Przywiozła go na warszawski Paluch ok 20.09. Straż Miejska. Bez adresatki, bez tatuażu i chipa. Kolejny którego nikt nie szukał!!
Zauważyłam go na kwarantannie i od razu się zorientowałam, że to Border Colli. Psiak odbył już 15 dni kwarantanny, nikt go nie szukał i trafił do klatki gdzie mało kto jest w stanie go wypatrzeć.
Marley, bo tak mu dałam na imię mieszka z owczarkiem niemieckim. Widać że psiak był domownikiem bo kompletnie nie radzi sobie w schronie. Raz jest zadowolony i macha ogonem, raz wycofany i bacznie obserwujący co ten człowiek od niego chce.
Na spacerku cały czas szedł za mną krok w krok ile razy go głaskałam to na początku bacznie mnie obserwował a jak zaczynałam głaskać i do niego mówiłam to machał ogonem. Jest potwornie chudy, można mu wszystkie żebra policzyć. I niestety nie chciał wejść do klatki :-( Musiałam go wciągnąć a potem patrzył na mnie z wyrzutem.
Marley ma nr 2403/09. Znajdźmy mu dom zanim schronisko odciśnie na nim piętno !!!
Mam jego fotki. Komu przesłać żeby wrzucił.
pozdr