Jump to content
Dogomania

mEFFI100

Members
  • Posts

    32
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mEFFI100

  1. Wczoraj poszłam do weta, takiego co mam pod nosem i można go popytać o to czy tamto, ale na sterylkę to niekoniecznie do niego bym dała. W każdym razie to jest facet, który sam ma psy i nie raz szczeniaki miał więc na ciążach się zna, wiadomo nikt nie jest nieomylny i to jeszcze nie wyrocznia co powiedział. W każdym razie dokładnie ją obmacał i stwierdził, że jak na połowę ciąży to powinna mieć już jakieś trzycentymetrowe bąbelki i to byłoby już wyczuwalne a tam nic. Powiedział, że pies zwyczajnie przybrał pewnie trochę masy skoro jest regularnie karmiony (do tego dochodzi ograniczony ruch, wychodzę z nią kiedy tylko mogę ale zanim wzięłam to przecież całymi dniami ganiała samochody). Poszłam między innymi bo jestem głupia. Nie pomyślałam zupełnie, że pies jedzący byle co na zewnątrz może mieć robaki. Wpadłam na to, żeby wykąpać i dać Sabunol na pchły i kleszcze, ale na to żeby odrobaczyć to już nie. No i wczoraj sunia blisko mnie się załatwiła a tam jakieś takie nicienie czy coś i w te pędy. Przy okazji trzeba było zaaplikować moim kotom i suni koleżanki bo się z jednej miski częstują. Założyłam jej książeczkę i zaszczepiłam p/w wściekliźnie. Szef wczoraj powiedział, że przenosimy się albo tuż przed końcem roku albo tuż po, to jest trochę czasu jeszcze. Chętnie bym ją sobie zostawiła bo jest naprawdę kochana no i jakby nie było zmusza do spacerów, a po całym dniu siedzenia na tyłku to jest zbawienne wręcz. Tylko nie sądzę żeby na nowym miejscu szef się zgodził na psa. Co do sterylki postaram się dodzwonić do znajomej i może mi się uda zrobić ją za pół ceny i umówić się na którąś sobotę. Nawet gdyby została u mnie i mogła nadal chodzić do pracy to łażenie z cieczką przy pacjentach już całkiem odpada, sama byłabym zdegustowana. I tak mamy szczęście do pacjentów, którzy lubią zwierzaki bo raczej miło reagują na psinę, no i stomatolodzy też są wyrozumiali, zwłaszcza jak się dorzuci hasło wyrzucona znajda. Dzięki wszystkim za wsparcie, od razu mi lepiej jak mogę się z kimś tym podzielić i czegoś od Was przy okazji dowiedzieć. Dzięki wielkie !
  2. Jestem z Zaspy. Trzy tygodnie temu udało mi się po znajomości wysterylizować kotkę za pół ceny. Skontaktuję się z znajomą i może uda mi się to samo z psiakiem. Boję się tylko jednej rzeczy. Nie znam się na cieczce u psów i nie wiem czy suczka po kopulacji może jeszcze "brudzić". Funia na pewno miała już kiedyś małe, ma wyciągnięte cycuchy i boję się czy ktoś jej nie wywalił wiedząc, że ją jakiś pies pokrył i znowu będzie miała miot. Od kiedy ją mam w weekend minie miesiąc, czyli jeśli już to byłaby w połowie. W pracy mi mówią, że wygląda jakby przytyła. Tylko nie wiem czy to efekt karmienia, wiadomo że była chudsza jak ją wzięłam, mam nadzieję że nie będzie miała młodych. Wiem, że usg by wszystko wyjaśniło, ale raz że nie mam czasu a dwa że szkoda trochę na to kasy, wolę te pieniądze przeznaczyć na sterylkę. Na razie zaczęłam ją zabierać ze sobą do pracy, szef jakoś to znosi. Nie wiem tylko czy kiedy się przeniesiemy na nowe miejsce to nadal będzie możliwe i wtedy to byłby prawdziwy problem. Szef jest tolerancyjny, w końcu siedzimy w robocie od rana do wieczora to i nasze życie zabieramy do pracowni, wliczając w to psa. Tyle, że teraz to jest pracownia protetyczna a później ma być klinika ze stomatologami, będzie dużo pacjentów i nie sądzę żebym tam mogła zabierać psiaka :(.
  3. Ludziska, przecież ja jej nie oddam do schronu za nic w świecie !!! Raz, że szkoda psiaka a dwa, że ja bym nie mogła spokojnie zasnąć. Jeśli znajdę kogoś, ale będę na setkę przekonana, że to odpowiednia osoba to tylko wtedy i tylko takiej osobie oddam. Inaczej trudno, musimy sobie jakoś radzić, zwłaszcza że się bardzo przywiązała. W domu w sumie nie jest sama, zostaje z kotami. Na pewno lepsze towarzystwo takie jak żadne, a już na pewno lepsze od sfory w kojcu schronu. Mam tu teraz niezły cyrk, ale jeszcze sobie jakoś radzę z tą małą chałastrą :):painting:
  4. Bardziej sensacyjny to znaczy jaki ? A co do sterylizacji to oczywiście jestem za i jednocześnie szkoda mi psiny. Dwa tygodnie temu sterylizowałam kotkę i już dawno doszła do siebie ale była taka biedna, tyle mnie samą to nerwów kosztowało, choć wiem że to była konieczność. Najgorsze jest to, że ta psina się bardzo do mnie przywiązała i to z wzajemnością. Chyba zaczynam się bardziej modlić by mojej firmy nie udało się szefowi przenieść niż o nowego właściciela dla psa. Ja zawsze chciałam mieć psa kiedy byłam dzieckiem, a może ten pies chciał mnie ??? Jest mi bardzo ciężko, narobiłam sobie w życiu bigosu ale zostawić w lesie nie miałam sumienia :-(
  5. Po raz kolejny wyciągam temat Funci na tapetę. Sprawa cieczki zakończona już dwa tygodnie temu, widocznie to była końcówka, tak jak weterynarz mówił - początek lub koniec. Ponieważ piesek jest ze mną już trzy tygodnie mogę powiedzieć o niej coś więcej. Zostaje na kilka godzin sama w domu (z kotami) i jest cisza. Psina nie szczeka kiedy ktoś z sąsiadów porusza się na korytarzu (zresztą w domu w ogóle nie szczeka a na zewnątrz może kilka razy usłyszałam krótkie szczeknięcie). Z kotami się toleruje, interesują ją też dzikie koty ale wystarczy krótkie : nie rusz kota i się tylko z zaciekawieniem przygląda. Po domu wypuszczane są też króliki, ich również nie goni, nie boję się że mi zagryzie. Nie obgryza nic, nie załatwia się w domu (zawsze wytrzymuje do wyprowadzenia). Wchodzi jedynie na kanapy, ale tego nie potrafię jej zabronić, ponieważ kiedy mnie nie ma i tak tam wejdzie. Bierze sobie zawsze moje kapcie i z nimi śpi. Dostaje dwa razy na ciepło mięsko z puszki z ryżem (niestety nie mam czasu gotować) a wieczorem zagryza sobie suchą karmą. Nie jest nachalna, lubi żeby ją głaskać i miziać, wystawia zaraz brzuszek ale kiedy muszę się zająć czymś innym nie nalega. Dużo śpi, ale kiedy tylko wyjść z nią na spacer to bardzo lubi chodzić. Bardzo się pilnuje i słucha. Zdążyła się już niestety do mnie przyzwyczaić a ja wciąż nie mogę jej zatrzymać na zawsze. Jak pisałam wcześniej muszę zrywać się z pracy, teraz dojeżdżając mam jakieś siedem minut, ale do końca roku firma ma się przenieść i nie dam rady przeciskać się przez korki żeby wyprowadzić psa a później wracać. Jestem zrozpaczona, polubiłam pieska ale to wszystko mnie przerasta, mogę ją wyprowadzać rano i wieczorem ale pies przecież nie może tak długo trzymać swoich potrzeb i siedzieć sam w domu. Idealnie nadaje się np. dla samotnej kobiety, lub domu gdzie jest więcej osób ale jest dość spokojnie. Zauważyłam, że Funcia boi się raczej mężczyzn, gwałtownych ruchów i hałasu, zawsze nisko spuszcza cały tył, nakrywając się ogonkiem i ma takie niepewne oczy, boi się że oberwie. Nie wiem co ona przeszła ale na pewno zasługuje na dobry dom. Unika też małych dzieci, zazwyczaj chowa się za moje nogi i trzeba do niej mówić nie bój się, wtedy daje się pogłaskać. W kontakcie ze starszymi dziećmi (pow. 10 lat) jest lepiej, brzuszek w górę i "tylko mnie kochaj". BARDZO PROSZĘ O KONTAKT JEŚLI JEST KTOŚ CHĘTNY DO WZIĘCIA KOCHANEGO KUNDELKA. SZUKAM OSOBY ZDECYDOWANEJ I KOMPETENTNEJ. KOGOŚ KTO WEŹMIE NA STAŁE I ZA CHWILĘ NIE WYRZUCI. FUNCIA MA SWOJĄ OBROŻĘ, SMYCZ, SZELKI, MISKI, MAJTKI NA CIECZKĘ, ODDAM TEŻ RESZTĘ KARMY KTÓRĄ DOSTAJE. Chętnie odpowiem na wszelkie pytania na forum lub telefonicznie
  6. Wciąż szukam domu dla Funci. Jest mi bardzo ciężko urywać się z pracy żeby wyprowadzić psinę na spacer, później muszę wracać i pracować do wieczora. Pies cały dzień jest sam, tak nie może być na stałe, męczy się pies a ja nie mogę się wiecznie urywać. Jest bardzo grzeczna, nie brudzi kiedy mnie nie ma i toleruje towarzystwo kotów. Bardzo proszę osoby faktycznie zainteresowane przygarnięciem Funci o odpowiedzialność i zdecydowanie. Jeśli nie chcesz lub nie możesz wziąć psa, proszę nie dzwoń do mnie, nie wysyłaj sms-ów i nie rób mi nadzieji, to jest jeszcze gorsze niż martwa cisza w tej sprawie.
  7. Funia to mały, biały kundelek w czarne łatki i cętki. Weterynarz określił ją na 7-8 lat. Została wyrzucona przez właściciela do lasu, przynajmniej od tygodnia błąkała się po pustych domkach letniskowych. Na nosie jedna wielka blizna, pod gardłem szrama - łańcuch ? a może ktoś chciał poderżnąć jej gardło ? Ciągle patrzy tymi smutnymi oczami, boi się kiji i nagłych odruchów, ale zamiast uciekać kuli się tylko i z ufnością patrzy człowiekowi w oczy, z nadzieją że nie uderzy. Wyjątkowo grzeczna, w domu cicho śpi w jednym miejscu, nie narzuca się, nie żebrze o jedzenie. Wystarczy obecność człowieka i pełna micha. Umie chodzić na smyczy, spuszczona bardzo się pilnuje opiekuna. Przyzwyczajona do jazdy samochodem. Piesek nie zdradza żadnych oznak agresji. W czasie kąpania i u weterynarza ani razu nie zawarczała, pozwoliła sobie wyjąć kleszcze. Sunia ma początek lub koniec ruji (weterynarzowi ciężko było powiedzieć), ale nie ma problemu z zakładaniem majtek na cieczkę i myciem zadka, wyjątkowo ufne stworzenie. Biedny i kochany psiak, jest tylko jeden problem nie może zostać w domu tymczasowym, gdzie są już koty i króliki. Do końca tygodnia jestem na zwolnieniu lekarskim i mogę się nią opiekować, później muszę iść do pracy i nie mogę pieska dłużej trzymać w domu. Będę zmuszona odwieźć ją do schroniska. Na samą myśl serce mi pęka, ale nie mam wyboru. Dlatego błagam o pomoc !!! Może znajdzie się Ktoś kto planował przygarnąć pieska, albo Ktoś kto pieska stracił i może wziąć znajdkę. Myślę, że za miłość psina odpłaci dozgonną wiernością kundelka. Ratujcie !!! Jestem z trójmiasta i najlepszy byłby Ktoś z tych okolic, mój tel.694-045-566 [img][URL="http://img301.imageshack.us/my.php?image=200905101339.jpg"][IMG]http://img301.imageshack.us/img301/2059/200905101339.jpg[/IMG][/URL][/img] [img][URL="http://img301.imageshack.us/my.php?image=200905111343.jpg"][IMG]http://img301.imageshack.us/img301/5227/200905111343.jpg[/IMG][/URL][/img] Piesek nie trafił do schroniska ale wciąż mam problem, nie może ze mną zostać na zawsze :(
×
×
  • Create New...