Witam, zastanawiałam się czy umieścić ten temat tu czy w dziale żywienie, ale stwierdziłam, że jednak tu bo jest to też chyba problem.. psychologiczny ;)
Mam 7-msc psa rasy golden retriever. Ja i moj tata stosujemy się do rad z książeczki royala i miarki (wiecie, ile jedzenia dawać). Niestety moja mama daje mu dwa razy więcej:cool1: w dodatku codziennie daje mu jabłko/marchewkę + jakieś chemie z zoologicznego, pałeczki z miodem i jakieś takie :cool1:
Dzisiaj przyszła do nas babcia ( której wszystkie zwierzęta były utuczone) i powiedziała że Szanti przytył i jest trochę gruby. Powiedziała to BABCIA :shake:
Nie wiem jak mam przekonać moją mamę żeby dawała mu normalne porcje.. Jej argument jest taki, że Szanti po zjedzeniu swojej porcji nadal jest głodny i szuka jedzenia :shake: a przecież to zwykłe łakomstwo..
Za nic nie da się jej przekonać, a ja boję się że wkrótce Szanti będzie grubą kluską, a z odchudzaniem jest nielada problem.
Sądzę, że moja mama powinna ograniczyć tego typu przysmaki i zawyżanie porcji ( to chyba nie najzdrowiej, że tata daje normalnie czy 1/3 mniej, a o następnej porze mama tyle zawyża :cool1: ).
Czy mam rację?
Do jakich argumentów mogę sie posunąć, żeby zrozumiała, że popełnia błąd i przestała póki nie jest za późno..?
w dodatku goldeny są przecież podatne na dysplazje... :talker:
Bardzo was prosze o jakąś pomoc, bo już naprawdę nie mogę :angryy: