-
Posts
11052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Istar19
-
Tysia ja myślę że warunki kojcowe + wyjścia na wybieg, człowiek codzień i dobre jedzenie jest sto razy lepsze niż to co ma teraz...ba 1000 razy ! I tu nie ma się co zastanawiać, oby tylko łatek i Laki znaleźli swoje rodziny na 100% i miejsce dla Aleksa było. Jak znajdzie się BDT to super, ale jak nie to ten hotelik jest w porządku ;) gdybym nie wracała do pracy od 15 lipca to bym się mogła pokusić na bycie DT ale tak to już nie pogodzę pracy, dziecka i powiększonego stada :(
-
Ojej zakochałam się w tej owczarce ...a tu brak miejsca :( no ale ślicznotka szybko znajdzie dom ;) Antolka i Lutek też super :) my w trakcie remontu...z małym dzieckiem to idzie jak po gruzie...ale do końca tygodnia może skończymy. Ale psiaki jutro wylądują na stronie :) postaram się jakoś rano już je dodać, najpóźniej wczesnym popołudniem. dobrze że Dafne i Veni już się "zadomowili" teraz tylko fajnie jakby znalazł się dom :(
-
Dziwne...a teraz możesz ? Dodałam zdjęcia jeszcze raz i raz jeszcze zalinkowalam...mi wchodzi :( to jutro dodam w pełni Delfe i Venia - dziś trafili na stronę bez swoich podstron. Ale jutro przed południem będą już w pełni na stronie :) mlody śpi...też idę spać, ostatnio mamy ciężkie noce i wczesne wstawanie, chyba Janek wie, że mama wraca od 15 lipca do pracy i trza ją na to przygotować ^^ ten czas strasznie ucieka
-
dwbem dlaczego nie wskazana sterylizacja po pierwszej cieczce? Szczególnie u średniego, nie dużego psa, który rośnie i rozwija się dużo dłużej? Mam 5 suczek z adopcji, wszystkie były sterylizowane po pierwszej cieczce (jedna aborcyjnie) i nic im nie ma, a 3 z nich mają już po 11 lat. Nie mają problemów z agresją, lękami, czy popuszczaniem moczu....są czasem nieznośne, ale to tylko dlatego, że za bardzo im pobłażam czasem :P No i 2 sunie miały braki w socjalizacji z człowiekiem w pierwszych 6 miesiącach życia. A sam zabieg i czas po nim przechodziły bez żadnych komplikacji.
-
Nie ma możliwości u suni zajścia w ciążę bez cieczki, ALE pierwsza cieczka u suczki może przechodzić praktycznie bezobjawowo. A czy sunia nie zachowuje się inaczej? Nie próbuje dostawiać się do psów, albo czy psy (nie tylko ten jeden) nie interesują się nią za bardzo? Jeśli się obawiasz, że pies mógł pokryć suczkę, najlepiej udaj się do weterynarza i spytaj o USG. wcześnie wykryta ciąża (na USG można chyba już po 3 tyg zobaczyć, czy suczka zaszła, ale dopytaj weta, bo ekspertem nie jestem żadnym) może zostać usunięta podczas tak zwanej sterylizacji aborcyjnej, bez szkody dla suczki. A jeśli teraz do niczego nie doszło, to pozostaje tylko czekać na tą cieczkę i pilnować mocno suczki ;)
-
Edytko ja mogę zdjęcia wklejać , ale za to nie widzę że ktoś coś nowego napisał...dopiero teraz weszłam na wątek i widzę, że nowy post... Ale zdjęcia mi wchodzą pewnie dlatego, że je wklejam ze zdjęcia google, nie bezpośrednio na dogomanie :) ale sposób z wysyłka na maila też nie jest zły, ważne że w jakiś sposób te zdjęcia do mnie dochodzą ;) Jak Janek będzie chciał prawdziwą brykę będzie sobie musiał na nią zarobić :p
-
Edytko Jack nie jest dzikuskiem...ale był przestraszony ....a do tego, kilka razy najprawdopodobniej pogonił go pies sąsiadów - bo choć wiedzieli, że szukamy kota, a ich pies kotów nie znosi, to i tak spuszczali go ze smyczy zanim sprawdzili, czy jakiś kot nie chodzi po placu...no i potem słyszeliśmy - Newton pogonił coś dzisiaj w nocy, może to był wasz kot? No nóż się w kieszeni otwiera :( Grunt, że już jest w domu. Osłabiony, przegłodzony, ale jest :) Na razie do weta go nie zabieram....nie chce dokładać mu stresu. Ale obserwujemy, czy nie czuje się gorzej...bo może być tak, że odsypia teraz stres i będzie lepiej z dnia na dzień, a może się czymś zaraził...wtedy od razu wet. idę dodać lejca Artu i zdjęcia Petry na stronę. O il eJanek mi pozwoli ^^ zaczyna coraz śmielej chodzić wokół mebli i brakuje mi rąk by go łapać :P Biedny Andrzej, faktycznie nie ma szczęścia ostatnio na te psie, gryzące potworki :(
-
Edytko kastrowani jest ... Ale jest przełom ! Mój Patryk siedział na dworze od 23 do 3 w nocy ! I jest! Wypatrzyliśmy Jacka...tuż obok naszego domu na ogródku działkowym. Jest tam faktycznie z drugim kotem...ale nie wiem czy kocur czy kotka. Niestety pomimo tego, że włamaliśmy się do ogródka ( to już nie te lata co się skakało przez płoty... nadwyrężyłam sobie chyba mięsień jakiś w nodze ^^) nie udało nam się Jacka złapać :( na szczęście Katowickie schronisko miało klatkę łapkę wolną i nam pożyczyli. Dziś wieczorem będziemy ją rozstawiać. Choć znając nasze szczęście do klatki złapie się jeż albo ten drugi kot... bo z jeżami albo jeżem to druga historia. Te wszystkie dni, co wystawialiśmy mokre kocie jedzenie z myślą o Jacku, tym jedzeniem raczył się ...jeż ! Wczoraj to już na bezczela w świetle latarki jadł ! Kochany zwierzak....teraz przyjdzie mi go na stałe karmić ;) jak tylko uporam się z obiadem, to wstawię Bossa na stronę, przepraszam za takie opóźnienia , ale większość czasu w ostatnich dniach spędziliśmy na dworze szukając Jacka :(
-
Andzia ogłoszeń wisi dziesiątki, weci okoliczni powiadomieni, schronisko, Toz Katowice też. Okoliczne sklepy, te co chciały pomoc również mają plakaty w witrynach...sprawdzamy co chwilę okolice - piwnice, ogródki i gdzie tylko możemy wejść :( sąsiedzi powiadomieni.. Na noc wystawiamy nawet kuwetę przed dom, no i miski z żarciem....które zamiast naszego Jacka zjada...JEŻ ! dziś w nocy przyłapałam tego gagatka, jak wyjadą jedzenie...niech mu brzuszek pełny będzie :) podobno podobny do naszego kot biegał po pobliskiej posesji, ale w nocy, w dzień jak się o tym dowiedzieliśmy to już go nie było :( mam nadzieję że to naprawdę był Jack i wciaz się gdzieś w okolicy kręci, szukamy dalej, nie poddajemy się choć jest ciężko małpeczka z tej Aveny! Dobrze że wraca do boksu, a nie idzie w nieznane...musi być z nimi bardzo zżyta. Nowego psa dodam jutro popołudniu, bo od rana mam gości.... teraz idę spać. Jedzenie rozstawione, za 2-3 h trza iść zrobić obchód, może się kocisko pokaże chociaż...
-
Dzwoniłam, na fb jest na kilku grupach i na olx. Po okolicy wiszą plakaty, u weterynarzy najbliższych też i w sklepach zoologicznych. Sąsiedzi wiedzą, że szukamy kota. I żadnego odzewu :( a to już ponad 48 h. A to moja wina bo nie upilnowałam go. Nie zauważyłam od razu, że uciekł. Myślałam że gdzieś śpi, a go już w domu nie było :(
-
Nie znalazł się :( kocurek...jakoś źle mi się napisało w wiadomości poprzedniej. Zaginął mój kochany kocurek Jack :( i nigdzie go nie ma. Szukamy, dzwonimy, wieszamy ogłoszenia j nic. Mam nadzieję że jednak się pokaże, że wróci, że jest cały :( to mój kochany kot, kot Janka....oni są świetnymi kumplami... Zaktualizuje dziś stronę, za kilka chwil się nia zajmę tylko zjem obiad, od rana nic nie jedliśmy bo szukaliśmy kota :(
-
Cudnie że adopcje ruszyły ! Czyli Jordana zdjąć ze strony też ? Abcia ma swoje lata...te popuszczania to częste? Pestce też się zdarza popuścić pod siebie :( ogólnie jej stan jest dobry, wyniki dobre, ale pęcherz już słaby widocznie ;) W takim razie dalej trzymam kciuki by za 1.5 tyg wszystko okazało się dobrze ! Figunia dzięki za pamięć ;) Janek szaleje...kochany z niego urwis! Jeszcze trochę i będzie chodzić ;) tymczasem...jak się można było tego spodziewać...Janek zamiast cokolwiek sensownego mówić to...szczeka :D na każdego psa....i na każdą osobę która idzie w stronę naszego domu , albo wchodzi do mieszkania....szczeka piskliwie jak na szczeniaka przystało ;) Jak będę jutro stronę aktualizować to wstawię jego zdjęcie ;)