:iloveyou:Lipton...
Weszłam rok temu na forum AFN.
W realu zajmuje się bezdomnymi kociakami, tym razem jednak poniosło mnie nie do kotów, lecz do psiaków.
I Lipton mnie, stara kociarę, zaczarował
Pisałam o nim na portalu Warmii i Mazur.
Jeśli mogę, to po prostu wkleję to, co wtedy napisałam o nim.
"Minęło już parę miesięcy - nikt nawet na Liptona nie zwrócił uwagi. Ot, zwykły pies, nierasowy, niemłody. Nikt nie zobaczył, że to pies kochany, łagodny, ufny, że to, jak napisał ktoś z wolontariuszy "wspaniały, starszy pan."
Zdarzył się jednak malutki cud w jego biednym, klatkowym życiu. Znalazł się ktoś o dobrym sercu i Lipton każdej soboty zaczął wychodzić na spacery. Ktoś w końcu pogłaskał go i powiedział dobre słowo. Lipton wypiękniał, odmłodniał. Potem w ciężkim stanie trafił do weterynaryjnego szpitaliku. Został dotkliwie pogryziony przez swojego współtowarzysza w boksie.
Wiemy, że przeżyje, ale stracił całą swoją radość - jakby zgasło w nim jakieś światełko. Czeka go powrót do schroniska i dalsza walka o to, by on, "łagodny i ufny starszy pan", miał szansę na przeżycie w otoczeniu młodszych i często agresywnych, bo po ciężkich przeżyciach, psach.
My próbujemy to światełko w nim ocalić. Ocalić jego. Może właśnie tu zdarzy się już nie malutki, ale wielki cud i Lipton znajdzie kogoś, do kogo będzie mógł się przytulić i polizać po ręce z wdzięczności za uratowane życie
Doświadczenie nauczyło mnie, ze jeśli w zwierzętach, jak w ludziach, umiera nadzieja, to szybko odchodzą. Bardzo chciałabym, żeby miał jeszcze choć trochę szczęśliwych chwil.
Dlaczego właśnie on mi zapadł w serce? Bo praktycznie nie ma szans, jest starszym, zwykłym psem. Niczym się nie wyróżnia, nikt na niego nie zwróci uwagi. Ja go jednak widzę takim, jaki mógłby być, gdyby ktoś go pokochał: pięknym, mądrym i wspaniałym towarzyszem, nieco już starym, może z zadyszką, ale z oczami pełnymi tego psiego szczęścia.
Teraz to zagubiona, smutna psina na czterech łapach z perspektywą powrotu do klatki. Boję się tego, że jeśli dał on już za wygraną, to następnym razem da się po prostu zagryźć."
Teraz minęło kolejne pół roku - i Lipton wciąż czeka :candle:
Jego serce, wciąż bezdomne serce jest chore. Potrzebuje leków, niestety drogich. Ich koszt to jak wyzej napisała Lidka - ok 250 zł miesięcznie
Boję się o Liptona, boję się, że zabraknie mu czasu, bo bardzo w to wierzę, że w końcu jego ludzka połówka go odnajdzie.
I o ten czas proszę :roll:
Jeśli ktoś nie może mu ofiarować miejsca w swoim życiu, to może wesprze go finansowo - aby serce Liptona nie zatrzymało się, zanim dogoni swoje szczęście:Dog_run: