Jump to content
Dogomania

kinga w.

Members
  • Posts

    45
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kinga w.

  1. Ech... Mnie nawet nie chodzi o to że niufek ograniczałby przestrzeń w mieszkaniu, tylko jemu by było ciasno. Poza tym nie miałby swobody ruchu - ograniczone spacerki to trochę mało dla dużego psa. No i ludzie całymi dniami poza domem - byłby nieszczęśliwy, tęsknił by, nudził by się. Szkoda psa. Dlatego koty.:eviltong:
  2. W danym momencie mnie zatkało, w sumie musiałam wiać żeby nie rozpłakać się jak gówniara. Mam nadzieję że temat jakoś wróci, niekoniecznie w podobnych okolicznościach. Jak znam życie to mu wygarnę co o tym myślę, tylko muszę to sobie dokładnie przemyśleć - ja tu "nowa", TŻ "od zawsze" i z sąsiadami w dobrych stosunkach, muszę wyważyć tak to co chcę powiedzieć, żeby nie narobić jazdy na pół osiedla. A ja z tych co to na odlew i z dyńki...:mad:
  3. Obiecałam sobie że jak w końcu będzie ten dom z ogrodem to będzie i nowofunland. Do mieszkania w bloku szkoda psa. I jeszcze samojedy... Ale to już bardziej platonicznie.
  4. Nowofunlandy. Czarne. :loveu: Niespełnione marzenie.
  5. Jako zakręcona kociara i aktualnie posiadaczka kilku kotów "po przejściach", rozszerzyłabym to twierdzenie na inne gatunki również - pewnie zaraz wsparli by tę teorię szczęśliwi posiadacze fretek, królików i złotych rybek.:evil_lol: W każdym bądź razie twierdzę (i tej wersji będę się trzymać) że zwierzęta "po przejściach" - jeśli uda sie do niech "dotrzeć" - są cudowne i odwdzięczają się całym sercem za miłość im okazywaną. Czasem bywa że trzeba więcej czasu, czasem te przejścia stanowią bagaż zbyt wielki dla psychiki zwierzaka... Bywa, ale zawsze warto dać szansę i próbować naprawić to co kto inny (człowiek w końcu:angryy:) zniszczył. Tak jest.
  6. [quote name='milamini']To ja wolę swoje niskie szelty- też wyjątkowego charakteru, mam je trzy i każdy inny :eviltong:. Każda jest wyjątkowa, a bez masakry rasy się udało. Jak to się mówi "I na g...nie też można zarobić"- jak normalnie kundla nie da się sprzedać to ciemnej masie należy wmówić- że to cudo. A ciemna masa jest od przyjmowania takich bzdetów i do wywalania kasy (patrz America). Hamburgery też były cacy-[B] tylko teraz na tyłkach zjadaczy można parkować[/B] :evil_lol:[/quote]I to czasem sporą ciężarówką.:diabloti: Exemplum spory odsetek Angielek widocznych w Krakowie... masakra. A w kwestii tego mixa collie i basseta - to tak mimochodem wyszło, ludzie tego nie planowali, pieski o zgodę nie spytały.:loveu:
  7. Dowcip polega na tym że to "stary psiarz". Kiedy zamieszkałam tu półtora roku temu miał jeszcze rottweilerkę, staruszkę, która zeszła na nowotwór. Potem kupił właśnie tę sunię. Ja wiem, że pies odebrał to jako karę za powrót do właściciela, ale... Jak mam uświadamiać faceta który mógłby mi ojcem być (z racji wieku li tylko) a na psach "zęby zjadł"? Co mu powiem? Że z mojego doświadczenia wynika że można bydlę dużego gabarytu bez jednego klapsa wychować na porządnego PT? Jakiego doświadczenia? On wie że ja "kociara" jestem zakręcona, o psach w moim CV pojęcia nie ma bo i skąd. Najwyżej mi wytłumaczy że to jego pies i nos do ula. Rozmawiałam z TŻ - dowiedziałam się że w tym domu zawsze były psy. Z resztą ta psica jest zadbana, wesoła... Może ja histeryzuję albo wyolbrzymiam, ale wstrząsnęła mną brutalność tego zachowania. I niezasłużona zupełnie kara.
  8. Mieszańca collie z bassetem mam przyjemność znać osobiście. Coś jak collie sprowadzony do parteru, nóżki jak na basseta zbyt proste, ale jak na collie zbyt bassetowe, okrywa zdecydowanie collie, pyszcz też, charakter przesłodki. Ogólne wrażenie wybryku natury ale pies wyjątkowego charakteru.
  9. Ok. Shadow, mieszaniec collie i wilczura. Wielkie płowe bydlę z grzywą powiększającą optycznie bary, 30kg masy wygląda na dobre 40. Oaza spokoju pod warunkiem że go jakiś mały psionek nie "obszczeka". Ciekawa jestem dlaczego kiedy idziemy sobie luzikiem, pchają się do niego dzieci i dorośli, naród głaska nie pytając czy można (błąd, uważam), natomiast jeśli Shadow ma założony kaganiec i idzie ładnie przy nodze na smyczy, to większość ludzi stara się mijać nas po mojej prawej stronie. Coś to nielogiczne. Pies chodzi klasycznie przy lewej. Swego czasu wbijałam w łebki moich latorośli że zanim pogłaskają psa, powinni spytać właściciela czy można. Pytają. Ale... Zarobiłam wczoraj moralniaka po następującym zdarzeniu: Sąsiad obok ma młodziutką airedale terrierkę - sunia ma niespełna rok, ale jest bardzo karna. Z tym że również towarzyska i skora do zabawy. Mieszkamy drzwi w drzwi, więc siłą rzeczy się znamy. Wczoraj wyszłam do pracy rano i mijałam się z sąsiadem i psem o kilka metrów na chodniku, pies był bez smyczy. Podbiegła do mnie, więc smyrnęłam lekko po łbie bo ewidentnie się witała. Pan ją odwołał, natychmiast posłuchała, a kiedy do niego podbiegła złapał za kark i strzelił w pysk. Ścięło mnie kompletnie. Odruchowo spytałam za co. "Bo ma być do ludzi nieufna. Bo nie życzę sobie żeby każdy ją głaskał - to jest mój pies a nie osiedlowy." Kurde, poryczałam się. Raz, że skarcił ją kiedy wykonała polecenie - posłuchała przywołania. Dwa, że "zbijamy się tyłkami" na klatce schodowej średnio dwa razy dziennie i ten pies mnie po prostu dobrze zna. Trzy, skoro sobie nie życzy żeby obcy głaskali psa, to niech psa prowadza na smyczy albo odwołuje [B]zanim[/B] pies podbiegnie do obcego, a niech nie wymaga od ludzi stawania na baczność bo jego pies podbiegł sie przywitać. Cztery wreszcie - mógł powiedzieć że nie chce żeby pies był głaskany przez obcych a nie bić psa. Żal mi psa.Ma głupiego i brutalnego "opiekuna".
  10. [quote name='Dariette.']Dziś dowiedziałam się, że psy krótkowłose są bardziej groźne od długowłosych :evil_lol:.[/quote] Tiaaa... Komuś sie przyśnił krwiożerczy chichuachua albo pinczer morderca. O, rany! Grzywacz chiński w wersji Rambo??:mad: W kwestii "pies po przejściach do niczego się nie nadaje", śmiem się zgodzić z przedmówcami - bzdura fundamentalna. Miałam tylko psy po przejściach. Miśka ze schronu była cudownym, kochanym i fantastycznie sie dostosowującym psem - ona zgadywała czego sie od niej oczekuje nim to zostało powiedziane. Zważywszy że w domu były malutkie dzieci, czasem potrzebowała cierpliwości i była cierpliwa. Shadow zgarnięty z ulicy j.w. Początkowo troche cyrku robił (zostawiony sam w domu "rozebrał" drzwi wejściowe i zastałam go w trakcie prucia siatki ogrodzeniowej) & wył niemiłosiernie mimo że w domu byli innni członkowie rodziny jeśłi wyszłam nie zabierając go ze sobą, ale to tylko w początkowym okresie. Potem sie unormował, dziś ma 13 lat i jest psem doskonałym. Fakt, ze każde polecenie musi "przedyskutować" i gaduła jest okropny, ale to mix collie - jego prawo.
  11. To ja chyba jestem jeszcze bardziej wczorajsza - dla mnie pies ma być naturalny w 100%. Dość kiepsko postrzegam zabawy w papiloty itp. okołowystawowe "dopieszczanie" futra. Cóż - zawsze miałam mieszańce. Różna długość futra, kąpiel w razie potrzeby, czesanie jak najbardziej, ale w sumie pies był mi zawsze kumplem a nie kontynuacją zabaw lalkami. W relacjach z psami zakładałam że pies to pies, ma swoją naturę, jakiś charakter, dogadujemy się i jest ok. Nie jestem hodowcą i nigdy nie byłam, ale myślę że moje psy były szczęśliwe. A farbowane wyglądają moim zdaniem groteskowo.
×
×
  • Create New...