Witajcie:lol: z góry przepraszam bo będzie to pewnie długa wypowiedż ale chciałabym kilka spraw wyjaśnić, ponieważ odnoszę wrażenie po przeczytaniu kilku ostatnich postów, że wątek odbiegł od promowania Figo i stał się lekko zniesławiający schronisko a to wcale nie działa ani na korzyść Figo ani pozostałych zwierzaków tu mieszkających.
Od trzech lat jestem w schronisku w Milanówku wolontariuszką, co prawda nie jestem bezpośrednią "opiekunką" Figo (Milan) ale znam tego psiaka i generalnie trochę orientuje się w sprawach schroniskowych.
Obiły mi sie o uszy niedoszłe adopcje Figo i chciałabym choć troszkę wyjaśnić. Te domy tzn. zarówno DT w Niemczech jak i DS w Szwajcarii zostały odrzucone przez szefostwo schroniska tylko ze względu na odległość, nawet jeśli nie do końca się z szefostwem zgadzam to bardzo Was proszę spróbujmy jednak troszkę te obawy zrozumieć bo po pierwsze szefostwo obawiało się bariery jezykowej a po drugie tyle się słyszy tragicznych historii, że zwyczajnie wszyscy się wystraszyli.
I to wcale nie prawda, że jest w schronie ktoś kto nie może się z Figo rozstać, wręcz przeciwnie wszyscy bardzo chcą Jego dobra i chcą znaleźć Mu dom ale z drugiej strony to prawda, że warunki w schronisku każdy pies ma dość dobre (jeśli o schronisku wogóle można tak powiedzieć), przynajmniej te fizyczne w sensie jedzenia i ogólnej opieki pracowników i wolontariuszy itp. Nie wyadoptowanie Figo do domu w Szwajcarii było jedyniem wynikiem troski, możecie w to wierzyć lub nie... nawet jeśli była to troska dziwnie pojęta to wierzcie mi, że podyktowana dobrymi zamiarami.
Jeśli chodzi o ten polski dom, który rzekomo zniechęcono do adopcji Figo to dokładnie znam historię tej niedoszłej adopcji (o ile mamy na mysli ten sam dom) i pisząc o tej adopcji, że nie doszło do niej z winy schroniska robi sie jedynie krzywde i Figo i wszystkim pozostałym zwierzętom tu mieszkającym bo w ten sposób zniechęca sie innych do przyjazdu do Milanówka. Prawda o tym domu była taka, że Pani została lojalnie uprzedzona o tym, że Figo przynajmniej początkowo nie powinien zostawać sam ponieważ potrafi bardzo naniszczyć w domu i że raz z tego powodu wrócił do schronu. Pani powiedziała, że dla niej to nie kłopot bo ma możliwośc zabierać psa ze sobą do pracy. Wszyscy wtedy obecni byliśmy bardzo szczęśliwi bo wydawało się ze to jest ten dom, na który Figo czekał......poczym Pani wyprowadziła Figo naspacer, następnie przyprowadziła z powrotem i powiedziała, że wróci po Niego o 20tej, czyli po pracy i .... więcej sie nie przyjechała i nie zadzwoniła. Ot i cała prawda o tej niedoszłej adopcji.
Wydaje mi się, że zamiast płakać nad rozlanym mlekiem i rozpamiętywać co było a nie jest, trzeba wziąć się w garść i szukać domu.....[B]może jednak istnieje DOM tu na miejscu?.... bo czy naprawde w Polsce panuje taka znieczulica, że ratunku dla Figo musimy szukać setki kilometrów poza jej granicami[/B] :shake: