len-ka1
Members-
Posts
21 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by len-ka1
-
Ja mogę odsprzedac swój vetoryl, bo niestety mojemu pieskowi już niepotrzebny... Mam 26 tabletek po 60 mg. Płaciłam 260 zł i odsprzedam dużo taniej. Jak ktoś zainteresowany to proszę pisac na gg 6342077.
-
Weterynarz powiedział, że to wina cushinga - że miał ogólnie już zły matabolizm, bardzo chorą wątrobę, serce też w bardzo złym stanie, już od dawna chodził na tylnich sztywnych łapach, że mógł już stan zapalny osiągnąc stan krytyczny i coś nie wytrzymało w kręgosłupie, mógł nawet się przewrócic i coś pękło czy przestawiło się... Powiedział, ze jego stan zdrowia już był bardzo zły. A posypał się dosłownie w ciągu kilku miesięcy... Możę za późno podany ten wetoryl... Powiedział, że samo leczenie wetorylem, 10 dni brał, nie mogło wpłynąc na nigo niekorzystnie, że to nie wina leku, tylko już wątroby i ogólnie złego stanu zdrowia.
-
Straszne coś takiego, miałam w swoim życiu wiele piesków, od dziecka zawsze był pies w moim domu, ale pierwszy raz w życiu coś takiego przeżyłam, że mam świadomie podpisac kartkę, jak wyrok śmierci... Nie mogę sobie dac z tym rady. On leżał ledwo przytomny, ale tak na mnie patrzył...:placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:
-
W nocy zaczął strasznie dyszec, sapac, dusił się, nie mógł złapac oddechu. Mąż o 5 rano zawiózł go do weterynarza. Okazało się, że jest strasznie nagazowany, ma wielkie boki, żołądek wypełniony strasznie i to mu uciska na przeponę i narządy i dlatego się dusi. Tylnie łapy miał bez czucia, przestał na nie chodzic. Temperaturę 41 stopni. Dostał zastrzyki przeciwbólowe, przeciwzapalne i na zbicie temperatury i espumisan na wzdęcia. Wrócił do domu. O 9 z powrotem atak. Pojechał z powrotem do weta, i już był w klinice ten wet co go leczył na cushinga, bo to całodobowa klinika. Boki dalej miał wielkie, sondą weszli mu do żołądka, obczyścili, ale okazało się, że jelita mu przestały działac i ciągle się nagazowywał. Przy okazji okazało się, że te tylne łapy, to już wada nerologiczna, że coś albo padło, albo się przestawiło i są bezwładne i tylko operacja kręgosłupa może na to pomóc. Ale powiedzieli, że to nie ma sensu, bo jelita nie pracują, wątroba bardzo chora, serce powiększone, chore i nawet jeśli, co wątpliwe, przeżyje operację kręgosłupa to reszta dalej zostaje... Powiedzieli, że się męczy i to nie ma sensu...
-
Mój pies dzisiaj przegrał z Cushingiem... Już go nie ma...
-
No mam nadzieję, że będzie lepiej bo właśnie jestem na takim etapie, podłamana, że nie widzę efektów, znajomi dopowiadają właśnie, że nie ma sensu męczyc psa.., jak dzwoniłam do aptek, to też nikt mi tego nie chce podzielic za żadne pieniądze..., jak w ogóle mówię, że przyniosę im gotowy le, a jeszcze nie przeczytali ulotki.., więc już nawet nie dzwonię, stres bo mam małe dziecko i dodatkowo się stresuje by nie miała kontaktu z tym proszkiem, choby śladowymi ilościami..., żeby nie wisiała na psie jak wąż boa... itd.
-
Niby na ulotce to jeden ze skutków ubocznych - letarg. Ja najbardziej się tym martwię, że myślałam,że podam psiakowi ten lek a on zacznie lepiej wyglądac, jakakolwiek zmiana na lepsze, a tu nic nie widzę... Nie wiem może oczekiwałam zbyt szybko poprawy..
-
Ale oprócz tego, że nie widzę żadnej poprawy, a raczej że widzę, że pies jest jeszcze bardziej przymulony, to już nie ma takich reakcji jak pierwszego dnia, że go zwaliło z nóg ( to było tylko raz, pierwszego dnia). Nie wymiotuje i jak pisałam kupy normalne, tylko kolor dziwny, żółty jak kaczeńce..
-
Po 2 tygodniach terapii mam się zgłosic do weta na kontrolę. Powiedz mi jak możesz kiedy ten lek powinien działąc, bo ja u niego nie widzę żadnej na razie poprawy, żadnego zrywu, energii, chodzi na sztywnych łapach jak paralityk...
-
Witam Nie odzywałam się, bo nie chciało mi się to forum w ogóle otworzyc! Nie wiem dlaczego. Więc tak, podaje lek mojemu psiakowi 6 dni. Nie widzę żadnych efektów poprawy, tylko gorzej. Pies się jeszcze bardziej zawiesza, stoi, przechyla się powoli na bok jak Tytanic.. I patrzę kiedy się przewróci, ale w ostatniej chwili się podeprze łapą.... i dalej stoi w jednym miejscu. Np wychodzi ze swojej budki i na przykład ostatnia łapa mu w niej zostaje taka wygięta do tyłu a on tak stoi i nie drgnie. Po schodach nawet nie chce zejsc. Ciągle jest głodny. Zamulony. Jak wychodzi na siku to kuca jak suka i podczas takiego sikania robi kupę. Dwie rzeczy na raz, a to nowośc, tak nie było. Ale kupy normalne. Pije niedużo. Nie wiem kiedy ten lek powinien przynosic jakies efekty? Odnośnie podawania - wrobiłam w to swojego męża:evil_lol:. On dzieli i podaje, a ja wychodzę by nawet na to nie patrzec!
-
Gołymi nie dzieliłam, tylko wykałaczką, gołymi chodzi mi bez rękawiczek, bo ja hipochondryk pewnie podczas dzielenia leku będę wyglądac jak lekarz chirurg podczas operacji - maska na twarz, rękawiczki jednorazowe, i fartuch ochronny:megagrin: a swoją drogą to wet mi powiedział żebym się dowiedziała w aptece bo podobno dajesz lek a oni dzielą go na potrzebne porcje, ale nie wiem czy to prawda.
-
a z tą szkodliwością to spanikowałam, bo najpierw się wzięłąm za dzielenie tabletki, w kuchni, wśród produktów kuchennych, gołymi rękami, nie zastanawiającsię nad niczym, czy mam kontakt zproszkiem czy nie, dałam psu w pasztecie, a potem się wziełam za czytanie ulotki.... I biegiem do łazienki, myc ręce, buzię, a że jestem niestety z deczko hipochondrykiem to od razu mnie zaczął szczypac nos, itd. No i planuję ciąże...
-
Teraz wydaje mi się ze jest z nim trochę lepiej, bo wstał przeszedł się parę metrów,ale wcześniej dostałam szoku bo podałam psu lek, usiadłam do kompa, patrze a pies leży przy misce na boku z wyciągniętymi na sztywno łapami, i nawet nie wiem czy minęło wtedy te 5 minut czy mniej, ale na pewno nie więcej, musiał chyba nastąpic jakis szok w organiźmie...
-
Nic nie mówił, a tak będzie lepiej na to reagowałał?
-
[B]Malawaszka[/B] Dzisiaj odebrałam lek dla swojego pieska - vetoryl. Lekarz ustalił dawkę początkową 20 ml na początek leczenia raz dziennie. Dałam mu ten lek 15 minut temu i psa po prostu zwaliło z nóg! Padł tak jakby dostał głupiego jasia. Ale sama jak przeczytałam ulotę to się przestraszyłam, że nie można tego leku dzielic, że kobiety w ciąży nawet nie powinny podawac kapsułki psu, że w ogóle nie powinny się do tego dotykac, nie rozumiem znaczy że jak to ma się do organizmu przedostac przez kapsułkę?? Ze po kontakcie myc porządnie ręce mydłem... To jeszcze mogę zrozumiec ale z tą ciążą i tym że kobiety nawet planujące dziecko nie mogą tego podawac to nie rozumiem. Przestraszyłam się bo przecież ja go dzieląc zawsze bezpośrednio dotknę ten lek, chocby przypadkowo, a tu nawet przez kapsułkę nie można! Czy to jakaś paranoja producentów? Co na to mówi Twój wet? Ale widzę że mojego psa zwaliło z nóg przy 20 ml, to co by było jakby dostał 30???
-
Także dziękuję bardzo za Twoje rady, bo bez nich bym była przerażona tymi kosztami, a tak to są rozsądne koszty i od poniedziałku bez stresu zacznę pieska leczyc!:multi: A weterynarz by mi tego nie poradził...
-
Rozmawiałam wczoraj z weterynarzem od cushinga. Powiedział, że po mimo, że na usg nadnercza wyglądają prawidłowo, to wg wskaźników to wygląda jednak nie na cushinga przysadkowego, tylko jednak nadnerczowego. Zaproponował lek 30 ml za 180 zł na miesiąc. Jak mu powiedziałam o naszej rozmowie, że lepiej wziąc 60 ml i dzielic to powiedział, że nigdy tak nie robił, bo nie wie czy można ten lek podawac w postaci proszka, bo wydawało mu się że po to jest ta osłonka żeby proszek rozkładał się w żołądku, a nie przechodził przez przewód pokarmowy. Ale powiedział, że skoro i tak są efekty leczenia, jak w przypadku Twojego pieska, to jak najbardziej by to było korzystnie cenowo i nie rujnowało mojego budżetu. I zamówił mi 60 ml za 260 zł. A w jakich dawkach podawac to będziemy ustalac w poniedziałek jak przyjdzie lek i pójdę do niego na wizytę. Ale to rzeczywiście tak źle nie będzie... I piesek może odzyska dawną sprawnośc!
-
Ja to przez telefon odczułam jakby ta wetka chciała mnie przestraszyc, bo powiedziała proszę się zastanowic nad pieskiem, co pani chce i w ogóle... Ale ona nie zna się na cushingu, tylko przekazywała wyniki badań, w imieniu lekarza prowadzącego od cushinga bo jego nie było. Może jutro lekarz będzię sensowniej gadał, bo wrażenie zrobił na mnie dobre. A gdzie najlepiej jest kupowac vetoryl by było tanio, w klnice wet, czy aptece czy przez internet. Ile to powinno kosztowac bez naciągania?
-
Ale generalnie jest to nie duży yorczek, którego normalna waga to 3 kilo. Ile waży Twój piesek?
-
dziekuję bardzo za odpowiedź i pocieszenie. Takie koszty powiedział mi weterynarz przez telefon, ale jutro idę osobiście na wizytę, więc będę wiedziec więcej szczegółów. I mają dokładnie przeanalizowac wyniki badań i powiedziec czy to nadnerczowy czy przysadkowy. Weterynarz powiedziała, że w związku, że ma chorą wątrobę, nie ma wyboru leku i musi to byc cgyba z tego co pamiętam vetoryl. I tak zrozumiałam, że jest to droższy lek. Mój pies to York, który aktualnie waży 3,5 kilo, bo schudł ostatnio, bo mu już w ogóle nie daje ludzkiego jedzenia tylko karmę na wątrobę hepatic.
-
Witam Właśnie dowiedziałam się że mój piesek ma cushinga. Wiem jak wygląda ta choroba, wiem jakie leki trzeba podawac. Weterynarz poinformował mnie że koszt leczenia mojego pieska Yorka to 200 zł miesięcznie już zawsze... Czy rzeczywiście tak jest że trzeba podawac te lekki zawsze? bo to dośc duży koszt co miesiąc na lata... Czy rzeczywiście po tych lekach następuje poprawa? Mój pies ma 8,5 roku. Jest już w bardzo ciężkim stanie. Chora wątroba, serce, wylniały,wielki brzuch, sztywne stawy, strasznie się jego stan posypał dosłownie w przeciągu 2 miesięcy... Prawdopodobnie to cushing przysadkowy, bo nadnercza na usg są ok. Po badaniu krwi stan hormonu jest ogromnie wysoki nawet jak przy cushingu! Ja po prostu nie wiem czy leczyc, czy pomogę coś psu czy tylko będzie dalej się męczyc. Na mózg już nawet mu się rzuca, wczoraj próbował zjesc klocka mojej córci... utknął mu i się dusił. ciągle się zawiesza i stoi w miejscu wpatrzony w podlogę przez 10 minut. Czy ktoś uporał się z tą chorobą i jej kosztami leków, badań. Pomocy!