passa
Members-
Posts
144 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by passa
-
Kupie mapy laminowane wydawnictwa ExpressMap, z serii comfort! map: Karkonosze Beskid Zywiecki Gorce i Pieniny Bieszczady
-
Poszukuję walizki na 4 kółkach - wysokość wnętrza ok. 65 cm. Najchętniej z polipropylenu.
-
Oficjalnie jest zakaz wprowadzania psów na teren TPN. W praktyce na szlakach nie raz mijaliśmy ludzi z psami,więc nie jest on najwyraźniej rygorystycznie przestrzegany przez kasjerów sprzedających bilety do parku.
-
[quote name='Dioranne']Dodatkowo mam pytanie o oświetlenie... W leszczyńskim Trapezie zawsze było ciemno i zdjęcia wykonywane moją cyfrówką były bardzo kiepskiej jakości. Jak to wygląda w Opolu? :smile:[/QUOTE] Większość ras prezentowana jest na zewnątrz,ale w hali też niektóre - głównie małe rasy,jakieś cziłały i takie tam...plus finał. Oświetlenie w miarę,dobry aparat da radę ;)
-
[quote name='Merrick']Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że trasa jest bardzO odświeżająca dla psa. A właściwie idzie się cały czas prosto, potem skręca w pewnym momencie w prawo, aż się pojawi Okrąglak, trudno się zgubić :)[/QUOTE] Jak ktoś boi się wielokrotnego skręcania,to można z dworca prosto do Rynku,za Rynkiem pierwsza w prawo (Osmańczyka) i cały czas za swoim nosem,jak droga leci (po drodze zmienia nazwę). Okrąglak będzie po prawej,w głębi za sporym parkingiem. Ale to nie jest najkrótsza trasa ;)
-
[quote name='DeeDee']Wujek google zapytany, jednak piesza wędrówka nas nie urządza z [B]2 psami[/B].. [/QUOTE] Jakiej rasy masz psy?
-
[quote name='DeeDee'][B]Merrick[/B] - jak są chodniki to ja wolę na nogach :D Przynajmniej psy zmęczę po drodzę ,a i tak planowany przyjazd 6 rano więc... zaczynam się zastanawiać czy ktoś by nas wpuścił na teren wystawy ;) [B]passa[/B] - dziękuje za podanie nr. autobusu na pewno się przyda jeśli zrezygnujemy z taszczenia się na nogach :)[/QUOTE] Chodniki się znajdą,ale o 6 rano w weekend to pewnie nawet środkiem ulicy będziesz mogła iść i tylko czasem ustępować jakiemuś samochodowi... :lol: A w ogóle to o 6 rano najfajniej się zwiedza ;) Anyway,tak myślałam wcześniej czy się po Ciebie nie wybrać,bo w sumie mieszkam na trasie,ale o tej porze to ja jeszcze mam trzy godziny snu przed sobą ;)
-
[quote name='DeeDee']A czy będzie ktoś tak miły i poinformuje mnie jak dostać się z dworca Opole Główne na teren wystawy? ;) Będziemy bardzo wdzięczni , nigdy wcześniej nie byliśmy na tej wystawie, ba - nawet w Opolu :([/QUOTE] Najmilszy jest wujek Google i jego wspaniałe mapy ;) Trudno o skuteczniejszą podpowiedź. A nazwę Okrąglak też w Opolu każdy zna,więc wystarczy pytać po drodze. Autobusem to nr 15 spod dworca i wysiadasz na przystanku Sosnkowskiego-Wodociągowa,stamtąd to już 3 min piechotą. Na piechotę z dworca to jakieś pól godziny.
-
Szukam wątku,gdzie mogę wstawić opis mojej sobotniej przygody,ale jakoś pod nic mi nie podchodzi... A przygoda była spora,choć wolałabym czegoś takiego drugi raz nie przechodzić. Byłyśmy z Toyą na spacerze z psami na działkach przy Rataja.Ledwo spacer się skończył,a ja wyszłam w swoją stronę z działek,widzę sporego husky/malamuta (nie bardzo odróżniam te rasy) biegnącego po przeciwnej stronie ulicy i ciągnącego tłukącą się o chodnik flexi. Nikt za nim nie biegnie,nikt nie widział komu się wyrwał,wszyscy się trochę gapią,nikt nic nie robi. Pies kłusuje od Oleskiej w stronę ZWM-u,w tempie iście rowerowym,przy okazji kilkakrotnie przecinając jezdnię między samochodami. Zupełnie automatycznie zwróciłam się w tą samą stronę,choć do domu mam w przeciwną i zaczęłam biec za zbiegiem. Zbieg skręcił w krótki przesmyk biegnący do Wodociągowej,zatrzymał się wąchając jakiś krzak,po czym dotarło do niego moje gwizdanie. Poczekał na nas,po czym przywarował w trawie. W zasadzie mój pies go zainteresował - łagodnie mówiąc - co w sumie było zgodne z moim planem,poza tym,że zainteresowanie przerosło oczekiwania. Planowałam przywiązać mojego psa do znaku drogowego i podejść do huskiego,ale nie zdążyłam. Husky rzucił się w kierunku mojego psa i potraktował go jak fajną zdobycz. Całe szczęście nie było żadnych śladów ugryzień. Złapałam jego smycz i przez chwilę miałam w dwóch rękach dwa psy,z których jeden usiłuje dorwać drugiego. Jeszcze nie zdążyłam pomyśleć co dalej (którą ręką dzwonić po straż miejską...),gdy jacyś ludzie idący Wodociągową zaproponowali mi pomoc i husky wylądował w rękach młodego faceta,który zresztą też miał nietęgą minę. Niestety uciekinier nie miał żadnej adresówki/nr telefonu,nic. Dobrze,że nie startował do ludzi...I dopiero gdy analizowałam jego kolczatkę pod kątem przypiętego namiaru na właściciela,na horyzoncie pojawiła się postać biegnącego człowieka. Facet dopadł nas dziękując i przepraszając i co tam jeszcze kto chce,i wytłumaczył,że dał smycz dziecku (sic!). W całej tej aferze nawet nie zapytałam gdzie dokładnie mu się ten pies wyrwał i jak długo tak biegł. Zwróciłam mu uwagę na brak adresówki,ale nie wiem czy dotarła do niego powaga sytuacji. Nie było innych chętnych do łapania psa,nawet faceci się nie garnęli,nie mówiąc o kobietach. Ludzie boją się dużych psów,zwłaszcza ras uchodzących za ostre. W tym tempie pies niezatrzymany byłby już prawdopodobnie na ZWM-ie,o ile nie dalej. A dalej nie ma nic,jakieś pola,później las. I potem rozpaczliwe ogłoszenia,że czeka 1000 zł nagrody dla znalazcy. Tymczasem to wszystko właściciela ominęło,a nawet piwa nie zaproponował. Z tego wszystkiego chyba najbardziej zestresowany wyszedł mój pies,ja też zresztą jechałam na adrenalinie jeszcze przez jakiś czas. Ale wniosek z tego dla mnie tylko jeden - nie powtórzę już więcej takiej akcji,jeżeli kiedykolwiek coś takiego bym jeszcze widziała. Za duże ryzyko. Inna sprawa,że jak nie mój pies,to inny. Właściciel potwierdził,że jego pies atakuje inne zwierzęta,więc nieciekawą sytuację miałaby pierwsza osoba z psem,na którą trafiłby na swojej drodze. A ludzi z psami o tej porze nie brakuje.
-
Toya - też czasem chodzę na te działki,o ile nie ma zbyt wielkiego błota,tak więc zawsze chętnie,o ile akurat będę mieć pod opieką jakiegoś towarzyskiego psiaka. Zresztą piszę już do ciebie pw.
-
Czy ktoś takich używał i czy rzeczywiście spełniają swoją rolę? Chodzi mi o miski ze specjalnie zagiętymi do wewnątrz brzegami,które mają zapobiegać rozchlapywaniu wody dookoła. Myślę o kupnie takowej,ale pod warunkiem,że u kogoś się sprawdza.
-
Mogę zaoferować pobyt na czas wystawy z psem/psami (zależy od wielkości i usposobienia) u siebie w domu. Do okrąglaka to jakieś 6 min samochodem,14 na piechotę.W razie czego proszę o kontakt na pw.
-
[quote name='Tessi&Tola'] mam Flexi Giant (najmocniejszą z dostępnych), bo wiem że mają siły na tyle że są w stanie rozwalić każdy inny mechanizm:diabloti: :shake:[/QUOTE] A możesz powiedzieć który to konkretnie Giant,jak się sprawuje i ile masz zapasu wagowego? Ja się przymierzam do kupna Gianta L,8 metrów do 50 kg i mam nadzieję,że dla psów typu goldeny,on-ki czy dobermany wystarczy. XL mnie trochę zniechęca swoją wagą... A na dwóch flexi miałam przyjemność wyprowadzać on-kę z goldenką i jakoś to szło.Aczkolwiek szybko zmierzałam do miejsca,gdzie jedną mogłam puszczać luzem. Prowadzenie dwóch niezablokowanych flexi rzeczywiście może być uciążliwe,gdy każdy pies ma inną trajektorię.
-
Akurat wymóg trzymania psa na podłodze jest narzucony przez przewoźników,tak jak noszenie przez psa kagańca,więc podróżny jeden z drugim niewiele ma tu do powiedzenia. Jeżeli ktoś się tych przepisów nie trzyma, może liczyć na wyrozumiałego konduktora i współpasażerów,ale powinien zdawać sobie sprawę z tego,że łamie regulamin,z kocykiem czy bez.
-
Do niedawna nie było wymogu sprzątania,a jednak takiej ilości gówna nie było. Ludzie kupują coraz więcej psów,coraz większych ras,czasem jak spojrzę na urobek,to jestem pełna podziwu dla siły produkcyjnej sprawcy... Najgorzej to faktycznie wygląda podczas odwilży,bo śnieg i lód tylko konserwuje odchody. Ale nie lubię hipokryzji. Psy były zawsze,a Polacy dopiero od paru lat przejrzeli na oczy i zauważyli psie kupy na trawnikach. Gdy cały Zachód już od kilkudziesięciu lat je zbiera,Polakom zaczęły przeszkadzać dopiero niedawno. Anglicy nie mogli uwierzyć gdy im mówiłam,że w Polsce po psach się nie sprząta - to było gdzieś w 2003 roku i nie było u nas wtedy takiego tematu.To nie jest nowe zjawisko,które stawia przed ludźmi nowe wyzwania. Osobiście uważam zakaz wyrzucania odchodów do śmieci za śmieszny - w domu co niby z tym zrobię? Przecież nie wrzucę w worku do toalety,a więc i tak wylądowałoby w koszu. Poza tym z nowymi przepisami powinna przyjść nowa infrakstruktura - Londyn dysponuje wieloma dużymi i całym mnóstwem małych ogrodzonych parków,gdzie w określonych strefach jak najbardziej można spuszczać psy ze smyczy i nie są to małe strefy.Nie mówiąc o koszach i workach ustawionych co jakiś czas. U nas nie ma pierwszego,drugie kuleje.
-
Oraz osoby o zbyt czułym węchu,aby się nad sprawą pochylać ;) Wrażliwcy i obrzydliwcy są także zwolnieni :diabloti:
-
Ewa&Pola - tak czytam o twojej sytuacji i przychodzi mi do głowy opcja płatnych spacerów. Na różnych portalach,np. opiekazwierzat.pl jest sporo ogłoszeń różnych osób dysponujących czasem,często studentów,którzy podejmują się takich zadań. Ceny z pewnością są zróżnicowane.Jeśli strona finansowa nie jest problemem nie do przeskoczenia,to ja bym o czymś takim dla psa pomyślała. Przynajmniej co któryś dzień. Rzeczywiście łatwo psa zmęczyć aportowaniem,pod warunkiem że to potrafi i chce. Wtedy nawet własne podwórko wystarczy.
-
Ja zaczęłam psom kupować piłki tenisowe dla sportowców,po tym jak te ze sklepu zoologicznego szły w drobny miak jeszcze tego samego dnia. Te profesjonalne są droższe,ale pies nic im nie zdołał zrobić,poza zwykłym uświnieniem ;) Zwracam też uwagę,że nawet w sklepach zoologicznych niestety sprzedaje się czasem piłki do suszenia. Innymi słowy trzeba czytać co się kupuje. One też są oczywiście słabsze od tych normalnych do gry.
-
[quote name='wilde22']odnośnie pływania, tak sobie radzi 8latek: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=qof-7Jo1bk0[/URL][/QUOTE] No radzi sobie bez problemu ;) Widać taki egzemplarz mi się trafił,niechętny...a właściwie to wygląda tak,jakby chciał,ale nie mógł. Może cierpi na lęk przed utratą podłoża pod łapami? ;)
-
Mam pytanie do właścicieli i obserwatorów bokserów - czy one lubią pływać? Miewam regularnie pod opieką boksera i dopiero ostatnio ze zdziwieniem odkryłam,że on zdecydowanie odmawia pływania. Radośnie rzuciłam mu jego ulubioną piłkę do wody i...pies dreptał,dreptał w wodzie po pachy,czekając aż wiatr mu ją przysunie pod nos. Nawet na chwilę zrobił parę "machnięć" łapami i natychmiast się wycofał,choć na piłce mu bardzo zależało. Na własną rękę doszłam do wniosku,że przeszkadza im ich własna anatomia,bo woda zalewa nozdrza i wdziera się do pyska,a to mało komfortowe.Tym bardziej,że ten bokser jest nawet jak na swoją rasę "przerysowany". Ale może to zupełnie błędny wniosek i dlatego ciekawa jestem jak to wygląda u was.
-
Na wszystkich kąpieliskach dla ludzi jest zakaz kąpania psów. W praktyce bardzo różnie to wągląda,ale to inna sprawa. Stawów w Opolu za bardzo nie ma,tutaj ze względu na podłoże jest urodzaj na kamionki :) Na Malinie są dwa kąpieliska obok siebie,jedno z plażą,drugie bardziej dzikie,więc na tym drugim można próbować,ale to dość daleko jest. Dla zmotoryzowanych jest np. małe jezioro turawskie,ma w zasadzie rozmiar bajorka,średnie też jest dość małe,ale jak tam z legalnością kąpania psów to nie wiem. Duże jest dość brudne,a w lecie ma często sinice. A kamionki typu Silesia,czy na Groszowicach,to chyba tylko wieczorem,gdy ratownicy się już zmyją. A swoją drogą,to jedyne miejsce gdzie złapałam jakąś skórną egzemę to basen na Placu Róż,gdzie przychodzą tylko ludzie,ale za to w jakim zagęszczeniu... Dlatego naturalne kąpieliska,z psami czy bez,uważam za dużo bardziej zdrowe.
-
Ja wyprowadzałam dwa duże psy na smyczach Flexi (małe też,ale tych nie liczę,bo wg mnie dużo łatwiej wyprodukować dobrą smycz dla psa 6 kg,niż dla 60 kg). Jedna smycz była z taśmą 5 m (Classic Compact 3),bardzo wygodna,ale z nieco zawodzącym chwilami mechanizmem blokady - konkretnie trzeba było czasem trochę pomanipulować,zanim smycz się odblokowała. Nie wiem ile miała lat,na oko dobrych parę. Druga była z linką i tu bardzo zdecydowanie przeszkadzał mi brak możliwości wciągnięcia linki do końca. Te kiladziesiąt cm taśmy,która zostaje przy obroży,to za dużo na ruchliwych skrzyżowaniach,więc musiałam brać rączkę do jednej ręki,a drugą trzymać psa niemal przy szyi za taśmową część smyczy. Bardzo niewygodne,ale konieczne przy psie z wyobraźnią spacerową (częste zmiany trajektorii w najmniej przewidywalnych kierunkach),oraz agresywnym w stosunku do innych psów. Linka sprawdza się u mnie przy małych psach,gdzie odległość od mojej dłoni do szyi psa jest naturalnie zachowana przez jego gabaryty. EDIT: właśnie szperam w sieci i widzę,że są też linki zwijane do końca,ale chyba tylko do 50 kg. BTW szukam właśnie używanej smyczy flexi,najchętniej taśma,5 lub 8m,do ok. 50-60 kg ,sprawnej oczywiście. Jakby ktoś chciał odsprzedać,to proszę o pw.
-
A właśnie - myjnia. W moim mieście powstała taka w zeszłym roku,niestety ze średnio dogodną lokalizacją,poza tym jak mam dać 20 zł za dostęp do korytka,gdzie psa i tak muszę "obrobić" sama,to dla mnie nie ma większej różnicy czy sobie jeszcze w domu będę musiała dodatkowo wannę i podłogę w łazience umyć. I z tego co widzę,tłumów tam nie mają w żadnym wypadku. Ale z pewnością każdy ma inne potrzeby i z założenia pomysł z myjnią koło placu zabaw też powinien się sprawdzić.Tylko że to już jest zupełnie innego rzędu inwestycja i większe ryzyko strat w przypadku małego zainteresowania. A jak już się rozpędzisz,to może jeszcze pomyśl o snack-barze dla zgłodniałych piesków,albo w ogóle o sklepiku z psimi artykułami,a co ;) Pomysł dowożenia psów wydaje mi się fajny,ale znów zapotrzebowanie zależy ściśle od lokalizacji i trybu życia mieszkańców.
- 20 replies
-
Pomysł oczywiście fajny - jak się sprawdzi w konkretnym mieście,to już czas pokaże. Ja bym jedynie dodała do tego jakieś umówione na godzinę spotkania psów od czasu do czasu,bo czasem właścicielom zależy najbardziej na tym,żeby ich pies miał okazję wyszaleć się z innymi psami,a jak plac zabaw jest akurat pusty,to zostaje tylko praca samemu z psem.
- 20 replies
-
Oczywiście,podałam przykład rasy przodującej w tym sporcie. Jest wiele ras,a nawet zwinnych i skorych do współpracy kundelków,które też się sprawdzą w tym zajęciu,choć będzie to większy przypadek.Natomiast bokser latający za ringiem - nawet przy wklejanych filmikach na dowód - to zjawisko rzadkie i na pewno nie można na to za bardzo liczyć biorąc egzemplarz tej rasy.No chyba,że ktoś będzie go pod tym kątem wcześniej testował ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: