Jump to content
Dogomania

Czerwonaona

Members
  • Posts

    52
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czerwonaona

  1. 750 zł to cała moja szpitalna wypłata...szmaja przeglądnełam strone i pewnie dobrze szkolą ale mnie na to nie stać.
  2. Jak to czytam to stwierdzam,że jakieś badania psychologiczne powinni przechodzić przyszli właściciele psa ,żeby do takich tragedi nie dochodziło.:mad:
  3. Nie pisałam bo nic nowego się nie stało choć tak bardzo chciała bym napisać,że jest inaczej. Walczymy cały czas...jak wcześniej coś wypracujemy,mija tydzień i mimo powtórek tak jakby zapominał co wcześniej przyswoił. Mam wrażenie,że cały czas jesteśmy na początku drogi. Nadzieja rodzi się i tak szybko jak się urodziła umiera. Dalej warczy na dziewczyny,szczególnie na małą.Gdyby nie to,że cały czas to kontroluje i reaguje zapewne już nie raz by ją ugryzł. Stres i jeszcze raz stres. Kontaktowałam się z panią Izą z Krakowa.Koleżanka mi ją poleciła jako dobrego szkoleniowca.Ta pani stwierdziła,że z psem nie można złapać kontaktu i była w szoku jak udało mi się wypracować to co już wypracowałam. On nie reagował na jej polecenia...ona do niego siad a on biega naookoło i jest nie do opanowania(taki przykład). Stwierdziła,że on chyba ma coś z psychiką(dokładnie tak powiedziała)jak dziecko nadpobudliwe tylko "biegać,biegać" i obłęd w oczach. Nie wiem co o tym myśleć bo mnie się udawało ale skoro ktoś kto się na tym zna tak mi powiedział to ja już nie wiem co robić.
  4. Evelin na pewno nie będziesz musiała długo szukać:Ewald,Borsunio i KInguś:) Co do Bleka to nauka na smyczy idzie coraz lepiej.Bez smakołyków wychodzimy i ładnie trzyma się nogi no chyba,że mija nas jakiś piesek to już nie jest tak ciekawie i kolorowo bo ciężko go utrzymać.Była poprawa w tej dziedzinie i znowu cofamy się.Tutaj krok do przodu a tam do tyłu i wkoło. Co do dziewczyn delikatna poprawa.Wiedzą już ,że nie dajemy pieskowi jedzenia za nic tyloko przywołany po komendzie siad może coś dostać.Staramy się poprawić relacje i postawić dziewczynki wyżej w jego psiej ocenie niż to było do tej pory. Nie było ataków jak wtedy na Oli więc spokojniej się zrobiło i Tż troszke odpuścił...na szczęście bo bałam się już ,że z psem wylece za drzwi. Dalej jednak warczy jak jest w domu to staram się by Blek siedział w pokoju bo po co ma widzieć takie sytuacje i potem się awanturować. Jak jest w pracy staram się by Blek chodził normalnie po mieszkaniu i wyzbył się tego chorego warczenia o wszytko na dziewczynki. Do jego legowiska nie mają prawa dojść jak on tam jest i tak samo przejść koło niego jak je. Nic z tym zrobić nie moge i nie umiem więc jak wodze tylko,że mała idzie w kierunku legowiska odrazu zajmuje ją czym innym bo to mogło by się skończyć tragicznie. Nie zniechęcamy się i walczymy.....uda się bo wierze i zrobie wszystko aby został z nami:)
  5. Nie byłam z nim u specjalisty i nie szybko się wybiore...mam bardzo ciężką sytuacje obecnie i każda złotówka jest na wage złota.Nie moge sobie na to w tej chwili pozwolić więc walcze sama. Evelin to pewnie znamy się z Caviarnii:)
  6. elinko tylko albo aż świnki morskie.Zamieszania jednak robią tylko co stado dzików więc kto wie co tam w nich siedzi.
  7. Eh zaglądałam tutaj ale nic nie pisałam bo zmian nie ma. Przekonałam męża by dał Blekowi jeszcze szanse...on widzi jak bardzo się staram i jaki by nie był też jest do niego przywiązany. Mamy poprawe na spacerkach...nie wyrywa mi już ręki i do piesków jakoś tak spokojniej podchodzi. Nadal jednak warczy na dziewczyny ...ataków już nie próbował to była pierwsza i mam nadzieje ostatnia sytuacja.j Tak na poprawe humoru moge napisać,że ostatnio wydaje mu się,że jest świnką.Mam adoptowanych 3 panów prosiaków wolno żyjących i Blek łazi za nimi ostatnio krok w krok aa i wode z poidełka im pije,je marchewke.Usiłował wczoraj wejść do ich domku niestety sama głowa wlazła bo reszta się jakoś nie zmieściła. Tak sobie myśle,że może zajmie się czym innym niż obserwowanie która młoda gdzie idzie i warczeniem. No chyba,że to jakiś zły znak,że tak mu się porobiło. POzdrawiam i dziękuje Evelin za zainteresowanie:)
  8. Przeczytałam wszystkie wypowiedzi od dechy do dechy i nie będe waliła cytatami a napisze ogólnie...Blek jest chyba innym psem bo nie było żadnej reakcji świadczącej o ataku.Szedł sobie i tyle nic nadzwyczajnego.Tysiące razy mijali się z Olisią w takiej sytuacji. Teraz złapał ją jednak za ręke i byc może przerysowanie było skutkiem wyrwania ręki z pyska ale ślady po wbitych zębach mimo,że nie wyglądały groznie i nie przebiły się były widoczne. Pies cały czas ma święty anielski jak ja to nazywam bo Oliwia ani Wiktoria do niego nie dochodzi absolutnie. Oli teraz obchodzi go naookoło tak się boi strasznie od tej sytuacji. Zaznaczam taż ,że ona nie ma jeszcze 2 lat i nie potrafi odczytać mowy ciała psa a ja nie mam oczy wkoło głowy. Jestem pewna ,że ona nic mu nie zrobiła i tym bardziej zastanawia mnie jego reakcja. Na pocieszenie napisze tylko,że dziś nie warkną ani razu o ile można to nazwać dobrą wiadomością o tyle dla mnie to kolejny kopniak by walczyć. Boje się jednak coraz bardziej i czujniej niż zwykle się przyglądam jeśli tak można.
  9. Pies leżał na swoim posłaniu...Oliwia była w dużym pokoju. Szła do małego pokoju przez przedpokój do małego a on z posłania szedł do kuchni i spotkali się w połowie drogi.Zwykła sytuacja on szedł w swoją strone ona w swoją...nie zwróciła nawet na niego uwagi nie mówiąc o tym,żeby coś mu zrobiła.Szła i tyle.On nagle chwycił ją za ręke zębami...nie warkną więc nie ostrzegał. Przerysował jej ręke jednak nie wbił się...krwi nie było tylko ślady zębów.
  10. Blek wczoraj złapał młodszą córke za ręke.Nie przebił się zębami przez skóre ale wrzasku było mase. Tylko przechodziła cholera ja nie wiem co mu bije. Chłopa w ostatniej chwili powstrzymałam bo stwierdził,że nie będzie na to patrzył jak on kiedyś dziecko zagryzie i uśpi go ...nie pozwoliła. Musi być dobrze...musi! Do póznej nocy siedziałam z tym wariatem na ławce ,żeby Tż ochłoną abym mogła mu wytłumaczyć moje racje bo oczywiście wykrzyczał mi ,że pies jest wazniejszy od dziecka. Nie jest tak ale ja czuje,że moge coś zrobić.Były postępy. W poniedziałek wet nie zdecydował się na kastracje bo podczas podania minimalnej dawki usypiacza pies zaczą puchnąć.Uczulony jest na ten środek. Powiedział,że musi posprawdzać wszystko i zastosujemy inne środki. Damy rade ja dalej wierze:(
  11. Nie zniechęcamy się.Dzisiaj jest nowy dzień i będzie lepiej. Jak nie dziś to jutro. Jeśli chodzi o suczki to pewnie jakaś w okolicy cieczkowała bo piesków Ci u nas pod dostatkiem. Wiedziałam biorąc się za to,że łatwo nie będzie ciężko naprawić moje zaniedbania wychowawcze no i te wcześniesze. Magicznie nic się nie stanie tylko to pamiętanie i przypominanie komend...dzieci,praca,obowiązki czasem bardzo męczy. Silna jestem ale jak przychodzi taki moment i wydaje mi się,że ta cała praca z ostatniego miesiąca poszła na marne to jakoś mi smutno. Marudze wam strasznie ale ja bardzo chce,żeby Bleki z nami został i co najważniejsze,żeby nie doszło do tragedii(pogryzienie)którejś z dziewczyn. Nie potrafiła bym wybrać teraz pies czy dziecko bo on jest jak mój synuś:( Obym nie musiała stawać przed takim wyborem NIGDY...moje życzenie na dziś to jakiś drobny postęp by odzyskać wiare:lol: Pozdrawiamy i dziękuje za rady bardzo serdecznie i wsparcie rzecz jasna.
  12. [B]Kastracja wczorajsza została przełożona na poniedziałek a mnie zjada z nerwów i już bym chciała mieć to za sobą.[/B] [B]Bleki się znowu cofną i wczoraj miałam cały dzień pod znakiem warczenia.Gdzie się nie ruszył i gdzie nie położył warczał na wszystkich.Nawet na mnie jak siadłam nie daleko i poruszyłam nogą.[/B] [B]Warkną i poszedł sobie w inną strone.[/B] [B]Może te zmiany pogody tak wpływają,ludzie rozdraznieni i zwierzaki pewnie też odczuwają.[/B] [B]Prawie mi wczoraj wyrwał ręke na spacerku ...latał jak szalony naookoło i za nic nie mogła go opanować.[/B] [B]Czy istnieje coś takiego jak psie Adhd?[/B] [B]W takie dni jak wczorajszy trace nadzieje i podłamuje się wenętrznie.[/B] [B]Tydzień jest okej i widze postępy mimo to cały czas intensywnie pracujemy bo to dodaje siły i wiary a następnie nadchodzi tydzień gdzie zachowuje się gorzej niż dotychczas i wtedy ręce mi opadają.[/B] [B]Ja już nie wiem.[/B] [B]Pisze posty pozytywne a dzisiaj takie mega zwątpienie ale tak tez bywa nich nikt nie myśli,że bajecznie Blek się odmienił i jest aniołem.[/B] :-(
  13. Karjo wychodzi na to,że mieliście racje i odpowiednie podejście skutkuje. Systematyczność przed wszystkim. Wiadomo,że kolorowo nie jest ale postępy są i to znaczne. Rady ,które wyczytałam przykładowo o tym nie spinaniu się i przyciąganiu psa na spacerku gdy idzie inny psiak sprawdzają się w stu procentach. Faktycznie moje nerwy być może przekazywałam jakimś sygnałem psu a on atakował. Wiadomo ciągnie się dalej i bywa,że warknie ale to wtedy gdy nie dopilnuje i położy się w przejściu a któraś z dziewczyn przechodzi. Staram się go nie zamykać chyba,że koniecznie musze.Pracujemy a nie rozwiązujemy problemu izolacją z lęku. Co do kastracji to zastanawiałam się bo widze postępy są mimo,że nie kastrowałam.Nic nagle się nie stanie i wieeele pracy przed nami ale skoro tutaj każdy uważa,że to tak dobre rozwiązanie i nie zagraża psu to dlaczego nie. Widze postępy i jest o niebo lepiej niż było co nie znaczy,że jest dobrze. Mase spraw do przepracowania przed nami.
  14. Za tydzień jesteśmy umówieni na kastracje. Cały czas zastanawiam się czy to konieczne...mase wątpliwości mimo,że to nie grozny zabieg a jednak ingerencja chirurgiczna. Myśle nad tym bo zmiana podejście pomaga...zmienia się a to,że ma dużo energii to normalka młody w końcu z niego jeszcze psiak. Nie uciekam jak widze idącego naprzeciwko psa,nie ściągam go na smyczy do nogi nerwowym ruchem i co najlepsze on się nie rzuca jak nie wykonam tego gestu. Przyznam ,że ciężko mi nad tym zapanować bo już jakiś nawyk mam,że jak widze innego psiaka to mojego do nogi i denerwuje się odrazu co będzie...zapieram się i czekam na atak. Jak panuje nad tym odruszem to potrafi przejść spokojnie bądz nie zwrócić uwago na innego psa...nawet merda czasem ogonkiem jak podejdzie i wyczuje,że to suczka. Dziwne ale skutkuje. Dzisiaj raz zawarczał na małą bo nie zauważyłam,że wywalił się pod stołem w kuchni a ona po coś przyszła no i została zwarczana. Dajemy rade,,,powoli i małymi krokami walcząc przy okazji z własnymi przyzwyczajeniami. Jeszcze tylko musze gdzieś wykopać jak go oduczyć zjadania mojego obiadu. Zostawie mięso i wyjde na 5 minut to zawsze się przemknie i wykradnie...chować trzeba wszystko bo na blat wylezie jak czuje coś dobrego.Dobrze,że lodówki otwierać nie umie:) Pozdrawiamy i jeszcze raz serdecznie dziękuje za wszelkie rady. Ja myślałam,że już nic z niego nie będzie i tak będziemy wegetować ze sobą męcząc się nawzajem bądz zmuszeni będziemy się rozstać dla dobra dzieci. Jednak praca i systematyczność popłaca trzeba tylko mieć pojęcie ...wspaniałych doradców...i chęci:)
  15. Mój problem jest znany więc odnośnie Bleka nic nie napisze. Jestem przypadkiem gdzie pies zrobił się agresywny do dzieciaków po pojawieniu się młodszego. Musze jednak wspomnieć o piesku mojej mamy z która mieszkałam jakiś czas jak urodziła się starsza córka.Jamnik Czako zrobił się bardzo delikatny przykładowo nikomu nie dawał swojej piłki...odrazu uciekał jak zorientował się,że ktoś chce ją zabrać.Dziecku przynosił i kładł w leżaczku. Nigdy żadnych przejawów agresji nawet gdy moje malutka wtedy córka raczkując starała sie zachowywac jak pies i targała z nim szmatke czy zabawke. Pies sąsiadki(mieszka obok)suczka kundelek po urodzeniu przez nią synka stała się drugą mamą.Troszke to upierdliwe było by tylko rodzina mogła podejść do dziecka a na reszte warczała.Niegdy nie zrobiła nikomu krzywdy. Jak widać ile psów tyle przypadków i mam nadzieje,że tych przejawów psiej opiekuńczości i delikatności w przypadku pojawienia się dziecka jest więcej niż tych agresywnych.
  16. Nie buntował się co nie znaczy,że było to przyjemne dla niego jak widać. Będzimy tego unikać tzn porozmawiam z Wiki jak ma postępować,żeby było dobrze i tak ma nie przytulać psiaka.Dziękuje za rade. No pomijając tą sytuacje nie warkną,nie zbuntował się....postępy są.
  17. Staramy się i co?konsekwencja popłaca są postępy. Nie ufam mu jeszcze i pewnie szybko nie zaufam ale od ostatniego postu raz tylko warkną na młodą jak przechodziła.To na prawde ogromny sukces bo jak chodził po mieszkaniu taka sytuacja miała miejsce około 2 razy w przeciągu powiedzmy godziny.Co chwilke coś mu nie pasowało. Co najlepsze nie zrobiłam nic ponad nowe legowisko i zakaz polegiwania w przejściach. Jak zawołam podejdzie i pod moim bacznym okiem jedna czy druga może go pogłaskać. Wczoraj nawet przytulaski były..oto dowody:p [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/185/bceafdf3e4dc450cmed.jpg[/IMG][/URL] Na spacerach i podczas wychodzenia dalej kiepsko.Ciągniemy się straszliwie ale mam nadzieje,że z czasem to też wypracujemy. Własnie co do smakołyków ograniczyłam ilość bo sporo tego szło a on i tak siad czy leżeć robił tylko jak miałam coś w ręce i skupienie na 5 sekund dosłownie i od nowa to samo za każdym razem.Zero postępów. Trzymajcie kciuki bo na pewno się przydadza bo to nie takie proste wszystko jak by się wydawać mogło. Już mi gęba od gadania do niego boli bo jak już siły nie mam to siadam koło niego i mu mówie:"ty wariacie jak byś zachowywał się normalnie to miał byś tyleluzu i swobody i tyle nowcyh wrażeń.Dlaczegopani tak na złośc robisz itd...."gadam i gadam jak poturbowana ale w momentach zwątpienia jak ten długi zimny jęzor poliże po policzku to nabieram nowych sił. Mój Tżostatnio stwierdził,że będzie na niego mówił Krakers bo jak mu zmieni imie to może grzeczniejszy będzie heh tonący chwyta się czego może. Walczymy i nie poddajemy się w każdym razie:lol:
  18. karjo chodziło mi oto,że jeśli miał by kaganiec ,którego nie zniszczy mając na pysku mógłby mieć więcej swobody i być puszczany na spacerach bo w chwili obecnej nie jest to możliwe. Bałam się nawet na za długiej smyczy go puścić,że podleci do kogoś i zrobi krzywde tym właśnie kagańcem.Materiałowym nie miał szans ale swobody też nie wiele bo w momencie spuszczenia zajmował się tylko zrywaniem kagańca i potrafił go rozpracować w ciągu 15 minut. Zawsze chodzi na smyczy.Wieczorem jak osiedle pustoszeje puszczam go,żeby się wybiegał sam a gdy widze,że ktoś nadchodzi zaraz go zapinam. Przywoływany przychodzi zawsze.
  19. O faktycznie może spełnić zadanie i nie zniszczy go tak łatwo:)Dziękuje.
  20. LALUNA wiem wiem tylko jak pisałam czekam na przypływ gotówki...wypłata ostatniego i umówie się na kastracje. No i zapewne zasięgne jakiś porad od szkoleniowca,który będzie mógł ocenić zachowanie Bleka i poradzić jak z nim konkretnie pracować. an1a dziękuje za linka zaraz poprzeglądam co tam ciekawego polecają.
  21. elinka wziełam się ostro do pracy. Za radami idąc posłanie jedno leży w łazience,drugie w pokoju...nie ma spania w przejściach.Ostro tego pilnuje. Odkąd tak się stało mniej jest sytuacji gdy Blek warczy na dziewczyny bo i one nie przechodzą koło niego tak często. Spacerki ehh to wyzwanie bo nijak nie moge mu nic do tej głowy wsadzić. Smakołyków zjadł tony a i tak po smakołyku robi to samo.Wiem ,że to sporo czasu zajmie i jestem gotowa do poświęceń.Nie odpuszczam. Haltki chyba będzie koniczne więc w dniach najbliższych idziemy kupić taki wynalazak. Mam takie pytanko jaki kaganiec polecacie.Bankrutuje na kagańce bo każdy rozrywa w drobny mak. Łpami i o ziemie tak targa,że każdy mam na góra tydzień i musze kupić nowy. Myślałam nad blaszanym ale bałam się,że jak w kogoś walnie takim to zrobi krzywde bo to huragan jest na spacerach. Materiałowe nie mają szans niczym wtedy się nie zajmuje tylko targaniem wroga. Jakie rady?? Co jeszcze...sprawdziłam go do ludzi na spacerkach.Koło 10 osób przejdzie spokojnie na 11 się rzuca i nie wiem czym to jest spowodowane.Przechodzi jak każda inna a jednak powoduje atak u niego. Koło jednego psa przejdzie spokojnie na trzy kolejne się rzuca i ciężko go opanować. Siad robi jak mam smakołyki w ręce.Jak nie mam nie ma szans na spokojny siad,warjacja i dzikie skoki na mnie.Siniaki nowe ale i nowe siły. Dziękuje raz jeszcze za rady...staram się stosować i dokształcać we własnym zakresie.Nie trace nadziei ,że będzie mógł wariat zostać z nami i przestane się wkońcu bać.
  22. Myślałam nad tym ale na forum czytam,że to samo zło. Zresztą on jest taki wariat,że bała bym się chyba żeby sobie czegoś nie zrobił. Kastracja może obnizyć agresje?Wiem,że jak u szczurków hormony buzują i zaczyna ogon być agrsywny kastrujemy by mu pomoc to wewnętrzne pobudzenie(jeśli trwa długo)wyciszyć. Na takiej zasadzie działa kastracja u psiaków?
  23. Pies nie jest kastrowany. Bleki ma zakaz wchodzenia na łóżko w dużym pokoju a w małym jak musze go tam zamknąć to się wyleguje choć tyle ma przyjemności. On warczy na nie obojętne gdzie się znajduje nie tylko na własnym legowisku.W kuchni pod stołem lub pod drzwiami lubi leżeć w lecie bo tam chłodniej. Dzieciaki przejdą z pokoju do pokoju już warczy. Jak leży pod stołem to nie mają wstępu do kuchni bo nie muszą przejśc blisko a już warczy. Najgorzej jak ułoży się w przejściu gdzie trzeba go minąć...zęby odrazu i wtedy najbardziej się boje,że nie zareaguje na czas. Zazwyczaj po pierwszym warknięciu krzykne "Blek nie wolno" i odrazu odpuszcza i przenosi się w inne miejsce. Wczoraj i dzisiaj cały dzień ćwiczyłam z tym wychodzeniem na polko.Jak skakał odkładałam smycz i nie idziemy.Poszła do pokoju i czekałam a on skakał pod drzwiami dobre 15 min w euforii po czym uspokoił się.Podeszłam i znowu to samo.Tak z 20 razy rano,po 12,po 16 ,po 18 i przy wieczornym spacerku pewnie czeka mnie to samo. Padałam już z wycieńczenia a on dalej swoje. Matko ile on ma energii. Pracujemy staramy się. Na niczym mi tak nie zależy jak na tym by ta agresja znikneła. BYm nie musiła kontrolowac cały czas gdzie pies a gdzie dzieci.Nie mówie,że nie kontrolować wcale ale bez strachu.
  24. elinko no staram się jak moge wierzyć w to,że się uda i będziemy mogli wkońcu żyć normalnie. Pewnie nikt jak ty wiedzieć nie będzie co znaczy mieć pod jednym dachem tak nie pewnego psa.Lęk,stres,oczy dookoła głowy.Mam nadzieje,że się uda i wkońcu będzie normalnie bo jestem tym strasznie zmęczona psychicznie.Chyba wolała bym pracowac w kamieniołomach niż mieć tyle dylematów i lęków w sobie. Pozdrawiam :)
  25. Karjo na pytanie ,które zadała puli odpisałam na Pw i dostałam też odpowiedz za co serdecznie dziękuje. Dostałam propozycje co do szkoleń w Katowicach i namiary na pana w Krakowie i zaraz po wypłacie będe się kontaktowała. Co ja moge więcej napisać ponad to co już napisałam. Jak zrobimy postępsy czy cokolwiek w tej sprawie ruszy chyba nie ma potrzeby wałkowac tematu i pisać wkoło tego samego czytając jaka to jestem zła i nie odpowiedzialna i ,że psa mam uśpić i nie mieć więcej zwierząt. Dowiaduje się teraz,dużo czytam.Już pewne wyczytane rady stosuje systematycznie i staram się do tego przykładac większą uwage niż wczesniej. Nie wiedza nie usprawiedliwia wiem ale nikt nie jest znawcą od poczatku. Swoją drogą jak pisałam skorzystam z pomocy fachowca w celu zablokowania tej agresji.
×
×
  • Create New...