Jump to content
Dogomania

njangu

Members
  • Posts

    252
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by njangu

  1. Dobrze, wypowiem się i ja, bo miałem z Novą kontakt jako pierwszy. Znalazła mnie w czasie wybiegania. Jestem jak to mówicie TZ-tem [B]kociejbandy2[/B]. Piszę by dodać informacje o Novej, które mogą okazać się pomocne. Do kilku spostrzeżeń doszedłem, zrozumiałem je, już dawno po tym jak oddaliśmy Novą do adopcji. Nova jest niesamowitym towarzyszem. Jest przeukochana. Trudno opisać jak bardzo ten Pies potrafi być oddany. Trudno, bo po miesiącu czułem się z nią bardziej związany niż ze swoim Fąflem:roll:. Tak było. Wybiera sobie raczej facetów (choć myślę że stanowcza pani też da radę) i jak się przywiąże, to każda chwila bez właściciela jest dla niej udręką nie do zniesienia. Jej miłość potrafi być zaborcza, to niesamowita zazdrośnica, która na każdą próbę głasków Fąfla, próbowała zająć jego miejsce. Novej nie zatrzymaliśmy z trzech powodów: 1. Kasa. W chwili rozstania z Novą mój dawny pracodawca nie płacił od 3 miesięcy, a mieliśmy już 3 własne zwierzaki. 2. Po powrocie z pracy mieszkanie zastawaliśmy w strzępach. Wydaje mi się że ona poprostu nie jest w stanie wytrzymać sama. Jest to dla niej najstraszniejsza rzecz jaką można jej zrobić. Odreagowuje destrukcją....Ten pies żyje miłością do tego- do kogo się przywiąże. Po zostawieniu jej na 2 minuty samej w samochodzie robiła tornado, tak bardzo nie jest w stanie wytrzymać nawet chwili bez swojego człowieka. 3. Napisałem że jej miłość jest zaborcza. Jest bardzo, bardzo absorbująca. Nie da się jej nie lubić. Po miesiącu pobytu Novej, Fąfel jakby zgasł. Schudł, chodził smutny, wiecznie spuszczony wzrok, zrobił się cichy i stracił cały wyraz. To wszystko pomimo tego, że go pieszczochaliśmy, próbowaliśmy dowartościowywać i pozwalaliśmy na znacznie więcej niż Novej. On poprostu czuł, że ona zabiera mu nas i nic nie był w stanie z tym zrobić. Więc gasł coraz bardziej. Być może kwestia lęków separacyjnych i związanych z tym zniszczeń jest w tym wypadku do przewalczenia z pomocą osób takich jak Paweł. Kwestia tego, że Fąfel po miesiącu był już tylko cieniem dawnego Fąfla, podejżewam - już nie. Na szczęście kilka dni po oddaniu Suni Fąfel zmartwychwstał [FONT=Wingdings]:lol:[/FONT] Co do uciekania. Biegaliśmy z Novą dużo. Dużo i długo. Po lasach, łąkach, obok dzików, saren i przez mniejsze miasteczka (tu oczywiście ze smyczą). Ani razu mi nie zwiała, ani razu nie popędziła za sarną, lisem czy zającem. W czasie biegu musiała słyszeć że jestem tuż za nią, wręcz czułem jakby mnie pilnowała. Była jak szwajcarski zegarek -zawsze metr/półtora przede mną. Ten Pies potrafi być nieprawdopodobnie wręcz posłuszny. Siad, do nogi, leżeć, zostań, tego się nauczyła - bardzo szybko. Na smyczy chodziła bez ciągnięcia w zasadzie po pół godzinie treningu. Ten pies jest niesamowicie nastawiony na odbiór komunikatów od właściciela, wg. mnie na pewno można do tego wrócić, a instynkt łowiecki w jej przypadku to mit, który powstał na skutek jej niekontrolowanych kontaktów z sarnami czy kotami. Wg. mnie spokojnie można tu z nią wygrać. W mojej ocenie ucieczki spowodowane są bardzo silnymi lękami separacyjnymi. Być może wypowiedzą się specjaliści, wg. mnie jeśli można pozbyć się lęków separacyjnych u tej ONki, to pozbędziemy się wtedy problemu ucieczek. Jedno jest pewne nowy właściciel będzie musiał być tego wszystkiego świadomy i gotowy na jej miłość, będzie musiał umieć tą miłość wytrzymać. [FONT=Wingdings][/FONT]
  2. Ech mój kochany Stefcio, jak mi się tęskni za nim :)
  3. Pięknie. Ten Niuniek to niezły agregat :evil_lol: za długo to się go w domu utrzymać nie da. Wolny lekkoduch, tu i tam lekko ma:lol: czy jakoś tak.... Rodzinka świetnie się prezentuje
  4. Ech SuperStefek jest szczęśliwy:loveu: Rozradowana buźka na każdym zdjęciu. :multi::multi::multi:Dziękujemy:multi::multi::multi:
  5. :multi:!!!Mój Mistrz !!!:multi:
  6. No dobra. Jest tak: Qoopsko jest w porządku. Żadnych pasożytów ani pierwotniaków. Ucho wygląda lepiej (opinia weta). Dostaliśmy dodatkowo maść od weta. Poprzednio bardzo pomogła, więc i tym razem spodziewamy się ozdrowienia. Teraz przed wyjazdem zmasowany atak na ucho:lol: płukania+po wyschnięciu smarowanie maścią+antybiotyk. Stefek Cfaniak zaczął sobie radzić z antybiotykami chowanymi w kęsy mięsne, ale jakoś go na razie kiwamy, inteligentny jest rudzielec :evil_lol:. Wczoraj byliśmy na ponad dwugodzinnym spacerze w lesie. Gorąco było, dlatego celem spaceru było małe jeziorko. Stefek spędził 10 minut w wodzie po brzuch. Wszedł do jeziorka i stał bezruchu z uśmiechniętym pysiem. Jakby rozumiał że dzień wcześniej został zakroplony na grzbiecie przeciw kleszczom, dlatego szanujący się pies do wody wejdzie po brzuch i ni kroku dalej:multi: Mój Mistrz:loveu:
  7. Co do moich odczuć po wizytach. W końcu to ja się pałętam z Rudzielcem po okolicach. Ja go tarmoszę, przytulam, wożę po lekarzach, krzyczę jak trzeba i też mam coś do powiedzenia:eviltong:[IMG]file:///C:/DOCUME%7E1/DOMINI%7E1.WAS/USTAWI%7E1/Temp/msohtmlclip1/01/clip_image001.gif[/IMG]. Co do wizyty Pani Karoliny z towarzyszem. Nie wydali mi się absolutnie złymi ludźmi. Wręcz przeciwnie. Z gościem mi się świetnie gadało, mieliśmy wspólne tematy, było uważam sympatycznie, ale.....nie o to tu chodzi. Chodzi o to by mieć jak najwięcej % pewności, że oddajemy Stefanka w ręce osoby która go pokocha, będzie świadoma jaki ma skarb, ale też jak trzeba o niego dbać. I jak trzeba być wsłuchanym w sygnały wysyłane przez Stefka, żeby nie przegapić np. takiego zapalenia ucha, o historiach urologicznych nie wspomnę. Stefanek nacierpiał się przedwczoraj podczas płukania ucha, ale dzięki temu dziś jest znacznie lepiej. Musimy mieć pewność, że ten, do kogo trafi Stefan, zareaguje na jakikolwiek problem przynajmniej tak szybko jak my. Panie Wiola i Agnieszka poprostu wydają się być osobami "czującymi", tak w sensie czułymi, jak i wyczulonymi na potrzeby Stefka. Ja również myślę, że pasowaliby do siebie. Tylko jak ja zniosę oddanie Rudzielca :placz:
  8. [quote name='Kociabanda2'], a w kuchni z reguły zdaję się na męża :), który z kolei miewa niekonwencjonalne metody, jak na przykład mieszanie wiertarką ciasta[/QUOTE] Ok, od dziś jesz niewymieszane ciasto :evil_lol:
  9. [quote name='ankekoval']wow! jestem pod wrażeniem ogromnym, Stefan chodzi przy nodze!!!!!!!!!! WOW!!! Super zdjęcia! Pozdrawiam.[/QUOTE] :-) Potwierdzam Stefan wcale szybko nauczył się chodzić przy nodze.
  10. Wczorajsza akcja Wyszliśmy ze Stefanem i Fąflem na popołudniowy spacer na łączkę. Mówię do Kamili: - Tych kleszczy coraz więcej. Zakroplmy przed spacerem zwierzaki. Poganiały, polatały. Szczęśliwe. Wieczorkiem siedzimy oglądamy w telewizji. Stefan położył mi się w nogach. Minęła chwilka. Kurde, jakiś insekt mi pod spodniami zasuwa już na wysokości kolan.:mad: Kleszcz jasna cholera:mad: Preparat działa :razz: Stefek nie okazał się apetyczny dla kleszcza.
  11. [quote name='ankekoval']A jak tam wyniki Stefanka?? Czy już coś wiadomo co z tą tarczycą?[/QUOTE] Wygląda na to że tarczyca jest ok. Cholera wie skąd ten tłuszcz w moczu. Ucho ma się znacznie lepiej. Już nie jest takie czerwone, choć Stefek nadal marudzi jak mu się w nie zagląda. Na pewno jeszcze Kamila Wam wszystko dokładnie napisze. Pozdrawiam Dominik
  12. Potwierdzam, Klemens i Liska to autentyczny przykład towarzyszy życiowych, uczucia, co najmniej porównywalnego do naszej "miłości" /dodatkowo tu platonicznej :-P/
  13. .....Właśnie dlatego Skarbie 3 razy w tygodniu uczę się jak rozmawiać z ludźmi. Przykładam się do tego najlepiej jak potrafię. Techniki retoryki, wyszukane uniki, cięte riposty ;-). Z takimi nie da rady inaczej.... Z takimi trzeba rozmawiać:angryy: PO MOJEMU:angryy: Dobro mieszka w kościele - największa hipokryzja średniowiecznego i współczesnego świata, która ogłupiła miliony. Ale weź i powiedz jak wytłumaczyć głupiemu... że jest głupi?
  14. [quote name='Kociabanda2'] U nas na osiedlu chyba jamników nie ma, ale zapytam jeszcze Dominika. [/QUOTE] Potwierdzam, brak danych odnośnie kontaktów z jamnikami. W sumie, to brak jamników na naszym osiedlu:roll: lub te które są - na widok Stefana wycinają taką dzidę, że nawet nie jestem w stanie ich dojżeć :lol:
  15. Z tym "boski" to nie przesadziłaś ani odrobinę :-)
  16. Witajcie, Wypadałoby się z początku przedstawić. Jak by to powiedzieć.... jestem chyba częścią [B]Kociejbandy,[/B] bo niewątpliwie do bandy należę. Jak to zgrabnie ujmujecie jestem jej TŻ. Wątek obserwuję od kilku tygodni, wypada wyjść z ukrycia. Tak więc na wstępie chciałbym gorąco podziękować za Wasze wsparcie i zainteresowanie. Wszystkich związanych ze Stefkiem oczywiście zapraszamy na odwiedziny. Co do Stefka: -Stefek to faktycznie spokojny Pies....... dopóki jest w domu. Parę słów o spacerach, na które chodzi ze mną. Na spacerze potrafi pokazać "drugą twarz". Okazuje się że gdy go spuścić ze smyczy (ogrodzona z każdej strony łączka przy naszym osiedlu) potrafi być szybki (w śniegu jest szybszy od Fąfla). Jest żywy i zainteresowany całym światem. Dobrze dogaduje się z już zakumplowanymi psami z osiedla. Na smyczy potrafi pociągnąć, ale bez horroru. Nie ma za dużo siły. Ten Pies ma ciągle uśmiechniętą mordkę. Jest cudowny, łasy na pieszczoty, delikatny, i bardzo, bardzo, bardzo mądry. A wesoły jest do tego stopnia, że ciężko go zapiąć na smycz tuż przed wyjściem na spacer, bo tak się cieszy z wyjścia, że ciągle kręci oberki ;-) Jak się kręci dookoła mnie to nie mogę trafić w karabińczyk i tak to zwykle trochę trwa. Powoli przestaje......obsikiwać samochody ;-) Do tej pory najlepsze miejsce na honorowe oddanie moczu to błotniki samochodowe, nie byle jakie, o co to - to nie. Najbardziej wydaje mi się że do gustu przypadł mu pod tym względem Mercedes C-klasa sąsiada. Zmieniamy to ze względu na słabe nerwy Pana (znaczy moje). Z zębami faktycznie jest nietęgo. Jak minie okres wymaganej przerwy między narkozami spróbujemy coś z tym zrobić. Codziennie bierze teraz antybiotyk i mamy nadzieję że pozbędziemy się nadmiaru bakterii z moczu. Pije dużo, więc szansa jest. Wg. mnie ten Pies to skarb. Nie ma szans żebym oddał go komuś, kto nie będzie go jak skarbu traktował. Przyszłemu właścicielowi nie może przeszkadzać nasze późniejsze zainteresowanie Stefanem. W grę wchodzi tylko i wyłącznie woj. mazowieckie. Pozdrawiam Dominik
  17. Jak zginął? Dlaczego Jackal - nie żyje? Bardzo proszę o informacje
×
×
  • Create New...