-
Posts
2324 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Victoria
-
U nas metody Cesara działają bez zarzutu. Ale są trudne, wymagają dużo pracy. I nie mówię tutaj o psie, ale o sobie. Trzeba się nauczyć panować nas swoim głosem, emocjami, obserwować psa. Jak dotąd wykorzystywałam jego metody tylko w drobnych sprawach, tj. szczekanie i ogromna podnieta gdy goście przyjdą i takie tam 'niegroźne' zachowania. Zgadzam się, że 'zwykli' ludzie nie powinni próbować jego metod, dlatego poważniejsze sprawy takie jak agresja, zwalczam mniej ryzykownymi sposobami.
-
A ja dzisiaj kupiłam obrożę z Hiltona razem ze smyczą. Tzn. smycz jest przyszyta do obroży. Takie to trochę dziwne, ale ładny ma kolorek. Jasny niebieski w ciemno niebieskie kropki.
-
Nie radzę psa odpychać od siebie gdy za mocno gryzie. Takie odpychanie może działać na psa wręcz zachęcająco. Przynajmniej u nas tak jest. Natomiast bardzo dobrze się sprawdza totalna ignorancja, uniesiona głowa do góry i niepatrzenie na psa, do czasu aż się uspokoi.
-
[quote name='omry']Taniocha :)[/QUOTE] Hehe, a w Kakadu najtańsza jest za 28 :D Też muszę kupić. Teraz moje potwory z adresówkami latają, ale nie ufam im, bo deszcz będzie padał, coś będzie niedokręcone i jeszcze karteczka zamoknie.
-
Wg mnie 1 najbardziej pasuje
-
Przepraszam jeśli moja wypowiedź uraziła posiadaczy małych psów. Nie chciałam nikogo obrazić - sama mam yorka (jeszcze mniejszego od opisywanego przeze mnie ratlerka), a użyte zwroty miały na celu raczej ukazanie dziwności sytuacji, jaką był atak malucha na kilka razy od siebie większego psa.
-
Ja bym tam została na Twoim miejscu. Byłaś tam pierwsza ;P, a ten babsztyl mógł sobie iść dalej Mnie mama nauczyła radzić sobie z natrętami chcącymi się 'bawić'. Wystarczy powiedzieć, że mój pies ma nosówkę, albo coś tam i cudowny właściciel szybko zmienia trasę spacerową.. ale i nie zawsze. Hehe, przypomniało mi się jak byłam w parku z wiekszą suczką i przyczepił się do nas jakiś york. Właściciela nigdzie nie było widać. Nie bez większego trudu wzięłam moją na ręce, żeby jeszcze yoraska nie zjadła i odeszłam. York oczywiście za mną. Wtedy zobaczyłam właściciela - idącego sobie spokojnie faceta ze smyczą w ręku. Pomyślałam sobie, że jak już raczył dogonić swojego psa, chociażby na tyle, żeby go widzieć, to co mi szkodzi, postawię Nanę na ziemi, będzie mógł popatrzeć jak jego pupilek staje się obiadkiem dla mojej, pewnie nie da go skrzywdzić. Tak jak przypuszczałam, Nana zaczęła warczeć na, jak się okazało, bardzo upierdliwego delikwenta. A ja stałam i czekałam co będzie dalej, jak właściciel yorka zareaguje. Hehe, mogłabym sobie czekać jeszcze długo :D Facet cały czas lazł ślimaczym tempem w naszą stronę głupkowato się uśmiechając, kiedy moja przynajmniej dwa razy większa od yorka Nana przymierzała się, do ataku.. Nawet raz go w końcu zębem drasnęła, bo zapiszczał, oczywiście nadal nie odchodząc. A ten facet tylko stał i się gapił! Cóż to był za żałosny widok, tak nieodpowiedzialny właściciel.. ;/ Sterczał i się głupio jopił jak jego pies się gryzie z innym. Stałabym tam dalej i czekała na jakąkolwiek jego reakcje, gdybym nie była z lekko rąbniętą koleżanką, która pomimo moich próśb dosłownie odkopała yorka (również nie wzbudzając tym żadnych reakcji właściciela), na tyle daleko, że się wreszcie odczepił. A szkoda, byłam taka ciekawa, czy ten facet kiedykolwiek ruszy swój szanowny zad i zabierze swojego kurdupla. Ciekawe, czy jakby mój pies był ONkiem, to też by gościowi nie przeszkadzało, że reaguje agresją na jego yorka. Chociaż kundlowata pomimo tego, że niewysoka, to jednak siły trochę ma w paszczy. I jak dla mnie to widać, że nie jest pieskiem pokojowym, chociażby po budowie. Kiedyś zaatakował ją pinczer xD Malo co na zawał nie umarłam, bo takie dźwięki wydawał, że myślałam, że to moją coś zaatakowało i ugryzło (szła za mną, nie widziałam jej). Na szczęście okazało się, jakieś małe gówienko wylazło komuś pod bramą i się na Nanę rzuciło. Szczerze mówiąc nie wiem czy ona temu czemuś czegoś nie uszkodziła, bo jak ją już odciągnęłam to to coś się nadal darło (nie wiem czy to były piski, czy szczeki)...
-
Ja też nigdy nie spuszczam psów ze smyczy. Raz mi się zdarzyło jedną spuścić w lesie, ale byłam wtedy pewna, że będzie się trzymać blisko mnie. Bawię się z nimi na podwórku i myślę, że im to wystarcza. Kiedy idziemy nad jeziorko lub do lasu, mają do dyspozycji 8m flexi, nie jest to co prawda to samo co wolność, ale za piłeczką czy patykiem da się ganiać.
-
Co jest najlepiej zrobić w przypadku kiedy to mój pies zaczyna warczeć na innego?? Uczymy się ignorować inne psy, ale to nie zawsze wychodzi, bo czasami jakiś bezpański zwierzak się do nas przyczepi, albo natrętny właściciel pomimo moich próźb przyłazi nam pod nos ze zwoim niezrównoważonym czworonogiem. W takich sytuacjach moja Nana warczy albo nawet atakuje innego psa. Wtedy ona nie reaguje na żadne 'nie wolno', nie ma dla niej świata, tylko ten pies. Jak mam na to zareagować?? Hehe wreszcie mam okazję zapytać się kogoś z dużą wiedzą na temat zachowań psów ;)
-
[quote name='Maja5252']Zresztą twierdzi, że pies w takie zimno nic nie czuje.......[/QUOTE] Tak, z pewnością, szczególnie jak mu łapy poodmarzają, wtedy rzeczywiście może już ich nie czuć.. Wytłumacz mamie, że psy nie są zmiennocieplne A co do wychodzenia, co pięć godzin, to jest stanowczo za mało. Mam dwa psy: jeden choćby miał pęknąć, to w domu nie zrobi, a drugiego muszę pilnować, bo sam nie poprosi o spacer. Dla tego pierwszego co 5 godzin to czasami za mało, a o drugim to już nawet nie wspomnę. Dla psa, który jeszcze nie wie, że w domu nie wolno załatwiać swoich potrzeb, raz na 2 godziny to minimum.
-
[QUOTE]i to sliczne blondi do jorasa - "ty głupi, ty głupi, ty strasznie głupi...."[/QUOTE] Haha, podobno psy upodabniają się do swoich właścicieli ;P biedne zwierze, że ma taką właścicielkę
-
Opieram się na własnym doświadczeniu. Stosując tą metodę skutecznie zraziłam psa nie tylko do mocnego gryzienia, ale też do zabawy, która jak wiadomo w wersji delikatnej jest jak najbardziej wskazana. A szczeniak widząc ze chce włożyc mu palec do pyska w celu otworzenia go zeby zobaczyc ząbki, jeszcze mocniej zamykał paszcze i zabierał łepek. Gdy zmieniłam metodę na piszczenie albo choćby przytrzymywanie zamknietego pyszczka mogłam spokojnie wkładac mu palce do mordki nie wzbudzajac tym u niego strachu. Każdy pies jest inny, u Ciebie ta metoda mogła nie wywołać żadnych skutków ubocznych, u mnie natomiast - wywołała.
-
Cięzko jest zerwac obroże. U nas jesli cos sie psuło to tylko zapięcie, a półzaciski go nie mają. Tasma nie powinna pęknąć, metalowe okucia raczej tez :)
-
Spokojnie, jeszcze nie wiemy o jakie konkretnie 'poważne plany' chodzi, wiec wstrzymajmy sie z krytyką. Dobrze, że są szanse na spanielka z rodkiem :)
-
Prawda, ale lepszy rydz niz nic. Mozemy chociaz miec nadzieje na wykluczenie psa z wystawy w przypadku ewidentnej bójki
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
od którego tygodnia mogę zacząć szkolić psa??
Victoria replied to RokitekiLexy's topic in Szczekanie
Mozna szkolic nawet i młodszego szczeniaka. Po opanowaniu pierwszej komendy maluch nauczy sie skupiac swoja uwage na Tobie i z kazda kolejna lekcja bedzie te umiejetność doskonalił, poczatek jest zawsze najtrudniejszy, bo pies musi załapac o co chodzi w samej nauce. -
Strach przed większymi psami od siebie .Suka Westie
Victoria replied to Bejkowa's topic in Strachliwość
W pełni podpisuje sie pod tym co zostało tu napisane. Sama ze swoja suczka bylam w takiej samej sytuacji jak Ty. Zdolność olewania innych psów poprzez skupianie sie na mnie została juz przez nas opanowana, teraz tylko ją udoskonalamy. Moge szczerze powiedziec ze wymienione metody sa w pełni skuteczne. -
Tak skuteczna metoda, szczegolnie jesli sie chce zeby pies bal sie wziac cokolwiek z naszej reki.. potem sa rowniez klopoty gdy chcemy zobaczyc psie ząbki. U mnie skutkowało równiez piszczenie kiedy pies za mocno dziabnął. Jest to dla szczeniaka wyrazny i zrozumiały znak, ze nas boli.
-
Zakładaj jej coś na dupcie na noc, np. owiń ja szmatką, zeby nie mogła sie zsikac. U nas to podziałało. W ostatecznosci mozesz zabierac jej wode wieczorem (zeby po ostatnim spacerze nic juz nie piła) i dawac rano, tuz przed spacerem, a ostatni posiłek przesunac np. godzine wczesniej.
-
Mam suczke yorka i dwa lata młodsza kundelke w domu. Mamy problemy z zazdroscia. Po roku ich wspolnego zycia yorkowi zaczeła przeszkadzac współlokatorka. Mysle ze to przez to jak bardzo starsza jest rozpieszczona. Przed kupnem spanielka radze przemyslec to jak teraz jest traktowany york i jak bedzie traktowany spaniel (chodzi mi o takie szczegóły jak miejsce do spania itp.) i zeby nie było problemów z zazdrościa przyzwyczajac yorka do takich zasad jakie beda obowiazywały spanielka, jeszcze jak piesek jest tylko jeden. To sprawi ze york nie bedzie sobie kojarzyl zmiany zasad (raczej na mniej korzystne dla niego) z przybyciem nowego kolegi i nie bedzie go za to 'obwiniał'. Oczywiście oba pieski powinny byc traktowane tak samo.
-
Mi się bardziej podoba 35
-
Popłakałam sie na tym. I ludzie mówią ze psy maja tylko instynkt. To jest dowód na psią inteligencję i miłość. Piękne i mega wzruszające.
-
Jak Lusia (york) była jeszcze szczeniakiem znalazłyśmy się w dość nieprzyjemnej sytuacji. Mianowicie idąc po koleżankę, tuz pod jej blokiem, spotkałyśmy faceta po sześćdziesiątce z trzema onkowatymi olbrzymami. Oczywiście żaden nie miał a sobie kagańca, a co dopiero obroży. Będąc jakieś 3 metry od bloku usłyszałam psie dyszenie i zobaczyłam otwierające się drzwi. Ja sama między blokami, gdzie nikt mnie nie widzi, Lusia na automacie 8 metrów ode mnie, a tu wyskakują 3 wilczury.. Poleciałam biegiem w stronę małej, na ręce ją i wiejemy. Dookoła mnie krzaki, muszę się zawrócić. A za trzema psami sobie spokojnie właściciel wychodzi spacerkiem. No to ja się drę, żeby psy zabrał. Nic. Ignorancja. Lusia się na mnie wdrapuje, psiska wokół nas warczą.. Masakra. Tak się bałam, ze aż mi się na płacz zbierało. Zaczęłam coś tam gadać, to zaczął wołać psy, ale one totalna olewka. Dopiero jak zaczęłam się drzeć (chodzi o takie darcie się 'Aaaaaaaaaaaaa' xD) to raczył podejść. I tutaj uwaga: odciągał swoje psy ode mnie za uszy..!
-
To ja się pochwale naszymi bardzo skromnymi zasobami: Najpierw smycze zwykłe, z czego jedna robiona własnoręcznie. Hihi, widać mój wieeelki talent krawiecki xD: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/689/imgp3925u.jpg/][IMG]http://img689.imageshack.us/img689/6967/imgp3925u.jpg[/IMG][/URL] Automaty: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/256/imgp3926y.jpg/][IMG]http://img256.imageshack.us/img256/5361/imgp3926y.jpg[/IMG][/URL] Obroże: Również jedna mojej roboty (półzacisk), ale chyba nie rzuca się w oczy aż tak bardzo jak smycz [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/851/imgp3922.jpg/][IMG]http://img851.imageshack.us/img851/628/imgp3922.jpg[/IMG][/URL] Mamy jeszcze jeden niebieski komplecik z hiltona i czerwoną obróżkę od Marty, ale nie mogę ich znaleźć Wybaczcie ten syf na dywanie, jestem teraz chora i jeszcze nie posprzątałam po dzisiejszej walce psa ze szczurzą klatką..
-
Ja mam 6 obrozy dla jednego psa i ok. dziesięciu smyczy dla dwoch. Nie uwazam zebym miala tego za duzo i jak widze cos co mi sie podoba to to kupuje. Na szafce lezy tylk oto co uzywam, reszta jest w pudelku. Jak wybiore jakis komplecik to zazwyczaj uzywam go przez jakis czas, czasami jest to tydzien a czasami kilka miesiecy. Ale nie zmieniam psu obrozy w zaleznosci od tego jak sie danego dnia ubralam. Hehe, Twojej koleżance musi się nudzić - to tak wg mojej opinii ;)