Kochani!
Mam dziewięcioletnią suczkę - Bellę. W sobotę usłyszałyśmy diagnozę, która zabrzmiała jak wyrok - przewlekła niewydolność nerek. Ponieważ ten wątek ma 300 stron dlatego ciężko mi go całego przeczytać. Mam nadzieję, że okażecie cierpliwość jeżeli powtórzę jakieś pytania. Bardzo proszę o odpowiedzi i z góry za nie dziękuję.
1. Czy lekarz mógł się pomylić? Ufam temu lekarzowi, leczy od dłuższego czasu Bellunię ale czytałam, że kreatynina jest wyznacznikiem, a moja sunia ma ją w normie (84). Zdecydowaliśmy się na badanie bo moczyła się w nocy i dużo piła i siusiała. Dodam, że jest sterylizowana i miała 2 operacje. Wet powiedział, że to pierwsze stadium i, że ciężar właściwy moczu mu "wszystko powiedział".
2. Jeżeli ta diagnoza jest ok powiedzcie mi proszę jak mogę jej pomóc? Lekarz zalecił specjalistyczną karmę, już ją wykupiłam. Obiło mi się tutaj "o oczy" ;) ze jest jakas dr Neska. Kto to jest? Czy może pomoc? Bardzo proszę o odp.
3. Proszę napiszcie mi co robić żeby mój piesek żył i nie cierpiał. Czy jest tu ktoś kto ma podobny problem, może doradzić? Z góry dziękuję za odpowiedzi!!!
Nie możemy się pozbierać, ciągle płaczę. Staram się z nią wychodzić kilka razy dziennie, ale studiuję w innym mieście i niedługo muszę wyjechać. Ktoś by mógł powiedzieć, że to zwyczajny kundel ale to jest mój najwierniejszy przyjaciel, który nigdy mnie nie zawiódł. Proszę napiszcie czy lekarz nie kłamał mówiąc, że może pożyć jeszcze kilka lat...
Pozdrawiam serdecznie!!!
Justyna z Bellunią.