-
Posts
74 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Wredotka4
-
Mój buldog jeszcze urośnie,ma niecałe 7 miesięcy,jest spory i mocnej budowy.Problem w "braku "noska,krótki na 2cm.Głowa duża ale inna niż u boksera. Sprawdziłam link od olekg89,może i taki kaganiec by pasował,musiałabym zamówić i przymierzyć oraz zastrzec,że w razie czego go odeśle.
-
Buldog i kolczatka????????????!!!!!!!!!!!!
Wredotka4 replied to madziaino's topic in Buldog francuski
Mój już prawie 7-mio miesięczny BF nosił szelki,ale im był starszy tym mocniej ciągnął i w końcu spacery stały się udręką i dla nas i dla pieska.Wystarczyło jednak zakupić zwykłą ,solidną obrożę i pies zmienił się prawie w anioła.Żeby odwrócić jego uwagę stosujemy nagrody i metodę drzewka gdy ciągnie.Z powodzeniem można sobie poradzić bez kolcy z nawet bardzo energiczną bulwą.Wystarczy posłuchać porad tych,którzy trochę bardziej się znają;) -
Mam problem,czasem,bardzo żadko jestem zmuszona podróżować z moim buldogiem francuskim komunikacją miejską,bądź PKS-em i tu pytanie gdzie i jaki kaganiec będzie najlepszy dla mojego pupila?Dostanę wogóle takie cudo?
-
Nie wiem skąd jesteś,ale w poznańskim schronisku dla zwierząt przy ul.Bukowskiej,jakiś miesiąc temu był czarny labrador.Niestety nie wiem czy pies czy suczka itp.ponieważ szukałam małego gabarytami psiaka dla mojej mamy i skupiłam się na tym.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ja też jestem zwolenniczką szelek i mam nadzieję,że kiedyś będziemy mogli do nich wrócić.Wiem,że to nie cudowna przemiana ale jakiś początek i nie mam zamiaru go zmarnować.Będziemy ćwiczyli,bo takie szarpanie i ciąganie ani dla mnie ani dla psa napewno nie jest miłe.Będę opisywała postępy-mam nadzieję,że będą;)
-
Aż boję się napisać żeby nie zapeszyć...Poszłam za Waszymi radami.Wybrałam na początek najbardziej humanitarną metodę-kupiłam zwykłą dość szeroką obroże i stał się cud...mam innego psa:-o.Jesteśmy dopiero po pierwszym spacerze(pierwszym z obrożą oczywiście) i jak wychodziliśmy z bloku to pies urządził mi niezłe "rodeo" starając się ściągnąć przez głowę obroże.Po chwili jednak zrezygnował i grzecznie prawie jak baranek powędrował obok mnie.Miał kilka razy chęć pociągnąć albo zatrzymać się jak uparty osiołek ale wystarczyło zawołać i lekko pociągnąć i pies zwalniał lub ruszał.Oczywiście noszę przy sobie smakołyki i staram się odwracać jego uwagę od pokus,a jak posłucha to nagradzam.Szybko się uczy,bo to dopiro 4-ty spacer ze smakołykami a jak go wołam i zareaguje to zaraz patrzy czy mam coś w dłoni dla niego. Na spacerze z obrożą nie spotkałam innego psa i nie wiem jakie będzie zachowanie w takiej sytuacji ale napewno jeszcze dziś się przekonam;) Jeszcze raz bardzo wszystkim dziękuje za zainteresowanie i rady,może ta obroża wystarczy i inne bardziej "drastyczne" metody nie będą potrzebne.
-
I bądź tu mądrym.Widać co pies to i charakter jak u ludzi.Ja spróbuje zaproponowanych metod i obroży.Może będzie lepiej niż w szelkach.
-
Z przywoływaniem jest dużo łatwiej niż z chodzeniem na smyczy.Będę ćwiczyła ile się da i naucze też córkę.To Ona głównie wychodziła z psem,ma 11 lat i jest już mojej postury ale też skarżyła się na zachowanie psiaka. Dam znać czy i jakie są postępy.
-
Dziękuje za porady. Pies waży jakies 11-12kg,ale jest bardzo zwarty i silny(ja sama jastem drobna i mam 158cm).Wiem że może to śmieszne ale taki brzydal to same mięśnie.Szelki poleciła mojemu mężowi pani od której kupował psa,bo to wyłupek i ponoć lepsze.Później pies miał usuwany skórzak oka i szelki przy kołnierzu były wygodniejsze. Zastosuje się do Waszych rad i będę udawać drzewko i nagradzać.Kupię też na początek skórzaną obroże.Wiem,że nie będzie łatwo ale mam nadzieję ,że damy radę. Tajson ma niespożyte pokłady energii.Staram się by miałjeden długi spacer i 3-4 krótkie.Na długim puszczam go luzem.Nie zawsze chętnie do mnie wraca ale zawsze go nagradzam.Dzisiaj nie przyszedł i w koncu poszłam po niego,bo zniknął mi z oczu.Był tak szczęśliwy że mnie nawet nie słyszał.W najlepsze tarzał się w ludzkim kale. Miałam kiedyś psa z majorki ale nie był tak" uparty"
-
Jak w temacie-pies bardzo ciągnie na smyczy we wszystkie strony byle pokazać kto tu jest przewodnikiem.Mam 6-miesięcznego psa w typie buldoga francuskiego i taki właśnie problem.Pies jest dość muskularny i silny, a spacery są po prostu męczące.Zdarza się też,że pies po prostu się zapiera jak przysłowiowy osioł,bo coś go interesuje,po za tym poluje na psy ale to opisałam już w odpowiednim temacie.Dodam,że Tajson nie nosi obroży tylko szelki.To nie mój pierwszy pies, ale pierwszy z którym mam aż tak duży problem.Wracam ze spaceru z czerwonymi i bolącymi od smyczy dłońmi.Co robić?Nigdy nie byłam zwolenniczką kolczatki i żaden z moich psów nigdy czegoś takiego nie nosił ale przeszło mi to dzisiaj przez myśl.Proszę o jakieś porady.
-
Mam półrocznego pieska i tak jak Wasze psy poluje i na inne psy i na ludzi.Nie widzę w tym polowaniu agresji i nie robi tak za każdym razem jeśli chodzi o ludzi.Gdy zauważa obiekt zainteresowania kładzie się i nie mogę "osiołka" oderwać od podłoża.Kiedy obiekt się zbliży skacze do niego najeżony,chętny do zabawy.Do ludzi skacze rzadziej raczej się podczołguje.To nie mój pierwszy pies ale pierwszy,który się tak zachowuje.Czy to z czasem się zmieni i będzie "normalnie"?
-
Jakieś trzy tygodnie temu byłam w schronisku żeby zaadoptować psa dla mojej mamy,która niedawno straciła pupila. Trochę mnie to wszystko co tam zobaczyłam wstrząsnęło.Po za większą dbałością o czystość nic od lat się tam nie zmieniło. Wybraliśmy więc psa.Pani w biurze i weterynarz nie mogli się z nami porozumieć,bo w boksie o którym mówiliśmy powinny być 2 psy,były jednak 3,jak stwierdził weterynarz gdy w koncu poszedł zobaczyć-że niewiadomo skąd ten 3 się wziął.Okazało się że nasz wybraniec jest na kwarantannie,a był w boksach z innymi.Później jak już stwierdziliśmy,że poczekamy na psa jak już będzie do adopcji okazało się,że pójdzie do domu tylko ze swoją matką.Niestety 2 psów nie mogłam wziąć.... Szukaliśmy dalej...wybraliśmy jak się później okazało 3 letniego pieska.W biurze nie wiedzieli co to za pies i jak tam trafił.Kazali wziąć smycz(każdy kto chce adoptować psa musi mieć swoją smycz i obrożę oraz kaganiec) i przyprowadzić psa jeśli jesteśmy zdecydowani,to wtedy odczytają numer chipa i będą wiedzieli co trzeba.Jednak jeśli tylko chcemy psa obejrzeć i dowiedzieć się co i jak to nie wolno nam go z boksu zabierać.Paranoja [IMG]http://www.swinkimorskie.eu/forum/images/smilies/angry13.gif[/IMG] bo bez odczytu z chipa w biurze nie wiedzieli nic. Wzięliśmy psa z boksu do biura,po drodze kaszlał.Zapytałam czy jest chory,został "zbadany".Osłuchowo ok,namacalnie też.Zostałam poinformowanaże połowa psów w schronisku ma kaszel.Kazali obserwować psa przez tydzień.Gdyby coś się działo przez okres 2tygodni to mogą go przeleczyć albo jak stwierdzilimogę go oddać i wziąć innego bo jest ich pełno [IMG]http://www.swinkimorskie.eu/forum/images/smilies/nie.gif[/IMG] Co do odczytu chipa też był problem,bo aparat nie naładowany [IMG]http://www.swinkimorskie.eu/forum/images/smilies/angry13.gif[/IMG] -szukali drugiego...brak słów.Na szczęście piesek już w domu u mojej mamy. W schronisku widziałam ślicznego boksera,labradora i kilka stafordów i jednego chyba bullka...wiem,że są specjalne stowarzyszenia ratujące i zajmujące się poszczególnymi rasami.Nie wiem jednak gdzie to zgłosić. Co do schroniska przeraziło mnie "olewactwo",bałagan czyt.brak wiedzy o stanie faktycznym i obojętność wobec tych biedaków-jest ich ponad 500.