Cieszę się, że 'akcja Dunaj' (częściowo, bo jeszcze to nie DS) zakończona sukcesem!
Chciałabym podkreślić, że pomimo 'niedogadania' co do godziny, operacja przekazania psiaka, przebiegła bezproblemowo: sympatycznie nastawiony pan przyjechał szybciutko, sprawnie wypełnił formularze, dał obrożę oraz 'zapakował' psiaka.
Jako że byłam sama z mężem i panem ze schroniska, który specjalnie dla nas w ten niedzielny ranek przyjechał, nie mam nowych zdjęć. Ten tydzień będzie zawodowo ciężki, ale może uda się w środę podjechać.