Jump to content
Dogomania

redcat

Members
  • Posts

    143
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by redcat

  1. Dziewczyny muskulatury to on jeszcze nie ma ;) Dopiero nad nia pracujemy :cool3: Biegamy po nierownych terenach, przeciagamy sie szmatka, Kaj wisi uwieszony zebami na szmatce, aportuje patyki... Troche pracy trzeba w to wlozyc, aczkolwiek juz w tej chwili widac ze ma predyspozycje do ladnego umiesnienia :) Musze go tylko utuczyc ze 2-3kg bo w tej chwili wazy tylko 18,1kg. Zwazylam go wczoraj i bylam w szoku, bo to nizsza waga niz w momencie kiedy wzielismy go z Azylu do nas :-o Po kastracji mu tak ubylo i nie chce wrocic mimo podawania wiekszej dawki zarciucha plus dodatkow miesnych.
  2. Mru nie dosc, ze ladniutki to jeszcze grzeczny :) Wrzucam kilka fotek chudzielca z dzisiejszego dnia. Kaj pokochal nasze poranne spacery w trakcie ktorych spuszczam go ze smyczy. [IMG]http://img96.imageshack.us/img96/7288/dsc0010kopia.jpg[/IMG] [IMG]http://img59.imageshack.us/img59/9189/dsc0033kopia.jpg[/IMG] [IMG]http://img59.imageshack.us/img59/2269/dsc0037kopia.jpg[/IMG] [IMG]http://img340.imageshack.us/img340/1938/dsc0042kopia.jpg[/IMG] [IMG]http://img340.imageshack.us/img340/1319/dsc0047kopia.jpg[/IMG] [IMG]http://img407.imageshack.us/img407/4150/dsc0050kopia.jpg[/IMG] [IMG]http://img407.imageshack.us/img407/8855/dsc0058kopia.jpg[/IMG] [IMG]http://img407.imageshack.us/img407/9198/dsc0066kopia.jpg[/IMG]
  3. Pozdrowienia od zadumanego przystojniaka ;) [IMG]http://img33.imageshack.us/img33/4295/dsc00092kopia.jpg[/IMG] Z zycia codziennego: Kaj strasznie sie boi odkurzacza :-o I strasznie nam schudl po kastracji, wiec znow jestesmy na etapie przybierania na wadze.
  4. Dzisiaj troche "popracowalam" z Kajem na spacerku. Spuszczony ze smyczy nie oddala sie zbytnio (trzeba tylko uwazac na inne psy bo ciezko go odwolac- po prostu biegnie powachac). Oglada sie za przewodnikiem, na zawolanie przychodzi do nogi (nad tym trzeba bedzie jeszcze dosc mocno popracowac, bo czesto zamiast wrocic na zawolanie to staje w miejscu i czeka az ja do niego dojde, a jak jestem juz blisko to pedzi dalej). Probuje go ukierunkowac na patyki i chodze z nim w jedno miejsce w ktorym cwiczymy sobie PT. Reszta polany jest do wybiegania sie i obsikiwania krzakow :) Dzis Kaj pieknie pracowal na patyk. Na poczatku nie byl nim zainteresowany, ale jak spuscilam psa ze smyczy i rzucilam kijek to momentalnie stal sie on obiektem pozadania. Jest tylko problem z zabraniem patyka, poniewaz Kaj ma ogromna frajde z uciekania przede mna kiedy chce mu cos zabrac. Jak juz uda sie go zlapac to pieknie reaguje na komende "pusc" i oddaje wszystko co ma w mordzie. Bylam bardzo pozytywnie zaskoczona, poniewaz Kaj potrafi sie skupic i ladnie pracowac na PT. Mysle, ze kastracja go troche wyciszyla. Grzecznie chodzi przy nodze bez smyczy (jak mam w reku patyk), siada, waruje, obchodzi przewodnika przy komendzie "noga" i siada z boku. Mysle, ze wystarczy troche pracy i wysilku, by zrobic z niego wspanialego psa towarzysza :loveu:
  5. Dawno nie pisalam co u nas slychac, wiec po kolei: Po pierwsze- widac pierwsze zmiany w zachowaniu Kaja po kastracji. Juz nie obsikuje kazdego mozliwego krzaczka, tylko sika raz a porzadnie (czasem sie zastanawiam gdzie mu sie to wszystko miesci :crazyeye: ), pozniej ewentualnie siknie jak poczuje jakis mocniejszy zapach. Spacer jest przez to duzo przyjemniejszy bo sie idzie a nie stoi co chwile ;) Po drugie- Kaj po kastracji troszke krocej niz wczesniej trzyma potrzeby. Niestety juz dwa razy mu sie zdarzylo nasikac w domu w czasie kiedy my sie szykowalismy do porannego spaceru. Wie jednak, ze zle robi bo od razu sie chowa do swojego poslanka i unika kontaktu wzrokowego. Po trzecie- kolnierz ma juz zdjety, musielismy potrzymac troche dluzej niz zalecila Pani doktor, poniewaz w jednym miejscu ranka po kastracji nie chciala sie zagoic. Teraz juz jest ok. Kaj pierwsze co zrobil po zdjeciu kolnierza to podrapal sie za uchem ;) Po czwarte- Kaj zdal test na dzieci ;) Przez prawie 3 dni byl u nas moj mlodszy brat (ma 8 lat). Kaj nie wykazywal agresji, byl bardzo grzeczny. Jedyny problem to taki jak myslalam, ze powstanie- pies jak sie cieszy to skacze i dziecku ciezko sie utrzymac na nogach :cool1: Do tego Kaj jest bardzo cwany, bo zauwazyl ze dziecko jest mniejsze niz dorosly czlowiek i latwiej mu cos zabrac z rak. Dlatego jak moj brat trzymal w rekach jakies jedzenie to Kaj od razu sie przymierzal do zlodziejstwa :cool3::diabloti: Czy sa jakies telefony lub maile w sprawie adopcji?
  6. Wszystko bylo super z Kaja zachowaniem. Mysle, ze po pierwsze dlatego ze Pani byla ze swoim psem i Kaj najpierw sie nim zainteresowal, a pozniej dopiero czlowiekiem, ktory trzymal drugi koniec smyczy. A po drugie Pani rozmawiajac ze mna przekupila Kaja psimi ciasteczkami :diabloti::cool1: (i tu musze powiedziec, ze bylam w ogromnym szoku bo wczesniej Kaj nie bral jedzenia od obcych ludzi- czy na szkoleniu, czy u weterynarza- nie bral zadnych smakolykow od osob, ktorych nie znal. Dzis nie dosc, ze wzial ciacho od tej Pani to jeszcze ladnie o nie poprosil siadajac i dajac lapke :crazyeye::D).
  7. Dzis na spacerze spotkalam Pania, ktora byla zauroczona Kajem. Okazalo sie, ze jej corka miala bardzo podobnego psa ktory zdechl. Pani zadzwonila od razu do ziecia, powiedziala ze jest do adopcji taki pies, obfotografowala Kaja swoja komorka i powiedziala, ze pokaze dzieciom w domu. Gdyby Ci ludzie byli zainteresowani to maja sie kontaktowac bezposrednio z Azylem, bo podobno jezdza tam co jakis czas zawiezc karme albo inne potrzebne rzeczy.
  8. Wczoraj bylismy na zabiegu zdjecia szwow. Po cyrkach jakie Kaj odstawial przy robieniu zwyklego zastrzyku, obawialismy sie najgorszego podczas zdejmowania szwow. Bylismy jednak pozytywnie zaskoczeni, poniewaz pies lezal prawie grzecznie i umial na chwile opanowac swoje ADHD. Co prawda podczas zabiegu 4 osoby byly obecne- dwie trzymajace psa i dwie zdejmujace szwy, ale Kaj byl bardzo grzeczny jak na swoje mozliwosci [IMG]http://www.amstaff-pitbull.eu/images/smilies/icon_e_wink.gif[/IMG] Jeszcze przez 2-3 dni musi pochodzic w kolnierzu, a ranki po szwach musimy przemywac riwanolem. No i domku mu potrzeba, domku [IMG]http://www.amstaff-pitbull.eu/images/smilies/icon_cool.gif[/IMG]
  9. W sumie to nie mamy daleko do Elwetu, wiec praktycznie bez roznicy gdzie te szwy zdejmiemy... Pojedziemy dzis po poludniu, jak TZ wroci z pracy. A na wycieczki jezdze.... od kilku dni codziennie do lecznicy, bo suka nam sie rozchorowala :-(
  10. Kastracja byla w czwartek, Pani doktor powiedziala ze zdjecie szwow za 9 dni... Wliczajac dzien zalozenia szwow to dzis mija 9 dzien. Jechac na zdjecie szwow dzisiaj, czy jutro? Bo juz sie pogubilam :oops:
  11. W jednym z ogloszen byl podany mail do Was i do mnie, jako ze zarejestrowana jestem na tym portalu. Jedna Pani do mnie napisala z pytaniem gdzie mozna pieska odebrac po zakupie...:roll::mad: Jak jej odpisalam, ze pies nie jest na sprzedaz tylko do adopcji i ze trzeba umowe podpisac to wiecej sie nie odezwala. No nic. Poczekamy, zobaczymy. W koncu sie znajdzie super domek. Wielkiego pospiechu nie ma. Balam sie tylko co bedzie jak suka cieczki dostanie... No i dostala, ale psy sa caly czas osobno wiec nie ma wiekszego problemu. Widza sie tylko jak idziemy na wieczorny spacer, mieszkanie wypsikalam neutralizatorem zapachu, wiec Kaj nie wariuje i grzecznie sobie spi w swoim poslanku, albo bawi sie zabawkami.
  12. Niestety nikt do mnie nie dzwonil :shake: ale w razie czego to telefon mam zawsze ze soba.
  13. Kastracja w sama pore... Suka nam dostala cieczki. Caly dom mamy wypsikany neutralizatorem zapachu, ale niestety Kaj ciagle lazi za Sasa i ja lize. Wiekszosc czasu psy sa oddzielnie, kazde w osobnym pokoju. Jakos to musimy przetrwac :cool1:
  14. Troszke poprawilam tekst do ogloszen: Kaj to około 1,5 roczny mieszaniec pit-bulla lub amstaffa. Jego historia zaczęła się dawno temu, kiedy to nieodpowiedzialny właściciel porzucił go przywiązanego do bramy Azylu. W schronisku przebywał prawie rok. Miał depresję i mocno schudł. W lipcu Kaj trafił do domu tymczasowego, gdzie odżył, nabrał apetytu i chęci do zabaw. Jest to pies nauczony czystości, potrafi sygnalizować chęć wyjścia na dwór, bez problemów wytrzymuje bez spaceru 8-9 godzin. Świetnie odnajduje się w realiach mieszkaniowych, chętnie jeździ windą, lubi spać na fotelu. Pozostawiony sam w domu nie niszczy i nie wyje. Zdarza mu się szczekać, gdy słyszy dźwięki dochodzące z klatki schodowej. Zna podstawowe komendy (siad, waruj, do mnie). Potrafi chodzić na smyczy, jednak na spacerach lekko ciągnie. Nie wykazuje agresji do psów, więc bez problemu mógłby zamieszkać z innym czworonogiem. Jego stosunek do kotów nie jest znany. Kaj mocno przywiązuje się do ludzi, którzy mają z nim stały kontakt. Jest za to nieufny do obcych, na niektórych zdarza mu się warknąć lub nawet szczeknąć. Ze względu na te zachowania przyszły właściciel powinien udać się z psem na szkolenie posłuszeństwa. Kaj jest wykastrowany i w pełni gotowy do adopcji. Pooglaszalam tez Kaja na kilku portalach: [URL]http://www.adopcjapsa.pl/[/URL] [URL]http://portal.animalia.pl/[/URL] [URL]http://www.bono-polska.pl/[/URL] [URL]http://warszawa.gumtree.pl/[/URL] - stad przyjdzie wiadomosc na maila z ogloszenia, zeby potwierdzic [URL]http://www.karusek.com.pl/[/URL] [URL]http://www.zx.pl/[/URL] [URL]http://www.vetmozga.com/[/URL] [URL]http://www.e-zwierzak.pl/[/URL] [URL]http://www.najpewniej.pl/[/URL]
  15. Kaj jest juz po kastracji. Zabieg minal bez problemow, zdjecie szwow za 9 dni. Kaj w przychodni jak nas zobaczyl to tak sie cieszyl, ze gdyby nie kolnierz to wcale nie bylo widac ze mial wykonywany jakikolwiek zabieg. W domu jest troche osowialy. Mysle jednak, ze nie z bolu, a bardziej z powodu kolnierza na glowie, bo zupelnie nie moze sie z nim odnalezc. Strasznie mi szkoda patrzec jak sie obija o meble, bo nie jest swiadomy, ze cos mu odstaje od glowy na kilkanascie centymetrow. W kolnierzu jednak musi pozostac, bo juz w lecznicy zaczal sie interesowac tym co ma na dole (a raczej tym, czego juz nie ma [IMG]http://www.amstaff-pitbull.eu/images/smilies/icon_mrgreen.gif[/IMG] [IMG]http://www.amstaff-pitbull.eu/images/smilies/icon_twisted.gif[/IMG] ).
  16. Agaga ja niestety klatki nie mam, a na Allegro nikt z Poznania akurat nie sprzedaje... Kaj bedzie jutro kastrowany :diabloti:
  17. Mru ja z Kajem chodze do takiej calodobowej kliniki na ul. Strzeleckiego (to jest na rogu ul. Rosola, przy SGGW). Tylko trzeba tam trafic na konkretnego lekarza (niestety nie wiem jak on sie nazywa, kojarze go tylko z widzenia).
  18. Jestesmy po wizycie u weterynarza. Ze zdrowkiem wszystko w porzadku. Nie ma zadnych przeciwskazan do ciachniecia jajek, tak wiec bylabym wdzieczna za umowienie kastracji. Najchetniej na jutro, ale moze byc tez czwartek. Dodatkowo Pan doktor byl tak mily, ze nie wzial grosza za wizyte kontrolna (ze wzgledu na to, ze Kaj jest psem schroniskowym).
  19. Niestety w dniu dzisiejszym zabraklo mi czasu na podjechanie do weta, a TZ wrocil pozno z pracy wiec nie udalo nam sie pojechac rowniez po poludniu. Podjade z Kajem jutro, mysle ze przed 16.00 bede wiedziala czy mozemy ciac jajka.
  20. Z Kajem juz znacznie lepiej. Zle zachowanie sie nie powtorzylo, biegunki tez juz nie ma. Jedyne co to jeszcze ma resztki tego krwiaka na zadku, ale juz jest zdecydowana poprawa. Kastracje mysle, ze w przyszlym tygodniu bedzie mozna umowic. Kostek czy daloby rade umowic kastracje tam przy Niepodleglosci? Tylko podjade w poniedzialek do weta i zapytam, czy nie ma zadnych przeciwskazan. Sa jakies telefony albo maile o Kaja? P.s. Przyszly wlasciciel bedzie musial uwazac na drobne przedmioty, ktore spadna na podloge. Kaj ma wielka frajde ze zbierania jakichs malych "smieci" z podlogi i uciekania przede mna, zebym mu przypadkiem z mordy nie wyciagnela. Takie rzeczy jak np. ucieta metka z bluzki, ulamany kawalek spinacza do bielizny, papierek od cukierka, nitka ktora wypruje sobie z kocyka. Na to wszystko trzeba uwazac, bo jesli sie nie zauwazy to on takie rzeczy zjada. Na szczescie jak cos zbierze z podlogi to ciumka i slychac, ze cos ukradl [IMG]http://www.amstaff-pitbull.eu/images/smilies/icon_mrgreen.gif[/IMG] Zawsze tez bez najmniejszych problemow daje sobie to zabrac, otwierac mordke i w niej grzebac (tylko najpierw trzeba go zlapac, bo jak widzi ze chce mu cos zabrac to za najwieksza frajde na swiecie uwaza dzikie uciekanie przede mna, lacznie z przesuwaniem po drodze mebli [IMG]http://www.amstaff-pitbull.eu/images/smilies/icon_mrgreen.gif[/IMG] ).
  21. Jak nie urok... to sraczka...:cool1: i to doslownie. Kaj od trzech dni mial biegunke, wiec w dniu dzisiejszym odwiedzilismy weterynarza. Okazalo sie, ze oprocz biegunki Kaj ma tez goraczke. Najprawdopodobniej zlapal jakas wirusowke (jesli tak to moze tez zarazic nam Sase) albo jakies bakterie w zoladku lub jelitach (np po zjedzeniu trawy na spacerze na ktorej "cos" bylo). Dostal Nospe w zastrzyku zeby go brzuszek nie bolal i Nifuroksazyd na biegunke. Do tego mamy mu podawac Nifuroksazyd w tabletkach przez kolejne 5 dni. Jesli po tym czasie biegunka nie ustapi to trzeba bedzie podac antybiotyk. Polecilam rowniez Pani doktor sprawdzic guzka, ktory zrobil sie Kajowi ponad tydzien temu w okolicy zadka. Okazalo sie, ze zrobil mu sie krwiak po zastrzyku, ktory dostal przy poprzedniej wizycie. Wetka sciagnela krew strzykawka, a na pozostalosc mamy stosowac oklady z sody oczyszczonej poki guzek sie nie wchlonie. Przy okazji oczyscilismy tez gruczoly okoloodbytowe. Z kastracja musimy sie wiec znowu wstrzymac poki nie ustapi biegunka. Dodam, ze u weterynarza Kaj zachowuje sie bardzo porzadnie. Nie odstawia cyrkow w poczekalni. Nie znosi tylko zastrzykow. Trzeba go naprawde mocno trzymac, bo jak go zaboli to straszy weta zebami. Poza tym mozna go badac, osluchiwac, mierzyc temperature i jest bardzo grzeczny. Dzis sie rowniez przekonalam, ze bardzo ladnie i grzecznie jezdzi autobusem.
  22. Dzis mielismy z Kajem niezbyt mila sytuacje... (a wlasciwie to ja mialam). Kaj lezal pod fotelem i zaczelo mu sie zbierac na wymioty (chyba zjadl za duzo trawy na spacerze). Podeszlam do niego zeby go zawolac na podloge, zeby nie puscil hafta na dywan. Nie chcial wyjsc, wiec zlapalam go za obroze i probowalam zsunac go z dywanu (do podlogi mial moze z 0,5 metra). W momencie jak zlapalam go za obroze to rzygnal, a potem odwarknal sie na mnie i probowal ugryzc za reke. Moze to wynik stresu, moze cos go zabolalo... Nie wiem. W kazdym badz razie solidnie go opiep****, zaprowadzilam na jego miejsce i siedzi tam. Wie chyba, ze zle zrobil.
  23. :mdrmed: Hah... Przypomnialo mi sie- mnie sie kiedys Pan ze Strazy Miejskiej zapytal : "Psze Pani a to som amsztaffy czy sztaffordy?" Myslalam, ze pekne ze smiechu :evil_lol:
  24. Chetnie wybiore druga opcje tj. namiar w ogloszeniach na Ciebie, a naprawde sensownych ludzi mozesz odsylac do mnie. Mam duzo telefonow w ciagu dnia zwiazanych z moja praca, wiec bedzie mi latwiej jak omina mnie durne telefony :evil_lol:.
  25. Aj tam od razu zycie uratowala... :oops: Po prostu go wzielam na przechowanie :eviltong: Zaczniemy powoli Kaja oglaszac zaznaczajac, ze do adopcji bedzie po kastracji. Na forum amstaffowym napisalam krotki tekst o Kaju. Pidzej miala wystawic ogloszenia (za co bardzo z gory dziekuje). Jak bedzie jakis odzew to bedziemy miec okazje do znalezienia jak najlepszego domu (a taki wlasnie sie nalezy temu malemu rudemu wariatowi). Kostek czy w ogloszeniach podawac kontakt do Ciebie?
×
×
  • Create New...