Jump to content
Dogomania

kafeteria

Members
  • Posts

    3
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kafeteria

  1. dziękuje Wam wszystkim za rade. Naprawde bardzo! MOże więc wykorzystam jeszcze sytuacje i podziele się jeszcze jednym moim problemem. Mianowicie, od początku uczyliśmy psa żeby to moja mam, która go karmi i spędza z nim najwięcej czasu była jego tzw. Panią, tymczasem pies wybraj za swoją Panią mnie i co się tym wiąże są zdecydowane różnce w tym jak traktuje nas obie i kogo słucha. Próbowałam jakoś zorganizować tak tą hierarcie żeby czuł że to mama jest najwaniejsza, ale nic z tego? A ja jestem w domu powiedzmy co dwa tygodnie. Aha i nie sądzicie tez, że z sukami jest jakoś łatwiej z ułożeniem?
  2. Darianna dziękuje za odpowiedz. Recz jednak w tym, że w sumie pies jako taki jest stosunkowo posłuszny i grzeczny i uczę go ciągle. Problem jest raczej tego typu, że nie zrobie z setera kundelka co to mu wystarczy spacer wkoło bloku. Tzn. tak uogólniając. On zazwyczaj jest grzeczny i na spacerach posłuszny i wraca itd. itd, ale nie wyeliminuje tego, że jak zobaczy ptaka nad osiedlem w pobliżu to da za nim noge. A potem skoczy na sąsiada bo ucieszy się na jego widok, albo dołączy do dzieci co grają w piłkę żeby się z nimi pobawić, a w rzeczywistości ich wystraszy.On jest strasznie ułożony jak na rocznego setera. Pytam na ile on byłby skłonny nauczyć się chodzić na smyczy a być sposzczanym co jakiś czas. Bo co jakiś czas rodzice mogą z im jechać na przejażdzke w totalne odludzie??
  3. Setery to psy które potrzebują dużo ruchu to fakt, są jednak ludzie, którzy pochopnie kupują te psy a potem sobie nie radzą. Głupi ludzie. Ja do nich należe. Nie wiem co ja sobie wyobrażałam MIeszkam w bloku na parterze, za blokiem są bola i łąki. Teoretycznie miejsce na spacery (oczywiście bez smyczy) jest, ale mój seter "daje noge" do innych piesków bo chce się pobawić. Psa kupiłam mojej mamie, sama studiuje więc jestem w domu rodzinnym co najwyżej w weekendy. Jakoś tak teoretycznie to miało sens, ale praktyka okazała się inna. Na spacerach ja psa kontroluje w 90%, pozostałe 10% jest absolutnie poza moim zasięgiem. Ma rok, jest cora mądrzejszy i coraz spokojnieszy, ale to 10% jest dla mnie straszą udręką. Zdarzyło się że uciekł i chiał się "bawić" z napotkaymi ludzmi, co mnie potem kosztowało dużo wstydu i prepraszania i to nie raz. W domu zaś mam wrażenie, że go męcze. Bo co prawda mama wychodzi z nim 5 razy dziennie, na długie spacery ale na smyczy bo boi się bo sposzcać. Czy nie robimy ty psu krywdy? Czy może troche przywyczi się do mniejszej ilośći ruchu?? Zastanawiam się nad oddaniem pieska, ale jest to dla mnie cholerr cięzka dezja. Rodzice się ne zgadzają, twierdzą, ze dają sobie rade, ale ja uważam, że nie dają bo go znam i znam ich możliwości. Mama nie pracuje, ale nie jest pierwszej młodości i mimo, że się strasznie stara to widze, ze pies jest dla niej zbyt dużym obciążeniem. proszę doradzcie co robić???? poczekać??
×
×
  • Create New...