Setery to psy które potrzebują dużo ruchu to fakt, są jednak ludzie, którzy pochopnie kupują te psy a potem sobie nie radzą. Głupi ludzie. Ja do nich należe. Nie wiem co ja sobie wyobrażałam MIeszkam w bloku na parterze, za blokiem są bola i łąki. Teoretycznie miejsce na spacery (oczywiście bez smyczy) jest, ale mój seter "daje noge" do innych piesków bo chce się pobawić. Psa kupiłam mojej mamie, sama studiuje więc jestem w domu rodzinnym co najwyżej w weekendy. Jakoś tak teoretycznie to miało sens, ale praktyka okazała się inna.
Na spacerach ja psa kontroluje w 90%, pozostałe 10% jest absolutnie poza moim zasięgiem. Ma rok, jest cora mądrzejszy i coraz spokojnieszy, ale to 10% jest dla mnie straszą udręką. Zdarzyło się że uciekł i chiał się "bawić" z napotkaymi ludzmi, co mnie potem kosztowało dużo wstydu i prepraszania i to nie raz. W domu zaś mam wrażenie, że go męcze. Bo co prawda mama wychodzi z nim 5 razy dziennie, na długie spacery ale na smyczy bo boi się bo sposzcać. Czy nie robimy ty psu krywdy? Czy może troche przywyczi się do mniejszej ilośći ruchu??
Zastanawiam się nad oddaniem pieska, ale jest to dla mnie cholerr cięzka dezja. Rodzice się ne zgadzają, twierdzą, ze dają sobie rade, ale ja uważam, że nie dają bo go znam i znam ich możliwości. Mama nie pracuje, ale nie jest pierwszej młodości i mimo, że się strasznie stara to widze, ze pies jest dla niej zbyt dużym obciążeniem.
proszę doradzcie co robić????
poczekać??