich ludzi jest mnóstwo i bimbają sobie z nas bo i tak czują się bezkarni, bo kto im co zrobi? Ta sprawa wyszła na jaw a ile jest zwyrodnialców którzy znecają sie nad psiakami i nnymi zwierzetami biją je zabijają, topią, głodzą itp., pomoc to jedno ale musimy działać zapobiegawczo, musimy obudzic w ludziach swiadomosc zwłaszcza w dzieciach i młodziezy, wiem z doswiadczenia ze ludzie topią narodzone szczeniaki a przeciez mozna temu zapobiec mozna pilonwac psa zeby sie nie gonił albo zabezpieczyc przed niechcianą ciążą, dlaczego ludzie tacy są?? Musimy się zając problemem głupich ludzi a zmniejszy się problem pokrzywdzonych zwierzat. Jakby ktoś poszedł siedziec na 10 lat za utopienie psów albo za chec rozstrzelania pokrzywdzonego zwierzaka moze by sie zastanowili nad tym co robią. -
Suka w typie LEONBERGERA przejechana traktorem -FUNDACJA EMIR
Lajla replied to MARCHEWA's topic in Już w nowym domu
im wiecej czytam tych historii to zaczynam bać się ludzi naprawdę, jak można coś takiego zrobić skoro ktoś potrąci zwierzaka a zdarza się bo i ludzi się potrąca to powinien wsadzic w samochód i do weterynarza zawieźć ja naprawde nierozumiem takiego postępowania jakim trzeba być sory za słowo ale sk&^$@@!synem żeby zostawić zwierzaka na pastwę losu, mam nadzieję że takich ludzi spotka kiedyś coś podobnego że będą leżeli połamani w rowie i ktoś ich minie obojętnie. Nie dociera do nich że zwierzak czuje i cierpi? Mam nadzieję, że wszystko się ułoży tgrzymam kciuki i postaram się pomóc. -
Ja tez sie ciesze ze moge pomoc, trzymam kciuki za Iskierkę i za inne biedne pieski, wiem, że nie pomożemy wszystkim pokrzywdzonym psiakom ale warto pomóc chociaż tyle na ile możemy. Ja zawsze sobie powtarzam: "Daj a kiedyś ktoś ci da, pomóż a kiedyś ktoś ciebie wspomoże" ( nie jestem religijna ale ten cytat z PS akurat do mnie przemawia). Trzymam kciuki za Iskierke!!!!!!!
-
[quote name='roots23']ja jednej rzeczy nie rozumiem, po prostu nie rozumiem, po co ktoś kupuje sobie psa, którego nie jest w stanie utrzymac?! normalnie nie rozumiem!!!!!!! Eh, co za ludzie...[/QUOTE] to na tej samej zasadzie co kupują sobie pieska na urodziny czy jako prezent dla dziecka a jak nasika to biją albo wyrzucają na zimie na dwór czy na wakacje jak wyjeżdzają, moj sąsiad wracał z pracy i znalazł przywiazanego do drzewa psa na drodze wjazdowej do lublina był zmrok gdyby go nie zabrał zjadłyby go lisy wilki czy co tam w lesie żyje ale na pewno by sobie nie poradził zwłaszcza ze był wyglodzony i na smyczy, on go wziął ze sobą i teraz jest pieeeeeknaaa Punia!! Ale tak sie bałą na poczatku ludzi strasznie uciekała chowała sie za nogi a teraz pierwsza hasa w parku!!!!
-
Kiedyś będąc u weterynarza, przyszła babka z kundelkiem na rekach który całe oko miał opuchniete i we krwi. Ona rozdygotana spanikwoana, okazało się, że szła z psem (na smyczy) a zza rogu wyłoniła się babka z psem bez smyczy i ten pies bez smyczy rzucił się na jej psa a tamta babka podleciała i chiala ich rozdzielic i smyczą na której była kolcztka przyłoiła tamtemu psiakowi na smyczy wpysk i zakłuła go w oko. Nie wiem jak się sprawa skonczyła bo pierwsza rzecz to pobiegła do weterynarza żeby psa ratować, ale tamta babka jakaś nienormalna jak dla mnie bo to ona prowadziła psa bez smyczy i jeszcze bije tamtego w oko KOLCZATKĄ!!! mimo ze na smyczy. mam nadzieje ze poszkodowana zgłosila to na policje chociaż wiem z doswiadczenia ze polskie prawo jest niestety niewystarczajace, ci ludzie czuja sie bezkarni nic dziwnego ze psy i inne zwierzeta traktuja przedmiotowo, są bezkarni nigdy im nic nie zrobią to jest problem!!!!!!
-
Hej, to mój pierwszy post, założyłam konto po przeczytaniu tego tematu, jestem wstrząśnięta tym wszystkim to straszne co się dzieje ze zwierzakami i jaką krzywde ludzie im robią. Chcę pomóc Iskierce i psince o podobnym problemie, która ogłosiła sie w tym temacie, prosze o kontakt!! Rozgłosniłąm sprawe wsród znajomych domyslam sie ze nawet 20 zł sie liczy, bede starała sie pomoc, miziaki dla Psiaków!!