-
Posts
453 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by A.Matyja-Mierzecka
-
Grubiutki ,Groszek już w nowym domku
A.Matyja-Mierzecka replied to ciapuś's topic in Już w nowym domu
z zaproszenia zaglądam i podnoszę wątek!!!!!! to rzeczywiście Groszeczek! A może jakiś bazarek? -
GE, z racji , że założyłaś psu wątek tu na dogo i chciałaś zbierac na niego pieniądze, myślę że powinnaś szczerze w punktach wyjaśnić koleżankom co i jak zrobiłaś z psem. To będzie najlepsze oczyszczenie Twojego imienia. Internet też żyje prawem i nie można sobie pisac i mijac się z prawdą. Sama powinnaś przyznać, że zachowałaś się wyjątkowo nierozwążnie a póżniej mętnie się tłumaczyłaś. Mnie bardzo dziwi fakt, ze wzięłaś psa Ty, skoro tak bardzo chciał go do kochania kolega jeszcze o tym pisałaś, gdy pies był w schronisku. W schronisku Tobie zaufano, chodzi o dobro istoty żyjącej...tu na dogo pojawiają się wątpliwości. Ja osobiście zainteresowałam się formalnym sprawdzeniem tej sprawy. A tak na marginesie, bierzesz drugiego psa ze schroniska i nie wiesz, ze nie są chipowane??? Chce wierzyć w Twoje słowa, w to że załatwiłaś świetny dom dla pieska. Teraz Twoja kolej, bądź szczera i udowodnij swoją racje.
-
co dzieje się z pieseczkiem-chrupeczkiem? jak się czuje po operacji? dlaczego tu taka cisza? :(
-
[quote name='mshume']No tak tylko , co się stało z psem, bo rozumiem że Evita go zabrała i pies przepadł.Schronisko powinno to sprawdzić. :([/QUOTE] Za zwierze adoptowane ze schroniska ponosi się szczególną odpowiedzialność prawną podpisując umowę adopcyjną w imię prawa polskiego (jakie by ono nie było) udostępniając dane personalne urzędnikowi schroniska, tak stało sie i tym razem przy adopcji Yorka przez Evite. Należy wierzyć w to, że Evita zdaje sobie z tego sprawe.
-
[quote name='marta23t']moim zdanie żadnego psa nie było tym bardziej prawdziwego yorka i tyle. był temat żeby nazbierać kasę i wzbudzić zainteresowanie bo wiadomo, że na wątek o yorku w schronie każdy wejdzie i każdy się zlituje. w schronie też by zrobili kwarantannę i czekali na właściciela. czy ktoś dzwonił do schronu z konkretnym pytaniem czy był york???[/QUOTE] przeczytaj kilka postów wyżej;), ja nie rzucam słów na wiatr
-
Dzwoniłam do schroniska, pies nie był w "typie yorka", tylko york bez oznaczenia. Dlatego został wyceniony na 100zl [B]Umowa została podpisana ADOPCJA STAŁA, nie tymczasowa. [/B]Ze schroniska z Bydgoszczy tylko tak można wyprowadzić psa (lub kota). Został tez podpisany dokument zobowiązujący do sterylizacji/kastracji przez właściciela "nowego". [COLOR=Red]Schronisko ma dane wszystkie adoptującej osoby i ma prawo kontroli warunków aktualnych psa. [/COLOR] Nowy[B] właściciel[/B] nie ma prawa odsprzedania lub odstąpienia psa "dalej" co mówi[B] podpisana[/B] umowa adopcyjna.
-
[quote name='Madallena']No to akurat nie jest bzdura. sama tak robie... podpisuje umowe o DT a pozniej podpisuje umowe o DS z DS :)[/QUOTE] tak, wiem że tak się robi... to nie jest bzdura, tym bardziej ,że napisała później że nikt dalszych umów adopcyjnych i potwierdzenia kastracji nie ściąga...więc am drogę wolna do wszystkiego... pisząc, że bzdura- - mam na myśli założenie wątku i próbę wymuszenia kasy od naiwnych...
-
[quote name='Golden Evita']a co do umowy adopcyjnej... ja moge zaznaczyc ze biore malucha na tymczas i osoa ktorej bede go dawac podpisze mi umowe ktora ja pozniej dostarcze do schroniska:)) Tak było w przypadku szetlanda:)[/QUOTE] Tak siedzę czytam i własnym oczom nie wierze.... ogólnie pierwsze posty są stekiem bzdur...
-
[quote name='Asior']jesli ten pies istniał i jeśli ona rzeczywiście podpisała umowę, to schron ma obowiązek wysłać kogoś kto z ich ramienia zrobi kontrolę bo pies nie przebywa już u osoby adoptującej go.... Na pewno mają kogoś kto sprawdza takie zgłoszenia... Jeśli wydała psa dalej ma obowiązek przedłożyć w schronie umowę na nową osobę...[/QUOTE] Rozumiem, ze ktoś z Was dzwonił ostatnio w tej sprawia do schroniska? dajcie mi na pw znać, mogę skontaktować się z odpowiednimi osobami i dowiedzieć co dalej w tej sprawie, pisze to by uniknąć sytuacji, ze nagle do schronu zaczną dzwonić wszyscy.
-
Witam, Kurde, wybaczyć sobie nie mogę, że do samej Izy Sz. z Bydgoskiego schroniska nie zadzwoniłam wtedy, gdy wyszła sprawa tego yorka tu na dogo. Jestem na siebie zła jak diabli, mój synek miał wtedy zapalenie oskrzeli i jakoś mi w tej gorączce to wyszło z głowy. Jak zawsze w przypadku Yorków i malutkich piesków jest tak wielkie zainteresowanie "maskotkami", że wyluzowałam.... Potem zajrzałam na wątek i wyszło, ze pies już jedzie do nowego domu, skacze radośnie i je i ogólnie "sweet". Tylko mnie zszokowało, że bez kastracji poszedł i dziwnie omijano temat zrobienia głoszeń i zdjęć w wiszącej nad tym wszystkim atmosferze, że komuś pies zaginął ( tak naprawdę, to nie wszyscy, gdy ginie im pies zaraz dzwonią do schroniska...życie już mi różne sytuacje pokazało). A zdjęć jak nie ma , tak nie ma.... i już nigdy nie będzie. Gdzie pies jest naprawdę, tez nie wiadomo. A mnie meczą wyrzutu sumienia, bo mogłam zadzwonić. Kana ma rację, kasa jest królem tego świata we wszystkich aspektach.
-
Na poniedziałek przyszykuje poszewki, mam nadzieję, ze się dogadamy i gdzieś "po drodze" ktoś z Trójmiasta odbierze to od mojego męża. tak mi do głowy przyszło, tylko się nie śmiejcie za mocno :), a może ten tatuaż pod wpływem promieni słonecznych lub uv sie wybarwi mocniej? obawiam sie , ze po takim czasie trudno pociągnąć kogoś do odpowiedzialności za zaniedbanie i wyniszczenie psa, znowu się KOMUŚ upiecze.... Tak, pod Kartuzami była i pewnie znowu sie "odbudowała" pseudohodowla, ja wlasnie mam z tych Łapalic psy. Częściowo OTOZowi udało sie to opanować. Na stronie Trojmiejskiego Animals są przecież ciągle fotki psów do adopcji właśnie z tej pseudo. Kana, jeśli nadal potrzebujesz poszewek, to w weekend do Ciebie zadzwonię.
-
Dziękuje za info, pseudoh. w Polsce jest cała masa i też jest pewnie niejedna pod:mad: Kartuzami (z Łapalic mam u siebie dwa psy...tymczasy zadomowione, bez perspektyw na adopcje:shake:), bałam się że to świeża sprawa z tą pseudo... mam poszewki, mój mąż jest każdego dnia w Trójmieście, jeśli zgadamy się co do miejsca odbioru, będą dla suczki.
-
Dziewczyny, ja jestem w Trójmieście, to bardzo daleko ... ale błagam zewrzyjcie poślady i załatwcie transport na Kosiarzy!!!! czas, minuta goni minutę, tu na dogo było bardzo dożo sytuacji, gdy pies zbyt późno trafiał pod opiekę weta! ja wiem, ze w takiej sytuacji idzie kasa na telefony i inne drobiazgi, ale mocno wierze że pieniądze się znajdą!
-
racjonalnie rzecz traktując, należy powiadomić schronisko, bo może ktoś szuka psa i problem by się szybko rozwiązał-(koszty leczenia), czy pies ma czipa?, tatuaż? opieka nad psem który nie wiadomo na co jest chory może być niebezpieczna (sorry za panikę, ale rożnie bywa) , wzięcie pod swój dach, posesje psa niesie odpowiedzialność prawną więc może powinno się tez poinformowac straż miejską lub policje...ja wiem, ze czasem dla dobra zwierzęcia te instytucje trzeba omijać, ale czasami to ułatwia sprawę!!!! jest za daleko, ale uważam, ze pies natychmiast powinien pojechać di weta!!!!
-
Maleńka, słodka Pola ma już dom i to z łyżwem!!! :-)
A.Matyja-Mierzecka replied to sacred PIRANHA's topic in Już w nowym domu
z jednej strony to super, że Polcia już pewnie jest u swoich nowych ludzi...ale wiem jak bardzo pęka Ci serduszko... a i jeszcze jedno, nigdy nie mów o sobie, że jesteś nienormalna histeryczka!!!!! Jesteś Wielka i już za życia masz skrzydełka aniołka, bo uratowałaś istnienie!!!! Głowa do góry! Trzymam kciuki za zadomowienie się Polci, a Ciebie ściskam! Czekamy na relacje z nowego domku, będzie chyba?