Jump to content
Dogomania

karolajn

Members
  • Posts

    83
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by karolajn

  1. jak wyżej - po prostu nie ufam już psom z adopcji, bo niestety na 100% nie da się przewidzieć zachowania takich psów. zarówno właścicielka hoteliku, jak i wolontariuszka były zdziwione, bo pies z adopcji na koty reagował dobrze. i nie napisałam, że psiaka oddam, tylko zastanawiam się nad wymianą(bo inne nie reagowały tak jak ten - były normalne, kontaktowe, jak to szczeniaki), ale napisałam też, że nie chcę go oddawać, tylko proszę o radę. a to, że szukam pomocy, moim zdaniem, to chyba dobrze. bo chcę pomóc temu pieskowi, skoro już jest u mnie i na niego sie zdecydowałam, przecież nie wywaliłam go z domu, nie przywiązałam do drzewa, nie wyrzuciłam z samochodu, nie zostawiłam na pastwę losu w ogrodzie i niech sobie robi co chce, tylko staram się z nim jakośtam pracować, ale nie do końca wiem jak, bo nigdy nie miałam do czynienia z lękliwym psem.
  2. no, niestety - miałam psa z adopcji, który zagryzł mojego 8letniego kocura - dla mnie to jest wystarczający argument przemawiający za tym, że pies ze schroniska, póki mamy koty, nie nadaje się, bo próbować mozna nawet i 1000 razy, ale mi ten jeden raz niestety wystarczył. nie stać mnie też na rodowodowego psa za 2 tys., nie chce też szczeniaka, z którego może mi wyrosnąć piesek za kolano(i możliwe, że z podobnymi problemami co ten mały piesek.... ). nie powiedziałam, że popieram bezmyślne rozmnażanie psów (chociaż tak - zasiliłam niewielką kwotą jedno z takich kont), ale próbowałam na inny sposób i niestety nie udało się. tamten pies przeszedł dobrze test na koty, był szkolony, karny, posłuszny, wzięty z hoteliku, nie schroniska a jednak stało się to co się stało. i po prostu bałam sie kolejny raz spróbować niestety, ale wolałam szczeniaka, niz znaleźć po raz kolejny mojego kota martwego w ogrodzie i przeżywać jego śmierć, bo nie szukam yorka na kanape, a dużego psa do towarzstwa dla nowofundlanda(żeby nie świrował 10 godzin sam w ogrodzie, kiedy wszyscy są w pracy) i do pilnowania posesji.
  3. tak, pies niestety z pseudohodowli. szukałam w schroniskach, tutaj na forum, nawet przez fundację i znalazłam dorosłą suczkę, która niestety po paru dniach wróciła do swojego DT, mimo, że była cudownym, grzecznym psem to niestety zagryzła nam jednego z kotów (chociaż nic na to nie wskazywało , bo poprzedmiego dnia z tym samym kotem spała na kanapie i zero reakcji), więc niestety zrezygnowałam juz z adopcji, bo nie chciałam kolejnej tragedii i kupiłam szczeniaka... braki w socjalizacji ma napewno, ale wydaje mi się, że to chodzi raczej o złe skojarzenia z tą ręką, niż tego, że piesek nie wie co to. chociaż nie wiem co gorsze :shake: chociaż dziś jest trochę lepiej, maleństwo podchodzi czasem w obecności dużej suki i wącha rękę. udało mi się założyć obrożę i smycz, ale psiak kompletnie nie wiedział co to jest, kładł się, i to jak najdalej od mamy, która go trzymała. wcześniej pokazałam nowofundladce smycz i poprzeciągałam się trochę z nią, a szczeniak patrzył zza krzaka. udało mi się ją przywołać i zapiąć na smycz, ale ostatecznie na spacer wyszła tylko moja niufka, a szczeniaka zostawiłyśmy tacie razem ze smyczą i jakoś udało mu się go delikatnie odpiąć i nawet posadzić na kolanach bez paniki i trzęsienia się. szczeniak nie boi się też przejeżdżających samochodów, dziś zainteresował się kotem, którego wcześniej się bał, dostał po nosie, ale podszedł znowu. tak więc wydaje mi się, że lęk dotyczy tylko ludzi.... :placz: mam jeszcze jedno pytanie: czy psie przedszkole dla tego szkraba to dobry pomysł? niby specjaliści, ludzie, którzy pomogą, a z drugiej strony stres związany zobcymi ludźmi, więc sama nie wiem.... :shake:
  4. witam, od wczoraj mam 3 miesięcznego małego ONka w domu. i jest problem - pies panicznie boi się ludzi, gwałtownych ruchów - po prostu ucieka chowa się i trzesie. nawet w ogrodzie stara się "przykitrać" za krzakami. boi się podchodzić po jedzenie, a jak już się zdecyduje to bierze smakołyk i szybko ucieka. to samo jest z karmieniem z ręki - dzisiaj rano cudem udało mi się go nakarmić w końcu serem żółtym, a i tak między nami stała moja druga, roczna nowofundlandka. brał ser i oddalał się. nie wiem wydaję mi się, że to jednak nie jest efekt zmiany miejsca, a tego, że pies, sama nie wiem, może był bity? (poprzedni właściciele mieli też takiego 5,6letniego synka... a dzieci przecież też bywają różne) nie daję się złapać, nie można go wziąść na ręce, bo zaczyna się trząść, sam nie podejdzie na tyle blisko, żeby można było go pogłaskać, a przed ręką ucieka, kuli uszy i ucieka... dziś rano, zeszłam na dół i zawołałam oba psy, zaczął machać ogonkiem na mój widok, i podbiegł, ale na bezpieczną dla siebie odległość. w "hodowli" był trzymany w kojcu, razem z siostrą (bez matki)- górował nad rodzeństwem i właściciel powiedział, że jest bardzo "charakterny" ( i rzeczywiście - zaczepia cały czas moją suczkę - tylko nie zauważyłam nic poza tym), nie bał się tak strasznie ręki, ale też nie nadstawiał się jak jego siostra. inne szczeniaczki też nie były lękliwe - przeciwnie - garnęły się do ludzi. wypuszczony z kojca ładnie bawił się z półrocznym DONkiem i małą 8-miesięczną kuleczką. powiem szczerze, że zdziwiło mnie to , że taki mały psiak nie garnie się do ludzi, wręcz się przed nimi cofa. ale psa ostatecznie wybrali rodzice, bo to pies dla nich do pilnowania posesji, poza tym był większy niż 8tygodniowa siostra i martwiliśmy się czy takiemu szkrabowi nasz nowofundland nie zrobi krzywdy, tak przypadkiem. sama nie wiem, w tygodniu będę szła do weta na szczepienia, więc się podpytam. ale bardzo się martwię - nie wiem zupełnie co robic i co wnioskować po zachowaniu pieska. czy to możliwe, żeby miał po prostu taki charakter? naprawdę nie zauważyłam tam u innych psów jakiegoś lęku przed człowiekiem, nawet dorosłe pozamykane w hm kojcach(żeby nie nazwać tego klatką) mimo, że nieziemsko szczekały to przez kraty dawały się pogłaskać itd. może powinnam zadzwonić do tego całego hodowcy i go wymienić, ale z drugiej strony nie mam serca oddawać tego maleństwa do miejsca, gdzie byłoby mu źle. może po prostu potrzeba czasu, żeby on nam zaufał ? :shake: nie wiem, powiem szczerze, że pies miał być odstraszaczem przed złodziejami( bo nowofundland jak to nowofundland pewnie złodzieja wziąłby za rękę i podprowadził do drzwi :) ) i pod tym kątem też szukaliśmy pieska. proszę pomóżcie, bo nie wiem co robić ;(
  5. bez przesady, trauma jest trauma - 12letnia dziewczynka została zaatakowana (nieważne, że pies nic jej nie zrobił - napewno się przestraszyła) przez amstaffka i obserwowała drastyczna scene zagryzania swojego małego pieska(który wyglądał i był napewno ukochana przytulanką i dziecko było do niego przywiązane - na swój sposób go kochało) i myślę, że napewno cośtam z tego zdarzenia w dziecko zostało. a to czy pies powinien być usunięty z bloku - to sama nie wiem - bo gdzie? uśpienie to nie jest wyjście... nie wiem, czemu niektórzy nie potrafią tego zrozumieć.... sama jako dziecko zostałam "zaatakowana" przez ONka(z mojego bloku), w domu właścicielki drapałam go za uchem, a akurat miał zapalenie ucha i samo to, że pies warknął, przewrócił zrobiło na mnie takie wrażenie, że przez jakiś czas bałam się dużych psów. nieważne, że właścicielka miała nad nim 100 % kontroli i zaraz go zabrała i skarciła. takie rzeczy zostają w psychice. a to, że jakieśtam inne dzieci, gdzieśtam podpalają psy i znęcają się nad zwierzętami - to jest patologia. 12letnia dziewczynka, o której mowa, chyba nic zlego amstaffowi nie zrobiła.... jest to wina właściciela, że nie potrafił upilnować swojego psa - to już prędzej małego maltańczyka, który sobie przebiega między nogami można usprawiedliwić, że sobie po prostu uciekł. a co do małych piesków...sama miałam jamnika w blokach, i wychowywałam się z nim. na podwórku prawie zawsze latał bez smyczy, bo po prostu się pilnował - przez całe życie nigdy mi nie uciekł, jak zobaczył dużego psa zawsze przybiegał - zresztą właścicieli psów z naszego podwórka znaliśmy i dobrze wiedzieliśmy, które większe są "cięte" na tego mojego małego i zawsze jakoś się urządzało to tak, że któreś wchodziło do bloku pierwsze, przechodziło na 2str ulicy - nie było po prostu problemu. może 1 czy 2 zdarzyła się sytuacja, że spotkaliśmy się na klatce min. z tym ONkiem od pogryzienia, ale dużo później nastały czasy, że obydwa się razem bawiły i wychodziły na spacer, mimo że mój mały pies też miał zwyczaj obszczekiwania tych większych. dlatego nie widzę nic złego w tym, że małe pieski by sobie latały luzem(o ile są dobrze wychowane) - a tak nie było. :roll: i co to za bzdura, że gdzie byli rodzice dziecka? a co by zrobili rodzice dziecka w takiej sytuacji, bez współpracy z tą 2 stroną ? no zastanówcie się - czy dzieci do ukończenia 18 roku życia mają karmić chomiki w domach, bo na spacerze z psem grozi im taaaaaaaakie niebezpieczeństwo ? bez przesady.... zresztą dziecko wychodziło z maleńkimi maltańczykami, które zawsze w razie czego jest w stanie odciagnąć. tego, że jakiś pies sobie wyjdzie nagle z domu bez właściciela też bym się nie spodziewała... a instynkt terytorialny.... po to jest szkolenie, żeby pies (tym bardziej żyjący w blokach - gdzie jest pełno ludzi) nie był zdany tylko na własne instynkty...........:shake: swoją drogą - jestem ciekawa jak zachowywał się amstaff poza całą tą sytuacją? a tak w ogóle to : PROSZĘ NIE KRZYCZCIE NA SIEBIE !! :p
  6. ja się zgadzam trochę z Bebcik - bo chyba sprawę rozpatrzy sąd. ja w każdym razie nie byłabym - przynajmniej ze swojej strony - za uśpieniem psa, ale za karą (nie jakąś śmieszną grzywną) dla właścicieli w tym i też podobnych przypadkach. :mad: a pies morderca - czy - nie-morderca, i czy miał prawo zabić? przecież to pies, który nie myśli przyczynowo-skutkowo jak człowiek, tylko akcja-reakcja. jeżeli już mówimy o winie to tylko ze strony właścicieli, którzy po 1 - nie dopilnowali psa, a po 2 - i chyba najważniejsze - nie umieli go właściciwie wychować...i tym samym nie mieli nad nim kontroli. zastanawia mnie tylko fakt, czemu dziadunio i babuńcia (ew. właściciele psa) - stojąc w drzwiach - przepuścili psa-ok, ale czemu nic nie zrobili, żeby go odwołać/pomóc dziecku/odciągnąć psy od siebie? przecież 12 latka sama by sobie nie poradziła, nawet gdyby to nie był amstaff, tylko jakiś mniejszy pies.... :roll: ale moim zdaniem to chyba nam - osobom 3 nic tu do gadania i polemizowania co by było gdyby, po co i dlaczego, bo i tak do prawy nie dotrzemy raczej.:shake:
  7. [quote name='Martens']A jak ktoś zarejestruje psa, to co to zmieni...? Amstaff i tak zresztą nie jest na liście. [/quote] rejestracja powinna = pozwoleniu na takie psy osobie doświadczonej. niestety w praktyce rejestrować trzeba tylko psy rodowodowe, czyli w sumie głównie takie, które od małego są dobrze wychowywane i myślę, że trafiają raczej do odpowiedzialnych właścicieli, bo jeśli ktoś m pieniądze na rasowego psiaka to zapewne ma także na szkolenie itd. przynajmniej w jakiejś części przypadków. zreszta i tak jest to martwy przepis, bo zarejestorwać się może każdy i to niby pozwolenie nie jest poparte chociażby wiedzą o rasie i o tym jak ją prowadzić... myślę, że odpowiednio przeprowadzona taka akcja mogłaby dużo dać - niestety jest to tylko papierek, który może dostać każdy. a ta rejestracja nie dotyczy psów z pseudohodowli-rozmnażalni, kiedy psy od maleńkiego szczeniaka nie są prawidłowo socjalizowane i w ogóle, a idioci skuszeni 'promocyjna' cena za takie psy złe nawyki kontunują. a później wychodzą różne niebezpieczne sytuacje
  8. rozumiem, nie wiem jakie jest na to rozwiązanie - schroniska rzeczywiście są przepełnione a astków jest w nich pełno i to zwłaszcza takich, które nie tolerują innych psów i w ogóle zwierząt (sama szukałam psa do towarzystwa mojej Elzy i niestety zecydowałam, że wolę nie ryzykować, bo mam jezcze 3 koty). chodziło mi raczej o to , że kiedy tylko słyszy się o takim przypadku w mediach komunikat kończy się zdaniem, że "pies zostanie uśpiony ble ble ble". i ani słowa o nieodpowiedzialności właścicieli, którzy po prostu nie podołali (albo nawet nie próbowali!!!) wychowaniu psa(który jednak ma charakter trudny i potrzeba do niego doświadczenia), a wielu ludzi bezmyślnie kupuje psa i nie zadaje sobie trudu, żeby zdobyć chociażby minimalnej wiedzy o rasie i włożyć minimum czasu i wysiłku w to, żeby pies był prawidłowo zsocjalizowany. nie wspomnę już o zakładaniu kagańca - bo chyba na swoim osiedlu NIGDY nie widziałam astka w kagańcu ! taka głupia zasada medialna - wzbudzić tanią sensację i wszystkiemu winny będzie pies-bestia-morderca, a nie jego bezmyślny właściciel, który powinien za swoją bezmyślność zapłacić. a swoją drogą to podobno istnieje jakiś przepis rejestrowania takich psów, tylko ciekawe czemu nikt tego nie egzekwuje... [code] Obowiązkiem osób utrzymujących psy jest między innymi opłacanie podatku od posiadania psów, prowadzenie okresowego szczepienia ochronnego psów przeciw wściekliźnie, znakowanie i rejestracja psów. Należy jednak pamiętać, aby sprawdzić, czy nasz pupilek nie jest zaliczany w świetle prawa do psów rasy uznawanej za agresywną. Poszukiwania należy zacząć od art. 10 ustawy o ochronie zwierząt z 21 sierpnia 1997 r. (t.j. Dz. U. Nr 106 poz. 1002 z 2003 r. z późn. zm.), Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 15 grudnia 1998 r. w sprawie wykazu ras psów uznawanych za agresywne oraz warunków wydawania zezwoleń na utrzymywanie psa takiej rasy (Dz. U. Nr 159 poz. 1051 z 1998 r. z późn. zm.). Wykaz ras psów uznawanych za agresywne obejmuje: * amerykański pitt bull terrier * Perro de Presa Mallorquin * bulldog amerykański * dog argentyński * Perro de Presa Canario * tosa inu * rottweiler * akbash dog * anatolian karabash * moskiewski stróżujący * owczarek kaukazki Obecnie planowane jest także poszerzenie tej listy o potomstwo psów różnych ras zaliczanych do agresywnych, jak na przykład mieszanki rottweilera z pitt bullem. Proces rejestracji takiego psa zaczyna się od zlożenia wniosku zawierającego dane właściciela, urzędu miasta oraz dane psa w tym: rasę, wiek, płeć, pochodzenie, ewentualny sposób trwałego oznakowania oraz opis miejsca i warunki utrzymywania. Łączny koszt opłat za złożenie wniosku i wydanie zezwolenia to ok. 80 zł. Termin oczekiwania na odpowiedź wynosi do 30 dni. W razie odpowiedzi odmownej zawsze można się odwoływać do Samorządowego Kolegium Odwoławczego za pośrednictwem organu, który wydał decyzję.[/code] [url=http://amstaff.info.pl/articles.php?id=11]Amstaff, psy, galeria zdjęć, tapety na pulpit, amstaff.info.pl artykuły[/url] to może coś pomóc w sprawie.
  9. jak właściwie wygląda praca z takim psem?
  10. [quote name='Goldek']Ja się nie zgadzam, że [B]każdy[/B] amstaff który raz zaatakuje jest od razu mordercą i tak dalej. Natomiast w tym przypadku, jestem za natychmiastowym uśpieniem psa, właścicielki nad nim nie panują ; nie przejmują się tym, że omal nie zostało pogryzione 12-letnie dziecko, ani nie przejmują się zabiciem młodej suki ; lekceważą agresję psa - a pies jest ewidentnie niezrównoważony.[/quote] moim zdaniem karę powinni ponieść nieodpowiedzialni właściciele, a nie pies. bardzo dużo było przypadków, nawet tych nagłosnionych i zawsze - uspic psa, blebleble, i ani jednego słowa, o winie właścicieli - a to przecież głównie [B]ich wina, że nie umieli ani wychować ani dopilnować psa. [/B] moim zdaniem takie przypadki powinny być częściej nagłaśniane z zaakcentowaniem tego, że pies (zwłaszcza tej rasy, która ostatnio zrobiła się modna, a jej właściciele nie mają żadnego pojęcia o wychowywaniu czy szkoleniu psów) to nie jest zabawka i to[B] właściciel jest za niego odpowiedzialny[/B]... niestety pewnie ta historia skończy się tak samo jak setki podobnych - pies zostanie uśpiony, a właściciele dostaną co najwyżej karę grzywny... sama mieszkałam na osiedlu przez 17 lat i też byłam świadkiem podobnych scen. przez jakiś czas biegał sobie luzem amstaff, bez kagańca i rzucił się na spaniela mojej koleżanki, a odnaleziony właściciel (14latek :roll:) bezczelnie oświadczył, że piesek musi sobie pobiegać... co prawda pies nie był agresywny do ludzi - dał do siebie podejść, podprowadzić ,ale pies jest pies - nigdy nie wiadomo jak zareaguje... dlatego przy nagłaśnianiu tej sprawy - uważałabym. takie doniesienia w mediach kończą się, co najwyżej, stachem przed tą rasą 3/4 społeczeństwa, i nie robią z problemem nic - dzieciaki na osiedlach nadal kupują sobie takie psy, przy zerowej wiedzy o wychowaniu, szkoleniu, bo to modne i fajne, i tylko czekać aż zdarzy się kolejna tragedia. :shake:
  11. ale od czegoś trzeba zacząć, żeby spróbować i sprawdzić na ile daje się rade. nikt nie rodzi się przecież od razu wszechwiedzący.... chociaż pewne predyspozycje można mieć i mozna ich nie mieć - jak inaczej to sprawdzić (zdobywając podstawową wiedzę i ćwicząc) jak nie poprzez kurs ?
  12. jaki piękny :loveu: jak właściwie wygląda praca z takim psem?
  13. no, tak, wiem - ale mimo wszystko certyfikat to jakieś potwierdzenie umiejętności. też nie mam nic przeciwko strzyżeniu w lecznicach, ale "na logikę" wydaje mi się, że jednak więcej osób przyjdzie do salonu niż do lecznicy, chociaż mogę się mylić... na pewno bez praktyki o umiejętności trudno. szczerze mówiąc o grooming'u mam małe pojęcie - dopiero zaczynam rozeznanie. a właściwie już zaczęłam od kiedy odkryłam, że nowofundlandy można strzyc :cool3: i co najważniejsze - pierwsze, "domowe" (z braku chwilowo środków) sprawiło mi przyjemność, choć może efekty jakoś powalające nie były :-) :roll: kocham zwierzęta i chciałabym w jakimś stopniu związać z nimi przyszłość, dlatego chciałabym spróbować swoich sił na takim kursie, tylko nie wiem co i gdzie najlepiej w moich okolicach... :niewiem:
  14. szukam kursu na linii Skierniewice - Warszawa. gdzieś czytałam jakiś artykuł o salonie właśnie w Skierniewicach.. podobno trwa 3 miesiące. ale szczegółów niestety nie pamiętam... interesują mnie kursy, które dają jakiś certyfikat - nie strzyżenie w lecznicy.... i może wie ktoś jak się załatwia skierowanie z Urzędu Pracy na taki kurs? (z programu dopłat unijnych) wiem, że trzeba pójść i się dowiedzieć, ale przecież są kolejki, a jak zbajerować urzędniczke to nie mam pojęcia... :roll:
  15. mam jeszcze jedno pytanie, bo wyczytałam na allegro, że Akord nie może jeść z innymi psami i jest zazdrosny o jedzenie... a co z zabawkami, pieszczotami itd.?
  16. [quote name='zulugula']Piękny DONek jest bardzo przygnębiony. Chodzi smutny w kółko i nie reaguje na nic. Jeśli nie znajdzie szybko domku, to czarno widzę jego przyszłość. Źle znosi pobyt w schronisku. Ma bardzo ciasny boks. Przebywa tam sam. W zasadzie jedyny spacer, który może sobie zrobić, to za własnym ogonem. Psiak wygląda na młodego. Nie szczekał i nie wykazywał agresji. Był smutny, wystraszony. Trafił do schroniska 3 m-ce temu i "był wredny", teraz jest poprawa. Co się dziwić psu, złapanemu i zawiezionemu do schroniska. Mógł się nie domagać pieszczot. [URL]http://img18.imageshack.us/img18/3088/obraz035chs.jpg[/URL] [URL]http://img6.imageshack.us/img6/3538/obraz034u.jpg[/URL] [URL="http://img26.imageshack.us/my.php?image=640.gif"][IMG]http://img26.imageshack.us/img26/5550/640.gif[/IMG][/URL] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/schronisko-myslowice-pilne-dt-ogl-psy-z-jaworzna-odlowione-przez-sm-110356/index66.html[/URL][/quote] ten DONekjest w schronisku w Jaworznie, tak? chciałabym dowiedzieć się więcej o jego charakterze, usposobieniu itd..... przede wszystkim czy toleruje suczki i koty? czy zna jakies komendy? jak zachwouje sie na spacerach? w jakim jest wieku? mam nadzieje, ze jest wykastrowany...
  17. wysłałam do Pani majla w sprawie adopcji pieska.
  18. nie chodzi mi o jakieś strasznie zaawansowane komendy - głównie o to wywołanie, bo moja Elza ma niestety z tym czasem problemy(jak pojawi się inny pies na horyzoncie, bo kocha wszystko co się rusza:) ), ale myślę, że z nowym psem to też kwestia czasu ... bardziej mnie martwią koty (bo mam 3) i pogonić zdarza się nawej mojej - tylko ja się boje, żeby nie zostały zjedzone...
  19. czy Akord zna podstawowe komendy? i jak zachowuje się na spacerze? reaguje na wywołanie? można go puszczać luzem?
  20. ile mniej więcej kosztuje sterylizacja dużego psa (nowofundland) ?
  21. gdzie obecnie przebywa Akord? czy jest wykastrowany? i przede wszystkim - czy toleruje [B]koty[/B]? mozna prosić o konkakt z opiekunem na pw lub [email]dzieciaku@tlen.pl[/email]? napisałam na majla podanego na allegro, ale nikt nie odpowiada... :(
  22. ja właśnie parę dni temu ostrzyłam moją niufkę po raz pierwszy :) na stronie nowofunland.pl jest dokładna instrukcja jak to zrobić
×
×
  • Create New...