Tu jest tak jak w tym przyslowiu, gdzie "kucharek szesc tam nie ma co jesc".
Wszyscy maja cos do powiedzenia i robi sie marmolada.
Jezeli nowy domek go wyadoptuje i wykastruje, to chyba jest nalepsza sytuacja. Pieniadze, ktore sa przenaczyc na kastracje, w nowym domu.
O ile mniej zachodu.