Katarzyna_warszawa
Members-
Posts
93 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Katarzyna_warszawa
-
[quote name='maja602']Z pewnością się lubimy, to widać gołym okiem. Czy to już nasza Balbinka na stałe będzie się wylegiwać w takich piernatach? To by było wspaniale.[/QUOTE] Hymmm, nic nie chce jeszcze mówić na sto procent ale jak dalszy rozwój sytuacji bedzie taki jak jest to chyba Balbi zostanie ze nami . Ja sie w niej zakochałam po uszy :loveu: nie mam tylko jeszcze pewnosci jak sie dogadaja z Luckym...
-
Witam , Balbinka coraz lepiej . W domku nie brudzi czym jestem mile zaskoczona bo byłam pewna że po takim czasie w schronie bedzie robić gdzie popadnie a tu taka miła niespodzianka :) adresóweczke mamy ale na razie taka brzydka ,stara czekam aż mi przyśla cała wyprawke dla Balbinki ze sklepu internetowego bo tam o połowe taniej niz w a arkadi. Wczoraj balbinka była kompana zniosła to bardzo dzielnie po czym ułożyła sie na moim łóżku i suszyła :) Zaraz postaram sie zdjęcia wstawic mam nadzieje ze mi sie uda ..
-
Witam, Balbinka od wczoraj jest u mnie :) Z poczatku troszke ciezko było - powarkiwała na Luckiego a ten sie jej bał hehe odwazniacha ;) Wieczorkiem po spacerku juz sie troszke oswoiła. Na szeleczkach chodzic nie chce zbytnio ale na obroży nie ma żadnego problemu. Noc spedziła u mnie na łóżku - oj te jej zapachy musze ją jak najszybciej wykąpać ... A rano przywitała mnie merdaniem ogonka :) Na porannym spacerku w końcu załatwiła swoje potrzeby ( wczoraj nie chciała ale w domu nic nie zrobiła ) Wie juz który jest jej blok jak wracamuy z dworku to ciągnie oby tylko jak najszybciej na klatke :) W domu chodzi za mna krok w krok. Ogólnie jest przekochana, wspaniała suńką. Mam tylko najdzieje ze z czasem przestanie odtrącać Lckiego bo biedaczek strasznie jest z tego powodu smutny..
-
Ja równiez sie ciesze bardzo ze wszystko sie ułożyło :) I mam pytanko tak przegladałam to forum i tyle tu potrzebujacych psinek jest , chciała bym jakoś pomóc moge np wziac na DT jakąś mała suńke lub pieska który toleruje przedstawicieli swojej płci ( oczywiscie proponuje DT bezpłatnie ) lub też pomóc w jakiś inny sposób.
-
Witam ;) dobre wiesci Lucky zostaje u mnie :):):) znalazłam osobe która w razie mojego wyjazdu :) problem wycia rowiązałam troche w drastyczny sposób ale skuteczny - poprostu przez pare dni Lucky siedział podczas mojej nieobecnosci w luźnym kagańcu ( tak zeby oczywiście mogł sie wody napic i cos co prawda z trudnościa ale pochrupać ) i teraz juz jest spokuj - zrozumiał ze wyć nie wolno :) i juz nie demoluje :) myśle ze dotarło do niego ze bycie grzecznym i cierpliwym bardziej popłaca :) Tak wiec jesteśmy oboje szczesliwi :) Dziekuje wszystkim i za chec pomocy i za pare ostrzejszych słów dzieki którym sie otrząsnełam ( bo chyba przechodziłam jakies załamanie ;) ) Dzięki raz jeszcze i równierz chętnie służę pomoca jeśli ona tylko będzie w mojej mocy.
-
jeśli chodzi o skarpetki to zostały mi dosłownie dwie pary ( jedne na nogach a drugie schowane jak by skarbem były :lol: i musze sie rozejrzec za kupnem nowych bo zima idzie - jednym słowem skarpetki załatwił mi wszystkie - lubi i brudne i czyste brudne wyciąga z koza na brudy a czyste z szafeczki, zdolny jest piesek :lol: 25 cm kość prasowana starcxza mu na dwa dni wszystkie inne na dwie godziny najdłuzej gryzł wersalke bo az rok ;) ale w poniedzałek juz poszła na śmietnik i odpukac nowej na razie nie rusza :)
-
Spoko nie gniewam sie :) Jesłi chodzi o wycie to nie jest to az taki duzy problem , może źle to opisałam bo widze ze Lucky wyszedł na zawodowego wyjca a az tak źle to nie jest . Wyje jak jest długo sam i tylko jak sie ściemni a ja mu zapomne zostawić zapalone śwatło. Zreszta juz chyba nawet po ciemku nie wyje bo sasiedzi nic nie mówią a są tacy ze napewno by alarm podniesili odrazu :cool3: ja mysle że to jego wycie było zwiazane z odejściem mamy - poprostu biedny czuł to i płakał z tęsknoty . Ale dziekuje za chęć pomocy i tak z ciekawości spytam jakie to sa sposoby zeby psa oduczyć wycia jak jest sam ?
-
dziekuje za zrozumienie Jesli chodzi o schron to napwno go tam nie zawioze, zeby nie wiem co o to nie musicie sie martwć. Lucky jest dalej u mnie nie zostawiałam go tam poniewaz na miejscu sie okazało że maż tej Pani nie za bardzo chce psa, a to on ze wzgledu na to że pracuje w domu miał by sie nim w większości zajmowac i spedzać z nim najwięcej czau.Pani z dziecmiu bardzo chętnie ale on miał mine skwaszona i nosem krecił wiec w takiej sytuacji nie mogłam go tam zostawić, chce zeby w nowym domku był akceptowany i kochany przez wszystkich domowników!! Dziekuje za cheć pomocy w sprawdzweniu nowego domku napewno z niej skorzystam nastepnym razem ( tym razem nie skorzystałam bo dopiero dzis mam dostep do necika) bo co dwie głowy to nie jedna a ja nie mam doświadczenia w tych sprawach. Ten domek nie wypalił wiec poszukiwania trwają nadal.....
-
[COLOR=black][FONT=Verdana]Tak wiem że ludzie którzy maja psy tak samo pracują tylko u mnie problem polega na tym ze Lucky od małego był przyzwyczajony ze ktoś w domu jest ( moja mama była na rencie i była cały czas w domu) i teraz jak siedzi sam to strasznie wyje, sąsiedzi narzekaja i strasza zawiadomieniem TOZ szczególnie ci co już nie pracują i siedzą całymi dniami w domach i tylko się zastanawiają jak by tu komuś życie uprzykrzyć! Nie mam nikogo kto by mu dotrzymał towarzystwa jak mnie nie ma ( chwile się zajmowała nim moja ciocia ale sie okazał dla niej za silny - cicia ma chory kregosłup,chodzi w gorsecie, z początki chodził też ze mną do pracy ale już nie mogę go zabierać gdyż mam coraz więcej pracy w terenie)a zdarza mi się i tak ze z pracy wracam późnym wieczorem( pracuje jako doradca finansowy a to sie wiąże czasami z praca poza godzinami pracy niestety)W firmie sa też organizowane obowiązkowe szkolenia - czesto wiążące sie z wyjazdem na dzień lub dwa. Rano ma ok godzinny spacer wieczorem również ale to nie wynagradza tego że cały dzień jest sam psy to zwierzeta stadne i potrzebuja towarzystwa to nie koty chodź wiem że i te niektóre źle znoszą samotnosć. Myślałam juz o opiekunie ale mnie na to nie stac zresztą mam jakies opory zeby mi sie ktoś obcy kręcił po mieszkaniu jak mnie nie ma.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Naprawde uwierzcie mi że ciężko mi go oddać ale nie mam wyjscia - nie chce zeby sie męczył -zamknięcie w czterech ścianach to nie jest odpowiednie miejsce dla psa z jego genami. Po prostu straciłam warunki na posiadanie czworonożnego przyjaciela :-([/FONT][/COLOR] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] I proszę nie mówcie mi co zrobić i jak żeby nie musieć się z nim rozstawac bo co mogłam to już zrobiłam ale pracy rzucic nie moge. Pomóżcie mi tylko znaleźć mu człowieka kochajacego zwierzęta który sie nim należycie zaopiekuje i czasem pozwoli mi go odwiedzić ...[/FONT][/SIZE]