Jump to content
Dogomania

Bertanika

Members
  • Posts

    86
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bertanika

  1. [quote name='boksereczkaa']To, że ludzie się denerwują i chcą szybko załatwić sprawę nie powinno być jedną z przyczyn, dla której zwierzęta są wydawane w zasadzie każdemu chętnemu. Jeżeli kogoś denrwuje to, że musi czekać lub nie ma na to czasu, to tym lepiej, że taka osoba nie dokona adopcji. Tu nie tyle chodzi o ilość co o jakość. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tą rozmową z weterynarzem. Ja takiej rozmowy nie odbyłam... Co do ankiety, to faktycznie wypełniałam coś takiego, ale zajęło mi to dosownie kilka minut i nie wiem czy ktokolwiek to w ogóle czytał. Ja sama również narzekałam na procedury adopcyjne na Paluchu, ale nie chodziło o te wszystkie formalności, bo ich powinno być jak najwięcej, a o to, że (tak było w moim przypadku) usłyszałam, że kota nie adoptuje, bo nie. Bez żadnych konkretów, bez jakiejkolwiek rozmowy ze mną, poprostu nie. Dlatego też nie bardzo rozumiem tłumaczenie, że czasem w schronisku jest tak dużo ludzi, że nie ma czasu na rozmowę. Te parę min. rozmowy decyduje o czyimś życiu. Rozumiem, że nie zawsze da się wszystko przewidzieć, ale można chociaż próbować.[/quote] Kolejki są we wszystkich firmach użyteczności publicznej , a w schronisku ze względu na kilkutysieczny dobrostan - nie ma mozliwosci technicznych żeby ich uniknąć....Kolejki to zawsze dyskomfort i zawsze rodzą jakieś dodatkowe utrudnienia .Niedość dobrze Pani przeczytała ten tekst -bo nawet nie zwróciła Pani uwagi - że wiele adopcji nie może być zrealizowanych - ze względu na wątpliwosci zaistniałe podczas wywiadu W schronisku nie wychodzi się z łatwością ze zwierzęciem - w zasadzie nie jest Pani konsekwetna - bo widzę w tej wypowiedzi wiele sprzeczności Rozmowa w schronisku jest zawsze przeprowadzana , a ankieta jest obowiązkowa Być może Pani trafiła na jakiegoś gburowatego pracownika Dziwię się tylko, że Pani nie zareagowała we właściwym momencie , nie wykazując wówczas odpowiedniej dociekliwośći - trzeba było pójść ze skargą do Dyrektora - a nie po latach na publicznym forum , oskarżać nie wiadomo kogo. Oskarżać należy wówczas kiedy druga strona ma mozliwość ustosunkować się do tego - a nie za plecami... Tak to sobie mozna opowiadać niestworzone historie ...Personel to są przecież ludzie , nie zawsze nieskazitelni - miewają rózne humory tak jak to się zdarza każdemu z nas. Jednak na wszystko są skuteczne sposoby - gdyby ktoś mi odmówił uzasadnienia takiej decyzji - zażądałabym rozmowy wyjaśniającej Droga Pani mówimy tutaj o zasadach - a nie wyjątkowych przypadkach - które czasami zdarzają sie w każdej firmie. O tym rozmawiałyśmy już wielokrotnie - i nie widzę sensu aby dalej w takiej formie kontynuować tę polemikę Ja nie byłam świadkiej tej sytuacji , więc nie będę nawet próbowała rozwikłać tych indywidualnych przypadków, Sprawę należy uznać za przedawnioną lub wyjaśnić ją ostatecznie , kierując zapytanie do Dyrekcji Zegnam Panią , jeszcze raz - nie zamierzam już z kimkolwiek dyskutować Znikam stąd, wolę w sposób wymierny pomagać zwierzętom Pozdrawiam
  2. [quote name='Ewa i flatki']Nie dziwcie się dziewczyny- ta pani ma wierszówkę płatną, więc dwoi się i troi :evil_lol: Ja postanowiłam ignorować wszelkie jej napaści i dywagacje bo aż się prosi o zacytowanie motta, które mają emirowi ludzie w podpisach :cool3:[/quote] No cóż Szanowna Pani, widać, że wśród grona Dogomaniaków macie bez liku wrogich obozów ...czy mam rozumieć, że owe ugrupowania kręcą różne interesy... skoro tak się nienawidzą i skoro z taką łatwością przypisują innym jakieś „lewe korzyści” .... i skoro z całkowitym brakiem szacunku odnoszą się do tutejszych rozmówców... Czy do każdego- kogo Pani nie lubi - zwraca się Pani przez małą literę...? Ja akurat występuje tutaj jednoosobowo – a w tym miejscu to jakby działania z - "motyką na słońce" ........ Nie znam Waszych zależności i nie chce ich znać Na nikogo nie napadam co najwyżej przedstawiam swoje stanowisko i bronię się przed paskudnymi atakami -odbiegającymi od istoty tematyki Nie jestem tutaj po to żeby walczyć z określonymi personami i zarabiać na wierszówkach - widocznie dlatego moje poglądy jawią się dla niektórych osób tak irracjonalnie - choć konkretnych kontrargumentów nigdy nie usłyszałam....Jedna z tutejszych rozmówczyń - [B]Arinalilu[/B] – [B]podobnie jak Pani[/B] / zupełnie nic nie wiedząc kim jestem / - w ramach złości i odwetu za moje odmienne myślenie - oskarżyła mnie bezpodstawnie i publicznie o robienie interesów na zwierzętach , insynuując jakobym na nich żerowała i zarabiała. A, fe. Taką anonimową masę , która potrafi jedynie zionąć jadem, krytykować i żądać uzdrawiania wszystkiego cudzymi rękoma - nazywa się żargonowo moherem lub betonem - już wcześniej o tym sygnalizowałam, ale teraz nabieram pewności z kim mam tutaj do czynienia. Tak naprawdę, to na co dzień mam wspaniałych słuchaczy i nie ma potrzeby , żeby to grono dodatkowo powiększać o tak obcesowych rozmówców Zresztą zatraciłam już motywację do udziału w tych nie konstruktywnych paplaninach – bo preferowana tutaj forma odległa jest od rzeczowej dyskusji. Nie sądzę żeby cokolwiek dobrego wynikło z tego dla zwierząt. Widzę że Autorzy, którzy zainicjowali ten wątek - zupełnie nie przyjmują innych poglądów tylko szukają za wszelką cenę popleczników oraz zwady z "innowiercami" ... [B]Potocznie takie ugrupowania nazywa się Towarzystwem Wzajemnej Adoracji [/B]…To nie jest rozmowa na poziomie - to jest babranie się w pomyjach wylewanych przez ohydne trolle…to jest drobnomieszczańska małostkowość na wzór "dulszczyzny" …… Cieszę się że wsród Was mamy przyszłych wydawców, bo w końcu kropka czy przecinek , to bardzo ważny nośnik przekazu - nie wiem tylko czy w tym miejscu winno się głównie na tym skupiać uwagę Zaprawdę cieszę się, że poznałam takie autorytety , pewnie przyszłych literatów i naukowców.... Teraz będziecie mogli na zupełnym luzie punktować - przecinki , literówki, ortografię i swoje półprawdy - ale wobec innych. Tym oto miłym akcentem Żegnam się z Państwem Jeśli atmosfera się trochę oczyści z toksyn , być może jeszcze kiedyś się odezwę. Pozdrawiam Tych Wszystkich, którym nie zabrakło cierpliwości aby wsłuchać się w moje kilometrowe wywody pozbawione czasami oddechu….[B]Do usłyszenia , a może nawet ... Do widzenia [/B]
  3. [quote name='Zofia.Sasza']. Ja jestem Zofia.Sasza, a "Pani Zosia" - ewentualnie w okienku na poczcie. Łamaniem zasad netykiety jest także ustawiczne pisanie zbyt długich postów i właśnie dlatego prosiłam Cię Bertaniko o skrócenie Twoich wypowiedzi. Kolejną zasadą tejże netykiety jest pisanie postów z zachowaniem zasad ortografii i interpunkcji. Jak sądzę [B]uprzejma[/B] uwaga teapot właśnie do tej zasady sie odwoływała. Nie sądzę, żebyś miała podstawy do obrażania zarówno mnie jak jej (uwagi o przedszkolu i czytaniu ze zrozumieniem :shake:). Widząc, że nie orientujesz sie w zasadach zachowania w społeczności sieciowej, chciałyśmy Ci to po prostu ułatwić. Dodatkowo przypomnę, że ten watek nie jest "Twoim wątkiem", bo nie Ty go założyłaś. A wchodzę na niego, bo mieszkam w Warszawie i interesuje mnie, co się dzieje na Paluchu. Wolno mi. [/quote] Tak rzeczywiście przyznaję, że jestem neofitką jeśli chodzi o korzystanie z sieciowych form dialogu. Jednak nieco się nauczyłam od tutejszych użytkowników, że subtelność nie zawsze popłaca... Nie ja jedna popadam tutaj w afekt i rzeczywiście zdarza mi sie popełniać prowokacje i błędy techniczne za , które ewentualnie przepraszam Nie mogę sie jednak zgodzić , że przytaczasz mi cytat odnośnie pisania z zachowaniem zasad ortografii i interpunkcji...Jestem humanistką - błędy ortograficzne na ogół mi się nie zdarzają a na tym forum zapewne nie mam takich dokonań W tutejszych postach innego autorstwa wyłowiłam bardzo wiele kardynalnych błędów ortograficznych i logicznych ...za które na prawdę należałoby się wstydzić, a na domiar wszystkiego nie zostały nawet zauważone przez moderatorów.......Zdaje mi się jednak, iż tutaj mamy przede wszystkim licytować poglądy. Gdyby zależało mi na dbałości głównie o mój wizerunek, mogłabym ustawicznie wychwycać i kontrować tego rodzaju rażące anomalie - podważając autorytet tutejszych dyskutantów- jednak staram się ignorować te rażące moje oko defekty ... Przedmiotem naszych rozmów są określone problemy, a nie ortografia czy interpunkcja. Moja skłonność do wielkropków i długich treści ujawnia mój stosunek emocjonalny do pewnych wątków , a tym samym stanowi pewną formę nadekspresji. Natomist, moje metraże wykorzystuje po to aby - uzmysłowić dyskutantom, którzy mają niewielkie pojecie o problemie - że pewne zjawiska i fakty nie są tak oczywiste jak ich wymiar w ujęciu statystycznym czy w przekazach pewnych osób. Mówię dużo bo za wszelką cenę chcę pokazać obraz tej złożonej sytuacji , w nieco innym świetle, skłaniając do głębszych refleksji i do uwydatnienia, że tak jak w innych dziedzinach - w obszrze zwierzęcym potrzebne są kompleksowe rozwiązania w skali ogólnokrajowej. [/quote] A najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że w sporze o Paluch jestem raczej po stronie Bertaniki, a nie jej adwersarzy... :evil_lol:[/quote] Szkoda, że tak drobną czcionką zasygnalizowałaś , iż moje poglądy jawią Ci sie bardziej bliskie , niż moich adwersarzy. Na ogół forma graficzna ma równie wielkie znaczenie jak i ta werbalna.....No widzisz, jeśli rzeczywiscie chciałabym poważnie potraktować Twoją ostatnią sekwencję, musiałabym zwrócić Ci uwagę, za zbytnią nieśmiałość w tym przekazie…ale jest mi bardzo miło, że przynajmniej w drobnym zakresie moje myślenie znajduje poparcie Zatem Pozdrawiam
  4. [quote name='boksereczkaa']Tym razem się z Tobą zgadzam. To prawda, że często adopcji dokonują luszie zupełnie niedopowiedzialni, ale nie możesz pisać, że jest to większość osób i że większość zwierząt trafia znowu do schroniska. Dopóki prawo się nie zmieni schronisko może chociaż przeprowadzać rozmowy z osobami zainteresowanymi adopcją. W tej chwili często wygląda to tak, że ktoś wchodzi mówi "chcę tego", składa podpis i wychodzi z psem.[/quote] [FONT=&quot] Być może , że jeśli na Paluchu jest spory tłum /co się często zdarza/ -brakuje wówczas możliwości na dłuższą rozmowę. Większość ludzi denerwuje się i chciałoby szybko załatwiać sprawy- co właśnie świadczy o braku zrozumienia dla tej szczególnej specyfiki miejsca i o przedmiotowym stosunku do zwierząt. Niektórym wydaje się , że jeśli upatrzyli zwierzę - to muszą być w trybie natychmiastowym obsłużeni - poza kolejką, bez dodatkowych pytań i procedur- i to jeszcze z oczekiwaniem "pocałowania w rękę" za ten szlachetny akt... Adopcja nie polega przecież na uwolnieniu schroniska od kolejnego psa czy miejsca - lecz na wybraniu Przyjaciela dla siebie , któremu należy zapewnić dożywotnią opiekę- w ramach obopólnej przyjemności stron. [B]Nie wiem czy przesadziłam z tą większością[/B] gdyż wielokrotnie miałam sposobnośc rozmawiać z osobami zainteresowanymi adopcją- często to były bardzo przykre doświadczenia ....Niektórzy przyjeżdzają do schroniska taksówka i mówią - że mają kilka minut i żądają w tym czasie natychmiastowej adopcji. Zapominają, że schronisko to nie jest sklep w którym sprzedaje się pietruszkę - a ta obowiązująca tutaj droga proceduralna , to też w pewnym sensie sprawdzian wiedzy i cierpliwości przyszłych opiekunów. Niektórzy mają wyobrażenie że jak wskażą palcem – to zwierzę już powinno do nich należeć Niestety, jak Pani zapewne wie - nie każdy powinien uzyskać takiego podopiecznego - bo jednak są pewne kryteria które należy spełniać. To żałosna postawa i świadczy właśnie o niskiej świadomości......... Niewątpliwie w przypadku zwierząt specjalnej troski / z ułomnosciami fizycznymi czy psychicznymi / - przeprowadzany jest w schronisku szczegółowy wywiad. [B]Właśnie dlatego zdarza się wiele przypadków odmowy adopcji - co na tym forum było już niejednokrotnie traktowane jako zarzut...[/B] W innych przypadkach , kiedy zwierzę jest młode i nie ujawnia kłopotliwych cech czy nawyków - wywiad może być przeprowadzany w okrojony sposób przez BA ale za to lekarz wet., w kazdym przypadku przeprowadza rozmowę z adoptującym [B]Jednak każdy kto adoptuje zwierzę z Palucha musi wypełnić obowiązującą ankietę - w której zadane są konkretne pytania. Jeśli pracownik po przeczytaniu tej ankiety nie widzi żadnych wątpliwości - nie musi zadawać dodatkowych pytań - gdyż jest to w pewnym sensie forma testu egzaminacyjnego - który się albo zalicza - albo nie[/B] Ale przecież nie ma nieomylnych ludzi. Widzi Pani, wiekszość Gości schroniska narzeka, iż "paluchowe" procedury są zbyt uciążliwe, a Pani twerdzi , że można stamtąd wyjść bez jakiejkolwiek rozmowy - podpisując jedynie świstek........ Niestety, nawet przy tych złozonych procedurach - nie da się [/FONT][FONT=&quot]pewnych sytuacji [/FONT][FONT=&quot]prześwietlić przed adopcją.......nawet gdyby zajmowali się tym profesjonalnie wykształceni psycholodzy Sama Pani zapewne wie , że czasami mogą nas zawieść najbliżsi Przyjaciele, po których nie spodziewalibyśmy się pewnych , przykrych zachowań - a co dopiero jednorazowo napotkani ludzie....W każdym razie jak Pani sobie poczyta opisy zwierząt na witrynie Palucha w Kąciku Adopcyjnym - to zobaczy Pani , jak często bywają trywialne argumenty ponownego zwrócenia zwierzęcia do schroniska Na prawdę taki rozmiar głupoty , nie da się w logiczny sposób wytłumaczyć......... [/FONT]
  5. [quote name='Zofia.Sasza']Bertaniko, pisz krócej, bo ja - i pewnie nie tylko ja - nie mam ochoty się przedzierać przez te kilometry tekstu. Zwłaszcza jeśli - wbrew regulaminowi forum - jest pisany kolorową czcionką... W tej powodzi słów giną wszelkie Twoje argumenty. Zofia Domaniewska[/quote] Pani Zosiu, stalinizm już minął - niczego Pani nie musi, jeśli to przedzieranie się przez mój prywatny ogród stanowi dla Pani taką trudność - to przeciez chyba nie jest Pani ubezwłasnowolniona....... Wiem, że w obecnej dobie czytanie stanowi poważną trudność, a tym bardziej to ze zrozumieniem - no ale cóż może lepiej żeby Pani pomijała moje wątki - skoro tylko takie argumenty przychodzą Pani do głowy.....
  6. [quote name='Charly']to już naprawdę lepszy jest kilof niż wypuszczenie zwierzaka, by korzystał ze swobód natury.. Szybsza śmierć:roll:[/quote] Jakiż ten świat jest mało skomplikowany , niektórym wszystko wydaje się takie oczywiste.......jak ktoś jest z refleksją na bakier - to rzeczywiście tylko kilof może być lekarstwem na wszystko . Zatem Drogi Charly - wal dobrze !!!
  7. [quote name='teapot']Bertaniko, mam uwagę techniczną: w języku polskim istnieje co prawda wielokropek jednak, być może wbrew nazwie - składa się on zaledwie z TRZECH kropek. Zechciej więc proszę ograniczyć swoje kropkowe zapędy, ponieważ Twoje wypowiedzi stają się przez to nieczytelne, a tekst wygląda tak jakby miał upamiętniać przemarsz pcheł przez monitor. :shake: Cóż za inteligentna uwaga czyżbyśmy byli jeszcze w przedszkolu.......a jaki przy tym sarkazm --brawo ,jak mądrze i ślicznie dziecinko................może warto byłoby trzymać się tematu nie popadając w małostkowość - a tym razem to przemarsz ukraińskich psów, które migrują do Warszawy - tu przynajmniej ich nie odstrzelą.......................................................
  8. [quote name='boksereczkaa']Bertaniko, a gdzie w Twoim kolejnym wywodzie odpowiedź na zadane przeze mnie pytanie?[/quote] Wiele zwierząt którymi się opiekowałam w schronisku znalazło cudowne domy ale to nie tylko z powodu moich wyłącznych starań - jednak osoby, które zabiegają o adopcję zwierząt często ujawniają tak niską świadomość - że lepiej byłoby im w ogóle ich nie wydawać . Często rozmawiałam z potencjalnymi zainteresowanymi - i bardzo często musiłam ich zniechęcać .......bo perspektywa takiego domu od razu jawiła się irracjonalnie Dlatego właśnie zwierzęta często ponownie wracają do schroniska - z zupełnie banalnych powodów- i z uszczerbkiem w sferze psychiczno-emocjonalnej.... a czasami w tragicznym stanie zdrowia lub po wypadkch. Wiele z nich jest gubionych od razu po kilku dniach adopcji.... To wszystko wynika z braku wiedzy i wyobraźni.........Niestety mentalność mozna zmienić tylko poprzez surowe sankcje - a póki nie dokonaja się w tym zakresie zmiany - to adopcje będą polegały tylko na wielokrotnym przekazywaniu zwierząt z rąk -do rąk - i to niestety nieodpowiedzialnych. Śystem adopcji może dawać właściwe efekty dopiero wówczas - kiedy w prawie zaistnieje definicja właściciela zwierzęcia - a zatem zaistnieją jego prawa i obowiązki. Najpierw muszą być rozwiązania systemowe, a dopiero wówczas można w poprawny sposób realizować zaplanowane cele
  9. [quote name='Charly']wszystko opada po prostu. wszystko. i jeszcze swiadomość pokrzywdzenia jest tak wielka, ze ktoś się wpisał do ksiązki. ech..szkoda gadac w ogóle. kora, a Wy nie macie takiego specjalnego programu dla malych "agresywnych" pieskówm które nie lubią dzieci? nie macie pani psiej psycholog, ktora sie nim zajmie, wyprowadzi na prostą i potem domek znajdzie odpowiedni? To na co idzie ta cała Wasza kasa, te "słone podatki"? przeciez macie pomagac! wstyd paluch wstyd..! Programy socjalizacji zwierząt od dawna istnieją Na Paluchu , ale na taką ilość podopiecznych przydałoby się przynajmniej kilkunastu behawiorystów - może zapewnisz im pensję w schronisku.........? Tak na prawdę to przydałby się jeszcze program socjalizacji dla bezrozumnych ludzi, którzy tam często przychodzą......i mają różne roszczenia…… Zwierzęta w zakresie socjalizacji oczekują mniej pomocy , niż ludzie..............Podatki płacą wszyscy, każdy obywatel, personel schroniska też.........a ja nie życzę sobie płacić podatków za nieodpowiedzialnych właścicieli........agresywne pieski są przecież dziełem durnych ludzi, którzy nie potrafili ich wychować - i to oni powinni ponosić skutki swej własnej głupoty !!!!!!!. Schronisko ma pomagać w ekstremalnych sytuacjach, a nie odpowiadać za czyjąś głupotę.............To chyba nie ten adres
  10. [quote name='boksereczkaa']Znowu dokładnie to samo... Nie dość, że tekst ten sam co wcześniej, to jeszcze nie wiadomo po co taki długi. Chyba lekką przesadą jest stwierdzenie, że w większości przypadków zwierzęta po adopcji trafiają w jeszcze gorsze warunki. Bertaniko komu Ty wydawałaś zwierzęta, że masz taki punkt widzenia? Większość ludzi, którzy przychodzą do schroniska nie kwalifikuje się do powierzenia im zwierząt...............Tam się przeprowadza przecież wywiady.........Niestety gdyby tak rygorystycznie podchodzić do tego - to tylko znikomy procent zwierząt trafiałby do domów, a w schronisku byłoby niezmierzalne przepełnienie . W zakresie opieki nad zwierzętami nasze społeczeństwo ma niską świadomość, a jeśli chodzi o odpowiedzialność -to niestety żadnej. Długoletni brak właściwego i skutecznego w tym względzie prawa zdemoralizował ludzkie postawy- ktoś chce mieć pieska a jak mu się znudzi - to ma się nim schronisko zajmować.........? W takch sytuacjach to właściciel powinien szukać domu dla swego podopiecznego........!!!! Wystarczy spojrzeć, kto chce adoptować np. agresywne rasy - na ogół albo ludzie z kryminalna przeszłoscią albo rodziny z małymi dziećmi.....no cóż brak wyobraźni jest przerażający.............. Byłam świadkiem kilku zwrotów adopcyjnych - argumentacja - /pies przeszkadza w podróżach....... zwrot po 2 miesiącach.............Czy zatem taki ktoś podejmując decyzję - nie myślał o tym ,że będą zdarzały mu się podróże.....????? a gdzie rozum i odpowiedzialność za swe decyzje........???? Niestety to bardzo przykre.......ale to cała prawda o naszej mentalności...........
  11. [quote name='Ewa i flatki']Charly rozumie, o czym ja piszę - takie mamy społeczeństwo, że pozbywa się zwierząt tak samo, jak je nabywa -w wyniku impulsu, kaprysu :-( osobiście uważam, że miejskie schronisko ma obowiązek udzielić schronienia stworzeniu, które w innym razie wyląduje w rowie albo na drucie przy drzewie. Przecież znawcy tematu bezdomności zwierząt pracujący jako kierownicy schronisk świetnie wiedzą, że odmowa przyjęcia równoznaczna jest z wydaniem wyroku na psa lub kota. I są w Polsce schroniska, które przyjmują zwierzę od właściciela a nie tylko od osoby, która zwierzę znalazła lub tak twierdzi. Rzeczywiście od strony etycznej tak powinno być, - ale bez skutecznego prawa jest to nie możliwe. Uważam że z dwojga złego , /zważywszy na jestestwo zwierzęcia / - czasami lepsze jest dla niego rozwiązanie korzystania ze swobód natury , niz zamkniecia w klatce i to w zagęszczeniu , które zagraża jego życiu..........bo tam nie może się nawet bronić............ Ile chce Pani wepchnąć tych zwierząt do jednego worka...........? , i to ma być dobroć dla nich............? . Myslę, że czy to w przypadku ludzi czy zwierząt - najważniejsza jest jakość życia..... Lepiej , krótko niz byle jak............tylko tyle że na wolności w dużym mieście , raczej poza zagrożeniami, jest niewiele przyjemności........a miejskie porządki nie pozwalają na takie odstępstwa natury aby sobie tam funkcjonowały zwierzęta............. Dla zwierzat życie w polskich schroniskach jest dużo bardziej smutne niż na wolności, własnie ze względu na tamtejsze zagęszczenie........i często żle się to kończy ........... choć takie miejsca stwarzaja im szansę na znalezienia domu czyli lepszego bytu - ale to tylko z ludzkiego punktu widzenia .może byc to lepsze............ . W wiekszości przypadków zwierzęta trafiaja do tak beznadziejnych nowych właścicieli, że może lepiej żeby, NIE dokonało się to poprawienie bytu......... Niektóre zwierzęta mają wręcz ludzką pamięć i nigdy nie zapominają o swych pierwszych chlebodawcach . To ludziom tylko się wydaje, że robią zwierzętom poprzez system adopcji wielką przysługę...........Co prawda znam tylko dwa przypadki ze schroniska NA PALUCHU , a pewnie było ich więcej - że dwa duże psy, egzystujace w schronisku przy budach - po adopcji uciekły z miejsca szczęśliwosci i wróciły z powrotem NA PALUCH......oczekując pod bramą................ Znam przypadki i sama jestem tego przykładem, że moje dwa całkowicie ułomne zwierzęta zaadoptowały się u mnie ........ i na swój zwierzęcy spoób cenią mnie szczególnie.......... Znam przypadki, gdzie po śmierci opiekuna , zwierzęta umieraja z tęsknoty........i nie chcą od innych żadnej pomocy......... Dlatego własnie , uważam, że tylko prawo, może wykształcic u prawowitych włascicieli -stosowne nawyki zabezpieczające swym pupilom godne życie......./ TO PRAWO NIE MOŻE DAWAĆ PRZYZWOLENIA ABY ZWIERZĘTA BYŁY ZAGUBIONE BEZ MOŻLIWOŚCI ODNALEZIENIA SWEGO DOMU...... tak mało wystarczy i tak niskie mogą być koszty, żeby to zmienić.......... Dlaczego zatem większość z Państwa woli , bohatersko zmagać sie z wielkim żywiołem w schroniskach, które dla zwierząt powinny być tylko ostatecznoscią ..............Takiego myślenia nie rozumiem i nie akceptuję .............. to jest właśnie hipokryzja.......... dlatego już definitywnie kończę ten dialog z Państwem......i idę tam - gdzie nareszcie będę mogła wpływać na poprawę tej ponurej sytuacji...... Może jeszcze na pożegnanie odezwę sie z konkretnym przesłaniem......ale na tę chwilę nie mam nawet tej pewności...... POzdrawiam i życzę mniej gadania , a więcej wymiernych efektów
  12. [quote name='Ewa i flatki']IMHO Bertanika jest na wątku po to, żeby odwracać uwagę od konkretów i odpowiadanie jej tylko nakręca taki proceder. Ja mam do Palucha pretensje o nieprzyjmowanie zwierząt przyprowadzonych przez dotychczasowych opiekunów, bo w efekcie te zwierzaki kończą gdzieś poza miastem w polach albo w lesie. Nie każdy ma tyle odwagi cywilnej, żeby psa sprawiającego kłopoty lub przeszkadzającemu w zagranicznej karierze poddać eutanazji. Najlepiej wywalić - co z oczu to z serca :shake: Ewa Święcicka Jest to dla mnie wielki zaszczyt, że udaje mi się odwaracać uwagę od konkretów ........... No widzisz Ty też uległas tej masowej paranoi i niewiedzieć czemu nakręcasz ten niewiadomy nikomu procedr...........? Chyba przyznasz, że trzeba mi pogratulować za skuteczność mej strategii........
  13. [quote name='ewa i flatki']imho bertanika jest na wątku po to, żeby odwracać uwagę od konkretów i odpowiadanie jej tylko nakręca taki proceder. Ja mam do palucha pretensje o nieprzyjmowanie zwierząt przyprowadzonych przez dotychczasowych opiekunów, bo w efekcie te zwierzaki kończą gdzieś poza miastem w polach albo w lesie. Nie każdy ma tyle odwagi cywilnej, żeby psa sprawiającego kłopoty lub przeszkadzającemu w zagranicznej karierze poddać eutanazji. Najlepiej wywalić - co z oczu to z serca :shake: Ewa święcicka twoje konkrety mnie porażają..........a może po prostu walnął piorun , a ja nie zauważyłam...
  14. [quote name='Ewa i flatki']IMHO Bertanika jest na wątku po to, żeby odwracać uwagę od konkretów i odpowiadanie jej tylko nakręca taki proceder. Ja mam do Palucha pretensje o nieprzyjmowanie zwierząt przyprowadzonych przez dotychczasowych opiekunów, bo w efekcie te zwierzaki kończą gdzieś poza miastem w polach albo w lesie. Nie każdy ma tyle odwagi cywilnej, żeby psa sprawiającego kłopoty lub przeszkadzającemu w zagranicznej karierze poddać eutanazji. Najlepiej wywalić - co z oczu to z serca :shake: Ewa Święcicka [FONT=&quot]Niewątpliwie powinny być takie terytorialne placówki w kraju, gdzie właściciel w ekstremalnej sytuacji życiowej miałby możliwość skorzystania z OŚRODKA POMOCY DLA ZWIERZĄT UDOMOWIONYCH .W takich miejscach powinno być możliwe :pośrednictwo adopcyjne , wsparcie rzeczowe i medyczne dla zwierząt należących do biednych właścicieli /emeryci, renciści , bezrobotni i ci których dotknął jakiś życiowy kataklizm/ Paluch w pewnym zakresie prowadzi taką działalność, gdyż właściciele z terenu gminy m.st. W-wy, którzy znależli się w trudnej sytuacji - czasami korzystają z tej formy wsparcia [/FONT][FONT=&quot]Wiem że Paluch pomaga ale tylko wówczas gdy jest to odpowiednio udokumentowane[/FONT][FONT=&quot]- i słusznie !!!! [/FONT][FONT=&quot]Czyli jeśli pupil należący np. do bezrobotnego lub emeryta - ma problem zdrowotny, taka osoba powinna składać podanie o pomoc medyczną i przedłożyć stosowne zaświadczenie , że nie pracuje lub otrzymuje rentę.. Wówczas będzie mu udzielana dorażna lub długofalowa pomoc, w zależności od sytuacji ......Schronisko na ogół w pierwszej kolejności zajmuje się swoimi podopiecznymi , bo to jest podstawowe zadanie tej firmy - a w miarę możliwości- pomaga innym- - bo jego zadania statutowe ograniczają się do opieki / - jak sama nazwa placówki wskazuje nad ![/FONT][FONT=&quot]bezdomnym zwierzętom[/FONT][FONT=&quot]!!/ Mieszkańcy tutejszej gminy, którzy z nieprzewidywalnych przyczyn nie mogą sprawować opieki nad zwierzęciem- zawsze mogą być wspomagani - tylko na zasadach rozsądku. Jeśli ktoś ciężko zachoruje , czy straci pracę lub dom - to za pośrednictwem Straży Miejskiej i odpowiedniego wywiadu schroniskowego - takie zwierzę moze trafić na Paluch. Jeśli zaś ktoś ma problem behawioralny ze zwierzęciem , powinien korzystać z porad własnego lekarza lub behawiorysty, a w ostateczności - zarejestrować się w paluchowym rejestrze - gdzie podejmowane są próby szukania domu dla takiego podopiecznego, poprzez ogłoszenia Nie jest to jednak forma gwarantująca skuteczność. Jeśli człowiek ma dziecko - to jest za nie odpowiedzialny - jeśli mamy zwierzę - to powinien występować podobny zakres odpowiedzialnoci...............TO PRAWO POWINNO UCZYĆ ODPOWIEDZIALNOŚCI- ale niestety w tym kraju i w tej dziedzinie - jest ono demoralizujące....W razie ekstremalnych sytuacji właściciel powinien stosownie wcześniej szukać domu dla pupila, a nie oddawać go z dnia na dzień do schroniska..... Ludzi trzeba też wychowywać.......... . [/FONT][FONT=&quot]Co prawda dziwi mnie , że według opinii rzekomego miłośnika zwierząt / do jakich Pani siebie zalicza/ - to właśnie schronisko miałoby zajmować się takim problemem....ten rodzaj myślenia jest dość ograniczony......i brzydki moralnie.........! ale w końcu to też sprawa Miasta i Palucha , aby jasno określić swoje i właścicieli - prawa, możliwości i obowiązki........aby uświadamiać społeczność , że im większe przepełnienie tym bardziej wzrasta ryzyko różnych zagrożeń , aby czuwać nad stworzeniem właściwych przepisów i zapobieganiem przyczyn zjawiska i tak skrzywionego myślenia.!!!! A TERAZ PRZYSTĘPUJĘ DO MERITUM Jeśli ktoś myśli o karierze zagranicznej, to niech nie bierze zwierzęcia pod opiekę, chyba że ma ociupinę rozumu lub dużą rodzinę, - jeśli nie - to powinien przewidywać przyszłość nieco dalej............. wybór zwierzęcia wiąże się przecież z długoletnimi obowiązkami ...można przecież wkalkulować możliwość zabrania pupila razem ze sobą, w tę przyjemną, odległą podróż..........????? dzisiaj nie ma już trudnosci prawnych w tym zakresie, piesek czy kot dostaje paszport i też może jechać. Jeśli Pani uważa ,że Paluch czy jakiekolwiek inne schronisko - powinno przyjmować zwierzęta od właścicieli, którymi oni nie mogą się już opiekowac - to znaczy ŻE PANI NIE ROZUMIE PODSTAWOWYCH MECHANIZMÓW SOCJOLOGICZNYCH................[/FONT][FONT=&quot]ale przecież zawsze można pójść jeszcze do szkoły...............!!!!....[/FONT][FONT=&quot] ODWAGA CYWILNA - jak to Pani rzekła - powinna podlegać rygorom odpowiedzialności, a nie katolickiej hipokryzji............... , a zatem także ściśle określonym przepisom prawnym.............????????!!!!!!! .Jeśli zwierzę nie nadaje się do współbytowania w grupie - jest niewychowalne czy agresywne , to jego posiadacz powinien podjąć próbę sprawdzenia tego u odpowiednich specjalistów -/ behawiorysta, psi psycholog. lek. wet/ i podjąć ostateczną decyzję........ Jeśli jego nawyki można jeszcze zmienić .....to zwierzę pwinno być wkalkulowane w proces socjalizacji albo w razie skrajności - wyeliminowane ............... Droga Pani , w schroniskach też pracują ludzie i nie rozumiem - dlaczego właśnie oni mieliby być narażani na szczególne niebezpieczeństwa................ wszak właściciel , który już nie chce swego zwierzęcia z powodu zagrożeń -powinien sfinalizować ten ponury akt zgodnie z prawem u stosownego lekarza .wet. ....a nie zwalać tego na innych........Czy uważa Pani , że ludzie ze schronisk ulepieni są z innej gliny dlatego mogą się narażać na długotrwały kontakt, z niebezpiecznymi osobnikami ……..?..Ponadto gdyby podjąć analizę egzystencji - skazanych wyrokiem zwierząt przy zasiedleniu ich w schroniskach - to" dobre intencje " rzekomych miłośników, którzy chcą im przedłużyć życie – w pewnym momencie zamieniają się w okrucieństwo.....................Z jednej strony doceniam , dobro i wolę ratowania życia każdemu , podopiecznemu - z drugiej strony zastanawiam się czy w beznadziejnych przypadkach zdrowotnych- kiedy takiemu osobnikowi brakuje bezpośredniego Przyjaciela - ma to jakikolwiek sens..............? To nie są kwestie które mogą być rozstrzygane na tutejszym forum.....to nie sa kwestie które może rozstrzygać schronisko - to są trudne wątki wymagające debaty publicznej i ustanowienia pewnych norm........... ALE NIEWĄTPLIWIE TE KWESTIE TRZEBA UREGULOWAĆ.PRAWNIE -ABY NIE DOCHODZIŁO DO NADUŻYC DECYZYJNYCH.............dopóki tego nie będzie - w granicach prawa i niskiej świadomości , można czynić niehumanitarne działania........................ Jeśli wyobraża sobie Pani, że schroniska powinny przyjmować wszystkie zwierzęta - także od włascicieli - - to powinna Pani przygotować się na informacje o dramatycznych scenariuszach, będących skutkiem takich pomysłów.............. Jeśli te zwierzęta mają być przyjmowane , a przestrzeń każdego z tych miejsc jest ograniczona - to za chwilę będzie w tym miejscu - nie 2 ,000 podopiecznych - a o kilka tysięcy więcej...... Tylko zastosowane bezpośrednio prawo dżungli. może utrzymać tę populację w rozsądnych granicach...............nie chciałabym widzieć jak walczą o miejsce , zagryzając się.........Chyba nie liczy Pani na to, że schronisko będzie co miesiąc powiększane........a na każdym wybiegu będzie stał człowiek nadzorujący porządek tamtejszej hierarchii.....i rotacji ? A na koniec warto by przypomnieć, że posiadanie zwierzęcia to powinna być nie tylko przyjemność ale też obowiązek- i to nie na krótki okres lecz na - długie lata..........Podstawowy obowiązek opieki spoczywa na właścicielu - a schroniska nie są przecież docelowymi domami............ Podobno żyjemy w świecie wartości ....... a jak wygląda praktyka..........?- no cóż Pani jest podobno miłośnikiem zwierząt, czasami dobra wola nie wystarcza, potrzebna jest też wiedza................ [/FONT]
  15. [quote name='lavinia']Przygotowałam sobie na wszelki wypadek listę zwierząt oficjalnie wyadoptowanych przeze mnie samą lub wspólnie z inną osobą ( pomagając jej ) z Palucha, [/quote] To ile tych zwierząt oficjalnie zaadoptowałaś............? Szanowna Pani - uważam, że ten Troll poniżej i inne, które siedzą w "kieszeni moderatorów" - powinny być zaofiarowane właśnie Pani i to w hojnym wymiarze........ PO CO PANI ZAINICJOWAŁA TEN TEMAT, SKORO NIE CHCE PANI ODPOWIADAĆ NA TAK PROSTE I OCZYWISTE PYTANIA ......... ? ,Pani obraża w ten sposób tutejszych rozmówców, którzy tak bardzo Panią popierają......... myślałam , że forma dialogu ma znależć właściwe rozwiązania różnych problemów i pouczyć nieświadomych - a jak widać autorom tutejszego wątku chodzi o coś zupełnie innego................ odkryłam jedną rzecz, może zbyt późno, że świat miłośników zwierząt jest tak skrajnie podzielony i skłócony , gdyż większość z nich " kręci własne , paskudne interesy" i chyba nie chce innych dopuszczać do tych przyjemności.............. NIE MUSI MNIE PANI STRASZYĆ TAKĄ GRAFIKĄ - BO JA MAM TO W ...........GŁĘBOKIM WAŻENIU LEKCE........natomiast nigdy nie chcę Pani poznać osobiście, no i nie chcę wiedzieć nic o Pani prywatnym życiu - jedynie zastanawiam się jaki jest Pani status w obszarze świata zwierzęcego / oczywiście poza byłym prowadzeniem hoteliku dla zwierząt/.............tym bardziej chciałabym to wiedzieć, iż występuje Pani jako samowładczo powołany orędownik w rzekomej walce o prawa zwierząt ........? [B]Uważam że tutejsi moderatorzy /dla własnego dobra/ , też powinni nieco więcej myśleć.........Warto przeczytać świetny artykuł w Polityce - "CHAMOWO" - w sieci.......cyt. .Jak to się stało że najdoskonalsze wynalezione przez człowieka narzędzie komunikacji u nas , zamieniło się w medium frustratów, ociekające jadem,zazdrością i wulgaryzmami ? ..[/B]... Pragnę jeszcze przypomnieć, że ostatnie wydarzenia donoszą iż osławiony portal NASZA KLASA - musiał już wynagrodzić moralne szkody swym ofiarom..............mam nadzieję, że rozsądek i prawo ,zawita także tutaj. Na prawdę może Pani przystemplować [B]nawet 1000 trolli[/B], ale na moją wrażliwość i duchowość - w żaden sposób to nie wpłynie.........ja się nie będę z kimkolwiek stąd procesować, bo byłaby to dla mnie obrazą.......Nie zależy mi, żeby z Państwem rozmawiać, ale wykorzystam te anonimowe wypowiedzi - do swojej twórczej pracy,,,,,,potraktuje je jako formę sondażu....... Jedyne co chciałabym bezsprzecznie wiedzieć , skoro Pani sama zainicjowała ów wątek - [B]ILE ZWIERZAT ZAADOPTOWAŁA PANI Z PALUCHA oczywiście oficjalnie......../ skoro twierdzi Pani. że istnieją nieoficjalne mozliwości....................?[/B]
  16. [quote name='lavinia']Kora, Ty bywasz tylko w niedziele, skąd wiesz ile razy byłam czy też jestem tam ja ??? Ciekawe.... nie mam zamiaru się z Tobą ani z nikim innym licytować bo to nie o to chodzi. Są ludzie, którzy jeżdżą często, są inni, którzy jeżdżą sporadycznie, jeszcze inni byli raz i więcej nie pojadą. Każda z tych osób ma prawo do wyrażania swoich opinii czy tez w tym przypadku krytyki tego, co dzieje się na Paluchu. Zdziwiłabyś się mocno, gdybyś wiedziała ile osób napisało do dziennikarek , podpisując się imieniem i nazwiskiem i opisując swoje doświadczenia z Paluchem. I nie są to wolontariuszki prowadzące stronę www. Powiem Ci tyle - jeśli te dokumenty kiedykolwiek ukażą się publicznie, to ten wątek, który według Ciebie i bertaniki i jeszcze kilku osób jest obrzydliwą nagonką, będzie postrzegany jako miłe i delikatnie krytyczne rozmówki na temat Palucha. Te oświadczenia, bardzo wiele oswiadczeń, wszystkie podpisane danymi osobowymi i datami, szczegółami itp, są wiarygodnym i przerażającym świadectwem tego, co dzieje się w tym miejscu. I zadne głupie pytania, czy posty usiłujące odwrócic uwagę od istoty sprawy tego nie zmienią.[/quote] ISTOTĄ SPRAWY JEST TO ,ŻE TAK MONSTRUALNE SCHRONISKA NIE POWINNY ISTNIEĆ BO TO JEST WBREW ZWIERZĘCEJ NATURZE - ALE CAŁE SZCZĘŚCIE ŻE W TEJ TRUDNEJ SYTUACJI KRAJU TAKIE MIEJSCE JEST I JEDNAK RATUJE TYSIĄCE ZWIERZĄT- MIMO RÓŻNYCH NIEDOSKONAŁOŚCI........... SKORO MASZ POPARCIE RÓZNYCH PERSON NA WYSOKICH SZCZEBLACH, PEŁNOMOCNIKÓW ITP - PRÓBUJ ZMIENIAĆ KONSTRUKTYWNIE TĘ SYTUACJĘ ..... JEŚLI WIDZIAŁAŚ CZY WIDZISZ NIEPRAWIDŁOWOŚCI - TO KIERUJ SPRAWY DO PROKURATURY LUB INNYCH ORGANÓW O CHARAKTERZE KONTROLNYM.........Cóz to za obrzydliwe metody szantażu- wiem , mam dowody.........jak przyjdzie czas to zaprezentuję....... To nie ta kolejność - najpierw udowodnij, a potem demaskuj i oskarżaj..........
  17. [quote name='boksereczkaa']Bertaniko napisałaś już 67 postów w tym temacie i jeszcze nie napisałaś nic nowego. Naskakujesz tutaj na kogo się da, a jaki masz w tym cel? Każda forma pomocy, w wyidealizowanym przez Ciebie schronisku, proponowana przez innych użytkowników jest Twoim zdaniem niepotrzebna, głupia lub wiąrze się z dodatkowymi kosztami. Boksereczko - przypominam, nie jestem pracownikiem schroniska choć z różnych powodów jestem bardzo blisko związana z tym miejscem., a z problemem bezdomności - z racji mojego profilu kształcenia i z sympatii do wszystkich żyjących istot Pochwalam ludzi, którzy próbują cokolwiek robić dla zwierząt , ale myślę , że aby przyjąć postawę krytyczną trzeba mieć bardzo gruntowna wiedzę na temat strony oskarżanej , własne doświadczenia w tym zakresie. i wiedzę na temat ogólnej sytuacji w kraju PONADTO TRZEBA UMIEĆ SPOJRZEĆ SZERZEJ – CZYLI MYŚLEĆ GLOBALNIE Kiedy zaczęłam zajmować się tym problemem, nie zdawałam sobie sprawy że jest to tak ogromna skala nieszczęścia. Może wypisuję epistoły ale staram się zwrócić uwagę, że - stosunek emocjonalny , dobra wola i postawa roszczenia wobec innych to za mało, żeby cokolwiek wymiernie zmieniać. Próbuję wytłumaczyć pewne kwestie „łopatologicznie”…..żeby zwrócić uwagę na przyczyny.problemu, które dużo łatwiej i taniej można byłoby zwalczać niż ciągle leczyć skutki……. Lecząc jedynie skutki zjawiska, możesz pomóc tylko drobnej grupie zwierząt – a w naszym kraju cierpia setki tysięcy……Wasze działania mogłyby być przecież bardziej skuteczne......... Żadna firma nie będzie sprawnie funkcjonować , jeśli w danym obszarze gospodarki – będą niejasne przepisy prawa. Uważam, że każdy racjonalnie myślący człowiek, może we własnym zakresie i na miarę swych możliwości pomagać napotkanym zwierzętom ale chcąc uzdrawiać sytuację w szerszym zakresie – musi zaczynać działalność od początku- a nie od końca…………Przecież chyba Pani wie jak długo jest reformowana Służba Zdrowia – a mimo wielu skrajnych pomysłów róznych grup specjalistów i polityków – od kilkudziesięciu lat trudno jest usprawnić działalność szpitali i przychodni…… ..Zamiast oczekiwać cudu od placówki przeciążonej obowiązkami – trzeba wymagania skierować w stronę – która ma umocowania prawne żeby cokolwiek zmieniać Bez kompleksowych rozwiązań prawnych w skali ogólnokrajowej – niewiele da się poprawić, bo jest to syzyfowa praca……. W wielkich skupiskach zwierzat, zawsze będą jakieś niedopatrzenia i nieszczęścia – a możliwości etatowe i finansowe w takich placówkach są ściśle ograniczone , natomiast napływ zwierzat jest nieograniczony……czyli zwierzat w schroniskach jest ciągle więcej … a możliwości fizyczne i percepcja człowieka wobec takiej masy , też ma swoje granice………………. Boksereczko -uzmysławiam Ci, że zgodnie z tym co powiedziała Lawinia – gdyby traktować że kontrola każdej adopcji „przed i po” ma być obowiązkowa – to w ciągu roku musiałoby być realizowanych ponad 7000 takich wizyt. Niektórzy wolontariusze przychodzą do schroniska z częstotliwościa po 2 czy 3 razy w ciągu pół roku - a myślisz, że byliby w stanie sprawdzać każdą adopcję…………? Myśl bardziej racjonalnie. W krajach zachodnich sprawdza się obligatoryjnie takie miejsca – ale tam w schroniskach rotacja w skali roku wynosi co najwyżej ok. 500 zwierząt – a tu mamy ok. 4000 zwierząt . Nie da się przenieść pewnych obyczajów z bardziej ucywilizowanych krajów – skoro nasza infrastruktura i prawo SA jeszcze zupełnie inne, jeszcze nie dostosowane do norm unijnych JA TEŻ BYM CHCIAŁA ŻEBY MOŻNA BYŁO SPRAWDZAĆ KAŻDĄ ADOPCJĘ ZA POŚREDNICTWEM WOLONTARIUSZY – ALE JEST TO NIEMOŻLIWE Z WIELU PRZYCZYN – PRZEDE WSZYSTKIM Z POWODU USTAWY O OCHRONIE DANYCH OSOBOWYCH Natomiast schronisko nie ma możliwości finansowych, żeby realizować taka ilośc podróży w rózne zakatki kraju – bo adopcje dotyczą nie tylko terenu Warszawy BOKSERECZKO - Co ty tu sobie wymyślasz, czyżbyś miała kłopot z czytaniem ze zrozumieniem………..? Piszę, że skoro kierujecie swoje roszczenia tylko w stronę schronisk , dajecie przyzwolenie na to – żeby właściciele dalej się żle obchodzili ze swoimi pupilami.. Schroniska, to nie są miejsca gdzie powinny mieszkać zwierzęta, SA to miejsca które powinny udzielać doraźnej pomocy i tymczasowego schronienia . Ale w tym kraju jest odwrotnie……..odwróciły się pewne wartości bo właściciele zostali zwolnieni z jakiejkolwiek odpowiedzialności !!! Mam do Was pretensje , że zamiast skupiać uwagę na ostatnim ogniwie, powinniście wpływać z równie dużą energia na zmianę prawa………Dopóki w polskim prawie nie będzie definicji właściciela zwierzęcia – będzie przyzwolenie na wszelkie zło wobec udomowionych zwierząt….Myślę, że wyraźnie mylicie adresy , gdzie należy egzekwować roszczenia …….., a od mojego sumienia Proszę Pani to ja mam swojego spowiednika….. ale wybaczam tę dosyć obrzydliwą dygresję ………….. Boksereczko – Człowiek, który wyprowadzał zwierze z boksu, to podobno był wolontariusz , a przecież tak bardzo zależy Wam na tym – żeby wolontariuszy w schronisku było bez liku – widzisz, że wolontariusze też nie są bez wad………podobnie jak pracownicy……………… Co prawda, ja rozumiem emocje i bezsilność w pewnych ekstremalnych sytuacjach i skoro każdy język dysponuje słownictwem wulgarnym, to po to żeby dać upust emocjom i bezsilności … ……..Widzisz akurat ten człowiek przychodzi do schroniska od dawna i to bardzo często , pomaga wielu, wielu zwierzętom........radziłabym trochę więcej tolerancji ….. każdy inaczej reaguje na stress…i nie każdy jest świętym........ I ZNOWU EPISTOŁA ALE NIE DAŁO SIĘ INACZEJ............
  18. [quote name='boksereczkaa']Kora rozumiem o co chodzi i wiem, że akurat jeżeli chodzi o ustawę, to schronisko choćby nie wiem jak chciało nie ma na nią żadnego wpływu i nie może jej łamać, ale dopisywanie zdania przez Bertanike na temat opłacania przejazdów jest poprostu śmieszne, tak jak pisałam jest to tylko szukanie dziury w całym. Ja tak jak i Ty mam nadzieję, że przepisy zostaną zmienione, a dyrekcja Palucha chętnie przyjmie wtedy pomoc wolontariuszy. Zdaję sobie również sprawę z tego, że póki co schronisko nie jest w stanie sprawdzać wszystkich domów. Ktoś tu pisał o tym, że część domów jest sprawdzana, a ja chciałabym się dowiedzieć w jaki sposób są wybierane domy, które zostaną sprawdzone? Kto o tym decyduje? Wydaje mi się, że w pierwszej kolejności powinno się sprawdzać właśnie te, którym zwierze zostało wydane na umowę warunkową. Ja od 2004r. takiej kontroli jeszcze nie miałam, nikt nawet do mnie nie zadzwonił... Można powiedzieć, że Ustawa o Ochronie Danych Osobowych , jest świeża bo funkcjonuje raptem od kilku lat - tak więc nie ma co liczyc na to że się zmieni........Schronisko nie ma ani powodów żeby ją zmieniać ani jakichkolwiek możliwości żeby to czynić - bo to zupełnie inna dziedzina niezależna od świata zwierzęcego Żeby dać komuś upoważnienie do dostępu do danych osobowych - trzeba wziąć pełna odpowiedzialność za takich pośredników...... a pełną odpowiedzialność mogą ponosić jedynie pracownicy związani Umową o Pracę. Niestety trzeba mieć minimum wiedzy w zakresie prawa , żeby zrozumieć te mechanizmy........ Co do kontroli przed-adopcyjnych i po-adopcyjnych - to nie ma takiej fizycznej możliwości żeby realizować wszystkie - bo byłoby to ok. 7000 wizyt rocznie. Pamiętać należy że ludzie którzy adoptują zwierzęta są z różnych stron Polski - tak więc koszty takich podróży byłyby ogromne........ Z tego co wiem schronisko sprawdza tylko przypadki - budzące wątpliwość, grożne rasy, lub takie gdzie są sygnały z zewnątrz o niewłaściwej opiece właściciela, a ponadto czasami na zasadach przypadkowych na podobieństwo loterii.....nigdy nie wiadomo komu przypadnie ten zaszczyt
  19. [quote name='Kostek']Bertaniko piszesz ze paluch ma najwieksze mozliwosci opieki medycznej na podstawie czego sa te wnioski?bo sytuacja zdrowia zwierzat daje troche inny obraz Piszę tak bo jest to placówka państwowa / schronisko miejskie/ - które musi działać zgodnie z przepisami prawa , musi zarejestrować każde zwierzę i zobowiązane jest je leczyć, tu każda złotówka musi być rozliczona bo „Paluch” pozostaje pod ciągłą kontrolą różnych organów. Tutaj są jednoznaczne procedury , przez które musi przejść każde zwierze – i jest prowadzona ewidencja wszystkich tego typu działań. /kwarantanna, szczepienia, ew. sterylizacje- i oczywiście przebieg choroby / Tutaj jest zespół 7-u lekarzy / w tym z tytułami specjalistów/, tutaj jest spory szpital i dobry sprzęt medyczny….. MUSISZ PAMIĘTAĆ , ŻE STAN ZDROWIA ZWIERZĄT NIE JEST JEDYNYM MIERNIKIEM OCENY OPIEKI MEDYCZNEJ Czy uważasz że skoro jest taki zespół lekarzy to nie może być tam chorych zwierząt……….przecież schronisko jest jak szpital do którego ciągle napływają pacjenci ? Na Paluch napływa bardzo dużo starych zwierzat, prawdopodobnie porzuconych przez właścicieli ze względu – na starość lub ich ciężki stan zdrowia, nieuleczalne choroby czy kosztowne leczenie PAMIĘTAJ TEŻ , ŻE NA STAROŚĆ JESZCZE NIKT NIE ZNALAZŁ LEKARSTWA , A NIEKTÓRE ZWIERZĘTA CIERPIĄ NA PRZEWLEKŁE CHOROBY CZASAMI DOŻYWOTNIO Opieka medyczna nie oznacza – że każdy pacjent w szpitalu będzie wyleczony. Bywają pacjenci nieuleczalnie chorzy lub nawet tacy których trudno zdiagnozować ,ludzie też umierają………tak jak i zwierzęta Napisałam, że Paluch ma największe możliwości , gdyż ma stworzone jednoznaczne systemy opieki – / procedury i zasady / Poza tym zważywszy na ilość wydawanych do adopcji zwierzat , których stan zdrowia musi być uprzednio ustabilizowany – ma spośród innych schronisk największe dokonania / sprawdź sobie statystyki- są dostępne na witrynie Palucha w linku KOMUNIKATY / To że zdarzają się jednostkowe przypadki, że do adopcji trafia zwierzę chore – to nic dziwnego – gdyby zawsze była 100% pewność co do stanu zdrowia – to chyba nikt by nie mógł umrzeć – a umieranie to cykl wkalkulowany w życie wszystkich żywych istot. Leczenie zwierzat jest zdecydowanie trudniejsze, bo one nie potrafią powiedzieć co je boli………
  20. [quote name='emiriel']a taką odpowiedź dostałam na forum miau.pl na zadane tylko tutaj pytania: coś tu śmierdzi, albo Bertanika/ARKA cierpi na rozdwojenie jaźni :razz: Miau.PL :: Zobacz temat - !!!!! WARSZAWA-PALUCH co dalej??? ZMIEŃMY PRAWO!!!!! To już Quartet-Jaźń..........poprzednich wcieleń, nie chce mi się przypominać........no cóz widać mam złożoną duchowość...........
  21. [quote name='lavinia'] [Jaro - Staruszek - Odszedł ...... to mój, prywatny przykład, jeden z kilkunastu chcesz więcej przykładów ? przypomnij sobie nasze rozmowy, czy moje telefony w środku nocy do Ciebie....... dlaczego dyrekcja wrzuca wszystkich do jednego worka ? Przecież my się nie ukrywamy - ja osobiście rozmawiałam wielokrotnie, prosiłam, argumentowałam......rozmowy zawsze były miłe, owszem, ale odpowiedzi, czy decyzje zwykle negatywne i absolutnie niezrozumiałe Jaro - mogł cieszyć się resztką życia na wolności dłużej....usiłowałam go adoptować przez kilka miesięcy - zawsze witał mnie w tej samej klatce obok starego biura - nie mogłam go zabrać, bo "nie". Wreszcie , pewnego dnia ulitował się nad nim i nade mną p Henryk własnie i psa mi "po cichu " wyadoptował. To tylko jeden przykład Kora. Sama znasz mnóstwo innych........ wizyty poadopcyjne to absolutny obowiązek. i nie tylko poadopcyjne - wizyty przedadopcyjne, to świetny sposób na sprawdzenie potencjalnego domu. Nie ma funduszy ? Jestem pewna, że stali wolontariusze, gdyby było ich więcej mogliby się takimi wizytami zająć, wiedząc, że jest to droga do zwiększenia ilości adopcji.../quote] Lawinio, nareszcie się obnażyłaś.......twoje zasady etyczne są głęboko podejrzane....czy to w ramach wdzięcznosci za cichą litość - głośno się odwdzięczasz..........? co prawda , pewnych procedur nie da się tam przeskoczyc - przecież to Biuro Adopcji ostatecznie finalizuje te akty.......? Z tego co wiem wizyty poadopcyjne, są tam wybiórczo realizowane .......a ty sobie wyobrażasz, że wolontariusze będą jeździć do ludzi , skłaniając schronisko do naruszania Ustawy o Ochronie Danych Osobowych.......? A koszty kilku tysięcy podróży - kto miałby ponosić........? ciekawe koncepcje , zważywszy na dobę kryzysu.........
  22. [quote name='arinalilu']Jestem wolontariuszem w schronisku w Krakowie i przerazenie mnie ogarnia jak czytam o tej suczce i o sytuacji na Paluchu.Ten cały wątek powinien postawić wszystkich na równe nogi.I co?Zwolniono opiekuna z tego rejonu?Faceta który prowadził sunię do weta?Czy On wogóle wtedy był?To skandal!U nas jest to nie do pomyślenia.Ludzie którzy opiekuja sie zwierzetami musza obserwować i reagować natychmiast.Do cholery !!! I cały ten remont .Wg.mnie ta sprawa już dawno powinna być u Prokuratora.I media, gdzie są? P.Doroto,całym sercem jestem z Wami i nie dajcie się tak traktować. Bertaniki, czytać się nie da.Jak analizuje jej wpisy ,to od razy wiadomo z kim się ma doczynienia.Wie ,co rano w miskach,zła na kontrolę, bo jej pytania są najwazniejsze.I to, ŻREJĄ. ŻREJĄ!!!!![/quote] Kobieto, ty jesteś wolontariuszem........? Ogarnia mnie zgroza- nie słyszałas nigdy, że miedzy zwierzętami dużo częściej dochodzi do animozji - niż między ludzmi.......Czyżbys zapomniała,że zwierzęta kierują sie przede wszystkim instynktem.......a ich zdolność do abstrakcyjnego myślenia jest znacznie bardziej ograniczona niż u ludzi............. Czyżbyś nie była skażona myślą.........? . Wiesz dlaczego na zachodzie od dawien dawna usypia się zwierzęta.w schroniskach ....własnie dlatego że w duzych zbiorowiskach łatwiej dochodzi do nieszczęśliwych wypadków No cóż ale krajowy moher o tym nie wie, ślepo wierzy że, pieski w dużych stadach są grzeczne i milutkie - a tylko żli pracownicy w schroniskach doprowadzają do zaniedbań.............. nie chcą upilnować........ ...ALE JAK ZWYKLE MĄDROŚCI TUTAJ TYLE CO KOT NAPŁAKAŁ.......Tym razem dowiaduję się , że w Krakowie pieski sa słodkie i grzeczne i nigdy sobie nie robia "kuku" - oczywiście dzięki bystrym i wyjatkowo pracowitym pracownikom oraz wolontariuszom Juz słyszałam, takie dyrdymały na temat schroniska Weroni - jak zaprezentowano skandaliczne materiały z przeszłosci jej schroniska - demaskując także Jej bałwochwalstwo - to od razu zniknęła z forum......... Bohaterów to my mamy tu bardzo wielu.........to na prawdę heroizm przez duże H, .gratuluję !!!.
  23. [quote name='lavinia']moja droga, najważniejsze informacje przekazuję z własnego doświadczenia, a jeśli pamięć cie zawodzi, a zawodzi, to służę przypomnieniem; Lawinio, ciągle epatujesz się tym samym nieszczęśliwym wypadkiem jaki zdarzył się tej biednej psinie. Te same zdjęcia już po wielokroć prezentujesz na tutejszym forum !!!!- a powielanie tych samych materiałów nie jest chyba zgodne z tutejszym regulaminem... ? To był bardzo przykry wypadek ale ktoś , kto zna zwierzęce zachowania, wie że niestety w duzych zbiorowiskach wzrasta ryzyko nieprzewidywalnych sytuacji....Te zdjęcia już wszyscy widzieli .....i to tym bardziej smutne, że nadal traktujesz ten dramat w kategoriach sensacji....Na ludzi można nałożyć pewne regulaminy, na zwierzęta niestety nie....... .Czyżbyś miała jakiś pomysł - jak w takiej zbiorowości i przy takim prawie - całkowicie wyeliminować nieszczęśliwe wypadki.......? Pozwolę sobie , odnieść się jeszcze do kilku Twoich cytatów z tego nieco już odległego w czasie materiału, który aktualnie ponownie tutaj przytoczyłaś Cytat: sunię zauważyłyśmy w poniedziałek o 12.30 - siedziała w zbiorczym boksie, niedaleko biura - w miejscu doskonale z biura widocznym. Lawinio -Nie ma takiej możliwosci żeby z okien biura widzieć co się dzieje w boksach pawilonów.....wiesz co jedynie widać ....? kociarnię , kilka bud w pobliżu dziedzińca i co najwyżej drzwi wejściowe do dwóch obiektów.....mam wrażenie, że twoja teoria optyki opiera się na nieco innych prawach, niż tradycyjne.......Nie sądzę też, aby ktokolwiek ze schroniskowego personelu miał paranormalne umiejętnosci widzenia ...........przez ściany......choć niewątpliwie w takim miejscu by się to przydało......... ..po może 15 minutach udało nam się znależć wolontariusza ( nie pracownika, bo byli zbyt zajęci ), który krzycząc do psów "a wy k....y znów to zrobiłyście" wpadł do boksu i bijąc inne psy na oślep pasem wyciągnął z niego naszą sunię...... [FONT=&quot]Lawinio - twoja forma opisu tego dramatu jest wyjątkowo obcesowa i ujawnia szczególne skłonności do manipulacji......Nie wiem jak mam rozumieć tę zacytowaną przez Ciebie –nadekspresyjną reakcję wolontariusza, który był zapewne w wielkim afekcie .....czy chciałaś ujawnić jaki jest wulgarny ......??? .czy może ów Pan powinien tam wejść i pogłaskać inne pieski i przeprosić by się przesunęły......????. czy też chciałaś zaakcentować - że psy znów to zrobiły..........? [/FONT][FONT=&quot] Niestety nieszczęśliwe wypadki zdarzają się wszędzie - a ryzyko ich zaistnienia w dużych skupiskach /nie tylko zwierzęcych ale także ludzkich/ jest znacznie większe niż w małych grupach..[/FONT] oczywiście , nie jestem w schronisku tak często jak ty, moze dlatego widzę cierpienie tych zwierząt, którego ty nie dostrzegasz ?????? [FONT=&quot]Lawinio - wszędzie wokół dostrzegam wiele cierpienia zwierzęcego w schroniskach też - ale przede wszystkim wśród tych napotykanych na ulicach , tam się odbywa szczególny horror - który jak widać ani na Tobie ani na innych tutejszych miłosnikach zwierząt - nie robi specjalnego wrażenia............a to się nazywa właśnie hipokryzja........Dopuszczacie i godzicie się z czynieniem zła przez właścicieli zwierząt- a od schronisk oczekujecie aby uleczyły skutki tego stanu....... . Ja uważam, że miejsce zwierząt powinno być u boku swych odpowiedzialnych opiekunów -niestety, polskie przepełnione schroniska - są zwierciadłem wypaczonej mentalności społeczeństwa i demoralizującego prawa.......To prawo powinno uczyć odpowiedzialnosci i egzekwować ją od właścicieli...... Zdarzyło mi się [/FONT][FONT=&quot]sporo zwierząt [/FONT][FONT=&quot] uratować, ale nie jestem Matką Teresą ......i wszystkich nie uszczęśliwię.....bo nie mam takich mozliwosci ... Myślę, że Schronisko Na Paluchu , ma spośród tego rodzaju placówek najbardziej jednoznaczne zasady, najwyższe statystyki adopcyjne – i największe mozliwosci opieki medycznej -niewątpliwie ratuje tysiące zwierząt...........ale niestety przy takim nadmiarze pensjonariuszy nie uchroni się całkowicie od jednostkowych nieszczęść.... Zwierzętom nie wytłumaczysz, że w boksie gdzie jest po kilka osobników mają zachowywać się grzecznie.[/FONT][FONT=&quot]......Problemy przepełnionych schronisk, powinny być załatwiane na nieco innym szczeblu.......są przecież własciwi specjaliści ........którzy powinni zająć się nadzorem nad populacją zwierząt.....niwelować przyczyny powstawania zjawiska bezdomności.......Zdaję sobie jednak sprawę , że w naszym kraju po kilkudziesięciu latach ignorowania tego problemu, nie da się od razu uzdrowić sytuacji, a poza tym jest wiele "grup róznych interesów" - którym na tym po prostu nie zależy.... A póki co , to i tak mi nie odpowiedziałaś - ile razy poza tą jedną nieszczęśliwą wizytą - byłaś w schronisku....i dlaczego pobierasz materiały cudzego autorstwa, wykorzystując je jako własne przekazy……nawet jeśli uzyskałaś od tych autorów taką zgodę ………Oczekujesz od innych aby działali zgodnie z Regulaminem Dogomanii, a sama raczej nie przestrzegasz tej zasady [/FONT]
  24. [quote name='lavinia'][/b]wybacz Bertaniko, ale ja sie tam nie spotykam....po prostu to nie mój klimat Jesli masz ochotę się ze mna spotkać, to nie widzę problemu, może cos ciekawego wymyslimy podczas takiego spotkania ,wybierzmy jednak trochę spokojniejsze miejsce. Jakaś kawiarnia w centrum może ?[/quote] Widzisz chyba żle mnie zrozumiałaś, myślałam o tym że niektórzy wolontariusze działają podobnie jak kupcy warszawscy…………z Pl. Defilad….. Czyżby tylko ci wolontariusze zapomnieli , że są jedynie gośćmi w schronisku...........? ...Ponadto mówiąc o spotkaniu miałam na myśli Twoją zapowiedź konferencji……. Gdybym miała się z kimkolwiek spotykać , to w dużo większym i kompetentnym gronie. Informacje jakie dotychczas przekazujesz , nie są dla mnie w żaden sposób wiarygodne, tym bardziej że pobierasz je z prywatnej witryny jakiegoś wolontariusza……i przedstawiasz jako własne doświadczenia……a przecież regulamin Dogomanii nie zezwala na to …………. Dziwię się że jeszcze nie ukrócono tego procederu……….Tak naprawdę to chciałabym wiedzieć ile razy byłaś w schronisku…. ?
  25. [quote name='emiriel']- a czy wiesz może kiedy była ostatnia kontrola? - ta wysokogatunkowa karma była w miskach, czy w magazynie? pytam Cię jako osobę świetnie zorientowaną bez niecnych planów oskarżania kogokolwiek o cokolwiek.[/quote] Wiem że była taka inspekcja . ale nie pamietam dokładnej daty było to miej więcej w połowie czerwca.......chciałam wówczas porozmawiać z Pania Dyrektor, a nie miała dla mnie czasu - ze względu na kontrolę.........Był to albo PIW albo WIW.........ale moja dociekliwość nie była , aż tak wnikliwa........a kilkuosobowy zespół kontrolerów, krążył przez kilka godzin po schronisku, nawet byłam wówczas niezadowolona bo chciałam uzyskac odpowiedz na kilka pytań............a wizyta owego organu uniemozliwiła mi rozmowę. Jeśli chodzi o karmę, to na prawdę w tym schronisku zwierzęta dostają dobre żarcie.........każdy kto tam przychodzi może sam zobaczyć........ i gotowane posiłki o poranku /kasza czy makaron z mięsem / a potem albo puszki albo sucha karma , a dodatkowo jeszcze posiłki dla zwierząt specjalnej troski ..........czyli tzw. formy dokarmiania Wolontariusze też mogą włączać się w ten ceremoniał......mogą pobierać z biura różne produkty i dokarmiać zwierzęta wspólnie z personelem........ metody karmienia nie są żadną tajemnicą ! W miskach na ogół nie ma karmy non stop , bo posiłki SA od razu zjadane przez zwierzęta……. Owszem te psy które świeżo przybyły do schroniska są na ogół w wielkim stresie tak więc odmawiają jedzenia , dlatego ich miski dłużej bywają pełne........... i wówczas można przekonać się co zwierzęta jedzą. . Myślę że albo powinnas przyjść do schroniska i przekonac się na miejscu ………….a nie zadawać wątpliwych pytań……… albo zadaj pisemne pytania dyrekcji – wtedy niewątpliwie otrzymasz bardziej szczegółową odpowiedź.
×
×
  • Create New...