-
Posts
338 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ames
-
ahh,Mixy zawsze cudne!a i jaka zabawa w dociekaniu z jakim psem połączone. ja moją kundelkę mam z ulicy...pewnego razu zadzwoniła do mnie koleżanka z pytaniem czy nie chciałabym pieska...(miałam już malamuta,odkąd skończyłam 12 lat zawsze w domu więcej niż pies był),a dobrze wiedziała, że serducho mam miękkie i do tego jeszcze nie do końca zaleczone po odejściu mojej poprzedniej Kundelki(którą oddała nam jej poprzednia właścicielka,bo widziała, że moja mama ją dokarmiała czasami)...więc powiedziałam jej, że się tą sprawą zajmę( w tempie expresowym maile ,telefony etc). Psina błąkała się w okolicach szpitala,była karmiona przez pacjentów więc zwykle dużo czasu tam spędzała,nikt nie wiedział czyj to pies.pracownicy i lekarze szpitala porozwieszali wcześniej inf.,ale nikt się nie zgłosił. była bardzo nieufna i nie podchodziła do ludzi, nie dawała się nawet pogłaskać. tylko jedzenie i w nogi! trzeba było ją stamtąd zabrać, bo komuś bardzo się nie podobało, że bezpański pies szlaja się po ogrodach szpitalnych i miała trafić do schroniska. jak się tylko o tym dowiedziałam moja decyzja była już podjęta- idzie do mnie(a jeszcze jej ani nie widziałam,nie wiedziałam w jakim wieku...).więc zrobiliśmy akcje łapania psa...trzeba było zrobić aż dwa podejścia dzień po dniu.udało się przy ogromnej pomocy pani lekarki,której(chyba jako jedynej) potrafiła zaufac...pierwsze parę godzin były jedynie przerażeniem,ale dość szybko postępowało- bardzo pomógł jej w tym mój drugi pies:) teraz jest ze mną już pół roku:):loveu:
-
witam, ja z ciekawości chciałam się dowiedzieć: czytałam gdzieś (już choroba nie mogę tego znależć), że startując w zawodach pies musi mieć wagę min.12kg. czy tak dalej jest?bo może mi się coś pomyliło. wiem,że to chodzi o jego siłę-za tym zawsze masa przecież.czy mniejsze pieski też mogą startować?coś wiecie na ten temat?w dogtrekkingu nie ma np.żadnych limitów wagowych (a tam łączy się bieg z marszem zwykle...). miłego
-
najbezpieczniej dla kręgosłupa to smycz z amortyzatorem lub pas zakończony amortyzatorem.gdzieś wyczytałam,że powinien mieć min.ok.10cm szerokości i grubości min. 2/3cm. a co do pasków na uda to uniemożliwiają one przesuwanie się pasa wokół talii. mój samoróbek się obraca czasami,ale mi to nie przeszkadza.
-
też czytałam/słyszałam,że Manmat ma dobry sprzęt. ja dopiero od jakiegoś czasu zaczęłam zastanawiać się nad porządniejszym ekwipunkiem. jak dotąd biegaliśmy ze smyczami podpiętymi do grubego pasa lub do torebki "brzuszka"( dobrze się układała na plecach). jednak było to dość niewygodne na dalszą metę...a nie mogłam zainwestować w porządny pas. tak oto postanowiłam sama sobie takowy uszyć(jeszcze nie jest gotowy). pooglądałam jak wyglądają, zakupiłam co niezbędne (mocny- najlepiej nieprzemakalny materiał, gąbka, taśma polipropylenowa, karabinki, kóleczko) i pozostaje mi tylko zeszycie i przetestowanie. niesamowicie przydatna jest także smycz z amortyzatorem.
-
[quote name='Baski_Kropka'] Ci co twierdza że takie czy siakie psy moga biegać czy to w mróz czy to w upały, niech się cieszą że nie widziały jak się zajechany pies "zagotował". Ja na zawodach widziałam jak pies cierpi przez głupotę właściciela [/quote] jejku...aż mi ciarki przeszły...wiesz może jak skończyła się historia z tym psiakiem?aż sobie nie wyobrażam takiej sytuacji,przecież właściciel mający zaprzęg(jak i każdy właściciel) powinien doskonale znać swoje psy i ich możliwości... upał z resztą nikomu nie służy...mój w ciepłe dni tak jak Twój Baski Kropka uwielbia pływać,a potem zwykle wpada w "szał otrzepywania się" i krótkie szaleństwo:) a co do biegania zawsze wiem kiedy jest moment,gdy powinniśmy zakończyć,latem- zwykle późnymi wieczorami lub wcześnie rano- często biegniemy nawet niecałe 10min i to jemu wystarcza,potem już spacerowo idziemy dalej.może za bardzo się rozpisałam i już mniej na temat...
-
wow!moje to same nie bardzo zjadają owoce czy warzywka- muszę je mocno zmiksować z resztą pokarmu(zwykle dodaje do mięsa i ryżu więc nie maja za bardzo jak wybierać).ale mimo tego,że warzywka(i czasami jabłko) trę na tarce to moja kundelka potrafi powyrzucać to poza michę(ale zawsze coś tam z tych warzywek "przypadkiem"jej wpadnie). Za to uwielbia zbierać orzechy włoskie spadające z drzewa na ogródku, rozgniata swym niewielkim pyszczkiem łupinkę i wyjada środek.moje dwie poprzednie sunie-kundelka i jamniczka(obie za TM:-() też uwielbiały orzechy...
-
Jak bardzo jestescie przywiazani do swych czworonogow???
ames replied to Beamic's topic in Owczarek niemiecki
O TAK! zgadam się w 100%:loveu: mi mój chłopak powiedział,że może po prostu dziecka potrzebuje,bo moje psiaki,tak jak u was,mają lepiej od niego:)ale to jeszcze nie czas. ahh,i taką radość mi sprawia kupowanie kości,kosteczek,nowych szelek czy konstruowania(+szycia) nowego legowiska...(a dla porównania zakupów wszelakich nie znoszę robić). psy mam od urodzenia...wiem jakie obowiązki się z tym wiążą,ileż więcej radości oraz potem cierpienia jak odchodzi...ale pies już zostanie częścią mojego życia do jego końca! Ciepłe pozdrowienia dla wszystkich Wariatów! -
Jak bardzo jestescie przywiazani do swych czworonogow???
ames replied to Beamic's topic in Owczarek niemiecki
też bez moich nie mogę żyć...czasami zdarza mi się wyjechać (gdzie tylko mogę to zabieram czworonogi,ale ciężko wyjechać jest za granicę z psiakami nie mając własnego transportu...w Polszy śmigają ze mną pociągami) i tęsknota mnie pożera.to niesamowita więź i obustronne oddanie...ehh,cudna więź...(właśnie rozpisałam się próbując to opisać,ale doszłam do wniosku,że przecież doskonale rozumiecie i szkoda zbędnych słów). ps. i bardzo się cieszę,że w końcu dołączyłam do grona dogomaniaków(po ówczesnym biernym przebieraniu w wątkach)- tu nie istnieje "bzik" na punkcie czwronogów jako rzecz dziwna- to jest norma! -
mój "mamut" też miał taką brodawkę na głowie nad okiem. nie wiem z jakiej przyczyny mu urosła...miejsce dość niefortunne, ponieważ mój Kovu przy codziennej toalecie pyska zaczepiał o nią łapami i podrażniona zaczęła się powiększać. wet poradził na początku smarowanie preparatami wypalającymi na kurzajki, ale nic nie pomogło więc musiał mieć usuniętą.a też wcześniej wszyscy pytali czy to kleszcz albo nawet nie pytali tylko tak sobie myśleli,bo rzeczywiście z daleka tak to wyglądało.sama nie wiem czy zdecydowałabym się na usunięcie,ale zadecydował o tym fakt jej powiększania się. pewnie decyzja już parę lat temu zapadła u Alaskanki,ale podtrzymuję wątek...coś mało się dzieje u malamutów.:watpliwy:
-
u niektórych psów nos odbarwia się czasami na jesień/zimę przez brak pigmentu, a latem nabiera koloru ponownie. wtedy powinno zadziałać dodawanie marchewki do posiłków.odbarwianie się nosa to też czasami przyczyna niedoboru witamin (chyba żelaza i wit. z grupy B,ale nie dam głowy). może najlepiej gdybyś udała się do weta, bo może u kota to coś innego? pozdrawiam:smile:
-
mojemu malamutowi kastracja przedłużyła o 2 lata życie. miał wtedy 9 lat i powiększoną prostatę. w sieci znalazłam wątek o kastracji psów, a tam cytat z artykułu "Mity kastracji", autorstwa Joanny Irackiej oraz Tomasza Jastrzebowskiego z magazynu "Mój pies": "Największe zagrożenie dla zdrowia wykastrowanych samców stanowi rak prostaty, występujący u nich czterokrotnie częściej niż u niewykastrowanych. Trzeba jednak pamiętać, że kastracja w znacznym stopniu chroni przed innymi chorobami prostaty, co prawda nie śmiertelnymi, ale za to występującymi o wiele częściej niż rak."
-
Strasznie mi przykro...:-( dożyła pięknego wieku... Może biega już z moim Nygusem. pewnie pokazuje jej co i gdzie, ponieważ jest już tam od 3,5 roku...
-
coś tu ucichło...a świetny wątek:) jestem właścicielką 10,5 rocznego malamuta-Kovu.Przez ostatnie parę lat się postarzał...ciężej śpi, zwinność już nie taka. czasami zauważałam, że jak leży na boku to tylnie łapki mu się lekko trzęsą...ale pomimo tego wszystkiego na spacer zawsze pierwszy!choćby nie wiadomo jak był zmęczony- kocham to u niego,ta gotowość, kiedy usłyszy choćby lekko szturchniętą smycz:) biega jeszcze ze mną- tempo oczywiście przystosowane pod niego. muszę przyznać,że strasznie odmłodziła go moja Natka- przygarnięta kundelka,która obecnie ma 1,5roku.odmłodniał przy niej o jakieś 8 lat!chociaż typowym dziadkiem też potrafi być...typowy leniuch...znudzony,bo zabawki już nie,bo za poważny Pan z niego. jednak coś zaczęło mnie niepokoić- czasami, kiedy idzie kuleje na raz jedną, raz drugą łapkę, często też potrafi się przez to potknąć. wet. powiedział, że to zmiany starcze (charakterystyczne dla psów ras dużych) i że nie mogę za bardzo mu w tym pomóc. nie polecił mi także zrobienia dodatkowych badań (robiłam mu pół roku temu badanie krwi i wszystko wyszło ok), jednak dla własnego spokoju wybiorę się na prześwietlenie. przez 7 lat miałam 2 "mamuty" ojca i syna. tato Kovu- Nygus przeszedł za TM po długiej chorobie (nowotwór prostaty, półtora roku przed kolejnym zabiegiem został wykastrowany). muszę zajrzeć na wątek z homeopatią, o której pisaliście/-łyście na poprzedniej stronie, a nóż jakoś humor poprawię mamutowi memu:) co tam u Waszych dostojnych malamutów? może wątek jeszcze odżyje:D pozdrawiam ciepło
-
malamuty są bardzo odporne i wytrzymałe. faktem jest jednak,że wolą chłodniejsze temperatury.ja z moim (a ma już 10,5 roku) biegam(częściej już szybciej truchtam) o każdej porze roku, latem jednak wcześnie rano lub wieczorem. kiedy był młodszy szalał całymi dniami...upał mu nie przeszkadzał. jeszcze wkleję cytat z "malamuciej" strony o roli m.in. podszerstka latem: "Jest rzeczą oczywistą, że malamut woli zimę od lata. Niejednokrotnie widok malamuta latem z gestym, obfitym futrem budzi współczucie i nasuwa myśl, że pies ten musi się straszliwie męczyć w takim "ubranku". Sama nazwa rasy (Alaskan Malmute) mówi, iż pies ten pochodzi z Alaski. Pamiętajmy jednak, że Alaska nie jest krainą wiecznych lodów i panują tam zarówno 40 stopniowe mrozy jak i 30 stopniowe upały. Psy te są więc świetnie przystosowane do zmienych warunków atmosferycznych. Gęste futro bardziej pomaga niż szkodzi w wysokich temperaturach. Dlaczego? Malamut posiada futro składające się z dwóch warstw: bardzo gęstego, wełnistego puchu (podszerstka) i dłuższego sztywniejszego włosa okrywowego. To właśnie ten gęsty podszerstek stanowi doskonałą izolację i chroni psa zarówno przed mrozem jak i przed upałem. O wiele ciężej znoszą upał psy krótkowłose (np dalmatyńczyki, dobermany, owczarki...) oraz posiadające skróconą kufę (np boksery, mopsy, dogue de bordeaux...). Kufa psa stanowi bardzo ważny element w procesie termoregulacji. Jeśli jest skrócona proces chłodzenia organizmu jest znacznie utrudniony. Dodajmy do tego niezwykłą wrodzoną wydolność orgaizmu malamuta i mamy odpowiedź. Nie znaczy to jednak, że upał jest mu obojetny." a tutaj źródło oraz ciąg dalszy artykułu "malamut latem" [url=http://www.malamuty.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=50&Itemid=45]ALASKAN MALAMUTE - MALAMUT LATEM[/url] pozdrawiam