Misha nie miała operowanego biodra!! tylko udo i kość piszczelową (chyba)!!
byłam u Mishy - jest cudowna i taka strasznie biedna!!! wylizała mnie całą, machała ogonkiem, przytulała się, troche mnie nawet podgryzała ;-) siedziałam z nią w klatce, tuliłam ją i przepraszałam za gatunek ludzki.. Zjadła spora porcję żarełka, wypiła wodę, dała sobie zrobić zastrzyk. Po 2 godzinach miętolenia i gadania miała chyba dość, zasnęła i poszłam..