-
Posts
140 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Grin
-
[quote name='wojt972']Mam 1.5 rocznego Boksera z rodowodem - Pago. Jest naprawde kochany... grzeczny, nieagresywny szybko sie uczy. Problem jest tylko na spacerach gdy widzi jakiegoś innego psa zaczyna mnie do niego ciągnąć zeby sie z nim pobawić. Małe pieski przed nim uciekają gorzej jest z tymi większymi ktore czasami są agresywne. Tak samo jest z rowerzystami poniewaz ciągnie mnie nie do czlowieka tylko do roweru. Na pieszych i samochody w ogole nie zwraca uwagi. Jak go tego oduczyć ?? prosze o pomoc[/QUOTE] Cóż, powiedziałabym, że wyćwiczyć do perfekcji komendę "siad - zostań". Najpierw w wersji prostej - bez rozproszeń, a potem coraz bardziej utrudniać. Nie mówię, że to zadziała od razu, ale też uważam, że nie ma dróg na skróty. ;)
-
[quote name='kavala'] Martens, z tą kością to było tak, że dałam mu ją po raz pierwszy, bo byli goście i chciałam go czymś zająć. Nie chciałam mu jej odbierać, tylko go pogłaskać. Gdy tylko zbliżałam rękę już strasznie warczał.[/QUOTE] Spójrz na to oczami psa; pierwszy raz w życiu dostał TAKI cenny smakołyk, a stało się to (jak zrozumiałam) nie gdzieś w ustronnym miejscu, tylko w pomieszczeniu pełnym ludzi (goście). Skąd ta "biedna psina" miała wiedzieć, że oni wszyscy nie czyhają na jej pyszny kąsek? Przecież w swym krótkim życiu nie zdążyła się jeszcze nauczyć, że tak nie jest. ;) Pomyśl, jaki to musiał być dla niego stres. Podobnie jak "biedna psina" nie zdążyła się jeszcze nauczyć, że wyciągnięta przez Ciebie dłoń miała na celu pogłaskanie, a nie odebranie smakołyku. (Za coś takiego niejeden nieświadomy śmiałek doświadczył szycia. ;) ). Niemniej wszystkiego (jak wspomniano) da się nauczyć, co nie zmienia faktu, że nie trzeba stresować psa i narzucać mu się z czułościami, gdy gryzie kość. Powodzenia w nauce (nie martw się; pies jest absolutnie "normalny"). :)
-
[quote name='suzuno']Co do komend to suka je wykonuje, jak mam jedzenie , gdy jedzenia brak wykonuje je, ale z ociąganiem -wtedy także jest nagradzana. W ciągu tych ostatnich 3 dni pracowałam z nią intensywniej więc zaczęła lepiej wykonywać komendy typu siad, waruj, do mnie więc już jest lepiej. Nie olewa mnie tak, jak robiła to tydzień temu.[/QUOTE] Zatem wygląda na to, że kierunek jest dobry. Co do tych smaczków; szkoleniowcy zalecają, aby stopniowo zaprzestać nagradzania nimi za każdą wykonaną komendę, ale wprowadzić nieregularność; wbrew pozorom psy wtedy bardziej się starają. Można też kombinować z nagradzaniem smaczkiem tylko bardzo dobre wykonanie komendy; ale obojętnie czy nagradzamy smaczkiem, czy nie, zawsze nagradzamy głosem (przed podaniem smaczka). Ważna uwaga, żeby nie palić komend; komendę wydajemy TYLKO wtedy, gdy WIEMY, że pies ją wykona. :D Więc jeżeli np. pies do tej pory pracował tylko na bliskim kontakcie i nie robił tego perfekcyjnie, nie każmy mu nagle zrobić siad z odległości 10 m, bo wiadomo, że tego nie zrobi. Idea jest taka, że komenda wydana równa się komenda wyegzekwowana ;) To się da zrobić, ale powinien nas na to naprowadzić szkoleniowiec; dużo też zależy od naszej inwencji i doświadczenia. Paradoksalnie, czasem lepiej udać, że się jest w danym momencie ślepym, niż wydawać komendę, która nie ma szansy być wykonana. Natomiast gdy psa za coś strofujemy (fuj, źle, nie wolno itp.) zawsze starajmy się stworzyć sytuację, w której w zamian ze niepożądane zachowanie wskazujemy te "dobre" i nagradzamy. Powodzenia w pracy. Przyszło mi też do głowy (bo mówiłaś, że sucz bawi się też z innymi psami); wiem, że to zabrzmi "okrutnie", ale może na jakiś czas odstawić jej te zabawy? Chodzi o to, żebyś to Ty zaczęła być dla niej "centralnym punktem we wszechświecie"; ;) Ty masz być źródłem jedzenia, rozrywki, pracy itd. itp. To może przynieść dobre rezultaty w tej sytuacji.
-
[quote name='suzuno']Mam z nią jeszcze jeden problem , może chociaż tego uda mi się ją oduczyć. Gdy tylko znajdzie jakieś kocie odchody pochłania je. Nie wiem już jak ją oduczyć żeby przestała to jeść. Karmiona jest Britem. Je także żwacze bo dowiedziałam się że ponoć psy wtedy przestają zjadać smrody rożne. Co mam robić, już sama nie wiem.[/QUOTE] Co do żwaczy, to w praktyce jest tak, iż jedni właściciele twierdzą, że ich psu/psom to "pomaga", a inni - że wcale. Mój pies w okresie szczenięcym był okropnym kupojadem (i żwacze tu nie działały); ciągle polował na kocią kuwetę w łazience. Na szczęście nie żarł tego typu smakołyków na zewnątrz. Potem mu to przeszło; teraz się nawet końskich nie chwyci, choć kiedyś to był ogromny rarytas. No ale dieta mojego psa to głównie surowizna, więc może tu tkwi odpowiedź (nie musi uzupełniać flory bakteryjnej)? Co do oduczenia; w tej chwili w Twoim przypadku niestety póki co nie wróżę temu sukcesu. Ty musiałabyś faktycznie całą robotę rozpocząć z psem od nowa (tak mi się wydaje); komendy masz w większości (jak nie wszystkie) popalone; bo sama stwierdziłaś, że sucz je wykonuje, jak ma na to "ochotę". Bez unormowania Waszych relacji, ona po prostu Cię nie posłucha, jak jej każesz zostawić taki smakołyk...
-
[quote name='Morelkaa']a tak propo nie wydaje mi się, zeby ten sposób był dobry. Moim zdaniem pies idzie wtedy cały spięty, może przecież skakac i wgl robic wszystko, żeby złapać smaczka. Nie wiem, ja z moim robiłam tak jak opisałam i ładnie idzie ;)[/QUOTE] Nie, moja droga; bo trzeba niestety grzbiet schylić do pieska, a nie trzymać smaczek metr czy półtora powyżej jego nosa. :D (Na filmiku pokazany jest pies, który już załapał o co chodzi, ale na początku nie ma takiego luksusu ;) ).
-
Wg mnie czeka Cię ciężka praca, jeżeli chcesz wyjść "na prostą". Szkolenie psa to niestety nie ukończenie kursu, które nota bene też są na różnym poziomie (przywiązywanie do posłanka? Pewnie jeszcze łańcuchem, bo dla owczarka to pewnie jakaś minuta i będzie na wolności z przegryzionym innym "uwiązem". :cool3: ) Ciągnięcie "na chama" ani żadne inne metody "na siłę" nie wchodzą w grę, bo w końcu skończysz z szytą kończyną, albo inną częścią ciała. Przez internet naprawdę trudno tu doradzić. Najlepiej by było, gdybyś znalazła NAPRAWDĘ dobrego szkoleniowca i zaczęła ćwiczyć kierując się jego wskazówkami, ale nie tylko w szkółce, lecz praktycznie cały czas. Od już zaczęłabym wydzielanie żarełka. Jeżeli karmisz suchym jest to łatwe; odmierzasz dzienna porcyjkę i zamiast do miseczki skarmiasz w trakcie wykonywania ćwiczeń. Ty inicjujesz wszelkie Wasze aktywności, w tym także zabawę itp. Głaskanie, czułości tylko w zamian za prawidłowe wykonanie Twoich komend. Na już (bo od razu przecież efektów się nie uzyska), żeby zapobiec konfrontacjom; nie można sypialni zamknąć przed psem, tak żeby uniemożliwić włażenie na łóżko, do czasu, aż nie nauczysz jej z niego złazić na komendę? O widzę, że Martens mnie ubiegła. :) Szkoda, że tak późno zaczęłaś uczyć wymiany kości. Ze szczeniakiem jest łatwiej, potem się ma to załatwione. Inna sprawa (oprócz nauki wymiany, na którą oczywiście nigdy nie jest za późno), że lepiej dawać psu kość w spokojnym miejscu, gdzie nikt za bardzo mu nie łazi koło nosa i go nie stresuje.
-
Co masz na myśli mówiąc "pies był szkolony"; Ty go szkoliłaś? Czy ktoś go szkolił?
-
[quote name='Martens'] O dziwo, wbrew proroctwom przeciwników podnoszenia głosu mój krzyk wcale nie nakręcił psa na atak, ba, poskutkował jak należy i uchronił nas przed jatką, i do tego mój pies nawet później się mnie nie bał :razz: No, chyba że sam agresywny atak mojego psa na tamtego był efektem mojego znęcania się nad psami w postaci krzyku ;)[/QUOTE] Bo prawda jest taka, że to nie są proste zależności i trudno wskazać jeden konkretny czynnik czy to "nakręcania" się psa, czy też jego "zastraszenia", czy czegokolwiek innego. O tym da się powiedzieć znając "całokształt" więzi jaka łączy psa i jego przewodnika; ich codziennych "rytuałów", pracy, zajęć itd. Dlatego też tak trudno radzić przez internet; w rękach czy ustach jednego człowieka dane "narzędzie" (odpowiednio modulowany głos, gest, ruch ciała, spojrzenie itd. itp) będzie skutkowało, a u innego w ogóle lub też przez nieumiejętnie zastosowanie przyniesie wręcz odwrotny od pożądanego skutek. Ale to przecież wszyscy wiedzą. :)
- 566 replies
-
[quote name='evel']Dziwi mnie, że nie odniosłaś się do mojego posta... No to jeszcze raz, konkret: co zrobisz, gdy Twój pies pruje do innego psa z chęcią walnięcia mu łupnia? Nie reaguje na komendy, smaczki możesz sobie zjeść a piłkę wsadzić w tym konkretnym momencie. Co robisz, skoro krzyk jest niedozwolony? Umieram z ciekawości :razz:[/QUOTE] No to jest nas więcej ciekawych... :p (zwłaszcza, że zdarza się, że pies w takiej sytuacji sam może się zachowywać dość... głośno :D )
- 566 replies
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Grin replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='wilczanda']Taaa, moja mama się kiedyś nasłuchała od babki. :) Szła z Łowcą na spotkanie z dziadkiem, Łowca szczyl wtedy jeszcze był, więc jak tylko zobaczył dziadka zaczęło się szarpanie, piszczenie i wyrywanie. Mama zaczęła mu wydawać komendy, zatrzymywać się, dawać komendy itd. I wtedy napatoczyła się babka i zaczęła litanię: A niechże go pani puści, on sie cieszy, on jest szczeniakiem, on się cieszy, pani go puści itd. Mama zbyła ją milczeniem i dalej ćwiczyła z psem, a babka postała, pogadała i poszła, a piesek grzecznie przywitał się z dziadkiem :)[/QUOTE] :D :D :D To ja dwa słowa uzupełnienia. Łowca wtedy faktycznie ciągnął jak szalony, żeby się witać, bo nie dość, że był tam "dziadek" (a przecież "swoich" wilczaki kochają na zabój), to jeszcze dziadek był z ich własnym psem, więc podwójna przyczyna chęci szaleńczego witania. :) A babka wcale nie poszła, gdzie tam; jeszcze jakiś czas po naszym przywitaniu i udaniu się w kierunku parku na wspólny spacerek, stała i patrzyła za nami, czy ja już przestałam się sadyścić nad biednym pieseczkiem. Nadmienię, że Łowca wtedy był jeszcze "mentalnie" szczylkiem, ale wzrostowo i siłowo raczej go już nie przypominał. :) -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Grin replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Ot, polskie realia... A nie pytali Was, jak to możliwe, że on taki łagodny? ;) Bo w ostatnią sobotę po zawodach (dogtrekkingowych) w Pawełkach kobieta (miejscowa) się właśnie dziwiła, że te nasze psy takie łagodne; dają się głaskać, nie gryzą... :D "Bo te ich miejscowe, to...". Cóż, zaczęłam coś mówić na temat łańcuchów, podejścia, itd., ale nie sądzę, żeby coś z tych słów dotarło do odbiorcy... -
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
Grin replied to Weaver's topic in Wychowanie
[quote name='Martens']Są właśnie wiecznymi szczeniakami wilków - nie dosłownie, nie całkowicie, ale w pewnym sensie, w pewnym stopniu można dopatrywać się analogii. Poszperaj w internecie na temat mieszańców wilka i psa, często z 1 pokolenia, które bywają trzymane jako domowi pupile przez co bardziej ekscentrycznych obywateli USA. Sielanka kończy się ok. 2 roku życia, kiedy to najpóźniej owi ludzie odkrywają, że półwilk to jednak nie pieseczek, i ów najczęściej samiec nagle usiłuje ich zdetronizować próbą sił, dosłowną, z użyciem zębów, nierzadko mającą początek w momencie jakiejkolwiek niedyspozycji właściciela. A często są to ludzie z dużą wiedzą o psach - którzy przekonują się, że traktowanie półwilka jak psa, jednak psa z niego nie uczyni.[/QUOTE] "Szczenięctwo" psów w stosunku do ich wilczych przodków polega też na możliwości tworzenia związków emocjonalnych (po ludzku - zawieraniu przyjaźni) w przypadku tych pierwszych z osobnikami spoza swojego stada także w dorosłym wieku. Wilki tracą tę "umiejętność" gdy ukończą mniej więcej rok. -
Corse; Braliśmy udział z naszym psiurem w zawodach Ligi Zaprzęgowej w Mikołowie-Kamionce. Tam przyjechali także przedstawiciele różnych firm handlujących szelkami. Przy okazji więc poprzymierzaliśmy trochę. :) To chyba najlepsze rozwiązanie; wejdź na stronę choćby tę: [url]http://www.mushing.pl/[/url] , zapoznaj się z kalendarzem imprez; może któraś będzie się odbywała w pobliżu miejsca Twojego zamieszkania. Pozdrawiam
-
[quote name='trunksia']Już Was tak dawno nie widziałam, że myślałam, że zerknę co słychać u Łowcy ale i tu cisza :([/QUOTE] Jej, ostatnio ciągle nas praktycznie nie ma. Jak nie zawody w Siedlcu, to Zjazdog w Bobolicach (a tydzień wcześniej przygotowanie do niego) i tak kursujemy między Katowicami a Jurą... a potem... odchorowujemy. :D Tak jak w ten weekend. W przyszłym tygodniu wygląda na to, że jedziemy na narty (zjazdowe), a za dwa tygodnie mamy w planie kończyć sezon biegówkowy w Jakuszycach. :roll: Niech się ta zima już skończy, bo mogę tego tempa nie przeżyć. :D
-
Jak współpracują ze sobą wilczaki w zaprzęgu???
Grin replied to ira.s's topic in Czechosłowacki wilczak
[quote name='ira.s'] Może Cię to zaskoczyć, ale wszystkie te wyszczególnione przez Ciebie podpunkty (poza tylko 3, 6 i 9, a także częściowo 10) mam już zaliczone za sprawą mojego hasiora[/QUOTE] Tak naprawdę wcale mnie to nie dziwi. :) Poruszam się już w "pieskim świecie" na tyle długo, żeby zauważyć, że wilczaki nie są jedyną rasą, z którą ludzie miewają problemy. Ba! widywałam nawet labki i goldeny od których lepiej zachowuje się mój niesforny dzikus. W każdym razie teraz mam sumienie czyste. :D Chciałam na koniec jedynie zwrócić uwagę na fakt, że taki choćby np. punkt 9, którego nie zaliczyłeś (a na 99% przyjdzie Ci zaliczyć ze swoim przyszłym CSV) sam w sobie nieźle komplikuje życie i spacery; powoduje że rzadziej są przyjemnym i bezstresowym spędzeniem czasu na powietrzu, zamiast tego człowiek musi nieustannie zachowywać maksimum uwagi, żeby w porę zareagować, gdyby w okolicy znalazł się nagle jakiś pies, z którym nasz mógłby chcieć "wymienić się poglądami". A że jak pisałam; z wilczakiem nigdy nie wygramy na zmysły, czujność, spostrzegawczość, szybkość; a jego odwołanie w takich sytuacjach (niestety) najczęściej zawodzi... mamy problem. :) Pozdrawiam i życzę dobrej decyzji. :) -
Jak współpracują ze sobą wilczaki w zaprzęgu???
Grin replied to ira.s's topic in Czechosłowacki wilczak
[quote name='ira.s'] A mogłabyś nie co szerzej opisać tutaj ten problematyczny aspekt posiadaczy młodych CsV, tak aby owe ogólniki zyskały bardziej konkretny wymiar???[/QUOTE] Dlatego właśnie m.in. zaproponowałam prześledzenie wątków na Wolfdogu, żebym nie musiała tutaj próbować upchnąć w jednym poscie tematyki nadającej się bardziej na broszurkę bądź nawet książkę. :D Sugeruję lekturę głównie dwu działów: [url]http://www.wolfdog.org/forum/forumdisplay.php?f=32[/url] oraz [url]http://www.wolfdog.org/forum/forumdisplay.php?f=29[/url] ze szczególnym uwzględnieniem tego wątku: [url]http://www.wolfdog.org/forum/showthread.php?t=2494[/url] I jak mówiłam; posty sprzed paru lat bywają dramatyczniejsze niż obecne (być może dzięki zwiększeniu świadomości co do problematyczności rasy). W bardzo dużym skrócie i uproszeniu wypunktowałabym takie problemy, z którymi trzeba się liczyć biorąc pod swój dach wilczaka: 1. Przez pierwsze parę miesięcy chodzi się z postrzępionymi rękawami i nogawkami (przez ząbki szczeniaka) i pogryzionymi (często do krwi) kończynami. 2. Na spacerach bardziej otwarty na ludzi szczeniak będzie na wszystkich chciał skakać, a że szybko rośnie... szybko zacznie ludziom dawać buzi prosto w usta. 3. Z bardziej wycofanym osobnikiem możemy mieć problem odwrotny - będziemy mieć problem wyciągnąć go za bramę swojej posesji (strachliwość u wilczaków jest wg wzorca wadą, ale niestety niekiedy się zdarza). 4. Później zaczynają się problemy z zostawaniem samemu w domu; niszczenie, panikowanie, wycie, próby uwolnienia, trauma (psa i właściciela) 5. Problemy z bronieniem żarcia (szczególnie kości) oraz/lub w ogóle wszystkiego, co wilczak w danym momencie uważa za jego (w skrajnej sytuacji, jeżeli się z nim tego nie ćwiczy od początku lub ćwiczy źle, trzeba się liczyć nawet z atakami na właściciela.) 6. Problemy z ustawieniem siebie w pozycji lidera w tym psio-ludzkim stadzie (wilczaki to psy bardzo charakterne) 7. Problemy wynikające z ogromnie wyczulonych zmysłów i pierwotnych instynktów; w domu kradzenie jedzenia, otwieranie lodówki, na spacerze ucieczki za tropem, czy czymkolwiek co w danym momencie naszego CSV zainteresuje, 8. Problemy z odwołaniem, posłuszeństwem itp. Siłowe metody w pracy z wilczakiem nie wchodzą w grę. To doprowadzić może do opłakanych rezultatów (nawet do agresji wobec właścicieli). 9. Ok. 10-12 miesiąca życia zaczynają się problemy z agresją do osobników tej samej płci 10. Normalny stabilny wilczak (nie mówimy o szczeniaku) do obcych ludzi ma stosunek obojętny lub przyjacielski, ale trzeba się liczyć, że nie zawsze tak musi być, jest bardzo czujny i czuły na "savoir-vivre", o którym ludzie najczęściej nie mają pojęcia, co może rodzić problemy. To pierwsze lepsze podstawowe kwestie, jakie przyszły mi do głowy i NIE oddaje to wagi problemu. Oczywiście nie wszyscy muszą zaliczyć ze swoim psem wszystko, ale nie należy podchodzić do tego optymistycznie, że akurat nam się uda i zostanie nam to oszczędzone. :) -
Jak współpracują ze sobą wilczaki w zaprzęgu???
Grin replied to ira.s's topic in Czechosłowacki wilczak
[quote name='ira.s'] ...z samej reguły "strach ma duże oczy" ;) [/QUOTE] Zgadza się, tyle że z tego co widzę, w przypadku psów akurat ludzie są bardziej skłonni bagatelizować przyszłe ewentualne problemy z nimi, a nie na odwrót. Dlatego bardzo dobrze że zamierzasz: [quote name='ira.s']...możliwie pieczołowicie przygotować się na wszelkie niespodzianki ze strony zagadkowych wilczaków.[/QUOTE] bo pozwoli Ci to być może uniknąć rozczarowania i kłopotów. Swoją drogą Merrick swojego haszczaka - Tamlina przedstawiła w sposób, który sugeruje, że jest to pies "do rany przyłóż", do tego stopnia że nawet jej przeciwny psom w ogóle tata, teraz zgodził się na zakup drugiego. Cóż, śmiem twierdzić, że gdyby pierwszy w domu pojawił się wilczak, wizytówka wystawiona przez niego psom, nie musiałaby być koniecznie taka dobra. :diabloti: Ale oczywiście każdy pies jest inny, nawet w obrębie rasy i pewnie nie wszystkie haszczaki muszą być takie bezproblemowe jak Tamlin, tak jak i wśród wilczaków są sprawiające większą i mniejszą liczbę problemów wychowawczych. -
Jak współpracują ze sobą wilczaki w zaprzęgu???
Grin replied to ira.s's topic in Czechosłowacki wilczak
[quote name='ira.s']Tak się dziwnie składa, że z haszczakami sprawy się mają dokładnie tak samo (czyt. na spacerach wydają się niemalże psami anielskimi, zaś w pieleszach domowych potrafią zachowywać się często wprost demonicznie, jeśli się im tylko na zbyt wiele pozwoli), także być może dlatego, jakoś mnie wilczaki nie przerażają, bo już swoje przeszedłem z niesfornymi Husky'mi (tzn. lekcja cierpliwości i spokoju z nawiązką odrobiona) ;)[/QUOTE] Hola, hola! A gdzie ja napisałam, że wilczaki na spacerach są psami anielskimi? Nic bardziej błędnego (znów pochopne wnioski :diabloti: ). Jeżeli moja wypowiedź wprowadziła Cię w błąd, to już prostuję; To co napisałam w poprzednim poscie, należy odczytywać jedynie tak, że nawet osoba, która regularnie spotykała wilczaka i widziała go w różnych sytuacjach bardziej i mniej stresujących i tak została zaskoczona. Inna sprawa, że spotykając "typka" pierwszy raz, można się liczyć z jego wersją demo, ale to nie jest normalne zachowanie. :D Jeżeli ta pogawędka nie jest z Twojej strony jedynie teoretyczna, ale rzeczywiście rozmyślasz o kupnie wilczaka, naprawdę dobrze by było, żebyś wygospodarował trochę czasu i poświęcił go na lekturę choćby postów na Wolfdogu szczególnie z działu o wychowaniu; najlepiej te wcześniejsze, gdy ludzie mieli jakoś mniej oporów przed szczerym pisaniem o problemach ze swoimi wilczakami. ;) -
Jak współpracują ze sobą wilczaki w zaprzęgu???
Grin replied to ira.s's topic in Czechosłowacki wilczak
Możemy sobie tak miło ciągnąć pogawędkę, :) ja nigdy nie próbowałam szkolić haszczaka (haszczaki znam "z widzenia" że tak powiem, gdy się spotykamy na zawodach) a Ty zapewne wilczaka. :) Miałam natomiast okazje nie raz porównywać reakcje wilczaka i ONów zarówno na spacerach, jak i placach szkoleniowych i wnioski z tego płynęły same. :) Właściwie wszyscy właściciele i hodowcy osobom rozważającym powiększenie swojego stada o wilczaka sugerują bezpośrednie spotkanie z przedstawicielami tej rasy, a i tak nie jest to żadną gwarancją, że nie będziemy później zaskoczeni. Życie na co dzień, to jednak nie niedzielny spacerek. :) Do dziś pamiętam, jakie wrażenie zrobiła na znajomej właścicielce suczki dobermana, wizyta w jej mieszkaniu (na jej własne życzenie) swojej przyjaciółki wraz z jej wilczakiem... :D Stwierdziła, że nigdy nie przypuszczała, że pies może się znaleźć w... zlewie i to w takim tempie... :diabloti: Dodam, że regularnie spotykały się na spacerach i sądziła, że zna już jego możliwości na wylot. :D -
Jak współpracują ze sobą wilczaki w zaprzęgu???
Grin replied to ira.s's topic in Czechosłowacki wilczak
[quote name='ira.s']Chodziło mi tu przede wszystkim o stopień ułożenia krzyżówek odwilczych, które dzięki domieszce najbardziej chyba posłusznych psów użytkowych (czyt. owczarków niemieckich), nie powinny sprawiać przynajmniej większych problemów wychowawczych. Po prostu geny odONkowe jakoś bardziej wydają mi się układniejsze, a niżeli odŁajkowe ;)[/QUOTE] Muszę się tu zgodzić z Merrick i doradzić Ci, abyś nie wyciągał pochopnych wniosków, póki na to jeszcze czas. :) To, że wilczaki powstały ze skrzyżowania z owczarkiem niemieckim, NIE oznacza, że przejęły po nich "układność" i karność. Być może tak było na początku eksperymentu, gdy wilczaki pracowały dla wojska i kiedy bardziej zwracano uwagą na ich charakter niż wilczy wygląd, jak to obecnie ma z reguły miejsce, ale pewna tego nie jestem, bo charakter tej pracy o ile mi wiadomo łączył się bardziej z umiejętnością samodzielnego "podejmowania decyzji", niż stricte karnością. ;) Nie wiem do końca jak to jest, musieliby się wypowiedzieć tutaj spece od rasy, bo faktycznie patrząc od czysto matematycznej strony, zawartość "krwi" ONków w CSV jest większa niż wilka; ale czy te wilcze geny mają "większą siłę przebicia", czy co; prawdą jest, że obecnym CSV generalnie o wiele bliżej jest pod kątem eksterieru i także charakteru do wilka niż ONka (choć nie twierdzę, że nie ma odstępstw od tej generalizacji). Trzeba też pamiętać, że wilczaki w spadku po wilkach otrzymały m.in. ogromną inteligencję, niesamowicie wyczulone zmysły i działanie "na pierwotnych instynktach". To wszystko jest bardzo piękne i imponujące, ale w życiu codziennym z człowiekiem sprawia zazwyczaj (człowiekowi) spore kłopoty. Niektórzy właściciele wilczaków dowcipnie twierdzą, że z ONka mają one to, że w ogóle dają się szkolić, :lol: ale sposób pracy z nimi, efekty tej pracy są zupełnie inne. Jeżeli ktoś liczy na karność i "układność" wilczaka, a także na to, że nie będzie miał z nim problemów wychowawczych, niestety na (powiedzmy) 98% będzie go czekało rozczarowanie. -
Jak współpracują ze sobą wilczaki w zaprzęgu???
Grin replied to ira.s's topic in Czechosłowacki wilczak
[quote name='ira.s'] jednocześnie zbytnio marginalizując te bardziej układne od ONków [/QUOTE] Hm, czy mógłbyś rozwinąć tę myśl? [quote name='ira.s'] choć teraz wiem, że to właśnie SH mógłby stać się przy CsV mniej krnąbrny [/QUOTE] Ponownie - chętnie bym się dowiedziała, skąd takie wnioski. :) -
[quote name='taks'] ...Czosnek szkodzi - tak to powinno być zapamiętane. Bo to prawda... [/QUOTE] Ale takie stwierdzenie to przecież jawna manipulacja, czyż nie? To trochę tak, jak w tym powiedzeniu; nieważne czy ukradł, czy został okradziony, ważne że był zamieszany w kradzież. ;) Zwłaszcza że chyba o większości tego co zjadamy pod różnymi postaciami my i nasi podopieczni można powiedzieć to samo, prawda? Większość produktów podana w zbyt dużych ilościach (lub nieodpowiednio przyrządzona) może nam zaszkodzić. Wydaje mi się, że biorąc do tego stopnia odpowiedzialność za poziom umysłowy czytających, doszlibyśmy do absurdu. Osobiście cieszę się, że są takie "mocące w głowach" ludziom posty, bo choć oczywiście nigdy nie przyszłoby mi do głowy traktować Dogomanii jako wyroczni, zwracają jednak uwagę na to, że "coś może być na rzeczy" i wtedy po więcej pewniejszych wiadomości mogę się zwrócić do bardziej specjalistycznych źródeł. Takie moje skromne trzy grosze w dyskusji...
-
Jak współpracują ze sobą wilczaki w zaprzęgu???
Grin replied to ira.s's topic in Czechosłowacki wilczak
[quote name='ira.s']No to mnie zaskoczyłaś, bo co prawda wiedziałem, że kłus wyssały z mlekiem wilka, ale obserwując ich na filmikach w akcji, to niezłym speedem się również mogą śmiało poszczycić [/QUOTE] Owszem mogą i to nawet wielkim... pod warunkiem, że mają w tym swój cel. :diabloti: [quote name='ira.s']No to dziwna sprawa, bo ja bynajmniej nie śmiałem tam zakładać od razu nowego tematu (gdyż pewnie zaraz jakiś bym powielił, bez dokładniejszego zaznajomienia się z archiwalnymi), a jedynie w trzech już istniejących dodałem po jednym poście od siebie (z czego niestety ani jeden się nie pojawił, a mi na skrzynkę e-mail nic z tego tytułu nie przyszło)... także nie wiem, jak mam to rozumieć (nawiasem mówiąc te kilkudniowe obsuwy jakoś niespecjalnie przekonują nowoprzybyłych aż do takiej totalnej cenzury, bowiem trudno to nazwać żywą moderacją).[/QUOTE] To nie chodzi o cenzurę, ani nawet nie o porządek na forum. Raczej o ataki spamerskie, które niestety się zdarzały. Zatem niestety nowoprzybyli muszą trochę "pocierpieć" na początku, a jak już się zadomowią, to te obostrzenia są zdejmowane z ich konta i nie muszą czekać na swoje tematy ani posty. -
Jak współpracują ze sobą wilczaki w zaprzęgu???
Grin replied to ira.s's topic in Czechosłowacki wilczak
Pomijając kwestię dogadywanie się się psów (lub jego braku), co samo w sobie oczywiście może być problemem; wilczaki w sportach zaprzęgowych spotyka się rzadko (co nie znaczy, że nie ma ich tam wcale). Chodzi głównie o to, że choć to prawda, że potrafią bez zmęczenia przebiec kupę kilometrów, to jednak trzeba pamiętać, że są to kłusaki, a więc w tych dyscyplinach gdzie stawia się na sprint, raczej szans nie mają (nie bez powodu pałeczkę przejęły tu psy typu greyster czy eurodog). Poza tym pozostaje kwestia motywacji. Wilczaki to psy, które nie lubią robić tego w czym nie widzą sensu i z tego powodu próba wykorzystania go do biegania w zaprzęgach też może być wyzwaniem. -
Jaki stosunek do jeziornych kąpieli przejawiają wilczaki???
Grin replied to ira.s's topic in Czechosłowacki wilczak
[quote name='Merrick'] Owszem wilczaki kochają pływać we wszelkich zbiornikach wodnych :)[/QUOTE] To nie do końca tak jest. Powiedziałabym, że to zależy od osobnika; są wilczaki, które rzeczywiste w każdej kałuży taplają się jak szalone, a do zbiornikow wodnych ciągną jak labki, ale są też takie (np. mój), które jak nie musi pływać, to nie będzie. Owszem w ciepłe dni wchodzi do wody po to, żeby się napić i ochłodzić, ale najczęściej się to kończy zamoczeniem nie wyżej niż po łokcie. Generalnie można by zaryzykować twierdzenie, że suki bardziej lubią wodę; panowie bywają zbyt "dostojni" na takie "głupoty". ;) Ale oczywiście od tego jest na pewno sporo wyjątków.