Jump to content
Dogomania

Cajus JB

Members
  • Posts

    6347
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Cajus JB

  1. Dzięki Asior za sprostowanie. To trochę zmienia postać rzeczy. Na pewno trzeba uważać przy kontaktach. To nadal zagrożenie. Pewnie więcej powie wizyta, ale i tak adopcja chorego psa na dalsze leczenie do DS to ryzykowne. Czekam na wynik wizyty.
  2. Zajrzyj Kasiu jak dasz radę. Zdjęcia trzeba jeszcze raz przeładować. Allegro trzeba zrobić.
  3. Oczywiście. Jedziemy z deklaracjami. Co do sterylizacji to nie ja ją załatwiałem. Dowiem się co i jak i jakie są możliwości.
  4. Zapisuję sobie. Edit Doczytałem ostatnie trzy strony. Zrozumiałem tyle. Kobieta ma trójkę dzieci. Jedno półroczne. Pyta o psa rasowego. Pako jest leczony nadal. Przepraszam ale widzę to tak. Kobieta ma półroczne dziecko i pragnie przyjąć następne - Paco. Bo tak trzeba napisać. Podwójna opieka, ogromne koszty, zwracanie uwagi na wiele rzeczy. Paco jest chory. Co stwarza dodatkowe zagrożenie. Pies po przejściach powinien trafić do domu spokojnego. Dom gdzie jest małe dziecko nie jest takim domem. Niech dziecko zachoruje na dziecięcą chorobę. Szpital. Co wtedy z psem? A jak Paco w tym czasie będzie potrzebował pilnej interwencji? Rozumiem, że na pewno są inni domownicy, ale to znów wiąże się z kosztami. I to pytanie o czystość rasy. Psa się kocha takim jakim jest. Jeśli człowiek zakochuje się w psie to w Nim, a nie w rasie. Wyjątki to hodowle i pasjonaci, ale tego tu nie ma. Moje zdanie jest mało ważne, ale proponuję to wszystko na spokojnie przemyśleć nawet po pozytywnym wyniku wizyty. [B]Zdrowy rozsądek przede wszystkim[/B].
  5. Umieściłem Topika na nk [url]http://nk.pl/profile/25776426/gallery/album/15/910[/url]
  6. W nocy zaczynam ogłoszenia. Na razie nk [url]http://nk.pl/profile/25776426/gallery/album/15/909[/url]
  7. Edit Usunąłem post. Był bez związku z tematem.
  8. Oczywiście, że moja ocena jest błędna bo opiera się na nierzetelnych informacjach lub ich braku. Nie mam zamiaru rejestrować się na kolejnym forum bo już mam kilkanaście i każde następne to dodatkowa praca. Powodująca, że mniej czasu poświęcam tam, gdzie powinienem. Proponuję wprowadzać psa do pomieszczenia gdzie jest pan domu i wtedy niech się porusza po pomieszczeniu. Wychodzi i wchodzi. Nagradzać za pozytywną reakcję, a przy negatywnej psa wyprowadzić, odczekać i powtórzyć. Niech sytuacja kojarzy Mu się pozytywnie. Mam nadzieję, że informacje o Jurandzie będą rzetelne i na bieżąco. Dziś jak na razie nic się nie dowiedziałem.
  9. Jeśli chodzi o Juranda to martwi mnie, że specjalista dotrze dopiero za kilka dni. Rozumiem, że dom nie ma odpowiedniej wiedzy. Czyli mogą zostać popełnione nieodwracalne błędy. Rino nie ma stada. Tam nie ma hierarchii. Jest opiekun, jego rodzina i Rino. Prosiłem kiedyś o osobny wątek dla Rina, ale się nie doprosiłem. Zero informacji. Rino nie chce dominować. Ustalił jakie są zależności w rodzinie ludzkiej. Wybrał silnego opiekuna. Resztę rodziny uznał za podległą temu opiekunowi. Myślę, że cała rodzina powinna zająć się Rinem. A Pani Krystyna się nie mieszać. Nawet czasowo opuścić dom.
  10. Ja sobie wszystko doczytam na spokojnie.
  11. Ja też przeoczyłem ten wpis. Czekam na relacje z nowego domku.
  12. [B]Jest 7 września. DT jest umówione do 9 września. beataczl dzwoniłem. Bez odpowiedzi. Jak to wygląda? [/B]
  13. No wiem. Przepraszam. Ja się zawsze w coś wpakuję.
  14. Przyznaję się. Jestem wiecznie niezorientowany. Jakieś wieści z domku?
  15. Też to dopiero później doczytałem, ale ludzie internauci próbowali Go ratować. Zbierali fundusze. To bardzo dużo.
  16. Przepraszam Temido. Siedzę drugą noc nad jednym wątkiem i nic innego nie robię. Dziś w nocy dotrzymam obietnicy.
  17. Przepraszam inny pies pochłonął mnie bez reszty. Cieszę się, że są decyzje. Nigdzie nie pisałem. Pisać o wizytę? Czyli rozumiem, że trzeba Rudzikowi postawić kojec tak?
  18. Skrócę trochę to co napisałem. Widzę dla Juranda takie zagrożenia: Świat zewnętrzny, którego nie widzi i nie słyszy. Potrzebuje opieki człowieka w jego poznawaniu i uczeniu się. Im mniej zmian wokół samego Juranda tym lepiej. A każda zmiana powinna być mądra i przemyślana. Inny pies. W tym wypadku Jogi który nie umie się z Jurandem skomunikować, przez co Jego zachowanie jest sprzeczne z opisami i wiedzą o Nim. To mało naturalne. Nie wiem czy jakikolwiek pies przy hermetycznym świecie Juranda będzie mógł się z Nim komunikować. Człowiek próbujący uszczęśliwić Juranda. Uznający, że wie wszystko ( ogólnie ). Nikt z nas nie wie wszystkiego ( ogólnie i także o mnie ). Cała nasza wiedza o psach nie powinna być odnoszona do Juranda. Opiekun powinien Juranda wprowadzać i pomóc poznać samego siebie i nowe otoczenie. To daje gwarancję współpracy. W tej chwili opiekun raz jest z Jurandem, raz z Jogim ( próby poznania psów ). Obie "próby" skończyły się poczuciem zagrożenia u Juranda, do którego nie można podchodzić jak do zwykłego psa. Nie jest to wielka gwarancja stabilizacji i ufności w opiekuna u Juranda. Potrzeba tu bardzo dużo zdrowego rozsądku. Kto wyadoptował niewidomego i głuchego psa do domu gdzie był inny pies? Dorosły i terytorialny o silnym charakterze. Niech napisze o tym. Podzieli się wiedzą.
  19. Każda rasa ma swoją specyfikę i w obrębie każdej rasy, każde zwierzę ma swój charakter. Najczęściej zbliżony do ogólnego wzorca rasy. Nie nie da się ukryć, że Podhalany to psy towarzyskie dla ludzi i zwierząt. I na tym opiera się przeświadczenie o tym, że w tym wypadku wszystko będzie dobrze. Według mnie mylne. Jurand nie ma rasy. Najlepiej nazwę Go psem autystycznym. Zamkniętym w swoim własnym świecie. Świecie pozbawionym części bodźców. Nie wiemy jak długo taki stan trwa i co było Jego przyczyną. To pies wyjątkowy pod wieloma względami. I wymaga specjalnego traktowania i specjalnego domu. Nie chcę się tu kłócić. Jedynie podzielić swoimi wątpliwościami. Poznawanie się psów. Jak to wygląda? Jurand poznał Jogiego w Szczecinku. Było wszystko w porządku dopóki psy nie spotkały się prawie nos w nos. Podróż. Znów informacja o zgrzytach. Jurand spędził noc w domu. W ciągu dnia pobiegał i wszystko w porządku. Znów dobrze. I teraz kojec. Jurand do kojca, Jogi na zewnątrz. Zgrzyt. Wyprowadzenie Juranda, Jogi w kojcu. Zgrzyt. Jak to wygląda? Bo o ile Jogi może podejść sam lub na komendę to Jurand jest podprowadzany czy sam podchodzi? Psy powinny poznać się po zapachu, a nie poprzez zgrzyty zza krat. Ja to wygląda? Jurand szczeka czy rzuca się na kojec? Powstaje mętlik w głowie Ich obu. U Juranda spotęgowany brakiem wzroku i słuchu. Raz tak, raz tak. Dotychczas miał stabilną sytuację. Jurand źle znosi zamknięcie w kojcu. Pokazał to tam skąd był zabierany. Miał wiele do powiedzenia sąsiadom obok. Teraz wrócił do punku wyjścia. Kojec Mu nie pasuje dlatego Go podkopuje. Nie chce tam być. Następna sprawa to ta terytorialność. Też czegoś nie rozumiem. Skoro Jogi jest psem terytorialnym i opiekun bał się o Jego zachowanie to gdzie nastąpiły te ataki bo tak to czytam. Nie na terenie, który jet ogrodzony i zamknięty. Więc poza nim. To świadczy, że Jogi ma silny charakter, dominujący. To nasuwa kolejne pytanie. Dlaczego Jogi cofa się gdy Jurand warczy? Dał się zdominować? Tak od razu bez niczego na swoim terenie? Obawiam się, że Jogi jest mocno zdezorientowany. A w momencie gdy się odnajdzie. Przestanie się cofać. Jogi widzi i słyszy, ale nie rozumie czemu Jurand nie czyta Jego zachowania. Prawdopodobnie nie miał kontaktu z psem, z którym nie mógł się porozumieć. I znów wracając do Juranda co jest Jego terytorium lub co będzie? Jak to zostanie rozwiązane? Znów jest w mało stabilnej sytuacji. Czas na tak zwane "dotarcie" pies-pies, pies-człowiek. Określacie Go na dwa tygodnie i dla zdrowych psów. Niech będzie. Co jeśli psy się nie "dotrą"? Opiekun wróci do pracy. Psy będą pod inną opieką lub zostaną same w izolacji. To mało stabilne. Znów bałagan w głowie. A to bardzo ważne na początku aby pies poznał swoje miejsce. Zorientował się co i jak. Tylko jak Jurand ma je poznać po zapachu? Nie widzi gestów, zachowań, nie słyszy dźwięków. Jak wejdzie człowiekowi w drogę ( zrzuci coś ze stołu ), to pól biedy. A jak wejdzie w drogę Jogiemu ( zje mu coś z miski )? I tu przechodzimy do hierarchii. Człowiek to opiekun. Dobrze. Ale psy to psy. Mają swoją hierarchię. I dwa samce będą ją ustalać prędzej czy później z bardzo dużym prawdopodobieństwem. I jeszcze jedna rzecz, ale na to już padła odpowiedź jak mniemam. Jogi jest ze schroniska czyli rozumiem jest, że wykastrowany. Problem pojawienia się suczki z cieczką w pobliżu i reakcji Jogiego na Nią nie istnieje. Nie potraktuje Juranda jako konkurenta jak ten się do Niego zbliży. Prawda? Podhalan to pies przyzwyczajony do ciężkich warunków atmosferycznych. Zgadza się. Tylko, że Jurand to futro ma takie nijakie i mocno się zastanawiam ile czasu będzie mógł spędzać w na dworze. Wspominam o tym dlatego, bo boję się, że w chłody oba psy nie znajdą "wspólnego języka" w tej kotłowni. Znów mało stabilna izolacja. To wszystko co napisałem prowadzi mnie do wniosku, że oba psy mogą być częściej izolowane niż będą razem. Obawiam się o kontakty z człowiekiem. Jurand będzie Go czuł i lgnął. Jogi tak samo. On widzi i słyszy. Zatrzymany komendą pewnie się cofnie, ale jeśli to On będzie już dominującym w domu psem nie zaakceptuje tego. Bo w hierarchii to On powinien być pierwszy i był pierwszy w domu. Jak bardzo odpowiedzialny powinien być opiekun? Jak wiele jest niewiadomych? Moje wszystkie posty wynikają z mojej wiedzy i doświadczenia. Nie traktuję tu nikogo jak idioty tylko zadaję pytania, w kwestiach, które budzą moje wątpliwości. Ma do tego prawo i bardzo chciałbym się mylić. Wiem, że adopcja Smutaska przyniosła wiele radości i na pewno mocno podbudowała. Ale Smutasek "tylko" nie widzi i trafił do domku z suczką. Jurand jest inny. Ma swój świat. I to nie jest świat typowego Podhalana. Nie czyta żadnych komend i gestów ani u człowieka , ani u psa. Zapach nie uczy. Daje świadomość o czyjeś obecności i tylko tyle. Myślę, że to za mało aby Jurand szybko się odnalazł i dostosował w relacjach pies-pies, pies-człowiek, pies-człowiek-drugi pies. Jurand powinien być w domku gdzie będzie jedynym psem. Jak pisałem nie mam zamiaru się tu kłócić. Oczekuję jednak, że w wypadku Juranda relacje z domku będą możliwie częste i zawierające dużo szczegółów. I proszę tylko o jedno. Jeśli Jogi tylko warknie na Juranda ( On tego nie usłyszy, a człowiek Mu tego nie przekaże ) proszę napiszcie o tym. To będzie oznaczać, że odzyskuje pewność siebie i zacznie się spór o dominację. Dla mnie jego wynik jest jasny i człowiek go nie powstrzyma. Świat Juranda jest hermetyczny. On nie zrobi nic "głupiego". Tylko przy bezpośrednim kontakcie będzie się bronił co wynika z poczucia zagrożenia. Trzeba szczególną uwagę zwracać na Jogiego. Jego zachowanie. Zależy mi też z tego względu, że Juranda poznałem osobiście. Chciałbym aby bezpiecznie i godnie dożył swoich dni. Jacek Barczak
  20. A Jogi jest kastrowany? Na połowie zdjęć kobieta stoi między dwoma psami. Ma ręce z przodu, ciało z tyłu. Na ostatnim widać jak psy się jeżą. Jest pochylona głaszcze Juranda, trzyma krótko Jogiego. Dobrze, że pracownik schroniska trzyma Juranda. Nadal nie zapeszam, ale jakie ta kobieta ma doświadczenie? Ktoś ją uświadomił, że w ten sposób sama może wywołać konflikt i znaleźć się w jego środku. Jedną ręką nie zapanuje nad dużym psem. Proszę o to aby jak najczęściej były wizyty i relacje.
  21. [B]dara9[/B] robiłem ogłoszenia nieraz. Zależy od tego do kogo trafią. Czasami jet kilkanaście odpowiedzi, czasami żadnej, czasami jedna, ale ta właściwa. Ogłoszenia są po to aby ludzie mogli zakochać się w psie. Czasami to trwa. Trzeba być dobrej myśli.
×
×
  • Create New...