Może i yorki nie są głupiutkie, ale z pewnością absorbują czas i uwagę jak nie jeden niemowlak. Kiedyś musiałam takiego przez osiem godzin przypilnować, to prócz zabaw z nim, uciszania skomlania pod drzwiami wyjściowymi, pocieszania, że pani niedługo wróci, przekonywania, że nie może ciągle mi siedzieć na kolanach i przepraszania za to, że go wyniosłam do innego pokoju, nic nie zrobiłam. Zdecydowanie są to psy stworzone do rozpieszczania, a nie zawsze ma się na to ochotę.