Jump to content
Dogomania

Czerwonaona

Members
  • Posts

    52
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czerwonaona

  1. Dziękuje za miłe słowa i wiare we mnie i moje siły. Musze uzyskać jednak pomoc od kogoś kto się zna bo sama jak widać popełniłam mase błedów i nie poradze sobie.
  2. Sabusia do góry. Niech znajdzie wspaniały domek bo na to zasługuje:-(
  3. U mnie odpada oddanie psa do schroniska i mimo braku czasu postaram się coś z tym zrobić. Wiadomo,że ciężko jest żyć w strachu i ciągle pilnować to dzieci to psa ale miłość wygrywa w tym starciu . Tyle wytrzymałam to poradzimy sobie i dalej z nadzieją,że nic złego się nie stanie. Elinka miała inną sytuacje bo psiaka miała 2 miesiące więc pewnie wielka miłość to nie była i zaskoczenie bo miał być milutkim misiem a okazało się inaczej. Ja Bleka mam około 3 lat i jak dla mnie to kupa czasu,która sprawiła,że pokochałam go całym sercem i ja i reszta domowników. Męczące i upierdlie jest to jego zachowanie ale przecież jak ktoś ma chore dziecko to ma oddać?to jest człownek rodziny tyle,że za dużo sobie pozwala.
  4. Zaprosiłam na wątek bo po co mam drugi raz pisać to samo. Jeśli pula uzna,że konieczne jest zobaczenie psa i będzie mogła pomoc ja nie mam nic przeciwko nawet biorąc pod uwage koszta. ***kas no na smyczy bo nie będe ryzykowała,że kogoś ugryzie czy wpadnie na jakieś dziecko i przewróci nawet będąc w kagańcu. Napisałam,że jak psów nie ma i mimo,że czasem po pracy i zajęciach domowych padam na ryj ide ,żeby się wybiegał. Tż pracuje fizycznie i do pracy wstaje o 5 rano więc wątpie czy przed czy po pracy będzie biegał z psem. Pies to nie jest mój jedyny ,że tak nazwe nie ładnie obowiązek. Z tego co czytam wynika,że 24 na H mam pracowac z psem ale ludzie ja pracuje,mam na głowie dom i dzieci i inne zwierzaki ja nie moge wszystkiego olać. Na ile moge pracuje z nim i staram się w wolnych chwilach nawet siedząc na kiblu coś mu tam wkładać do głowy.Zrozumcie pracującą matke dwojga dzieci ja nie narzekam na brak zajęć a wręcz czasu mi na wszystko brakuje i dobamogła by być dłuższa.
  5. Nigdy w życiu nie oddała bym go do schroniska to odpada. Gdyby znalazł się ktoś doświadczony kto ma wielkie serce dla psów problematycznych to oczywiście pewnie bym się zdecydowała w to jednak nie wierze a elinka miała ogromne szczęście. Nie ukrywam jaki jest psiak i nie narażała bym innych dzieciaków w przyszłym jego domku nigdy w życiu. Ja znam jego zachowania i jakoś dajemy rade na co dowodem jest,że tragedia żadna się nie stała a nowy właściciel miałby z tym problem bo troszke trzeba by poznać psa. Ja pisałam,że kocham go i dzieciaki co dziwne mimo jego zachowania też pewnie by się zaryczały. Ja pomagam zwierzakom mam przygranięte szczurki,świnki i jego też przygarnełam od kolegi bo wiedziałam,że jak trafi spowrotem do schroniska to nie będzie miał szans ze swoimi dziwnościami lub wracał by tam cały czas a na to bym go nie skazała. Zresztą do mnie i do Tż-ta jest przyjacielski i nigdy nie zawarczał. Poprosiłam o rady bo szkoda mi go gdy siedzi w pokoju bo przecież dziecka w łazience nie zamkne. Napisałam do puli i zaprosiłam ją do tematu i mam wielką nadzieje,że coś doradzi i pomoże mi cosik wymyślić. Spacerek to wielka wyprawa bo zawsze jest wojna by zapiąć smycz.Biega ,skacze,po pawlaczach biega i wtedy nie patrzy na nic i nikogo.Ja zazwyczaj jestem cała podrapana i posiniaczona a nie daj Boże jak dziecko jest w tym czasie w okolicy to leży na podłodze bo on tak szaleje.Wtedy dziecko mu w okolicy nie przeszkadza bo on idzie na spacerek.Nic nie daje polecenie siad,uspokuj się i samkołyki.Zawsze jest tak samo odkąd pamiętam. Idziemy oczywiście ze smakołykami w kieszeni i uczymy się cały czas z uporem maniaka chodzić na smyczy jako tako.Nic z tego nie wychodzi bo on widzi papierek..ciagnie,krzaczek,korzonek,coś zaszumi,zaszeleści i koniec on już biegnie i nic go nie interesuje.To,że wyrywa mi ręke i nie raz się porycze też nie.Nie ma mu właściwie za co dawac tych smakołyków bo nie robi nic oco go poprosze. Nie wziełam się za to teraz tylko tak jest od początku. Psy mijamy szerokim łukiem bo oczywiście atak odrazu nie wazne pies czy suka,mały czy duży. Na wszelki wypadek choć nie sprawdzałam omijam też z daleka ludzi,żeby się nie czepił do nogi.Jak pisałam nigdy tego nie zrobił ale przezorny ubezpieczony. Wieczorem pozno jak nie ma już psów idziemy na działki za blokiem i puszczam go wtedy.Lata za piłką...tzn leci powącha i już interesuje go co innego i leci gdzie indziej. Na działce też na smyczy bo zawsze znajdzie dziure i gania zwierzaki u sąsiadów jak tylko zobaczy. Więcej czasu w sensie dłuższe spacery i więcej ruchu ,żeby się wyszalał i był spokojnieszy w domu. Wołałam go do małej jak podchodził i siadał grzecznie a nie skakał z dzikim zapędem jak zawsze dostawał smakołyk.Oj z pół roku walczyłam a za każdym razem gdy wołałam musiałam go łapać bo wskakiwał na leżak z rozpędu. Ciężko tak teraz zebrac wszystko do kupy.
  6. Kas nie jestem leniwa i pisałam,że pracowałam z psem.Nie zostawiłam go samopas i niech się dzieje co chce. Myślicie,że agresja nie mogła się zrodzić nagle z pojawieniem się nowego cżłonka rodziny i ,że ja nie miałam na to najmniejszego wpływu? Nie rozumiem stwierdzenia,że ja nauczyłam psa agresji do ludzi...Nie do ludzi tylko dzieci to po pierwsze.Po drugie nieczego nie nie uczyłam on sam z siebie nagle zaczą tak reagować.Co mu zrobił noworodek. Pisałam wyżej wystarczy przeczytać,że z pojawieniem się dziecka poświęcałam psu i starszej córce więcej czasu by nie było sytuacji,że nagle pies jest zaniedbany bo pojawił się maluch. Wiem,że nie wina psa ale i moja też nie do końca no bo pytam jeszcze raz jaki ja miałam na to wpływ?Przecież nie mówiłam mu "bierz ją":-/ Nie napisałam nigdzie bierzcie psa bo się rzuca do dzieci tylko liczyłam na rade i za te rady serdecznie dziękuje i wykorzystam. Pozostałe zachowania opisałam poazując jak pracowałam z psem i co robiłam by ich nie było a nie dały rezultatu. Nie napisałam też ,że jest niezrównoważony tylko oporny na wszelkie nauki.Możecie myśleć co chcecie a mnie na prawde wiele kosztowało by cokolwiek na nim wymóc. 2 kg kiełbasy dziennie by nauczył się wychodzić po schodzach i wchodzić do klatki bo noszenie takiego bydlaka(nie waży mało)było dla mnie uciążliwe zwłaszcza w ciąży. Zrobiłam co mogłam i przykro mi się czyta,że całego jego złe zachowanie to moja wina i mam uśpić jak nie umiem zająć się psem:-( elien nie wygląda na zdjęciu na dużego ale pysk ma dokładnie na wysokościu buzi mojej niespełna 2 letniej córki.
  7. Nigdy chyba już nie będe pewna niestety i zawsze będe czujnie przyglądała się sytuacji dzieci-pies. Wiem,że jestem odpowiedzialna za zwierzaka i jestem w obowiązku teraz rozwiązać jakąś sytuacje. Bolą mnie jednak zarzuty,że to moja wina i teraz ponosze konsekwencje. Zaznaczam,że pies trafił do mnie jako 2 latek ponieważ właściciel,który go adoptował wyjechał.Wcześniej czesto mi go podrzucał i gdyby wtedy wykazywał takie zachowania nie zdecydowała bym się na przygarnięcie go na pewno bo wiem,że i ja i Tż pracujemy i nie mamy całego dnia by pracować z psiakiem. Wydawał się normalnym ułożonym,potulnym psem. Może to zwykła zazrość o dziecko ,które pojawiło się już po nim i odbija się przy okazji na starszym. Poświęciłam mu mase czasu ale specjalistą nie jestem i nie przecze jak pisze elinka,że męcze się i ja i dzieci i psiak w takiej sytuacji. Wychodząc do sklepu musze brać psa i musi zostać przed nim ponieważ nie zostawie go w domu z dzieciakami. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images48.fotosik.pl/117/7c739ce2c844e985med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/113/7997c444a2ab76d5med.jpg[/IMG][/URL] Oto Blekuś:)
  8. Na nikogo nie zrzucam odpowiedzialności tylko pytam o porade. Jestem z Krakowa.
  9. elinka bardzo chętnie tylko gdzie ja znajde taki dom? Nie ukrywam jaki to jest pies i kto się zdecyduje? Pytam o rady bo szanse na kogoś kto zaopiekuje się i będzi enim pracował są zerowe.A byle gdzie nie oddam bo mimo wszystko kocham tego wariata.
  10. Moja wina zapewne,że tak jest ale robiłam co potrafiłam i co mogłam zrobić. Odkąd jest u nas wychodząc na spacer miałam w kieszeni przysmaki.Jak szedł ładnie przy nodze(prawie nigdy)dostawał przysmak.Po przysmaku zaraz wyrywał do przodu a moja ręka razem z nim.Dwa razy miałam naciągnięte ścięgna w ręce i kończyło się lekarzem bo tak strasznie szarpie.Silny jest i potrafi kolczatke rozerwać.Miał ją może 2 dni i więcej nie próbowałam. Nie wiedziałam,że wiązanie psa pod sklepem jest złe.Wiele piesków siedzi grzecznie i czeka i nie przyszło mi to do głowy. Jak w mieszkaniu są domownicy ja i Tż a dzieciaki są u babci pies zachowuje się idealnie.Nie warczy nic mu nie przeszkadza.MOge mu zabrac miske z jedzeniem jak są w niej smakołyki i nie ma nic przeciwko. Zrobie z nim co chce i wywale na plecy i potarmosze nic mu nie przeszkadza.Tż dokładnie tam samo. Jak zamieszkał z nami było w domu wtedy 3 letnie dziecko(teraz ma osiem).Nigdy nic jej nie zrobił.Przytulała go,głaskała,on kładł się koło niej i nigdy żadnego warknięcia. Do zwierzaków mniejszych i własnych(na cudzych nie sprawdzałam)rewelacja-szczurki spały na nim i nigdy nic żadnemu nie zrobił. Uczyłam i nadal ucze go podstawowych komend.Nauka przysmakami. Powtarzam a on skacze,warjuje i wkońcy po 50 razach siądzie i dostanie przysmak.Jutro już nic nie pamięta i zaczynamy od nowa. Nauka zostawania w domu wprowadona była od początku.Zostawiałam mu kości i inne zabawki których wcześniej nie widział by się nimi zają.Wychodziłam najpierw na 5 minut czekając za drzwiami i nagradzałam jak był grzeczny ale on chyba czuł ,że jestem za drzwiami bo jak już wyszłam świeci wyrzucić i nie było mnie 10 minut to wszystkie gazety poszarpane były w drobny mak(to akurat miał na wierzchu). Do dzisiaj mimo moich starań nie udało mi się nic przeforsować. Rozumie tylko "do pokoju" i to nie zawsze. Nie chodzi mi o to wszystko bo ja sobie jakoś z tym radze.Jest jaki jest i tyle i walcze dalej mimo wszystko chodzi mi o ta agresje do dzieciaków. Nie wiem jak mam go oduczyć. Pierwszy raz gdy warkną na młodą jak przechodziła nie wiedziałam co się stało.Myślałam,że może go nadepneła czy coś. Drugi raz też obserwacja ale za trzecim już widziałam sytuacje kiedy młodsza leżała w leżaczku a on na dywanie(kawałej od niej) i ona kopneła nogą,leżaczek się zabujał a on skoczył do niej.Wtedy zaczełam go zamykać choć jak mam więcej czasu staram się by był z nami tak bym mogła zareagować. Niestety nic nie działa "nie wolno"nie rozumie.Przysmak jak mała przejdzie i nie warknie nie działa bo mam wrażenie ,że on nie wie za co go dostał i ,że to nagroda. Małej dawałam smakołyki,żeby mu dała bo myślałam,że spowoduje to nawiązanie między nimi jakiejś więzi jak to mówią "nie gryzie się ręki która jeść daje".Skąd mogłam wiedzieć,że to złe? Jak starszej mówie,żeby staneła przed nim i wydała jakąś komende to jeszcze nie dojdziejak już jest warkot i rezygnuje bo wiem ,że się rzuci. Jestem z Krakowa i z chęcią skorzystam z waszej pomocy i prosze mnie nie oceniać bo na ile potrafiłam to z nim pracowałam on był bardzo zniszczonym psiakiem i wiele udało mi się u niego wynegocjować. Ps: z uporem maniaka targa pampersy Oliwci i wyciągnie je z każdego zakamarka,z kosza,z szafki,jak gdzieś przypadkowo zostawie.Dziwne bo tylko na to ma hopla i aż się boje pomyśleć co by było gdyby tak małą potraktował jak te pieluchy.Ewidentnie ma jakieś zapędy na jej rzeczy. Zaznaczam,że psu jak się urodziło dziecko poświęcałam jeszcze więcej uwagi niż wcześniej ,żeby uniknąć zazdrości.Dokłądnie jak u dzieci.Przychodzi młodsze to starszemu trzeba więcej uwagi więc głaskałam i wieczorkiem jak mała spała jeszcze dłuższe spacerki były i mama się relaxowała i ile spacer z nim można nazwać relaxem ehhh. Na prawde się starałam.
  11. elinka ja z wielką chęcią oddał bym go do domku gdzie będzie miał swobode i nie będzie musiał być zamykany ale zdaje sobie sprawe,że ciężko będzie o taki domek. On swoim zachowaniem potrafi człowieka z równowagi wyprowadzić więc ktoś spokojny i wyrozumiały by się przydał. Do dorosłych nie jest agresywny nawet do moich znajomych jak przyjdą. Rzuca się za to na inne psy na spacerku dlatego chodzi tylko na smyczy. Często ma problemy z układem trawiennym więc mokrego dostaje nie wiele...w większosci je suche bo to nie powoduje rewolucji,biegunki i wymiotów. Zachowuje się jak szczeniak,skacze,macha łapami,ogonem wywraca się i nie raz mam siniaki przez niego bo nie jest maluchem. Jest psem problemowym od samego początku,wiele z jego wad złagodziłam lub zlikwidowałam całkowicie ale jednak jeszcze wiele zostało. W takiej sytuacji kto go będzie chciał...i jeszcze ta agresja do dzieciaków. Gdyby dało się coś zrobić:(
  12. [B]Witam.[/B] [B]Zakładałam już temat w dziale oddaniu pieska jednak nie sądze by znalazł dom dlatego też liczne na rady co zrobić w zaistniałej sytuacji.[/B] [B]Blek to dość duży psiak(tak do kolana).Przygarnięty ze schroniska przez mojego kolege jako szczeniak w efekcie końcowym zamieszkał ze mną.[/B] [B]Teraz ma około 5 lat(mieszka z nami od około 4).[/B] [B]Jak do nas dotarł(ja,mój Tż i córa lat8)wszystko było okej.[/B] [B]Od około 2 lat chyba od momentu gdy na świecie pojawiła się młodsza córa(1,9miesięcy)troszke wcześniej nawet zaczą się zachowywać agresywnie w stosunku do dzieciaków.[/B] [B]Nigdy wcześniej tego nie było mimo,że Wiki była malutka jak trafił pod nasz dach.[/B] [B]Zawsze wszystko roznosi jak zostaje sam(nic nie może być w zasięgu łap)i to zaakceptowałam.Szczeka niemiłosiernie i rzuca się na drzwi jak nas nie ma ale to też miał od początku i też zaakceptowałam co dziwne sąsiedzi zrozumieli,że ten typ tak ma mimo naszych starań.[/B] [B]Zostawiony pod sklepem mimo,że zawsze i co rano ide z nim po zakupy i na spacerek skuczy,szczeka,rzuca się i pare smyczy już rozerwał.Zaznacze ,że nie ma mnie góra 5 minut i zawsze jest zabierany ,nigdy o nim nie zapomniałam.[/B] [B]Tutaj też nic nie udało mi się zmienić i zaakceptowałam.[/B] [B]Dużym plusem było to ,że samodzielnie zaczą wychodzić po schodach i nie bał się klatki schodowej co uratowało mój kręgosłup bo długo go nosiłam.[/B] [B]Kocham go mimo tego wszystkiego ale tej agresji,która się w nim obudziła nie moge akceptować ze względu na dobro dzieci.[/B] [B]Nie chodzi o sytuacje gdy je bo wtedy dzieci mają zakaz dochodzenia a najszczęściej zamykam się z nimi w pokoju,żeby którejś nie podkusiło czasem bo nie wiem jak by się skończyło.[/B] [B]Każdorazowe przejścia której kolwiek z dziewczyn obok niego jest warkot i zaraz atak na noge.[/B] [B]Dawałam dziewczynką smakołyki,żeby mu dawały i mała cały czas jak coś je musi się z nim podzielić i nawet jak podchodzi do niego z jedzeniem on robi ten sam numer tylko w takim wypadku atak na twarz.[/B] [B]Cud,że jeszcze nic się nie stało a nie raz było blisko ale jestem już tak wyczulona ,że reaguje natychmiastowo jak usłysze pierwsze warknięcie.[/B] [B]Pies lata po domu jak mała śpi a duża siedzi zamknięta w pokoju,ewentualnie jak nas nie ma.Jak starsza jest w dużym pokoju psa zamykam w małym i szkoda mi go strasznie ale boje się ,że dojdzie do tragedii.[/B] [B]Zaznaczam,że żadna z dziewczynek nigdy nic mu nie zrobiła bo obie są bardzo grzeczne i wychowane od małego ze zwierzakami.Mała oddała by cały swój posiłek ,żeby on zjadł a duża przemyca mu smakołyki i płacze jak go zamykam ,że jest samotny.[/B] [B]Do zwierzaków bo mam poza nim szczurki i świnki morskie nie jest agresywny.Wyliże i to wszystko.[/B] [B]Do mnie i Tża to samo.Nigdy na mnie nie warkną i na niego też.[/B] [B]Jak zmienić jego podejście do dzieciaków byśmy mogli żyć normalnie a nie w ciągłym lęku i pozamykanych drzwiach.[/B] [B]Może ktoś coś doradzi bo szanse na domek ma znikomą ze swoim charakterkiem i wsród tylu biednych psiaków szukających domków.[/B]
  13. Cierpliwa jestem czas tutaj nie ma znaczenia ja tylko prosze o pomoc:placz:
  14. Jeśli ogłoszenie zamieszczone w złym dziale bardzo prosze o przeniesienie. Do oddania w bardzo dobre ręce jest czarny kundelek. Adoptowany z Krakowskiego schroniska przez kolege,który wyjechał za granice. To dość stara historia.Pies został adoptowany a następnie oddany z powodu wyjazdu tegoż własnie kolegi o czym się dowiedziałam i ja zabrałam go ze schroniska dokładnie jakieś 2 lata temu. On ma dom u mnie ale bardzo zależy mi na znalezieniu mu nowgo domku.Sprawa nie jest pilna gdyż nie oddam go byle komu i jeśli nei znajdzie się domek zostanie u mnie choć mam straszny problem w związku z nim. Odkąd urodziła się moja córka piesek zrobił sie agresywny,może to zazdrość ale ja nie radze sobie z tym. Pies siedzi zamknięty jak mała chodzi po domu w pokoju bo jak tylko przejdzie koło niego zaraz warczy i raz ugryzł ją w noge. Ona jest do niego przychylna ...dawała mu z rączki jedzenie i wszystkim co ma na talerzu go karmi,nie bije ,nie szarpie...mimo to sytuacja się nie zmieniła. Zrobiłam już chyba wszystko co mogłam choć może ktoś ma jakieś rady co moge jeszcze zrobić.Gwarantuje,że jeśli pozbyła bym się u niego tego nawyku rzucania się do małej to była bym najszczęśliwszą osobą na świecie. Strasznie go kocham i nie jest to dla mnie łatwa sytuacja ale im jest starszy tym jego szansa maleje a wiadomo on jest ważny ale nie moge ryzykować,że wkońcu dojdzie do tragedii. Prosze o jakąś porade a może ktoś go przygarnie i da lepsze warunki niż ja moge mu dać.Najlepiej domek bez małych dzieci i u młodych ludzi bo on kocha ruch,na smyczy strasznie się szarpie a bez niej nie chodzi chyba,że bardzo pozno w nocy jak już nikt nie chodzi bo podbiega do każdego i rzuci się do każdego psa. Prosze o pomoc to na prawde nie kaprys czy sytuacja spowodowana wakacjami bo mam wiele zwierzaków i nie jest u mnie od miesiąca tylko ponad dwa lata nie licząc,że kolege często jak wyjeżdżał na miesiąc czy dwa zostawiał go u mnie i też z tego powodu zadecydowałam,że nie może trafić do schroniska 2 lata temu. Bardzo prosze o jakieś rady. Acha jeśli temat zostanie przeniesiony serddecznie prosze o informacje gdzie się znajduje bo ja jeszcze nie poruszam się dość sprawnie na tym forum.
×
×
  • Create New...