Wiosenko, zdaję sobie sprawę z tego, że uratowałaś życie Marcelka. Również z tego ile dałaś, dajesz i będziesz musiała jeszcze dać i poświęcić temu skrzywdzonemu psiakowi.
Masz go na codzień, z jego traumami, strachami, krzywdami.
Mało kto, a śmiem twierdzić, że nikt nie spodziewał się aż takich problemów.
Nikt tego psa nie znał, ot parę słów, które padły z ust pracownika schroniska.
Tym bardziej jestem Ci wdzięczna, że podjęłaś się opieki nad tym trudnym istnieniem.
Jak patrzę na filmiki i zdjęcia to widzę zupełnie innego psa, choć zdaję sobie sprawę z tego, że to są epizody.
Mam tylko wielką nadzieję, że leki i Wasze - Twoje i Twojej rodziny - ogromne serce sprawi, że życie Marcelka będzie jeszcze "normalne".
Bardzo Ci za to dziękuję.