Jump to content
Dogomania

martini-ka

Members
  • Posts

    83
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by martini-ka

  1. Przykro... Przytulam...
  2. [quote name='fajnadziewczyna']Witam Dziewczyny Jakim preparatem zbijamy kreatynine?[/QUOTE] Rubenal (przynajmniej w ulotce;)) Muszę powiedzieć, że u mojej psizny działa bardzo dobrze, choć to tylko suplement diety a nie lek [URL]http://sotesklep.animavet.pl/go/_info/?user_id=2162&lang=pl[/URL]
  3. Szacun, Holly... Nie ma znaczenia, czy dla kogoś postronnego 5 miesięcy to krótko, długo - to ma znaczenie dla właściciela. Mnie i Połówkowi ten rok, który minął (nawet więcej: rok i 4 mies.) od wypadku i choroby Toto wydaje się wciąż najlepszym prezentem, jakim dostaliśmy; co nie zmienia faktu, że wciąż liczymy na więcej;) pozdrawiam
  4. Purina, na przykład, jeśli chodzi o dobre karmy, albo Hills... Moja psizna najbardziej lubi Trovet i właśnie Purinę, wręcz się nimi zażera;) Ale warto sprawdzić, czy Twój pies nie ma przypadkiem kwasicy - poziom pH w moczu (wiem, powtarzam sie, ale w przypadku Toto okazało się do kluczem do problemu! pH -5 lub niżej -dla człowieka ok.; dla psa za nisko. Pisałam o tym na poprzedniej stronie - tam możesz doczytać resztę jakby co;)), stąd na przykład nie bardzo chce jeść, jeśli zjada to na przykład tylko to, co lubi... Karmy wterynaryjne są drogie, nie da się ukryć - dlatego po 2-3 dniach podawania puszki, gotuję np. udko z kurczaka z marchewką, pietruszką i podaję zmieszne z ryżem (bez przypraw!) Nie wiem, jak to będzie u Ciebie z mocznikiem - u nas z również bardzo wysokiego pułapu po roku leczenia i podawania co 3 dzień kroplówek podskórnych spadł do całkiem jak na tę chorobę przyzwoitego poziomu i jak na razie (odpukać) jakoś się trzyma z lekkimi wahaniami. Jednak czy jest to norma, trudno mi orzec, chyba zależy od stopnia zaawansowania choroby. Ale mogą mieć lekarze rację - skoro udało sie zbić do 214, to może po kilku miesiącach ustabilizowac się na znośnym poziomie, u nas tak właśnie było: nawet progi podobne;-)
  5. Maluch trzęsie się z zimna: brak pokarmu = brak energii, niestety... Nasza też trzęsła się, jak miała wysoki poziom kreatyniny, podajemy na kreatyninę [B]Rubenal,[/B] ale o tym upewnij się po konsultacji z dr Neską, bo to droga rzecz, a przy tym skoro psiak ma kłopoty z żołądkiem, to nie wiadomo jak będzie z tolerancją. Z tym poziomem erytrocytów i leukocytów to faktycznie wskazuje na stan zapalny, ale czy to od kroplówek??? Dziwne, kroplówki właśnie takie rzeczy z moczu wypłukują... Podejrzewam, że dr Neska poradzi zrobienie posiewu (radzę perfidnie wziąć skierowanie na siebie u lekarza rodzinnego i jak gdyby nigdy nic dać mocz psiny jako swój - posiew robiony prywatnie dość drogo kosztuje), a kiedy już będzie wiadomo, jak bakteria odpowiada za zapalenie -zaleci antybiotyk. Ja się tak zastanawiam jeszcze, czy to zapalenie pęcherza nie ma też czegoś wspólnego z komplikacjami poporodowymi - przy chorych nerkach bardzo opornie się goją rozmaite rany i zakażenia; wiemy to po sobie - rany Toto po pogryzieniu paprały się przez ponad dwa miesiące - tragedia :/ A wyniki moczu były w tym czasie koszmarne - białko i glukoza na bardzo wysokim poziomie. Napisz dr Nesce o tym, kiedy był ten poród i jak to potem wyglądało -to też może być ważne. Jeśli coś tam jeszcze się nie dogoiło, antybiotyk też i w tym powinien pomóc. Trzeba tylko pamiętać o podawniu czegoś osłonowo:[B] Lakcid[/B] albo coś innego, dr Neska na pewno coś doradzi. [B]MUSI zacząc jeść![/B] Przy podawaniu leków to bardzo ważne, nie są obojętne dla żoładka, więc jakaś treść pokarmowa musi się w nim znaleźć. Kinia ma rację o tych karmach, możesz też wziąć jakąś na próbę puszkę dla nerkowców - pamiętaj, że po tak długim osłabieniu psica może mieć problem z gryzieniem chrupek, nasza miała - stąd to namaczanie, łatwiej się jej przełykało no i można było dodawać właśnie troszkę sody. I najważniejsze: co dr Neska zaleci, przyjąć mężnie i stosować;) Zawsze będę mówić wszystkim i wszędzie, że to własnie dzięki Niej Toto żyje. Koszty leczenia spore, ale patrzenie, jak kosmata powraca na tron - BEZCENNE:)
  6. Ciężko... Pamiętam, że jak nasza psizna nie chciała jeść ani pić, to właśnie dr Neska zwróciła uwagę na bardzo niskie pH w moczu: [B]5 -[/B] dla ludzi to może być norma, ale dla piesków to stanowczo za mało. Nasz wet. chyba nie zwrócił na to uwagi, a okazało się to niezwykle istotne. Wg. dr Neski oznaczało to kwasicę metaboliczną czyli kłopoty z żołądkiem i przewodem pokarmowym: jedzeniem właśnie i piciem nawet wody. Doradziła[B] sodę oczyszczoną[/B] dodawaną do jedzenia: mniej więcej 1/4 małej łyżeczki dziennie rozłożoną na kilka posiłków. Kiedy Toto straciła 1/3 wagi i nasz lokalny wet. rozłożył ręce, ta soda uratowła Tusi życie, bo waga naprawdę leciała w zastraszającym tempie - mała nie była w stanie ustać samodzielnie na łapkach :( Spróbuj z tymi chrupkami: po podgrzaniu dodaj odrobinę sody i rozmieszaj, kiedy będzie za gęste, bo soda spulchnia -dodaj jeszcze troszkę wody (przegotowanej oczywiście), niech to będzie dosć rzadkie, ale na tyle, żeby można było maluchowi zaaplikować łyżeczką (można też strzykawką, jesli wyjdzie zbyt płynne). I podawaj po odrobinie co kilka godzin. U mnie naprawdę zadziałało, a stan był już beznadziejny. Wiem, że niektórzy dodają sodę do wody i też działa. Kiedy nasz wet mówił, żeby nie karmić i nie poić na siłę, bo jak pies sam zje, jak będzie głodny, z początku wierzyliśmy, ale w końcu (dzięki dr Nesce zresztą!) dotarło do nas, że pies JEST głodny, tylko NIE może jeść. I Połówek zaczął tak właśnie po troszeczkę poić wodą z sodą -najpierw 1/3 małej strzykawki, potem więcej. Tak samo było z jedzonkiem. Na kłopoty z żołądkiem dr Neska doradziła mi też [B]POLPRAZOL -[/B] jak dla takiego malucha 1/2 tabletki 10g dziennie- tej mniejszej dawki (podzielić na pół i każdą połówkę zalepić jedzonkiem, żeby nie uciekło) Na wymioty i ulewanie [B]metoclopramid[/B] 1/3 tabletki dziennie, też z rekomendacji dr Neski. [B][U]WAŻNE:[/U][/B] Po tygodniu czy dwóch podawania Polprazolu i sody warto sprawdzić wyniki wątrobowe (polprazol nieco zawyża -trzeba uważać!) i pH moczu (soda podnosi poziom pH, może się to skończyć zbyt dużym rozrostem liczby bakterii i np. zapaleniem pęcherza)
  7. To trudne, ale nie poddawajacie się jeszcze! Może się na przykład okazać, że z powodu obciążenia organizmu owa niewydolność nerek jest stanem ostrym a nie przewlekłym, a stan ostry MOŻE się cofnąć. Pamiętam jak nasza psizna po wypadku i nagłej operacji miała wyniki kosmiczne (mocznik ponad 400, kreatynina ponad 8), a jednak po ponad roku NADAL ŻYJE. Udało się chorobę opanować i złagodzić. A przez ponad miesiac była dosłownie na krawędzi, tyle że miała jeszcze koszmarne rany, które za diabła nie chciały się goić. Zróbcie jak najszybciej badania moczu ogólne, krwi i jak najszybciej zmieńcie dietę na taką 'okołonerkową'. Po troszeczkę karmić ją trzeba, bo w ciężkim stanie szybko może tracić na wadze. Można garść chrupek namoczyć przez noc w przegotowanej wodzie, rano dobrze rozgnieśc na papkę i leciutko pod przykryciem podgrzać w mikrofali, potem rozmieszać i po przestygnięciu powolutku podawać na palcu, palcem smarować ozorek - łatwo będzie jej to zjeść. Wyniki można skonsultować z dr Neską i NIE PODDAWAĆ SIĘ!!!
  8. Na podwyższoną kreatyninę podawałam swojej psiźnie [B]Rubenal[/B], nadal zresztą podaję - tyle że od jakiegoś czasu jedynie połowę dawki, bo poziom się ustabilizował. W tamtym roku dość długo Tuśka miala właśnie podwyższone niebezpiecznie wyniki - zbliżone do Waszych - systematycznie podawałam leki i chyba zadziałało. Pamiętam też, że jak była taka bardzo osowiała, dr Neska zapytała o wyniki moczu - był za niski poziom pH: 5.00, może zatem warto zrobić też podstawowe badania moczu?
  9. Przepraszam, że dopiero teraz - byłam nad morzem;) Tuśka miała duże kłopoty z żołądkiem: wymioty i biegunka (przynajmniej tak nam się wydawało, że chodzi o żołądek) i wet zalecił Polprazol i lek przeciwymiotny - dostawała 1/3 tabletki i 1 tabletka 10 mg Polprazolu 2 x dziennie - ewidentnie za dużo. Okazało się, że obciążyłam wątrobę, która przez pewien czas nie byla wspomagana lekami, kiedy tylko podałam Essentiale, Heparegen i Hepatil - objawy bardzo szybko ustąpiły.
  10. [quote name='gusia0106'] Kiedy pies miał wylew? [/QUOTE] Dobre pytanie... Napad padaczki nastąpił około dwóch miesiący temu, wet złożyl to na karb cukrzycy - gwałtowny skok poziomu insuliny, od tego czasu kolejnych ataków nie było. Zdawało się, że psizna dochodzi do siebie, kiedy coraz bardziej zaczęły nasilać się wspomniane przez mnie wcześniej objawy. Na początku mama przypuszczała, że problem z widzeniem to skutek właśnie owych ataków lub nasilającej się cukrzycy - psizna dwa lata temu straciła wzrok i tylko interwencja dra Garncarza pozwoliła na odzyskanie wzroku w jednym oczku. Ale kiedy doszły kłopoty ze słuchem i orientacją, mama uznała, że to coś więcej. Paradoksalnie - badania krwi cały czas wychodzą na bardzo - jak na cukrzyka, naturalnie - przyzwoitym poziomie. Konkluzja wetów jest więc taka, że jakiś mikrowylew mógł się pojawić podczas ataków padaczki lub niedługo po nich i postępował stopniowo. Lek bierze od jakichś dwóch tygodni. Po momencie 'szczytowym' kłopotów wydawało się, że stan się poprawia, jednak teraz mama ma wrażenie, że wszystko jakby stanęło w miejscu. Oczywiście bierze pod uwagę, że wylew choć nie tak gwałtowny jak to zwykle wylewy bywają, spowodował uszkodzenia, których już cofnąć się nie da i być może więcej nic już nie zdziała, jednak zastanawia się nad dawką leku - weci wyraźnie nie mieli na ten temat poglądu... Czy faktycznie połówka dawki 400mg 1 dziennie wystarcza?
  11. [B]Saganko[/B], a te trzy leki na wątrobę to jakie podajesz? Pytam z ciekawości, bo Tuśka jakis czas temu miała kłopoty z żołądkiem i chyba właśnie wątrobą (nie wykluczam przedawkowania Polprazolem i lekiem przeciwymiotnym, przez długi czas wymioty i stolec czasem z krwią - biegunka wręcz, brak apetytu i osłabienie; składaliśmy to na karb żołądka, może owrzodzenia, a już po pierwszym podaniu leków wątrobowych poczuła się lepiej) - dostaje teraz od dwóch tygodni EF, Hepatil i Heparegen i wyniki w normie (że o aptecie nie wspomnę - biada już nawet nie koniowi z kopyatmi, ale wręcz całej stadninie), ale pamiętam właśnie, że dr Neska entuzjastką hepatilu nie była;-) Przez bardzo długi czas Tuśka dostawała tylko Sylimarol 1 x dziennie, ale po tym zatruciu uznałam, ze -przynajmniej przez jakiś czas - potrzeba czegoś więcej. Aaa.. dla zainteresowanych: jest jakiś nowy lek na wątrobę dla ogoniastych, zawierający w sobie właśnie te trzy przez mnie wymienione - mama coś mi o nim wspomniała, tylko zapomniałam nazwy, ta skleroza;-)
  12. [B] Nootropil Piracetamum[/B] Czy ktoś może zna bliżej ten lek? Psizna rodziców - 12,5-letnia miniaturowa pudliczka z cukrzycą od dwóch lat, kilka tygodni temu miała silny atak padaczkowy, właściwie to kilka pod rząd. Po jakimś czasie zaczęła coraz słabiej reagować na boźdźce zewenętrzne; pogarszała się orientacja w terenie, słabł wzrok, słuch, pogłębiała ogólna dezorientacja. Weci stwierdzili na spółkę, że przypuszczalnie miała mały wylew, nie taki typowy z paraliżem - niby teraz powoli dochodzi do siebie i dostaje własnie Nootropil. Sęk w tym, że mam obserwując psiznę bardzo uważnie (poświęca jej bardzo dużo czasu i uwagi, więc na Jej spostrzeżeniach można polegać), doszła do przekonania, że lek nie działa. Być może problem dotyczy dawkowania? Mama podaje 0,5 tabletki Nootropil 400mg raz dziennie, bo nie bardzo byli w stanie weci autorytywnie stwierdzić wielkość dawki - nie są specjalistami w dziedzinie neurologii. Czy ktoś z Was podawał swojejmu pupilowi ten lek, a jesli tak to [B]w jakiej dawce[/B]? A może sam lek należałoby zastąpić jakimś innym?
  13. Stricker, bardzo, bardzo przykro... Jedyne pocieszenie, choć marne w tej sytuacji, to takie, że Sabunia przeżyła aż 17 lat - to sporo. Patrzę na moją 12,5-letnią Tuśkę i wiem, że choć teraz ma się stosunkowo nieźe (kreatynina 1,57, mocznik-66 -jak na nią to rewelka:)), to mam świadomość, że tych siedemnastu lat nie dożyje - nie ma szans:-( Pozostało nam się cieszyć, że wciąż ją mamy - w tamtym roku o tej porze nie dawano jej już żadnych szans... Pozdrawiam
  14. [U]Mam prośbę serdeczną[/U]: moi rodzice mają 12-letnią pudliczkę miniaturową, od roku chorującą na cukrzycę (min. straciła wzrok - częściowo na jedno oczko przywrócił operacyjnie dr Garncarz). Kilka dni temu dostała znienacka ataków padaczki, według weta być może rekacja na zbyt małą lub zbyt dużą porcję insuliny. Ma już Diazepan w odwodzie i coś tam jeszcze, ale przy przeglądaniu tego forum wyczytałam, że niektóre z osób stosują zioła według przepisu[B] Kryska-Z[/B]. pisałam do Niej, ale że nie odpowiada, to BARDZO bym prosiła, żeby może ktoś z Was, kto dostał od niej przepis podesłał mi go na PW.
  15. Sugeruję pilne zgłoszenie się do weta, na przykład dr Neski... Z własnego doświadczenia wiem, że wyniki wskazujące na jedno oznaczają czasem coś innego.
  16. 200 zeta... ładnie... Uff, normalnie bankructwo idzie ogłosić... Z posiewem zrobisz jak Ci pasuje, pisałam o tym, bo jak mnie uczuliła dr Neska - może się okazać, że przepisany antybiotyk bierze zwierzak na próżno, bo akurat dopadły go bakterie odporne na ten dokładnie lek, dlatego właśnie robi się posiew. Ale kto wie, może ten Augumentin to akurat to, co daj Panie Boże;) A byłoby w ogóle super, gdyby się okazało, że to faktycznie tylko chwilówka z tymi nerkami, jeżeli ostatnie wyniki są takie dobre, to wszystko możliwe. kciukam!!!
  17. [quote name='martynka1978'][FONT=Tahoma][SIZE=3] . Warto wykonać posiew moczu, aby sprawdzić czy przepisany antybiotyk jest skuteczny. Wymioty mogą być spowodowane owrzodzeniem żołądka i przydałoby się na to podać leki. Jeżeli wymioty będą się dalej cyklicznie utrzymywać trzeba będzie wykonać oznaczenie poziomu jonów we krwi (Na, K, Ca, Cl, P). SIZE][/FONT][/QUOTE] Jeśli chodzi o posiew moczu, to na Twoim miejscu, Martynko, poszłabym po skierowanie do lekarza rodzinnego ( nie tłumacząc naturalnie, że chodzi o psa) - nie wiem, jak u Ciebie czy u innych, ale u mnie to badanie okazało się dość kosztowne - ok. 60 zeta. Warto rozważyć;) Dobranie odpowiedniego antybiotyku jest tu bowiem sprawą kluczową, o czym sama się przekonałam: nie każdy działa w tym przypadku, a napychanie ogoniastego na ślepo nie ma sensu. Do antybiotyku koniecznie osłona - Trilac, Lakcid czy coś w tym guście. Jeśli chodzi o owe owrzodzenie - Tuśce bardzo pomaga Polprazol 10mq (0,5 mq - dawka dzienna), można też używać Bioprazol (Polprazol na receptę, chyba że ma się zaprzyjaźnionego farmaceutę) ale wiem, że jednym ze skutków ubocznych może być właśnie problem z drogami moczowymi - zatem to lepiej potwierdzić u dr Neski - ale najpierw posiew. KONIECZNIE.
  18. Rozumiem Nitę, pies niestety nie jest w stanie powiedzieć, co go dokładnie boli, gdzie i w którym momencie. A od szybkości naszej rekacji, podjętych decyzji i konsekwencji zależy psie zdrowie, a często i życie... Moj wet czasem wyrażał zniecierpliwienie, że za szybko, że może za bardzo na zapas, że przesadzam - dziś, kiedy patrzę na śpiącą obok Tuśkę, wiem, że to ja miałam rację. Gdybym zdała się tylko na jego opinię, już byśmy jej dawno nie mieli... Rozumiem też gonitwę myśli Martynki; człowiek w pewnym momencie zaczyna gonić w piętkę, zwłaszcza, kiedy nie widzi rezultatów swych działań, zaczyna się gubić: przecież nie jesteśmy lekarzami, więc przychodzimy do takowych z nadzieją, że trafiamy do osoby, która wie jak i chce nam pomóc. Czy na pewno?
  19. [quote name='martynka1978']Cezar ma superowe wyniki nigdy w swojej kadencji nie miał takiego mocznika niskiego płukany być nie musi bo nie ma z czego z 30 na ile ma go wypłukać?.[/QUOTE] Wybacz, pytałaś kilka razy o zbijanie mocznika, zrozumiałam więc, że to problem... Nie złość się, Twoje posty wskazywały na to, że czujesz się nieco zagubiona w temacie, stąd nasza reakcja. jak będziesz miała trochę czasu, to spróbuj podczytywać ten temat nieco do tyłu - ja tak robiłam i sporo na tym skorzystałam;-)
  20. Wiesz, Saganko, ja myślę, że to po prostu efekt 'zakręcenia';-) Co wet to inne wprowadza wytyczne - można od tego zgłupieć;-) Sama pamiętam, jak mój wet kręcił nosem i wybrzydzał na pomysły dr Neski - jako totalny laik w tej dziedzinie w pewnym momencie naprawdę nie wiedziałam, komu wierzyć i kogo słuchać... Wiesz, co mnie przekonało? Mail od dr Neski, że chętnie z moim wetem wymieni poglądy i konsultacje, on taki 'wyrywny' nie był; ciekawe dlaczego... Odpowiedź znamy - nie boi się konfrontacji osoba, która jest pewna wiedzy i doświadczenia w swojej dziedzinie i która (co podkreślam) sama wychodzi z propozycją konsultacji, szukania nowych rozwiązań. Dla mnie to bardzo dużo mówi o człowieku.
  21. Alusal obniża poziom fosforu, o moczniku nic nie wiem. Może po prostu sprawdź, jak regauje na oba preparaty, być może któryś będzie tolerował lepiej. Skoro co jakiś czas robi się badania kontrolne, to i poziom wapnia można przecież sprawdzić. Rubenal chyba, na razie przynajmniej, nie do zastąpienia. A szkoda, bo do najtańszych też nie należy. To że pies przytył, to chyba nic złego - przez tę piekielnie ciężką zimę wszystkie psiaki jadły na potęgę, wet. przynajmniej tak twierdzi. Moja też przybrała i dobrze, bo nie wiem, jak inaczej przetrwałaby te mrozy. Jeśli będzie tył dalej, to po prostu ogranicz mu 'conieco';-) Mocznik obniżam regularnym płukaniem psa, Toto co 3 dzień dostaje kroplówkę podskórną (długo się wchłania i schodzi, ale psizna woli ją od dożylnej - zresztą w pewnym momencie zabrakło żył do kłucia:-( ), ale jak jest u Ciebie, czy też wet zalecił przepłukiwanie psa? Myślę, że dobrze byłoby pogadać z wetem, który już prowadzi psy z chorobami nerek - ustaliłby jak pupila prowadzić.
  22. Tuśka generalnie lepiej toleruje Ipakitine niż Alusal (to drugie podobno paskudne w smaku) i w sumie tylko dlatego go dostaje, choć uwaga Nity o poziomie wapnia warta zapamiętania. Kiedy dr Neska doradzała mi Polprazol na psie dolegliwosci żołądkowo-jelitowo-pokarmowe, też o Ipakitine wypowiadała się bez większego entuzjazmu; prędzej właśnie polprazol miał obniżać mocznik. Pytanie odnośnie Rutinoscorbinu, bo właśnie zamierzam go podawac psiźnie przez jakieś 10-12 dni - czy zakwaszenie moczu po nim muszę koniecznie neutralizować, sodą chociażby, czy zostawić rzecz w spokoju?
  23. Z innej beczki: refleksja po rozmowie z wetką. Według Jej opinii Tuśka mogła kiepsko znieść zabieg i podupaść po nim także ze względu na rodzaj zastosowanej narkozy wziewnej. Okazuje się bowiem, że narkoza narkozie nierówna, choć zwykło się przyjmować krótko i zwięźle;-), że jest ona lepsza od tradycyjnej - dożylnej. Jest, owszem, ale i wśród wziewnych warto się rozejrzeć i podpytać, która dla naszego pupila byłaby jednak najbardziej wskazana. Toto dostała Halotan, a zdaniem wetki lepszy byłby Izofluran lub -jeszcze lepszy - Sewofluran, ten ostatni wskazany ponoć na naprawdę krótkie zabiegi. Warto o tym wiedzieć, co piszę niniejszym jako tradycjny Polak mądry po szkodzie:-(
  24. Małe porównanie środków na odporność: rzecz pochodzi z innego forum, proszę się nie zrażać, że wygląda zza niego szczurze pysio;-) [URL]http://forum.szczury.biz/viewtopic.php?t=882[/URL] Scanomune jest chyba dobre, ale to dość duża kapsułka na jeden raz (trudna do połknięcia, musiałam rozwalać, mieszać z jedzonkiem) ma dość inetnsywny zapach i Tusia podchodziła do specyfiku bez zapału, choć swoje - jak już wcześniej pisałam - zrobił. Psica moich rodziców z racji cukrzycy nie dostała Scanomune (cukier w składzie) tylko właśnie Zylexis w zastrzyku domięśniowym, co okupiła dwudniowym okulawieniem. Ja sama kupiłam 'takiecóś': [URL]http://www.laboratorianatury.pl/produkt.php?id=11[/URL] Relatywnie bardzo wysoka zawartość betaglukanu bez nadmiernej ilości wypełniaczy i dodatków, za to przy stosunkowo niskiej cenie. Podaje się tego naprawdę niewielką ilość, zatem pies nie bardzo ma na co kręcić nosem;-) Ogólnie specyfików z betaglukanem jest dość sporo w obiegu, ja zdecydowałam się na ten o jak najczystszej w miarę postaci.
  25. Siemię lniane najzwyklejsze. Kupuje się takie w ziarnach, łyżkę specyfiku zalewa przegotowaną wodą, kiedy napęcznieje przecedza choćby przez sitko (skorupki nie są trawione, lepiej ich więc pupilowi nie aplikować) lub przez gazę i podawać tak codziennie. Można z karmą, można np. małą strzykaweczką. Efekt jest rewelacyjny, zapewniam. Moja psizna choruje na nerki i też jej sierśc zmatowiała i leciała okrutnie, do tego koszmarny łupież. Teraz mimo choroby ma sierść tak gęstą, piękną i błyszczącą, że aż serce rośnie. Wiele specyfików zawiera w swoim składzie olej lniany, ja jednak konsekwentnie stosuję samo siemię - psizna jest wciąż na lekach i w miarę możności unikam dodatkowej chemii... Siemię pomaga nie tylko na sierść, to tak przy okazji;-) Ważne jest, by go nie przedawkowywać, bo mogą wystąpić biegunki lub zaparcia - warto o tym pamiętać.
×
×
  • Create New...