Kurki to fajna sprawa, nawet jak jajek nie znoszą, to jakoś tak miło popatrzeć na nie dreptające po trawce i wydziobujące robaczki i inne smakołyki ;)
Marzy mi się mieć swój dom gdzieś na wsi, by móc trzymać sobie właśnie kury, kaczki, świnki wietnamskie, kózki...ale nie na mięsko, tylko tak dla siebie po prostu. Bo kocham zwierzaki. Kto wie...może kiedyś się uda... :)
A co do obozów i telefonów...Kiedyś wyjechałam sobie nad jezioro na 2 tygodnie, w domu została moja przylepa...czyli kotka, moja własna, wychuchana, wykochana...pierwsze takie nasze rozstanie. Po 2 dniach telefon z domu, mama zrozpaczonym głosem mówi: "wracaj do domu, teraz natychmiast, bo kotka wszystkich terroryzuje i nie wpuszcza do Twojego pokoju!" :evil_lol: