Witam.
Mam pieska 4ro miesięcznego - Amstaffa. Niby wszystko okej, ale ten pies ma za sobą złe życie.. tzn. jego właściciel bił go, przywiązywał do kaloryfera, kopał itd. - chciał go utopić, więc ja go przygarnąłem.. początkowo rodzice go nie chcieli, nie zgadzali, ale piesek jest na prawdę słodki i się zgodzili..
Na początku myśleliśmy, że to jego gryzienie jest spowodowane tym, że jest młody, swędzą go ząbki, albo po prostu musi sie przyzwyczaić. Jest u nas od tygodnia, dostaje jedzenie robione przez rodziców, a czasami karmę i jest grzeczny, reaguje na polecenia - nauczyliśmy go "siad" i "podaj łapę" i to robi. Sika, robi kupkę tylko na dworze - zdarzy mu się w domu, ale to bardzo rzadko - tylko jak z Nim się nie wyjdzie.
Problem w tym, że on gryzie z nienawiścią. Np. bawię się z nim, głaskam go, przytulam, a on nagle zaczyna gryźć mnie po rękach, nogach.. więc zajmuje go np. daje mu kostkę, piłeczkę, a on nie chce tym się bawić tylko jeszcze bardziej się nakręca i gryzie mnie i innych domowników. Jak mówie, myślałem, że to jest zabawa jego, ale tak nie może być, że ja przychodzę do domu (nie był sam tylko z tatą i mamą) a on przybiega do mnie i gryzie mnie z nienawiścią, warczy i nie da się go ugłaskać.. po około godzinie dopiero uspokaja się bo jest zmęczony...
Z chodzeniem na dwór też są problemy, że każdy piesek jest szczęśliwy na słowo 'spacerek' a ten się chowa - to najmniejszy problem.
Więc moje pytanie jest takie - czy jeśli będę go miał dalej - bardzo bym chciał, to po jakimś czasie on sie uspokoi itd.? Bo nie wyobrażam sobie, żeby za np. pół roku jak już będzie dużym psem miał takie ataki agresjii bo on może kogoś zagryźć.. już teraz ma dużo siły i mocno gryzie - zresztą wszyscy to odczuwamy, przez pogryzione ręce, nogi, a nawet buty (na spacerze gryzie je)...
Proszę o pomoc ! Błagam !
Pozdrawiam.