Przez 17 lat płaciliśmy podatek za psa. W moim mieście nie widziałam ani jednego kosza na produkty psiej przemiany materii. W miastach ościennych są. U nas nie ma. Nawet zwykłych śmietników jest mało. Chyba miasto uznało, że nie ma sensu stawiać co chwila nowych pojemników bo wandale niszczą wszystko (place zabaw, ławki, przystanki). Niestety ludzie nawet jak mają śmietnik to wolą wywalić papier czy butelkę (właściwie cokolwiek) na ziemię. Mam to "szczęście", że mieszkam niedaleko szkoły. Dzieciarnia po lekcjach idzie, i wywala opakowania po batonikach wszędzie. Zwrócenie uwagi Przyszłości Naszego Narodu mija się z celem.
A w parku (do którego z psem chodzę) jest większe prawdopodobieństwo potknięcia się o butelkę niż wdepnięcia w psią minę. Straż miejska po ciemku nie pracuje więc właściciele psów często i gęsto są obdarowywani mandatami. A pijaków i łobuzów wszelkiej maści po zmroku już karać nie chcą.