Ja mam niestety złe doświadczenia z klejem :-(. Robiłam to po raz pierwszy (i ostatni) i użyłam za dużej ilości kleju chociaż wydawało mi sie, że to tylko kropelka. Skleiły się nie tylko uszy, ale i włos na głowie. Zrobiła się spora skorupka :crazyeye:. Oczywiście jak na złość klej wcale nie chciał się wykruszać, o wyczesaniu nie wspomnę i po kilku dniach poddałam się i zawiozłam Viky do fryzjera, gdzie nasza kochana Pani Kasia część wyczesała a część niestety musiała wyciąć bo na skórze już pojawił się odczyn alergiczny. Vikusia wyglądała jak mnich z łysym kólkiem na czubku głowy ;). Więcej już z klejem nie eksperymentowałam. A z uszkami poradziłyśmy sobie, choć nie było łatwo bo Viky jest duża i uszka też nie są malutkie, goląć, podklejając plastrami i masując. Do tego oczywiście galaretka z kurzych łapek na przemian z ogonami cielęcymi i codziennie 1/5 tabletki nutradylu. I od ponad 2 miesięcy uszka pięknie stoją a po łysince nie ma śladu :multi:.