Jump to content
Dogomania

borzo

Members
  • Posts

    68
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by borzo

  1. Hej Atrisko! miło,że piszesz. W sumie tak, jakoś się ogarnęłam, juz tak nie łkam za Dronją i rozglądam się za psią duszą - jest tyle pięknych i wspaniałych psinek do uratowania! Ale naprawde nie pisałam juz więcej, bo nikt nie pisał, to nie chciałam wątku na siłę podtrzymywać :eviltong: tu sa bardziej gorące tematy :cool3: Tydzień temu byłam w Azylu, a przy okazji poznałam urocze młode dziewczę - dogomaniaczkę Anię. W Azylu popłakałam się ze 4 razy - za Dronją i psinkami, które nie mają domów. W tą sobotę planuję jechać do Celestynowa, bo ze strony upatrzyłam sobie słodką sunię i chcę zrobić rekonesans. Ale przez ten czas, co wątek umarł, cos się zmieniło! Mój M. oswaja się z myślą o psie. Nawet chce ze mną pojechać do schroniska - tak się cieszę :multi: Pieska pewnie wezmę w sierpniu, bo ide wkrótce na urlop, a nieludzkim byłoby psinę ze schroniska ciagać po Polsce i fundować stres od początku. Nie myslałam, że w ogóle będę miała ochotę na urlop, żyć mi sie po smierci Dronji odechciało, ale baterie mi się wyczerpały i trochę z M. odreagujemy te trudne chwile. I tak jak wracam do domu z pracy, to sie łapię, że z psem trzeba wyjść, a tu gucio :shake: W sobotę po Azylu byłam w plenerze, obok miejsca, gdzie pochowaliśmy Dronję, ale nie chciałam iść na Jej grób - nie byłam w stanie i nie wiem, kiedy będę. Michał mi mówił, że wszystko w porządku, kopiec pięknie obrasta kwiatkami, trawą.. PS: wpadłam w jakis ciąg/obsesję - codzinnie siedzę na Dogomanii do późnych godzin nocnych i maniacko czytam wątki psów w potrzebie. Argh! Ściskam Atrisko - dzięki za odzew! czuwaj!
  2. Sylwia - niestety za dwa tygodnie będe nad morzem. Mieszkam na bielanach, do Celestynowa jechałabym pociągiem podmiejskim, w ta niedzielę miałam jechać z chłopem do Azylu, ale jeszcze zobaczę jak to pogodzić - obawiam się, że dwa schroniska dzień po dniu, to może być za dużo dla moich nerwów - tydzień temu w Azylu płakałam jak bóbr. Wysłałam ci PW Sylwia.
  3. hej, czy ktoś z Was-odwiedzajacych regularnie schronisko będzie w tą sobotę?Planuje się wybrać w ten weekend - przymierzam się już mocno do adopcji. Znacznie lepiej bym się czuła,gdyby po schronisku oprowadził mnie ktoś obeznany, z pracownikami bywa różnie. Szczególnie wpadły mi w oko Kaja - młoda suczka podpalana i Kama - czarna podpalana. Bardzo chciałabym Je zobaczyć. :p
  4. O matko,jakaż ona cudna! Jakiego jest wzrostu, dokąd sięga? Na początku pewnie nie można by było zostawiać jej na parę godzin, jak sie idzie do pracy? Dużo fantów zżera?:eviltong:
  5. Piękna! taki wspaniały pies się marnuje,ale to cud,że trafiła na Ciebie Kasia!Ja teraz powoli szukam suni, ale ta jest niestety dla mnie za duża- mieszkam w kawalerce :-( hop do góry!
  6. Kingula!trzymam kciuki za Was.:calus: To bardzo ważne, że Dżekus jest pod profesjonalną opieką, to daje trochę spokoju, jak stan Psinki jest ciężki. Wiem o tym, bo jeszcze 2 tygodnie temu walczyłam o moją Dronję - i myślę, że ostatnie godziny w Elwecie spędziła pod okiem specjalistów, niestety za TM [*]. To, że jesteś praktycznie cały czas przy Nim, na pewno dużo Mu daje - miłość jest najważniejsza. Pomyśl, że ja Ci strasznie zazdroszczę - Twój psinek żyje już 16 lat - to niesamowity wyczyn, kawał psiego czasu. Ściskam i melduj jak Dżekuś dochodzi do siebie!
  7. Kingula - niezła jesteś! :cool3: myślałam już o takim fortelu, co by zachachmęcić, że psinka się przybłąkała, ale jakoś nie umiem tak oszukiwać z premedytacją, M od razu by się kapnął, że coś tu nie gra i nieprawdopodobny jest taki zbieg okoliczności, więc raczej oszustwo odpada - nic za wszelka cenę. Ale - Michał robi postępy, interesuje się zdjęciami psów, które oglądam, już nie porównuje do Dronji, no ale się nie pali zdecydowanie :shake: Zaba - miałam to samo - wszystkie psy mnie wkurzały, teraz już patrzę na ich właścicieli z zazdrością.. zaba - a nie możesz sobie jakiegoś piesa wziąć tam, gdzie mieszkasz? Trzymaj się kochana - teraz one razem biegają gdzieś po łąkach...
  8. no właśnie. Miski Dronji stoją - nawet wodę wymieniam - gdyby Dronjowy duch miał wpaśc i chcieć się napić(i to piszę ja - ateistka!). Czy nowa psinka miałaby korzystać z tych samych? Sama nie wiem. Pokazuje Michałowi zdjęcia różnych psinek, nawet jedna bardzo wpadła mi w oko z Celestynowa, ale on chyba za bardzo porównuje je do Dronji i nie wykazuje entuzjazmu - no tak Dronja była najpiękniejsza. Zawsze będzie wyjątkowa i jedyna, ale tyle pięknych psów czeka na dom i uwagę.. A tak w ogóle to dziwne, ale wieki nie widziałam żadnego bezdomnego psa w moich rejonach.. Vesna Twoja psinka jest przepiękna! Jest do kładnie w moim typie - szczupły pyszczek, podpalana, to spojrzenie, uszy netoperka (Dronja takie miała-jej zdjęcie w tęczowym moście).Śliczna - cudownie, że znalazła Was!:loveu:
  9. sota36, mówisz, że Twój mąż po prostu wziął psa.. Ja nie mam już wątpliwości, czy zdradzam Dronję, widze Ja bardzo często w dzień, a w nocy.. śnią mi się psy - ze schronisk.. Ale Michał sie nie zgadza, mówi, że pod żadnym pozorem nie jest gotowy. Jak Ty zareagowałaś na przyprowadzenie psinki przez męża? Michał nie chce słyszeć o psie, mówię mu, że nie rozumie - że nie był w schronisku, wolontariacie - nie widział tego co ja, może wtedy bardziej by się przychylał do mojej decyzji. Co ciekawe, wszyscy mnie dopingują, zachęcają do adopcji, a jego niechęć odsuwają. Ale co mam zrobić - wziąć psa mimo jego weta? Przecież psinka ma mieć od początku zapewnioną miłość i spokój, a nie wiszący w powietrzu konflikt, a mnie się nie chce z nim 'użerać'. Wiem, że on może dojść do tego za pół roku, ja napewno nie będę tyle czekać - wykluczone. No i pupa :-(
  10. Rusellka - przykro mi z powodu Twoich Psinek :calus: Tika jest słodka, ale mnie nie ma 9 godzin w domu, a z opisu wynika, że trzeba jej poświęcić mnóstwo uwagi i jak najmniej się rozstawać ( wiem, iz dotyczy to każdej psinki, ale mam nadzieję, że wiesz co mam na myśli), a sposobów pracy z psem musiałabym dopiero zacząć się uczyć. Cóż mogłabym bezczelnie wziąć psinę bez Michała zgody, też jestem uparta, ale jak się bierze biedaka ze schroniska, to on raczej musi mieć od początku zapewnioną miłość i spokój, a nie niesnaski wokół i łaskawe oczekiwanie, aż ktoś otworzy serce.. i pomyśleć, że to ja spędziłam z Dronją ponad 13 lat..
  11. Ni mam problem. Michał właśnie wrócił - powiedziałam mu - wykrzyczał prawie ze łzami w oczach, że nie ma mowy i on się kategorycznie nie zgadza. I jeszcze mi powiedział- czy gdyby on umarł, to bym tydzień później znalazła sobie kogoś. :-( Uważam, iż takie porównanie jest bez sensu i nie fair. Ja zawsze będę kochać Dronję, ale po prostu kocham psy i nie wyobrażam sobie życia bez psinki u boku, a pustka po stracie najbliższej istoty tez ma tu wiele do rzeczy. No i co tu zrobić.. Wiem, że na pewno nie będzie chciał ze mna jechać do schroniska - on jest uparty jak osioł i w ogóle nie słucha. Nie przemawia do niego argument, że schronisko to jak wyrok dla psa i trzeba zaopiekować się jak największą liczbą psinek. Choć naprawić mały kawałek tego, co ktoś zepsuł, i życie jest inne..ech.. :shake: :wallbash:
  12. Wy jesteście po prostu wspaniałe! Dziękuję za komentarze, nawet nie zdajecie sobie sprawy (a może zdajecie), jakie to wsparcie posłuchać innych psiarzy, porozmawiać. Już postanowiłam - lecę po psa - w ten weekend lub następny, żeby piesio zaczął się przyzwyczajać i oswajać, jak mam dla niego całą dobę. Tylko jeszcze nie wiem - Celestynów czy Paluch. Moja kochana Szefowa już powiedziała, że pisnę tylko słówko i jedziemy po kudłatą. Niby mam upatrzoną sunię ze zdjęcia z Celestynowa, ale sama nie wiem - tam jest tyle wspaniałych psów i na Paluchu również. Najchętniej wzięłabym je wszystkie! Choć mam swój profil - średnia sunia, podpalana, tylko kundel itd. Wiecie - Dronja była taka zazdrosna, ale by mi dała popalić.. Jej miski stoją, są chrupki, nawet wodę wymieniam, gdyby chciała tu się w miedzyczasie napić czy odwiedzić swój dom. Rybka_39 powiedziałaś coś, o czym nie myślałam - faktycznie jak tak rozmawiam z moim M czy Mamą, to myślimy, że Dronja była szczęśliwym psem. Ona też była po przejściach - została znaleziona w worku w lesie, pod Warszawą, miała ponad pół roku. Ja byłam na wakacjach jak mój pierwszy, wymarzony pies - Negra zginął tragicznie, bo samochód Ją potracił. Wracam z kolonii, a tu matka stoi z jakimś kundlem :eviltong: Myślałam, że opiekuję się psem znajomych, a w autobusie mi powiedziała, co się stało. Nie mogłam sobie i jej darować, ale pokochałam Dronję, tak,że hej. A Negra tez była przybłędą - w średnim wieku - cudowna psina - zupełnie inna niż Dronja. Ech tak się nie chce rano wstawać, bo z psem się nie idzie na spacer..Przekręcam klucz w zamku, wracając z pracy i łapię się na tym, że już powinam słyszeć piszczenie, a tu przecież nic. Ale już się uspokoiłam (dziwne) i podjęłam decyzję. Tylko nie wiem, co mój M na to, on tez to tak przeżył, nawet się nie spodziewałam - a 3 lata z Nią był, a tęskni przeokrutnie. Cóż, będzie musiał się pogodzić z tym i już - psy są wspaniałe...:loveu:
  13. Erica, kochana - tak mi przykro :placz: tulę Cię mocno, jaki ten świat jest okrutny, wierzę, że teraz psia dusza zostanie już z Tobą na dłużej. Trzymaj się kochana!:calus:
  14. Dzięki za słowa otuchy. Wiecie, ale ja mam jeszcze takie czarne myśli w ciągu dnia, że dla Dronji nie zrobiłam wszystkiego, co mogłam. Nie kupowałam Jej karmy za 300 pln tylko sporo tańszą, powinnam Jej robić usg, morfologię i wszystkie badania częściej, zabierać w więcej miejsc. Nie za bardzo ją uczyłam ułożenia i takie tam. Była rozpuszczona i kochana, ale może powinnam starać się bardziej. Może zweryfikowałabym jakieś swoje błędy przy kolejnym pupilu.. ech bez Psa życie jest do kitu zupełnie..
  15. Witajcie. W piątek, po 4 dniach walki, po prawie 14 latach - mam nadzieję - szczęśliwego życia, odeszła moja najukochańsza Dronja. Strasznie płakałam, nie mogłam sobie z tym dać rady, ale już się właściwie uspokoiłam - jestem w żałobie, ale nie czuję teraz już tego obezwładniającego bólu i żalu. Zaczęłam przeglądać strony adopcyjne, oglądam pieski w schroniskach i coraz bardziej mnie nachodzi myśl, aby wziąć jakąś psią duszę do siebie i wyrwać ją ze schroniska. W życiu nie pomyślałam, że coś takiego zacznie mi tak szybko chodzić po głowie. Patrzę na te biedne psinki i płakać mi się chce, jak pomyślę, jakie są nieszczęśliwe. Nic jeszcze nie planuję, ale adopcja chodzi mi już mocno po głowie. Bez psinki w domu nie dam rady - dom jest taki pusty, a życie takie beznadziejne. I bije się z myślami, przecież Dronja dopiero co odeszła, a mnie już kolejny psiak w głowie? Myślę, że trzeba uratować, jak najwięcej psich dusz, ale czy ja nie zdradzam swojej świętej pamięci Suni? Jeśli gadam głupoty, to mi powiedzcie. Ale mam wyrzuty sumienia. Strasznie ją kocham, ale już tak nie łkam, w miarę się uspokoiłam, no i myślę o tych psach w schroniskach - tam jest tak okropnie. W kuchni stoi miska z wodą i chrupki, wącham całe mieszkanie, szukając zapachu Dronji. Życie bez Niej i bez psa przy boku w ogóle jest takie słabe. Czy nie za szybko pogodziłam się z Jej śmiercią? Czy raczej to dobrze, że chcę zaopiekować się kolejną kundelką z boksu? co myślicie, proszę o komentarze, krytyczne nawet. :-?
  16. Ramonko, trzymaj się, mnie właśnie teraz zrobiło się na 10 minut troszkę lżej. I jak mi M. powiedział, że właściwie to nie powinniśmy płakać, bo Dronja nie wiedziała, co ze sobą wtedy zrobić, nie umiała się zachować i wolała, jak Ją zagadywaliśmy i byliśmy weseli. Dziwnie się czuję, bo przecież przed Dronją miałam Negrę, ale ona była jakoś krótko, ech nie pamiętam nawet ile dokładnie. To był mój pierwszy wymarzony pies, odkąd pamiętam, zawsze chciałam mieć psa. I Negra zginęła, potrącona przez samochód, jak byłam na koloniach. Matka nie wiedziała chyba, co zrobić, jak ja sobie z tym poradzę i zobaczyła ogłoszenie w gazecie, że mała podpalana sunia szuka domu. Pojechała do jakiejś babki pod Warszawę - tamta znalazła Dronję w worku zawiązaną w lesie, ale nie mogła Jej trzymać. I ja wracam z kolonii, a matka stoi z jakimś kundlem, Negry nie ma. Myślę sobie, pewnie psem znajomych się opiekuje, a ona mi powiedziała.. Nie mogłam tego scierpieć, zła byłam strasznie, jak tak można - naglę nowego psa wziąć, ja bym wcale nie chciała. A tu.. 13 lat miłości.. I mimo,że mi jakoś głupio, bo Negra jakoś mi się tak zamazała, a kochałam Ją tak bardzo, nie wiem, czy rok z nami była, to jednak trochę mnie to podnosi, że ból się zmniejszy, bo ja i tak bez psa nie umiem żyć, i może Dronja oprócz hasania po psim raju, jeszcze sie reinkarnuje.. nie wiem, już nie umiem nic powiedzieć.. czytałam wątek o Vario, ile my psiarze mamy podobnych wariacji. Ja uwielbiałam Dronji wąchać Jej łapki i w ogóle całą, choć fiołkami nigdy nie pachniała. Teraz też szukam Jej zapachu wszędzie...
  17. bardzo wam dziękuję dziewczęta. to jest dla mnie też o tyle szok, że Dronja była chodzącym żywiołem, robiła takie fajne fikołki i piruety, jak miała iść na spacer - z radości, a tu nagle - 4 dni i koniec... wczoraj pojechaliśmy na Jej grób, zapaliliśmy świeczki, położyliśmy Jej kiełbaskę, chrupki i żelkę - ale by miała używanie. wszyscy uważali Ją za młodziutkiego psa, taka była zwariowana. Już planowałam po Jej chorobie kupić najdroższe karmy, warzywa gotować na te nerki i wątrobę i w ogóle wszystko. Widzę psy na ulicy, osiedlu - jestem psiarą, ale tak patrzę - nie podobają mi się - Dronja była dla mnie najpiękniejsza, żaden się tak nie porusza, nie ma takich oczu.. Jak ja nie chcę iść jutro do pracy, odwracać wzrok i zaciskac usta, jak mnie będą pytać, jak pies. Chcę się gdzies schować, uciec przed całym światem. Życie straciło swój sens..
  18. Witajcie wczoraj 0 19.55 odeszła moja najukochańsza sunia Dronja. Miała 13 lat o do niedzieli cieszyła się zdrowiem i radością. W poniedziałek wieczorem zaczęła mieć problemy z chodzeniem-pędem do weterynarza - powiedział,że może to kręgosłup - dał zastrzyki i kazał obserwować. Rano było źle - Dronja już nie chodziła i była nieprzytomna - badania krwi, nerki i wątroba źle, nie wykryto, ale wszelkie objawy wskazywały na babeszję. Kroplówki, zastrzyki, nocny dyżur, coś się jednak ruszyło, chociaż nie jadła, tylko piła, chwilę stała już robiła parę kroków - poprawa w czwartek - merda. Około 24.00 pogorszenie - torsje, niepokój, straszne pragnienie. Rano do lekarza - nie ma specjalistów, telefony, kto może zrobić usg, na modlińskiej kolejne badanie krwi - straszne pogorszenie, pędem do elwetu, bo tam dopiero mogłam zrobić usg. Badanie krwi - mocznica, nerki i wątroba w straszny stanie, ale zobaczymy - szpital. o 18.00 usg - guz 10 cm i chyba przerzuty, operacja właściwie nie ma sensu. Prosimy jeszcze o jakieś badania - sondy, rentgen..Nic - lekarka ze łzami w oczach zaleca jednak eutanazję. Dronja już nawet głowy nie podnosiła, widac było, że cierpi. Koniec. A ja nie mogę sobie zupełnie z tym poradzić, mój M też. Szukam jej w nogach na łóżku, wącham koc, na którym leżała, zbieram kłaki. Nie chcę iść w poniedziałek do pracy, słuchac pytań ludzi co z psem, w ogóle nic już nie chce. Była mi najbliższą istotą na świecie, skarbem. Nie było po niej wieku widać wcale - jeszcze przed tygodniem. A tu taki koszmar.. jak wy sobie radzicie, bo ja wyję z rozpaczy, nawet w okularach mi niewygodnie, bo całą twarz mam już opuchniętą. Tak Cię kocham Dronjulka! :placz:
×
×
  • Create New...