-
Posts
10 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bubbly
-
[url=http://www.youtube.com/watch?v=qiycJSf506s]YouTube - Zawody Agility - Warszawa 03.09.10[/url] Mój skromny montaż :lol:
-
Przedstawiam moje dwa cudowne psy w typie sznaucerów miniaturowych: pięcioletniego Tobiasza i czteroletnią Wikę. [IMG]http://iv.pl/images/gnz6pg0yr8sfj4i9bv.jpg[/IMG] [IMG]http://iv.pl/images/mny2u355jt1ne5jpjmg9.jpg[/IMG] [B]Tobiasz[/B] [IMG]http://iv.pl/images/dwm2je26nluewhy9mooc.jpg[/IMG] [B]Wiktoria[/B] Tobik, czyli Tobiasz urodził się prawdopodobnie w maju, dwa tysiące czwartego roku. Dostałam go, mając dziewięć lat i był on spełnieniem moich marzeń o "własnym psie". Został zakupiony na giełdzie zwierząt, bez papierów, jako pies idealny - mały i nie liniejący. I tak oto przez pierwsze miesiące byłam nim zafascynowana, z czasem jednak 'mi przeszło', i stał się tylko zwyczajnym elementem codzienności. Po roku dołączyła do niego Wika, która również odeszła na dalszy plan i psami zajmowali się głównie rodzice. Ale zmieniło się to w roku dwa tysiące siódmym, czyli w sumie nie tak dawno. Wtedy po raz pierwszy moje psy wabione kiełbasą przeskakiwały przez kije od mioteł i tak zaczęła się moja przygoda z agility. Już pod koniec roku dwa tysiące ósmego zaczęłam klikać, wiedziałam o psach coraz więcej, i byłam zakochana w jednej rasie - Border Collie. Dla mnie był to pies idealny, żywiołowy, średniej wielkości, z długa sierścią... Idealny... Ale o nim mogłam tylko pomarzyć. Nie zamierzałam także iść do klubu - Tobik jest agresywny, nie skupia się, Wika natomiast jest lękliwa. Ale wybrałam się z Tobikiem. Pierwsze zajęcia - porażka. Pies musiał być na smyczy, biegał, uciekał. Ale się nie poddałam. Poszłam na drugie i już było lepiej. Teraz czekam na otwarcie klubu i będę ćwiczyć dalej, popełniłam wiele błędów, ale postaram się je naprawić. Psy stały się dla mnie ogromną pasją, na codzień ćwiczę agility, frisbee, obedience. Kiedyś, gdyby ktoś mi powiedział, że w tygodniu będę chodzić codziennie na trzy spacery, wyśmiałabym go. Teraz moje życie wygląda, tak: wstaję rano, o szóstej i wybieram się na godzinny spacer z psami, przychodzę ze szkoły, jadę do parku ćwiczyć, potem wieczorem wychodzę na kolejny spacer, przed wakacjami weekendy spędzałam na agility, mam nadzieję, że niedługo do tego wrócę, teraz jeżdżę wraz z dziadkiem na różne wystawy i zawody. W przyszłym roku dostanę wymarzonego Border Collie z rodowodem, dzięki czemu będę mogła kontynuować swoją przygodę z psami - mam nadzieję, jak najdłużej.
-
[quote name='Katie']oj tam, na Gorniczej, Jagodnicy, to dla mnie stanowczo za daleko :shake:[/QUOTE] A dla mnie jest to stosunkowo blisko, bo to 'zaledwie' półtorej godziny drogi :shake: Jeśli zostanie przeniesione na drugi koniec, to oczywiście nie zrezygnuję, ale będę musiała się tłuc po autobusach z kosmiczną liczbą przesiadek :-(
-
A jak z Jagodnicą czy Stadionem na Górniczej? Czy związek nie chce płacić za wynajem, czy planujecie coś własnego?
-
I co z torem? Wiadomo już coś?
-
badmasi, nie opisywałam całej zabawy, tylko te momenty "wyłączenia". Normalnie pies biega jak szalony za piłką, czy frisbee, drapie, kiedy nie może się do nich dostać, szczeka, piszczy itp. Tylko właśnie czasem się wyłącza i zachowuje się tak, jakby był w innym świecie. Dziękuję za odpowiedzi, nie będę jednak psa ciągać po wetach, gdyż specjalnie mi nie zależy na koncentracji. Być może są to błędy wychowawcze, których mam nadzieję przy kolejnym psie nie powtórzę, jednak nie kojarzę sytuacji kiedy pies był ignorowany, karcony itp. Mam jednak pytanie: czy takie zachowanie mogło wywołać przywoływanie podczas szkolenia przez inne osoby? Chodzi mi o sytuację, kiedy ja np. bawię się z psem, a mój tata niestety, sądząc, że to świetna zabawa, stuka, piszczy zabawkami, woła go itp. :angryy:
-
Problem nie jest w tym, że pies nie lubi piłeczki czy frisbee. On je uwielbia i praktycznie zrobi dla nich wszystko. Pies lubi urozmaicone zajęcia i takie są - kilka rzutów frisbee, potem kilka piłeczką, trochę przeciągania, kilka komend, które zna na smakołyki. Na spacerze pies zachowuje się jakby był w innym świecie :shake: On nawet ludzi czasem nie zauważa :-(
-
Ćwiczymy rzadko, może dwa razy po kilka minut w tygodniu i pies nie jest znudzony - interesuje go, sam stara się o przysmaki, czy piłkę. Nigdy nie siedzę z nim po kilkanaście minut codziennie, zawsze kończę kiedy pies nie traci zainteresowania :shake: [QUOTE]Rozumiem, ze zmiany chorobowe, neurologiczne sa wykluczone?[/QUOTE] Tak, w przeszłości pies miał złamaną szczękę, ale nie wpłynęło to na jego zachowanie. Nie jest też lękliwy. [QUOTE]Czy stosowano wobec niego kiedykolwiek ignorowanie albo izolację? Np w szczeniectwie przy podgryzaniu albo domaganiu sie uwagi?[/QUOTE] Nie, wręcz przeciwnie, zawsze kiedy nas zaczepiał bawiliśmy się z nim, mówiliśmy go niego, głaskaliśmy itp. Jedynym rodzajem "izolacji" jest zamykanie psów na noc w korytarzu, tam mają legowiska, miski itp., niestety w nocy młodsza suka załatwia się w domu, w korytarzu są zrobione drzwiczki na dwór, w dzień tego nie robi. Kiedy był szczeniakiem zawsze był przy nas. Problem nie polega na tym, że pies odchodzi znudzony, albo siedzi i się patrzy. Przed chwilą pies szczekał nakręcony na piłeczkę, po czym kiedy ją rzucam biegnie dalej jakby jej nie widział :shake:
-
Nie wiem, czy dobrze sprecyzowałam temat ;) Posłużę się cytatem ze strony Silvii Trkman na temat Bu. [QUOTE]she was a really strange puppy, acting somehow autistic, not reacting at all to people’s voice or to excitement in a voice, she also didn’t follow, but just went off sniffing around.[/QUOTE] Czyli Silvia opisuje taką sytuację, jaką ja mam aktualnie z moim psem, chociaż w moim przypadku jest nawet gorzej. Jednak w przypadku Bu, był to okres szczenięcy, a mój pies ma już ponad pięć lat. Pies nigdy nie jest w stanie do końca się skupić. W pustym pokoju, który zna od zawsze klikamy np. szybkie siadanie. Komendę pies zna doskonale, wydaje się, że się skupia. Po chwili jednak odchodzi. Czasem coś wącha, czasem odejdzie i położy się obok, będzie szukał czegoś w powietrzu :shake: Zabawa frisbee czy piłeczką na podwórku wygląda tak, że pies biegnie za zabawką po czym odbiega gdzieś na bok, żeby np. powąchać leżący liść. Często bywa również tak, że wypuszcza zabawkę z pyska i biegnie nie wiadomo gdzie. Bywa, że patrz się gdzieś, głuchnie na polecenia, chodzi po trawie, sam nie wie czego szuka. Rzecz, która przed chwilą nie sprawiała mu trudności, teraz jest nierealna do wykonania. Ćwiczyliśmy dzisiaj slalom metodą tunelową. Ćwiczymy to od kilku miesięcy, pies doskonale wie, co ma zrobić. Po czym omija tyczki w połowie, ignoruje mnie, odchodzi, naprowadzanie smakołykami nic nie daje, poszerzanie "tunelu" również. Na spacerach jest wręcz tragicznie, pies głuchnie na wszystkie polecenia, sporadycznie zdarza się, że spojrzy się na mnie, zainteresuje się zabawką czy smakołykiem. Na treningu agility pies stoi i się patrzy, nawet nie zwraca uwagi na biegające psy, tylko szuka czegoś w trawie, patrzy niewiadomo gdzie itp. Nie wiem ja powinnam się zachować, czy odciągać psa, czy poczekać aż znów przyjdzie? Skupianie uwagi nic nie daje - bywa, że pies posiedzi minutę w skupieniu, a czasem po kilku sekundach odchodzi. Nakręcanie na zabawki czy smakołyki również - mogę mu machać szynką przed oczami, on i tak pójdzie w swoją stronę. Ktoś miał podobny problem? Czy da się go chociaż zmniejszyć?