Ok. Shadow, mieszaniec collie i wilczura. Wielkie płowe bydlę z grzywą powiększającą optycznie bary, 30kg masy wygląda na dobre 40. Oaza spokoju pod warunkiem że go jakiś mały psionek nie "obszczeka". Ciekawa jestem dlaczego kiedy idziemy sobie luzikiem, pchają się do niego dzieci i dorośli, naród głaska nie pytając czy można (błąd, uważam), natomiast jeśli Shadow ma założony kaganiec i idzie ładnie przy nodze na smyczy, to większość ludzi stara się mijać nas po mojej prawej stronie. Coś to nielogiczne. Pies chodzi klasycznie przy lewej.
Swego czasu wbijałam w łebki moich latorośli że zanim pogłaskają psa, powinni spytać właściciela czy można. Pytają.
Ale...
Zarobiłam wczoraj moralniaka po następującym zdarzeniu:
Sąsiad obok ma młodziutką airedale terrierkę - sunia ma niespełna rok, ale jest bardzo karna. Z tym że również towarzyska i skora do zabawy. Mieszkamy drzwi w drzwi, więc siłą rzeczy się znamy. Wczoraj wyszłam do pracy rano i mijałam się z sąsiadem i psem o kilka metrów na chodniku, pies był bez smyczy. Podbiegła do mnie, więc smyrnęłam lekko po łbie bo ewidentnie się witała. Pan ją odwołał, natychmiast posłuchała, a kiedy do niego podbiegła złapał za kark i strzelił w pysk. Ścięło mnie kompletnie. Odruchowo spytałam za co. "Bo ma być do ludzi nieufna. Bo nie życzę sobie żeby każdy ją głaskał - to jest mój pies a nie osiedlowy." Kurde, poryczałam się. Raz, że skarcił ją kiedy wykonała polecenie - posłuchała przywołania. Dwa, że "zbijamy się tyłkami" na klatce schodowej średnio dwa razy dziennie i ten pies mnie po prostu dobrze zna. Trzy, skoro sobie nie życzy żeby obcy głaskali psa, to niech psa prowadza na smyczy albo odwołuje [B]zanim[/B] pies podbiegnie do obcego, a niech nie wymaga od ludzi stawania na baczność bo jego pies podbiegł sie przywitać. Cztery wreszcie - mógł powiedzieć że nie chce żeby pies był głaskany przez obcych a nie bić psa. Żal mi psa.Ma głupiego i brutalnego "opiekuna".