[FONT=Arial][SIZE=2]w związku z tym, że operację przesunięto na jutro rano (wczoraj suczka cały dzień miała biegunkę i wymiotowała), zaczęłam rozpatrywać przewiezienie jej do Wrocławia. Dzwoniłam nawet do schroniska, żeby skontantować się z doktorem Rakiem, niestety był już nieosiągalny. Okazało się jednak, że jest ona jeszcze dziś pod kroplówką i postanowiłam nie podejmować ryzyka z podróżą. A jutro rano będzie miała zabieg. Ponoć koszty będą liczone tak, jak dla TOZu. Weci spróbują za jednym razem zrobić dwie rzeczy - "naprawić" połamaną łapkę i usunąć głowę kości udowej w drugiej - zwichniętej, bo prawdopodobne jest, że w związku z nastawieniem sporo po urazie, będzie się ona zwichać ponownie. Jeśli nie zdążą tego zrobić w czasie jednej narkozy, zabieg ten trzeba będzie przełożyć i wtedy już bankowo zrobimy to we Wrocku. Również jak tylko to będzie możliwe, chcemy ją wysterylizować, bo funduszy powinno na to wystarczyć. Zwłaszcza, że po poronieniu istnieje ryzyko ropomacicza. I z tym na pewno zgłosimy się albo do dra Raka, albo do Bernackiego, który również obiecał zająć się nią po kosztach.[/SIZE][/FONT]
[FONT=Arial][SIZE=2][/SIZE][/FONT]
[FONT=Arial][SIZE=2]Pozdrawiam,[/SIZE][/FONT]
[FONT=Arial][SIZE=2]Julia[/SIZE][/FONT]